Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
24.02.2024, sobota 15:00 – widzów 4527
Relacja GieKSiarza
Na organizacje na wyjazd do jednej z zapomnianych starych stolic Polski (1079–1138) mieliśmy sporo czasu przez zimę, dzięki czemu wszystkie przyznane nam wejściówki zarezerwowane były już na miesiąc przed datą spotkania. Potem to już możliwe były tylko zamianki, bo szczęśliwcy, którzy nie zwlekali z zapisaniem się, nie mogli doczekać się podróży ulubionym środkiem transportu, jakim jest pociąg specjalny. Na dodatek, liberalne podejście płockiego klubu względem prezentacji ultras, w czym pomogli kibice Wisły, dodało skrzydeł naszym artystom, którzy szykowali się, by „rozdziewiczyć” sektor gości w nowym domu Nafciarzy. Nowy stadion im. Kazimierza Górskiego, który nosi także komercyjną nazwę ORLEN Stadion, od polskiego paliwowego koncernu, został otwarty we wrześniu tamtego roku, podczas derbów Mazowsza, lecz od tamtej pory ani miejscowym nie udało się wypełnić trybun, ani przyjezdnym klatki. Mieliśmy więc oczywiste zadanie, by jako pierwsi zapełnić nowy sektor gości przy Łukasiewicza 34.
Na pierwszą w historii kolejową eskapadę do Płocka ruszyliśmy ok. 8:20. Czas leciał tak szybko, że zanim się spostrzegliśmy, za oknem ukazał się nam widok wzgórza Tumskiego nad Wisłą, a chwile później byliśmy już na płockim dworcu (13:12). Było nas dokładnie 755 osób, w tym 1 Banik, 14 Górnik, 15 JKS i 16 ROW — dzięki za wsparcie! Stamtąd czekał nas prawie 3-kilometrowy spacer w towarzystwie ogromnej ilości palanterii. I choć pochód był spokojny, to kilku od nas zarobiło gazem, wstawiając się za kolegą — CHWDP!
Po prawie 40-minutowym przemarszu docieramy pod nowy 15-tysięcznik ZKS-u. Ochrona, na wejściu, tak jak było obiecane, nie robi problemów i wszystko weszło tak, jak powinno. Wszyscy zameldowaliśmy się na sektorze jeszcze przed pierwszym gwizdkiem i tym samym rozpoczęliśmy doping, zanim piłkarze znaleźli się na głównej płycie. Przez to nie usłyszeliśmy spikera, który nawoływał do minuty ciszy, by uczcić pamięć młodego kibica, który przegrał z chorobą. Opamiętaliśmy się w ostatnim momencie, widząc postawę drużyn na środku boiska. Potem to już opętał nas fanatyczny amok i wszystkie gardła głośno wspierały GKS przez cały mecz. Na ten wyjazd według wytycznych Ultrasów, obowiązywał podwójny dress code, co miało związek z naszą ogólną prezentacją. Początkowo poza posiadaniem tradycyjnie klubowego szala, każdy był ubrany na czarno, a kulminacyjny moment nadszedł w 30. minucie. Do wcześniej powieszonego transparentu na przednim płocie „PSEUDOKIBICE — Podpalają Okolice”, rozwinęliśmy sektorówkę na cały sektor, w postaci głowy kibola w trójkolorowej kominiarce. Prezentacja została dopełniona czerwonymi racami po bokach, a po opadnięciu sektorówki, wszyscy ubrani byli już na żółto! Kolejny raz udowodniliśmy, że dyscyplina i dostosowanie się każdego do wytycznych, sprawia, że nasza ogólna prezentacja budzi podziw. Dodatkowo pozwoli nam to też planować w przyszłości coraz bardziej skomplikowane choreo. Dzięki dla wszystkich!
Na wyposażeniu mieliśmy 10 flag i trzy transparenty z pozdrowieniami do więzienia — Jabko, Janek i Ike — trzymajcie się! Niestety przez infrastrukturę wysokiego ogrodzenia z pleksy, wywieszenie ich nie należało do najprostszych zadań. Głównie tą misją zajął się jeden z młodszych kibiców, który niczym wytrawny alpinista, wspinał się po siatce nad płotem, do której przywiązywał nasze flagi — szacun za poświecenie! Tego dnia swój debiut zalicza flaga kibiców z katowickiej dzielnicy „LIGOTA”.
Nowy obiekt „Petry” to na pewno dziś jeden z ładniejszych stadionów. Jednak poza jego architekturą, będzie nam kojarzyć się z oryginalnym cateringiem i napojami ze sztromem. Fajnym dodatkiem były buchające dymy i ognie wokół murawy, po strzelonych bramkach. Niestety tą jedną więcej i to w 90. minucie strzelili gospodarze, których kibice cieszyli się ze zwycięstwa. Był to w sumie jedyny moment w naszym sektorze, gdzie dało się usłyszeć Nadwiślańskich Fanatyków.
Po meczu piłkarze dziękują nam za liczne i głośne wsparcie, a my przypominamy trenerowi Górakowi, że jego możliwości już się wyczerpały i czas pakować walizki. Następnie, pozostaje nam odczekać prawie godzinę, aż otwarto bramy, by ponownie pieszo przespacerować się po płockich ulicach. W Katowicach jesteśmy chwile po 23:00.
Oflagowanie: JAWORZNO, DUMA ŚLĄSKA, WITOSA, GzG’05, PIOTROWICE, transparent IKE PDW, transparent JANEK TRZYMAJ SIĘ, transparent JABKO PDW, JKS-GOOD NIGHT LEFT SIDE, LIGOTA-GKS KATOWICE, PNG & GRR, KSGKS.
Giszowiec obecny w 64 osoby, co stanowiło najliczniejszą grupę na wyjeździe razem z Jaworznem, które również zgromadziło tylu wyjazdowiczów. Koszt wyjazdu 170 zł.
Relacja Ultras GieKSa
W sobotę zaczęliśmy rundę wiosenną pod kątem wyjazdowym, a naszym pierwszym celem był stadion Wisły Płock. Jako, że bilety na wyjazd rozeszły się błyskawicznie mogliśmy wcześniej pomyśleć o oprawie wyjazdowej. Dzięki pomocy kibiców Wisły otrzymaliśmy gwarancję wniesienia oprawy co po ostatnich niepowodzeniach pod tym kątem było dla nas miłą odmianą. Wróćmy jednak jeszcze do początku wyjazdu. Zbiórka ustalona na godziny poranne na katowickim dworcu nie była dla nikogo problemem i chwilę po godzinie 8 ponad 750 fanatyków ruszyło w stronę Mazowsza. Podróż jak to zwykle bywa w przypadku wyjazdów pociągowych minęła w dobrych humorach i po 13 byliśmy już w Płocku. Na stadion czekał nas krótki spacer, który przebiegł w spokojnej atmosferze. Wejście na stadion bardzo sprawne i zgodnie z zapowiedzią ochrona nie robiła żadnych problemów z przygotowaną oprawą. Na sektorze wszyscy są obecni na długo przed pierwszym gwizdkiem i od samego początku zaznaczamy głośno swoją obecność. Wszyscy byliśmy ubrani na czarno, co można powiedzieć, było pierwszym elementem przygotowanej przez nas oprawy. W 30 minucie meczu nad naszymi głowami pojawiła się sektorówka z postacią kibica ubranego w trójkolorową kominiarkę, całość dopełniły transparent PSEUDOKIBICE z dopiskiem PODPALAJĄ OKOLICE oraz kilkadziesiąt rac odpalonych po bokach sektorówki. Niestety przez przyczepioną do płotu siatkę nie mogliśmy powiesić transparentu od zewnątrz, jednak całość wyszła bardzo dobrze i zadowoleni z prezentacji mogli być nawet najwięksi malkontenci w naszej grupie. Warto dodać, że po opadnięciu sektorówki cały sektor zmienił ubiór na żółty co komponując się z prezentacją dało naprawdę elegancki efekt. Tego dnia sektor przyozdabiamy 10 flagami oraz trzema transparentami dla naszych braci po drugiej stronie muru – Jabko, Ike i Janek jesteśmy z Wami! Łącznie na sektorze gości pojawiło się 755 fanów, a w tej liczbie są wspierający nas kibice Banika (1 osoba), Górnika (14), JKS Jarosław (15) i ROW Rybnik (16) dziękujemy za wsparcie! Podróż powrotna mija szybko, bez przygód i po 23 jesteśmy w Katowicach. Dziękujemy wszystkim za dostosowanie się do naszych wytycznych, jak widać po raz kolejny udowodniliśmy, że razem możemy więcej.
Zawodzie-H
FILM: 24.02.2024 Wisła Płock – GKS Katowice DOPING
FILM: 24.02.2024 Wisła Płock – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 24.02.2024 Wisła Płock – GKS Katowice SKRÓT
Relacja sportowa
Wisła Płock: Krzysztof Kamiński – Lorenc (68. Grić), Janus (68. Szwoch), Vallo, Hiszpański, Jime (80. Kacper Laskowski), Gerbowski (87. Tomczyk), Jach, Haglind-Sangre, Westermark (80. Mateusz Lewandowski), Szymański.
Trener: Dariusz Żuraw
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Märten Kuusk, Arkadiusz Jędrych, Aleksander Komor, Adrian Danek – Shun Shibata (66. Christian Alemán), Antoni Kozubal, Oskar Repka, Adrian Błąd (80. Mateusz Marzec) – Sebastian Bergier (80. Jakub Arak).
Trener: Rafał Górak
Bramki: Jesper Westermark (42), Marcus Haglind-Sangré (90) – Arkadiusz Jędrych (14) karny
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Ż. kartki: Jakub Szymański (15), Jarosław Jach (20) – Antoni Kozubal (42)
W pierwszym meczu wyjazdowym 2024 roku GKS Katowice zmierzył się z Wisłą Płock na nowym stadionie “Nafciarzy”. W składzie GieKSy jedna zmiana względem poprzedniego spotkania, pauzującego za kartki Grzegorza Rogalę zastąpił Adrian Danek. W 11. minucie meczu Oskar Repka dopadł do piłki wrzuconej w pole karne i uderzył obok słupka. Piłkarze GKS-u sygnalizowali jednak, że jeden z zawodników Wisły zagrywał piłkę ręką i po analizie VAR sędzie Piotr Rzucidło wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych. Krzysztof Kamiński rzucił się w róg, w który kapitan GKS-u strzelał z Motorem Lublin, ale grę nerwów przegrał, bo Jędrych strzelił w okolicach drugiego słupka wyprowadzając GKS na prowadzenie.
W 21. minucie GKS wykonywał rzut wolny z szesnastego metra. Do strzału podszedł Shun Shibata, ale nie zdołał zmieścić piłki pomiędzy bramkarzem i słupkiem uderzając poza światło bramki. Chwilę później bliźniaczą sytuację miała Wisła Płock, lecz uderzenie rywala zatrzymało się na głowie jednego z naszych rosłych defensorów. Od tego momentu aktywniej naciskali gospodarze. To w końcówce pierwszej połowy przyniosło im stały fragment. Dobre dogranie w szesnastkę na gola zamienił Jesper Westermark, który precyzyjnie przymierzył z głowy. Przed końcem pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i na drugie 45 minut wracaliśmy z wynikiem 1:1.
W 64. minucie dobrą interwencją popisał się Dawid Kudła odbijając strzał Fabiana Hiszpańskiego sprzed pola karnego. GKS próbował stwarzać zagrożenie po szybkich akcjach, lecz naszym podaniom brakowało precyzji i Wisła łatwo przerywała kolejne próby. W 66. minucie Christian Aleman zmienił Shuna Shibatę i była to pierwsza zmiana w drużynie gości. W 76. minucie dobrze w polu karnym GKS-u interweniował Marcin Wasielewski blokując uderzenie rywala. W tym fragmencie inicjatywa wyraźnie należała do gospodarzy. W 92. minucie Marcus Haglind-Sangre wykorzystał zamieszanie po rzucie rożnym i wyprowadził rywala na prowadzenie. Wynik już nie uległ zmianie.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
W sobotnie popołudnie GieKSa pojechała na wyjazdowe spotkanie do Płocka. Była to pierwsza wizyta na nowym stadionie, więc nie trzeba było mobilizować kibiców, którzy w komplecie zjawili się w Płocku.
Pierwszą połowę zaczęli zawodnicy GieKSy, ale przed pierwszym gwizdkiem minutą ciszy został upamiętniony młody kibic, który przegrał walkę z chorobą. W pierwszych minutach oba zespoły badały rywala, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W dziesiątej minucie Shibata dośrodkował z rożnego i zrobiło się zamieszanie w polu karnym Wisły, po czym sędzia czekał na informacje z wozu VAR. Po krótkiej weryfikacji wskazał na jedenasty metr za zagranie ręką. Do karnego podszedł Jędrych i pewnym strzałem tuż przy lewym słupku pokonał bramkarza. Pięć minut później Adrian Błąd został przewrócony na linii pola karnego i sędzia odgwizdał przewinienie. Do wolnego podszedł Shibata, jednak piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W 25. minucie Antonii Kozubal faulował rywala na linii pola karnego i sędzia wskazał na jedenasty metr tym razem dla gospodarzy, jednak po informacji z wozu VAR sędzia cofnął piłkę na rzut wolny. Fabian Hiszpański długo przymierzał się do oddania strzału, jednak wszystko na marne, bo piłka zatrzymała się na murze. Chwilę później kibice GieKSy zaprezentowali sektorówkę przedstawiającą kominiarkę w żółto-zielono-czarnych barwach, a całość została uzupełniona racami. Podczas prezentacji oprawy zmienili swój ubiór z czarnego na żółty, co po odsłonięciu dało świetny efekt. W międzyczasie Wisła coraz częściej zaczęła stwarzać sobie okazje pod polem karnym GieKSy. W 42. minucie Antoni Kozubal dopuścił się faulu na dwudziestym metrze, za co zobaczył żółtą kartkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jesper Westermark urwał się obrońcą i doprowadził do wyrównania. W końcówce pierwszej połowy nic godnego uwagi się nie wydarzyło i zespoły schodziły do szatni przy jednobramkowym remisie.
Na drugą połowę oba zespoły wyszły w takich samych składach, a obraz gry był bardzo podobny jak na początku spotkania i nikt nie chciał zaryzykować. Z upływem kolejnych minut GieKSa częściej zapędzała się pod pole karne gospodarzy i najpierw wywalczyła sobie rzut wolny, a chwilę później rożny, który był powtarzany z powodu nadmiernych przepychanek w polu karnym. W dalszej części spotkania GieKSa skupiła się na posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. W 63. minucie Fabian Hiszpański pokusił się o uderzenie zza pola karnego, co sprawiło małe problemu Kudle, ale finalnie zdołał sparować piłkę w bok pola karnego. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania Jime uderzył bardzo nieprzyjemnie między obrońcami, ale bramkarz GieKSy nie dał się zaskoczyć. Chwilę później ten sam zawodnik uderzył z pierwszej piłki minimalnie nad poprzeczką. W końcówce spotkania oba zespoły chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, niestety efekt był całkiem inny i wkradło się sporo niedokładności i chaosu. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia stracił łączność z bazą i przerwał na chwilę mecz, aby naprawić awarię. W doliczonym czasie gry Haglin-Sangre wykorzystał zamieszanie w polu karnym i rzutem na taśmę wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. GieKSa musiała uznać wyższość rywala, mimo że to ona częściej była przy piłce w drugiej połowie.
Źródło: GieKSa.pl