Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
07.04.2024, niedziela 15:00 – widzów 5998 (komplet)
Relacja GieKSiarza
Mecz GieKSy z Lechią był bez wątpienia hitem kolejki, a nawet wiosny, gdyż oba zespoły liderowały w tabeli tej rundy. Wraz z dobrą grą przyszły też tłumy kibiców, którzy na spotkanie tych drużyn zmuszeni byli czekać blisko 16 lat.
Betony zapowiadały komplet w klatce, a GieKSiarze wysprzedali wszystkie bilety już na tydzień przed meczem! Tym, którym nie udało się nabyć wejściówki, pozostało kombinowanie, a jak wiadomo „Polak potrafi”, więc frekwencja na pewno była wyższa, niż oficjalnie podano.
Tym spotkaniem żyli wszyscy trójkolorowi. Coś, czego od dawna u nas brakowało. Wiele ekip postanowiło więc ruszyć ze wspólnych zbiórek, które organizowali m.in.: Mysłowice, Murcki, Witosa & Załęże & Tauzen oraz Giszowiec, który przy okazji uczcił pamięć poległych w giszowieckim lesie żołnierzy Armii Krajowej w 80. rocznicę ich śmierci z rąk gestapo, przy pamiątkowej tablicy tych wydarzeń. GieKSa z Gisza odpaliła też sporo pirotechniki, prezentując na zbiórce transparent „WIERNI NA WIEKI”, który potem zawisł przy Blaszoku.
Na Bukowej tłumy meldowały się już na godzinę przed rozpoczęciem, gdzie kibice również nie czekali z dopingiem na pierwszy gwizdek sędziego Marciniaka (młodszy brat Szymona). Z daleka bijące emocje i nadzieję na urwanie punktów obecnemu liderowi i zmniejszenie liczby oczek potrzebnych do miejsca premiowanego bezpośrednim awansem. Co ważne, zdecydowana większość kibiców dostosowała się do apelu i przyszła ubrana na żółto i z szalem. Razem z nami tego dnia nasi przyjaciele z Ostrawy (1 zakazowicz), Zabrza i Rybnika (5) – dzięki!
Na płocie, poza wcześniej wspomnianym transparentem, zawisło 13 flag, za których doping nie ustawał i mimo kwietniowego upału (27°C) niósł się, jak należy.
Końcówkę pierwszej części skradli stadionowi artyści, którzy zaprezentowali długo wyczekiwana oprawę. UG’03 swój spektakl rozpoczęło od podwieszonych sektorówek tworzących napis „ULTRAS GIEKSA 2003” z zamaskowaną postacią dzierżącą puszki ze świecami dymnymi, co było zapowiedzią kolejnego etapu przedstawienia. Gdy pierwsze sektorówki opadły odsłoniły kolejne, na których widniało hasło „GRANICE PRZEKRACZAĆ, ZA NIC NIE PRZEPRASZAĆ”, co jest tylko uhonorowaniem postawy, jaką GieKSiarze prezentują od lat, mimo szczucia systemowych frustratów. Do tego odpalono w dwóch turach race i dymy (żółte i zielone), co przerwało spotkanie na dłuższą chwilę.
Gdańszczanie, którzy przyjechali specjalem na dworzec na Załężu, przemaszerowali na Bukową niosąc przed pochodem flagę swojej ekipy hool’s „CHWM”. Określili się na 550 głów, w tym 100 Śląsk Wrocław i 40 Raków Częstochowa, lecz nie każdy znalazł się w naszym sektorze gości. Na wejściu mieli problemy, przez co w komplecie weszli dopiero w przerwie. Był to ich pierwszy wyjazd po 10-miesięcznym zakazie. Próbowali wspierać wokalnie swoich zawodników, lecz ciężko tego dnia mieli przebić się przez akustykę kibiców GieKSy, którym z nadmiaru decybeli padło nawet nagłośnienie w 80. minucie. To jednak nie zaważyło na jakości naszego wokalu, który tylko się nakręcał i w doliczonym czasie gry, otrzymaliśmy to, na co wszyscy mieli nadzieję. GieKSa strzeliła zwycięskiego gola, grając w 10-tkę! Szał i wrzawa, jaka zapanowała na trybunach i całej okolicy była nie do opisania. Jak to się mówi „kto był, ten wie, to trzeba było przeżyć”.
Oflagowanie: UZNANI GENTLEMANI, PERSONA NON GRATA (duża), POLSKA, HANYSOWO, RYDUŁTOWY, CRAZY BOYS, transparent WIERNI NA WIEKI (GzG), GKS KATOWICE, FORZA GIEKSA, NASZE KATOWICE, WŁADCY MYSŁOWIC (duża), JAWORZNO, oraz na gnieździe PIOTROWICE i GzG’05.
Z Giszowca na tym meczu na pewno ponad 200 osób, z czego 120 na Blaszoku. Tego dnia wyszły nowe vlepki GieKSy z Gisza wycinane po obrysie.
Relacja Lechii Gdańsk
Po ponad 10 miesiącach zakazu, wreszcie mogliśmy się udać na oficjalny wyjazd. Pierwszą wyprawą były Katowice, gdzie pojechaliśmy pociągiem specjalnym. Bilety na ten mecz rozeszły się wewnątrz grup, zanim jeszcze wystartowała otwarta sprzedaż. Co więcej, mieliśmy ponad tysiąc zamówień i jasnym było, że nie każdy chętny złapie się na bilet. Ostatecznie w Katowicach pojawiliśmy się i tak w nadkomplecie, a Lechię wspierało 550 fanów, w tym grupa zakazowiczów. Tego dnia otrzymaliśmy świetne wsparcie od Braci z Wrocławia (100 osób) oraz fanów Rakowa Częstochowa (40 osób) – DZIĘKUJEMY! Medalikom dziękujemy również za prowiant w drodze powrotnej, jaki otrzymaliśmy na dworcu w Częstochowie.
FILM: 07.04.2024 GKS Katowice-Lechia Gdańsk KONFERENCJA
FILM: 07.04.2024 GKS Katowice-Lechia Gdańsk SKRÓT
FILM: 07.04.2024 GKS Katowice-Lechia Gdańsk OPRAWA
FILM: 07.04.2024 GKS Katowice-Lechia Gdańsk DOPING
FILM: 07.04.2024 GKS Katowice-Lechia Gdańsk DOPING I OPRAWA
FILM: 07.04.2024 GKS Katowice-Lechia Gdańsk KULISY
Relacja sportowa
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Märten Kuusk , Arkadiusz Jędrych, Aleksander Komor (61. Bartosz Jaroszek), Grzegorz Rogala – Adrian Błąd (90. Shun Shibata), Antoni Kozubal, Oskar Repka, Mateusz Marzec (52. Christian Alemán) – Sebastian Bergier (90. Mateusz Mak).
Trener: Rafał Górak
Lechia Gdańsk: Sarnavskyi – Olsson, Chindris, Iwan Żelizko, Mena, Kapić (86. Fernandez), Kałahur, Bugaj (69. Filip Koperski), Bobcek (69. Zjawiński), Maksym Chłań (69. Sypek), Neugebauer (60. D’Arrigo).
Trener: Szymon Grabowski
Bramki: Arkadiusz Jędrych (93) –
Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock)
Ż. kartki: Arkadiusz Jędrych (84) – Iwan Żelizko (24), Maksym Chłań (63), Filip Koperski (91)
Cz. kartki: Märten Kuusk (74) –
W hicie wiosny GKS Katowice przy Bukowej zmierzył się z Lechią Gdańsk w ramach 26. kolejki Fortuna 1 Ligi. Było to spotkanie dwóch drużyn, które notowały serię pięciu zwycięstw z rzędu. Zgodnie z przewidywaniami, trener Rafał Górak nie zdecydował się na żadną zmianę w wyjściowej jedenastce. W 8. minucie Antoni Kozubal dopadł do piłki podawanej na piąty metr. Wyprzedził obrońcę, lecz jego uderzenie przeleciało obok słupka bramki Lechii. Pięć minut później z 20 metrów uderzał Sebastian Bergier. Mocny strzał przeleciał nad poprzeczką bramki stzeżonej przez Bohdana Sarnavskiego.
W 17. minucie Bergier uderzył głową z okoli 14 metra. Dobrze ustawiony golkiper złapał jednak futbolówkę. W samej końcówce pierwszej połowy szansę miał jeszcze Mateusz Marzec. Ruszył z szybką akcją i po uwolnieniu się od obrońcy mocno przymierzył. Svarnavskyi wiedział, że może mieć problem ze złapaniem piłki, dlatego zdecydował się ją wypiąstkować. Chwilę później sędzia Tomasz Marciniak zakończył pierwszą połowę. Na drugie 45 minut wracaliśmy z bezbramkowym remisem.
W 52. minucie konieczna była zmiana. Mateusza Marca zastąpił Christian Alemán. Zaraz po wejściu na boisko Ekwadorczyk posłał dwa groźne dośrodkowania w pole karne Lechii. W 74. minucie czerwoną kartkę zobaczył Marten Kuusk po faulu rywala na naszej połowie. W ostatnim fragmencie katowiczanie musieli sobie radzić w dziesięciu. W 79. minucie GieKSa ruszyła z kontrą. Obrońca Lechii zablokował jednak strzał Rogali. Pomimo gry w dziesiątkę, w 94. minucie Bartosz Jaroszek zgrał piłkę do Arkadiusza Jędrycha w polu karnym i ten strzałem głową dał GKS-owi trzy punkty!
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Spotkanie 26. kolejki między GieKSą, a Lechią było niewątpliwie hitem kolejki. Oba zespoły miały świetne serie zwycięstw i liderowały wiosennej tabeli pierwszej ligi.
Od pierwszych minut przy akompaniamencie kapitalnego dopingu katowiczanie ruszyli do ataków. Już w 3. minucie mocno wstrzelona piłka z lewej strony przez Rogale przemknęła przed Sarnavskim, który nie interweniował, ale niestety żaden z zawodników nie dołożył nogi, aby skierować futbolówkę do bramki. Chwilę później Kozubal z lewej strony w polu karnym uderzył minimalnie obok prawego słupka bramki Lechii. Dobrze w tej sytuacji był ustawiony Marzec i wydawało się, że będzie przecinał ten strzał, jednak ostatecznie brakło podjęcia decyzji. Po błędzie rywala w 13. minucie piłkę otrzymał Bergier i momentalnie odwrócił się w stronę bramki i uderzył, ale piłka przefrunęła nad bramką. W 17. minucie szybki atak na strzał głową zamienił Bergier, ale piłka leciała wprost w dobrze ustawionego Sarnavskiego. W tej akcji przy rozegraniu bez kontaktu z rywalem ucierpiał Marzec, ale po interwencji medycznej wrócił na boisko. Groźny kontratak przeprowadzili goście w 25. minucie, ale na połowie rywala pod bramką ucierpiał Repka i ostatecznie po wycofaniu piłki, arbiter zatrzymał grę, aby fizjoterapeuci mogli pomóc naszemu pomocnikowi. Komor zdziwił wszystkich w następnej akcji, kiedy od połowy minął kilku zawodników z Gdańska jak tyczki i rozpędzony wpadł w pole karne, ale staranował w ataku rywala i akcję zakończył faulem. W 35. minucie pierwszy strzał oddali gdańszczanie, jednak sporo niecelny. Wtedy też na Blaszoku została zaprezentowana ogromna oprawa „Ultras GieKSa”, która po chwili została zdjęta i mogliśmy podziwiać racowisko z dopiskiem „Granice przekraczać, za nic nie przepraszać”. Dym na niecałą minutę zatrzymał sportowe zmagania. W 45. minucie kibice odpalili świece dymne w barwach klubowych, a powstały dym zadomowił się na dobre przy Bukowej, zatrzymując doliczone przez arbitra cztery minuty na dobrą chwilę. Po wznowieniu gry świetnie zabrał się w kontrze z piłką Marzec, kończąc akcję mocnym strzałem w środek bramki, który Sarnavski wypiąstkował. Arbiter po chwili odesłał oba zespoły do szatni, a wśród fanów GieKSy na trybunach można było odczuć ogromny niedosyt, że nie zdołaliśmy zdobyć bramki.
Na drugą połowę żaden z trenerów nie zdecydował się na zmiany. Od pierwszych minut to goście ruszyli do przodu, ale brakowało im konkretów, aby chociaż oddać celny strzał na bramkę Kudły. Dośrodkowania również były przecinane przez zawodników ustawionych przy bliższym słupku. W 50. minucie nie był w stanie kontynuować meczu Marzec i była konieczna pierwsza zmiana w ekipie GieKSy. Dopiero po dwóch minutach Aleman pojawił się na boisku, zmieniając kontuzjowanego kolegę. W 54. minucie świetną piłkę dostał Błąd od Kozubala w pole karne, ale po złym przyjęciu musiał ratować się dograniem, które nie było najlepsze. W następnej akcji świetnie rozegrał akcję Rogala z Alemanem, ale obrońcy z trudem wybili kilkukrotnie piłkę z pola karnego. Równo po godzinie gry zakotłowało się w polu karnym GieKSy po dograniu z prawej strony Meny, ale ostatecznie obrońcy zażegnali niebezpieczeństwa. Tuż po tej akcji boisko opuścił Komor, co też było prawdopodobnie skutkiem urazu, którego nabawił się podczas solowego rajdu w pierwszej połowie. Mecz w drugiej połowie nie porywał, oglądaliśmy dużo drobnych przewinień, które bardzo mocno spowalniały zapędy obu zespołów. W 71. minucie dośrodkował w pole karne Kozubal poprawiając wcześniejsze zagranie z rzutu rożnego, a głęboko w polu karnym źle przyjął ją Aleman i piłka tylko spokojnie minęła linię końcową obok bramki Lechii. Bez dwóch zdań to była idealna szansa do oddania strzału. Dwie minuty później po ostrym faulu na rywalu Kuusk obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Pan Marciniak w pierwszej chwili pokazał żółty kartonik, ale zweryfikował sytuację na VAR i poprawił swoją decyzję. GieKSa musiała sobie od tego momentu radzić w dziesiątkę. Katowiczanie skupili się na defensywie i czekali na odpowiedni moment, ale gdy po kilku minutach odebrali piłkę i ruszyli do kontrataku, to stadion odlatywał – tak głośnego dopingu nie było dawno przy Bukowej. Piłkarze nabrali pewności po chwili i zaczęli atakować Lechię pressingiem, która ratowała się wybiciem w aut. Gdańszczanie przeprowadzili podwójną zmianę w 86. minucie, rzucając wszystko, co mają do ofensywy. Do końca regulaminowego czasu nie oglądaliśmy jednak znaczących groźnych ataków gości. GieKSa świetnie broniła i raz po raz napędzała szybkie ataki. W doliczonym czasie gry stadion odleciał, bo katowiczanie mocno zaatakowali i wpakowali piłkę do bramki z najbliższej odległości, a strzelcem był Jędrych. To było coś, czego fani przy Bukowej długo nie zapomną. Lechia jeszcze atakowała, ale wtedy katowiczanie grali już w 11, bo stadion kompletnie oszalał. Co za wygrana!
Źródło: GieKSa.pl