Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
18.05.2024, sobota 17:30 – widzów 7455 (komplet)
Relacja GieKSiarza
Mecz z krakowską Wisłą, w przedostatniej kolejce sezonu, cieszył się ogromnym zainteresowaniem. GieKSa wciąż walczyła o bezpośredni awans, a krakusy o miejsce w barażach. Mimo iż dla kibiców udostępniono całe trybuny, bo otwarto „szóstkę” i „D”, wszystkie bilety rozeszły się na 11 dni przed spotkaniem. Stało się to przez fakt, że również w Katowicach nie udostępniono sektora gości dla Wiślaków, a ich miejsca powędrowały do różnych akademii piłkarskich z naszego regionu. Mobilizacja więc nie była potrzebna, bo pospolite ruszenie było tak wielkie, że każdy, komu udało się kupić bilet, był wielkim szczęściarzem. Takich obrazków nie było na Bukowej od kilkunastu lat. W stronę stadionu zmierzały niezliczone zbiórki, na długo przed rozpoczęciem. Na katowickim rynku spotkały się grupy GieKSiarzy z Centrum, Ligoty i Zawodzia, by przypomnieć mieszkańcom, czym żyje to miasto. Ten mecz jednak miał szczególne znaczenie dla fanatyków z Małopolski i Jaworzna, którzy na co dzień tępią kurewstwo z Reymonta, co uwiecznili na przedmeczowych zapowiedziach, paląc szmaty białej gwiazdy. Dlatego też swoje zbiórki zorganizowała Trzebinia na miejscowym rynku i jaworznicka GieKSa na osiedlu Stałym, gdzie zebrało się 300 kiboli z tego miasta! Zbiórce tej towarzyszyło hasło „W JAWORZNIE BEZ ZMIANY GKS PANY”, które poza okolicznościową oprawą, znalazło się także na nowych fan clubowych koszulkach. Pochód i klimat, jaki stworzyli jaworznianie, przeszedł do dumnej historii FC, który w ostatnim czasie odbudowuję swoją pozycję, potwierdzając, kto od zawsze włada miastem.
Bukowa na długo przed rozpoczęciem tętniła życiem, gdzie praktycznie wszyscy pojawili się ubrani w pierwszy z trzech świętych kolorów, by na starcie odśpiewać hymn Szaleńców z Bukowej. Co ciekawe ta najważniejsza pieśń GieKSiarzy, melodię wzięła z Roty Marii Konopnickiej, która pierwszy raz została odśpiewana na Wawelu. Zanim jednak rozbrzmiał pierwszy gwizdek, uhonorowano medalami 60-lecia Górniczego Klubu Sportowego dwie legendom z Bukowej (Zdzisław Strojek i Janusz Nawrocki) oraz uczczono minutą ciszy pamięć trzech górników, którzy zginęli w wyniku wstrząsu w KWK Wesoła 14 maja. O tej tragedii przypominał też jeden z transparentów powieszonych tego dnia na płocie. Poza tym GieKSiarze pamiętali o 80. rocznicy zdobycia Monte Cassino i kolegach, którym również dedykowali płótna.
Doping od początku mógł ogłuszać, tym bardziej że w 5. minucie zawodnik Białej Gwiazdy ujrzał czerwony kartonik. Wiara w zwycięstwo więc tylko rosła i nie zmącił jej nawet gol dający prowadzenie przyjezdnym grającym w dziesiątkę. Wynagrodzili nam to katowiccy zawodnicy, trafiając trzykrotnie do bramki gości jeszcze przed przerwą. Podczas pierwszej połowy nie próżnowali też Ultrasi, którzy zaprezentowali wieloelementową oprawę w gotyckim klimacie „Małopolska GieKSa – prawdziwa wierność wymaga męstwa”. Obok nich zwisały sztandary z herbem GKS-u i Małopolski. Ten drugi wywodzi się od Kazimierza III Wielkiego, który „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”, o czym przypominało tło transparentów stylizowane na średniowieczny zamek. Prezentacji towarzyszyło wypełnienie z przezroczystych folii oraz żółtych, zielonych i czarnych foliowych chorągiewek.
Potem skupiliśmy się całkowicie na wokalnym wsparciu drużyny, machając na Blaszoku 6 sztandarami na kijach i wieszając 17 flag, w tym debiutującą TRÓJKOLOROWA EMIGRACJA. Ostatecznie GieKSa rozgromiła Wisłę 5:2, minimalizując tym samym jej szanse na grę w barażach, a sobie dając nadzieję na bezpośredni awans. Lecz by to się stało, kolejnego dnia gdańska drużyna musiała wygrać derby trójmiasta.
Oflagowanie: MŁODA GIEKSA 2015 (S2), transparent MAŁOLACI TO WARIACI (S2), transparent ŻÓŁTA ZORZA TU SZALEJE BIAŁA GWIAZDA NIE ISTNIEJE (S1-dzieci), transparent MŁODA WSA (S1), BANDITEN, UZNANI GENTLEMANI, WŁADCY MYSŁOWIC (duża), ONE NINE SIX FOUR, PIOTROWICE, KSGKS, CRAZY BOYS, transparent LIBIĄŻ, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, GKS KATOWICE, LIBIĄŻ, transparent 80. ROCZNICA BITWY O MONTE CASSINO, MAŁOPOLSKA, NASZE KATOWICE, transparent JAREK GRATULUJEMY SYNA!!!, PERSONA NON GRATA, transparent JAGODA PDW, HANYSOWO, transparent GÓRNICY Z KWK WESOŁA SPOCZYWAJCIE W POKOJU, JAWORZNO, oraz na gnieździe TRZEBINIA i DALEKO OD DOMU ALE NIGDY SAM – TRÓJKOLOROWA EMIGRACJA (debiut).
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FILM: 18.05.2024 GKS Katowice – Wisła Kraków KONFERENCJA
FILM: 18.05.2024 GKS Katowice – Wisła Kraków SKRÓT
FILM: 18.05.2024 GKS Katowice – Wisła Kraków KULSY
FILM: 18.05.2024 GKS Katowice – Wisła Kraków DOPING
Relacja sportowa
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Märten Kuusk (83. Bartosz Jaroszek), Arkadiusz Jędrych, Aleksander Komor, Grzegorz Rogala – Adrian Błąd (69. Shun Shibata), Antoni Kozubal, Oskar Repka (82. Bartosz Baranowicz), Mateusz Mak (61. Mateusz Marzec) – Sebastian Bergier (69. Jakub Arak).
Trener: Rafał Górak
Wisła Kraków: Chichkan – Uryga, Carbo, Ángel Rodado, Villar (12. Kutwa), Alfaro (73. Goku), Satrustegui, Łasicki (31. Sapała), Duda, Krzyżanowski, Baena (73. Bregu).
Trener: Albert Rudé (Hiszpania)
Bramki: Arkadiusz Jędrych (22), Adrian Błąd (33), Grzegorz Rogala (47), Marc Carbó (63) samobój, Mateusz Marzec (90+3) – Ángel Rodado(19), Ángel Rodado (82)
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Ż. kartki: – Kacper Duda (32), Marc Carbó (45+3), Jesús Alfaro (64), Alan Uryga (89)
Cz. kartki: – Eneko Satrústegui (5)
W ciepły majowy dzień, GKS Katowice w ramach 33. kolejki spotkań Fortuna 1 Ligi zmierzył się przy Bukowej z Wisłą Kraków. Spotkanie z trybun będzie obserwował komplet widzów! Do pierwszej jedenastki GKS-u powrócili Marten Kuusk oraz Grzegorz Rogala. Mecz rozpoczął się od mocnego akcentu, bo już w 5. minucie Eneko Starustegui zobaczył czerwoną kartkę i mecz dobiegł dla niego końca. Pomimo gry w osłabieniu, to Wisła Kraków rozpoczęła strzelanie. Angel Rodado nie potrzebował wiele miejsca w polu karnym. Po jego uderzeniu futbolówka odbiła się jeszcze od nóg defensora i wpadła do siatki GieKSy. Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać. Antoni Kozubal podszedł do stałego fragmentu i wrzucił tak, że Arkadiusz Jędrych zdołał przekierować lot piłki i ta wpadła do siatki krakowian.
Od tego momentu wyraźna przewagę miał GKS. W 33. minucie do mocnej piłki zagrywanej pod linię dopadł Grzegorz Rogala. Posłał tak idealne podanie, że te trafiło do Adriana Błąda, który mocnym precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w bramce rywala i wyprowadził katowiczan na prowadzenie. Chwilę później przed szansą stanął Mateusz Mak, ale w dogodnej sytuacji trafił prosto w dobrze interweniującego Antona Chichkana. Piłka wpadła do siatki Wisły tuż przed końcem pierwszej połowy, gdy Alek Komor zgrał głową przed bramkę i akcję wykończył Oskar Repka. Sędzia jednak anulował to trafienie po analizie VAR. Na przerwę schodziliśmy więc z wynikiem 2:1 dla katowiczan.
Co się odwlecze to nie uciecze. W 47. minucie Grzegorz Rogala przyjął piłkę za szesnastkę i posłał potężną bombę w stronę bramki Wisły. Chichkan nie miał najmniejszych szans i GKS już na starcie drugiej części podwyższył swoje prowadzenie. Już w 58. minucie przed utratą gola uratował nas Arkadiusz Jędrych, który przyjął na twarz mocny strzał Rodado. Pięć minut później było już 4:1. Tym razem do siatki Wisły trafił… Wiślak. Marc Carbo źle interweniował po podaniu Oskara Repki i wpakował piłkę do własnej siatki. Katowiczanie mając bezpieczny wynik nie chcieli forsować tempa. W 82. minucie zamieszanie w polu karnym wykorzystał Rodado, który strzałem po ziemi zmniejszył stratę swojego zespołu. Ostatnią bramkę w tym meczu strzelił Mateusz Marzec, który wykorzystał doskonałe podanie Marcina Wasielewskiego. GieKSa strzeliła Wiśle pięć bramek.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
W tym niesamowicie ważnym spotkaniu GieKSa zdołała wywalczyć cenne punkty, które pozwalają jej marzyć o bezpośrednim awansie. Wisła szybko zobaczyła czerwoną kartkę, a Trójkolorowi doskonale wykorzystywali swoją przewagę liczebną.
Cały obiekt przy ulicy Bukowej został przeznaczony dla kibiców w żółtych koszulkach, którzy licznie mogli oglądać swój zespół bezpośrednio z trybun. Klub przygotował wiele atrakcji dla najmłodszych. Aby przedłużyć marzenia o bezpośrednim awansie, zespół Rafała Góraka musiał wywalczyć trzy punkty. Wisła z kolei walczyła o miejsce w barażach, które coraz bardziej się oddalało – szykowało się emocjonujące widowisko. Niesamowicie głośny doping z pewnością nie ułatwiał skoncentrowania się przyjezdnym. Przed spotkaniem oddano cześć zmarłym Górnikom minutą ciszy.
W pierwszych minutach zespoły bardzo dynamicznie kreowały okazje, już w 40. sekundzie interweniował Dawid Kudła. GieKSa ustawiła wysoki pressing, z którym nie radzili sobie goście. W 3. minucie dośrodkowanie Rogali nie doszło do napastnika, a wybitą futbolówkę Komor przeniósł wysoko nad poprzeczką. Po chwili czerwoną kartkę obejrzał Satrustegui za faul taktyczny na Bergierze, który wychodził na czystą sytuację po przejęciu piłki. Od 6. minuty goście grali zatem w osłabieniu, a GieKSa napędzana dopingiem nie zamierzała odpuszczać. W 10. minucie Wisła miała fantastyczną okazję do kontry, ale Baena zupełnie ją zmarnował fatalnym podaniem. Dużo uwagi poświęcała Wisła kryciu Adriana Błąda, co wykorzystywali pozostali zawodnicy. Cały plan przyjezdnych legł w gruzach, zupełnie się pogubili po tej kartce, co chwilę uciekali się do przewinień. W 14. minucie Komor popisał się fenomenalnym podaniem prostopadłym, niestety Bergier spóźnił się o ułamek sekundy i piłka ześlizgnęła się po sznurowadle. Minutę później szczęścia z dystansu spróbował Kozubal, uderzył wprost w bramkarza. W 18. minucie dobre podanie młodego pomocnika zmarnował Mateusz Mak, wykopując futbolówkę w niebiosa. W 19. minucie w bezpiecznej, jak się wydawało, sytuacji bramkę zdobył Rodado, odbijając ją od pleców interweniującego wślizgiem Kuuska. Chwila ciszy, a gdy nastąpił głośny doping, obejrzeliśmy bramkę na 1:1! Jędrych wykorzystał centrę Kozubala z rzutu wolnego, delikatnie muskając piłkę w powietrzu i zaskoczył tym Chichkana. W 25. minucie rajd lewą flanką zaliczył… Aleksander Komor, a z jego centry nie zdołał zdobyć bramki perfekcyjnie ustawiony Kozubal. Po dwóch kwadransach trener gości musiał już wykorzystać drugą zmianę w związku z urazem, niekomfortowa sytuacja dla szkoleniowca. W 33. minucie Komor wypuścił skrzydłem Rogalę, ten wstrzelił piłkę w pole karne, lecz nikt nie był zainteresowany jej przejęciem. Zadowolony z takiego obrotu spraw był Adrian Błąd, który na skraju szesnastki spojrzał w stronę słupka, po czym wpakował tam futbolówkę – 2:1! W odpowiedzi Rodado pomknął prawą flanką i zgrał do Sapały, ten został skutecznie wyblokowany. W 38. minucie świetną interwencją popisał się Arkadiusz Jędrych, czubkiem buta zatrzymując centrę na 10. metr. Już po chwili byliśmy pod drugim polem karnym, gdzie swojego szczęścia próbowali Mak i Repka, skończyło się na wrzucie z autu, choć było podejrzenie zagrania ręką przez obrońcę. W 42. minucie Repka uderzał w kierunku dalszego słupka, a Bergier znów był milimetry od dobicia piłki – tylko rzut rożny. W samej końcówce efektownie wkręcił rywala w ziemię Mak, ale został otoczony przez przeciwników, mimo tego wywalczył wrzut z autu. W 45. minucie groźnie było, gdy poślizgnął się Arkadiusz Jędrych, na szczęście koledzy przyszli z odsieczą. W trzeciej minucie doliczonego czasu Repka zdobył bramkę po stałym fragmencie Kozubala, a zgrywał mu Aleksander Komor. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego i na przerwę Trójkolorowi schodzili z jednobramkową przewagą.
GieKSa nie porzuciła pomysłu na wysoki pressing, cały czas wykorzystując przewagę zawodnika. Pierwszy rzut rożny w 47. minucie, Błąd oddał wybitą futbolówkę Rogali, a ten uderzył nie do obrony mimo dużej odległości! Fantastycznie wychodziły te stałe fragmenty GieKSie, brawa za ich przygotowanie. W 52. minucie Wasielewski przytomnie obsłużył wybiegającego Repkę, pomocnik został jednak skutecznie wypchnięty z pola karnego przez defensywę. Po paru chwilach Bergier piętką zagrał nad obrońcami, niestety bramkarz uprzedził Trójkolorowych i wyłapał piłkę, to mogła być piękna asysta. 55. minuta to świetna okazja dla rywali, gdy Rogala zaspał i nie doskoczył do przeciwnika, ale szybko się zreflektował i wybił futbolówkę wślizgiem. W 57. minucie Rodado chciał oszukać Repkę zwodem, pomocnik nawet nie drgnął i powstrzymał rywala. W kolejnej akcji Rodado posłał bombę wprost w głowę Jędrycha, sędzia niepotrzebnie zwlekał z przerwaniem akcji, by umożliwić udzielenie pomocy medycznej. W 62. minucie Repka wypatrzył Wasielewskiego i chciał dograć mu piłkę przez całe boisko, niestety uczynił to zbyt niecelnie. Minutę później nasz pomocnik zaliczył asystę przy bramce… Marca Carbo, który wpakował piłkę do własnej siatki, choć trzeba docenić świetne podanie. Kilkanaście sekund później Kozubal świetnie zagrał do Bergiera na wolne pole, ten zwodem niestety wyrzucił się z szesnastki i nic z tego nie wyszło. 69. minuta to popis Araka – przy trybunach skandujących jego nazwisko, odebrał piłkę golkiperowi tuż po wejściu na murawę i zdobył korner dla zespołu. Shibata również chciał zapisać się w pamięci kibiców, popisując się efektownym dryblingiem. Czujnie w 72. minucie interweniował Kudła, gdy Alfaro urwał się defensorom i popędził sam na sam. W 76. minucie wszystkich zaskoczył rywal swoją decyzją: rozejrzał się po murawie, dostrzegł wolnych kolegów, złożył do podania i… wybił na rzut rożny. W 79. minucie Rogala sprintem zdobył teren na lewym skrzydle, dzięki Arakowi odbita piłkę zgarnął Marzec i huknął jak z armaty, niestety niecelnie. W 82. minucie po dość przypadkowej akcji piłkę do siatki wpakował Rodado, bardzo dużo szczęścia przy tej bramce. Jakub Arak niesamowicie się starał o gola, nie uznawał żadnej akcji za straconą. Mimo tego Wisła zdołała w końcówce narzucić własne warunki gry, GieKSa zdecydowanie pozwalała na zbyt wiele. Ostatnie minuty to jednak ponowna dominacja Trójkolorowych, którym nie wystarczały cztery gole. Piąte trafienie dołożył Mateusz Marzec po podaniu Wasielewskiego, którego wcześniej doskonale obsłużył Baranowicz.
Źródło: GieKSa.pl