Zagłębie Lubin 7-0 GKS Katowice i Dynamo 2-1 Saarbrücken

16.10.2004, sobota 18:00 – widzów 2000

Wspomnienia kibica

Wyjazdowy pomysł pada kilka tygodni wcześniej: w sobotę GieKSa gra w Lubinie, a dzień później zaprzyjaźnione wtedy z nami Dynamo grało mecz u siebie… Zapada decyzja – jedziemy!  Spotykamy się w centrum i ładujemy się w drogę do Lubina. Podróż mija spokojnie bez żadnych przygód, grupa pociągowa ok 30 osób zostaje zatrzymana we Wrocławiu i poinformowana, że dalsza ich podróż nie ma sensu, ponieważ bez chipów na mecz nie wejdą (droga pociągowa do Lubina do najlepszych nie należy, postanawiają więc wrócić do Katowic). Jedynie Dorota mająca chipa decyduje się na podróż do Lubina. Dlatego kontaktujemy się z nią i w Lubinie przekazujemy trans o chipach. Uzgadniamy że wszyscy poza Dorotą wchodzimy na sektory gospodarzy, a konkretnie na sektor rodzinny. Jednak jak się okazuje nie łatwo się odnaleźć na obcym stadionie i paru od nas melduje się w samym młynie Zagłebiaków. Po rozkminach miejscowych i naszej śląskiej godce zostają wyczajeni i w momencie gdy gospodarze strzelają bramkę ewakuują się ze stadionu. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 7:0 dla gospodarzy.Jeden z najgorszych wyników w historii GKS-u Katowice. Dodam tylko, że wtedy na meczu oficjalnie była od nas 1 osoba na sektorze dla gości (Dorotka), a na sektorze rodzinnym i młynie Lubina było nas 11 osób 5 z mojego auta, 5 z Żor i 1 kibic z Legnicy). Następnie część GieKSiarzy udaje się do Niemiec na mecz Dynama Drezno.

ChudyNFG

Źródło: zin SK1964 nr 31 (Katowice) marzec 2011

Więc ruszamy na Drezno … udajemy się do jakiegoś sklepiku w okolicach Lubina, robimy ostatnie zakupy i jedziemy w kierunku Zgorzelca na granicę. Na granicy oczywiście przymusowe trzepanie (5 chłopa w aucie wyglądających na przemytników. Po jakiś 40-50 minutach postoju na granicy, w końcu łaskawie nas przepuszczają Około 100 km do Drezna mija szybko i miło. W tym czasie nasz translator J. dzwoni do chłopaków z Drezna gdzie mamy się spotkać z nimi i jakim zjazdem z autobany mamy zjechać.
Chłopaki tłumaczą bardzo obrazkowo i przejrzyście, spotykamy się z nimi na jakimś MC Donalds. Witamy się i zabierają nas na objazd po Dreznie. Oglądamy między innymi stadion wieczorem itp. Po jakiś chyba 25- 30 minutach meldujemy się na chacie u jednego z kibiców z Drezna. Pierwsze wrażenie – Szopienice. Z zewnątrz wygląda strasznie, idziemy do środka i tu niespodzianka – całkiem miło i przyjemnie. Chwilę biesiadujemy i idziemy do jakiegoś lokalu, który oddalony jest jakieś 15-20 minut. Tam zaczyna się konkretna libacja.  Nagle pod lokal podjeżdżają dwie lub trzy fury, wysypują się z nich jacyś kolesie i zaczyna się „mała wymiana zdań”. Goście szybko się ewakuują, my też tam stoimy i za bardzo nie wiemy o co biega, ale to szczegół. Po ewakuacji ów osobników dowiadujemy się, że byli to ruscy, którzy mieli jakiś zatarg z ekipą Dynama. Chłopaki trochę się przeliczyli, bo nie wiedzieli, że wtedy będzie tam taka, a nie inna ekipa. Właściciel pubu w trosce o bezpieczeństwo swoje i nie tylko, każe nam opuścić lokal i udać się na miasto… wtedy następuje dość śmieszna sytuacja. Jeden od nas podczas akcji był w środku i nie wiedział co się działo, gdy sytuacja się już wyjaśniła, to on myślał, że ekipa ruskich jeszcze nie odjechała i wskoczył na jakiegoś mercedesa, który okazał się taxi :) Zanim wytłumaczyliśmy mu o co chodzi, to gość był w ciężkim szoku :) Udajemy się dalej na domówkę do kolegi z Drezna ze śpiewem na ustach. Tam jeszcze trochę wlewamy w siebie i idziemy spać. Po porannej pobudce szybki prysznic, śniadanko i jedziemy na stadion Dynama na meczyk. W tym dniu mają jakiś tam festyn na stadionie, ekipa Drezna mówi, że pełno tam będzie pikników, którzy z meczami Dynama mają mało wspólnego i faktycznie tak jest.  Mecz wygrywa Dynamo 2:1 z 1.FC Saarbrücken , udajemy się do autka i obieramy kurs kierunek Katowice. Po drodze do Katowic nic już się nie wydarza ciekawego. I tak po przejechaniu ponad 1000 km w niecałe 2 dni, wieczorem w niedzielę meldujemy się w Katowicach.

ChudyNFG

Źródło: zin SK1964 nr 32 (Katowice) kwiecień 2011