GKS Katowice 2-0 RKS Motor Lublin

19.02.2024, poniedziałek 18:00 – widzów 2569

Relacja GieKSiarza

Inauguracyjny mecz przy Bukowej został poprzedzony skandalem. Kilka dni wcześniej Marek Szczerbowski, jak gdyby nigdy nic, pojawił się w szatni i urządził sobie pogawędki z piłkarzami. Niespodziewanie dla niego pojawił się jego następca, prezes Krzysztof Nowak, który widząc to, zareagował w prawidłowy sposób i wyrzucił z klubu szkodnika, który napsuł nam już dość krwi. Cała ta sytuacja dowodzi tego, że nadal na Bukowej, mamy pracujących przydupasów Marka, którzy tęsknią za ich poprzednim pracodawcą, urządzając sobie kółko adoracyjne podczas nieobecności obecnego prezesa w klubie (więcej o tym tutaj).
Sam mecz, choć był wyczekiwany przez wielu, to popsuł go termin, jakim był poniedziałek. Z góry było wiadome, że frekwencja nie będzie należeć do tych, z których moglibyśmy być zadowoleni, bo ponad 2,5 tysięczna publika, to zdecydowanie poniżej poprzeczki, jaką sobie stawiamy. Razem z nami tego dnia 21 kibiców Banika — dzięki! Spotkanie zostało poprzedzone minutą ciszy, by uczcić pamięć zmarłych fanatyków, którzy odeszli w tym roku i nie doczekali rozpoczęcia rozgrywek: śp. Prezes z Tauzena, śp. Moraw z Giszowca i śp. Bartek z Jaworzna — nie zapomnimy! Płótna upamiętniające ich wisiały także przez pierwszą połowę na Blaszoku. Poza tym pamiętano o braciach za murem, wywieszając dwa transparenty PDW dla Jabola i Ike.
Od początku do końca, wspieramy głośno GieKSę, co zostało nam wynagrodzone zwycięstwem. Zwłaszcza druga bramka Sebastiana Bergera, zachwyciła zgromadzonych kibiców. No może poza przyjezdnymi, którzy ostatnio byli na Bukowej prawie 16 lat temu. Tego dnia mimo poniedziałku, pojawili się konkretną liczbą 356, w tym wsparcie z Wrocławia (62). Motorowcy doping zaczynają, dopiero kiedy wszyscy znaleźli się w klatce, czyli w drugiej połowie. Na wyposażeniu mają trzy zasłużone już flagi.

Oflagowanie: PERSONA NON GRATA (duża), transparent JABKO PDW, CRAZY BOYS, transparent ŚP. PREZES, GKS KATOWICE, transparent ŚP. MORAW, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, transparent ŚP. BARTEK, transparent IKE PDW, oraz na gnieździe ONE NINE SIX FOUR i JKS-GOOD NIGHT LEFT SIDE.

śp. Darek „MORAW ” Morawski 03.05.1971-15.02.2024

„Walczyłeś dzielnie, nigdy nie poddałeś się – do końca ze swym klubem, takiego zapamiętamy Cię”

śp. Mirek “PREZES” Karpiński 19.05.1958-28.01.2024

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FOTOGALERIA: 12zawodnik.pl

FOTOGALERIA: losmisenas.blogspot.com

FILM: 19.02.2024 GKS Katowice-Motor Lublin KONFERENCJA

FILM: 19.02.2024 GKS Katowice-Motor Lublin SKRÓT

FILM: 19.02.2024 GKS Katowice-Motor Lublin KULISY

FILM: 19.02.2024 GKS Katowice-Motor Lublin DOPING

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Märten Kuusk, Arkadiusz Jędrych, Aleksander Komor, Grzegorz Rogala (90. Adrian Danek) – Adrian Błąd (77. Mateusz Marzec), Oskar Repka, Antoni Kozubal (90. Bartosz Baranowicz), Shun Shibata (77. Christian Alemán) – Sebastian Bergier (87. Kacper Pietrzyk).
Trener: Rafał Górak

Motor Lublin: Łukasz Budziłek – Rybicki (46. Ndiaye), Dariusz Kamiński, Filip Wójcik, Rudol, Palacz (46. Luberecki), Gąsior (54. Jakub Lis), Wolski, Kamil Kruk, Ceglarz (69. Wojtkowski), Kacper Śpiewak (76. Mraz).
Trener: Gonçalo Feio (Portugalia)

Bramki: Arkadiusz Jędrych (42) karny, Sebastian Bergier (84) –
Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)
Ż. kartki: Grzegorz Rogala, Sebastian Bergier – Krystian Palacz (45)

W meczu 20. kolejki Fortuna 1 Ligi, pierwszym ligowym starciu GKS-u Katowice w 2024 roku, mierzyliśmy się przy Bukowej z Motorem Lublin. W pierwszej jedenastce oficjalnie zadebiutował estoński obrońca Marten Kuusk. GieKSa rozpoczęła grę z większym animuszem. W 12. minucie dobrą okazję na rozpoczęcie strzelania miał Adrian Błąd. Katowiczanie przejęli futbolówkę na połowie Motoru, Błąd długo mierzył się do strzału, lecz oddał próbę, która przeleciała nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Łukasza Budziłka. W 34. minucie jeden z rywali zagrywał ręką przed polem karnym. Do piłki na 20 metrze podszedł Sebastian Bergier. Jego strzał wypadł poza pole gry prześlizgując się po poprzeczce bramki lublinian.

W odpowiedzi Motor na moment przeniósł się pod nasze pole karne i wywalczył całą serię rzutów rożnych. Po jednym z nich dobrze głową uderzał Kacper Śpiewak. Dobrze ustawiony Dawid Kudła wyciągnął strzał rywala i uchronił nas przed utratą gola. W 42. minucie katowiczanie rozegrali akcję zakończoną podaniem Shuna Shibaty. Rywal przy próbie wybicia piłkie zagrywał ją ręką i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do futbolówki podszedł Arkadiusz Jędrych. Pewnie uderzył obok prawego słupka dając GKS-owi prowadzenie. Na drugie 45 minut wracaliśmy więc z prowadzeniem 1:0.

W 60. minucie GKS domagał się kolejnego rzutu karnego po zagraniu ręką w polu karnym, ale sędzia po krótkiej analizie nakazał kontynuować grę. Chwilę później zagotowało się w naszej szesnastce, lecz piłka po uderzeniu rywala i odbiciu od nogi naszego defensora znalazła się ostatecznie w rękach Kudły. W 81. minucie na pustą bramkę po błędzie Budziłka mógł uderzać Sebastian Bergier, lecz miał trudną pozycję i ostatecznie nie trafił w światło bramki. Poprawił się w 85. minucie i to jak! Potężna bomba z 30 metrów przeleciał nad rękami Budziłka i wpadła do bramki Motoru podwyższając prowadzenie GieKSy. Wynik już nie uległ zmianie.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Zaległe spotkanie z Motorem Lublin otworzyło dla zawodników Rafała Góraka piłkarski rok 2024. Biorąc pod uwagę medialne doniesienia z jednej, jak i drugiej strony spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie. Pierwszy gwizdek wybrzmiał przy Bukowej o godzinie 18:00.

GieKSa względem zeszłej rundy dokonała jednej zmiany w wyjściowym składzie – Bartosza Jaroszka zastąpił nowy nabytek – Marten Kuusk. Pierwsze minuty to powrót do typowej pierwszoligowej gry, jednak pierwszą doskonałą okazję do zdobycia bramki mieli gospodarze. Ruszył na rywala Bergier, przez co ten pomylił się i podał do Błąda. Nasz skrzydłowy miał dwie opcje do podania, ale zdecydował się samemu oddać strzał z okolic szesnastki, co okazało się złym wyborem. Kolejne minuty spotkania to optyczna przewaga gości, która nijak nie przekładała się na sytuacje bramkowe. W 33. minucie z rzutu wolnego tuż przed polem karnym Bergier spróbował pokonać Budziłka bezpośrednim strzałem, ale piłka po kontakcie z poprzeczką opuściła boisko. Minutę później po rzucie rożnym głową uderzył Śpiewak, ale Kudła nie dał się zaskoczyć rywalowi. Po rzucie rożnym z linii bramkowej mocny, płaski strzał Rybickiego wybił Bergier, ratując GieKSę przed stratą bramki. W 41. minucie po dobrym dograniu Shibaty z prawej strony piłki nie sięgnął Kozubal, ale rywal niefortunnie interweniował i trafił piłkę ręką, więc sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Mimo wielu problemów z tym elementem gry w GieKSie, do jedenastki podszedł Arkadiusz Jędrych i pewnie trafił do siatki. Ostatnim akcentem pierwszej połowy był zablokowany strzał przez obrońcę i mimo iż piłka opuściła końcową linię, arbiter zdecydował się wysłać zawodników na przerwę. Warto nadmienić o trybunach, które niezależnie od wyniku informowały trenera o konieczności pakowania walizek.

Trener Feio zdecydował się na dokonanie dwóch zmian – na boisku pojawili się Luberecki oraz Ndiaye. Widać było od pierwszego gwizdka arbitra, że to goście będą prowadzić grę, a katowiczanie sporadycznie kontratakować. W 55. minucie parę rzutów rożnych trójkolorowi mogli zamienić na strzały, ale ostatecznie albo byli zablokowani, albo decydowali się na inne rozwiązanie. Po chwili przenieśliśmy się pod bramkę Kudły, gdzie ten szczęśliwie interweniował, łapiąc bezpańską piłkę, która po rykoszecie spadła w okolice piątego metra. Minuty mijały, a gospodarze skrupulatnie trzymali piłkę daleko od własnej bramki, Motor pomagał w utrzymaniu wyniku, popełniając wiele niewymuszonych błędów w rozegraniu. W 76. minucie GieKSa broniła rzut wolny rywali pełnym składem w polu karnym, ostatecznie po dośrodkowaniu piłkę w kierunku bramki skierował Repka, ale było to celowe zagranie do Dawida Kudły. Na dziesięć minut przed końcem spotkania, świetnie zagrał Aleman głową na wolne pole, do piłki dobiegł Bergier i wyprzedził Budziłka, ale z trudnej pozycji uderzył niecelnie. W 85. minucie Bergier ruszył z kontrą i zrobił to, czego szukał całe spotkanie – bramka stadiony świata z dystansu. Do końca spotkania gospodarze kontrolowali wydarzenia na murawie i pokonali Motor Lublin, otwierając piłkarski rok 2024 w dobrym stylu.

Źródło: GieKSa.pl