Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
20.07.2024, sobota 14:45 – widzów 6720 (komplet)
Relacja GieKSiarza
Po tym, jak GKS awansował do ekstraklasy, wszyscy nie mogli doczekać się rozpoczęcia sezonu. Gdy tylko ruszyła sprzedaż karnetów, wszystko rozeszło się w ciągu 3 godzin. Wiadome więc było, że pojemność stadionu nie sprosta ilości chętnych i dostanie biletu na mecz dla wszystkich innych, będzie wymagać sporo trudu. Klub więc rozpoczął starania, by zlikwidować bufory z sektorów najbliżej klatki. Niestety psiarnia, mimo iż na Bukowej każda z trybun jest niezależna od siebie, robiła problemy z wyrażeniem zgody na otwarcie sektora „D”. Ostatecznie udało się po modernizacji ogrodzenia, włączyć połowę tego sektora, co skutkowało dodatkową pulą wejściówek. Poza tym, na stadionie wykonano jeszcze szereg innych prac związanych z wymogami ekstraklasy (zamontowano nowe podesty na kamery, usprawniono obsługę kamery zabramkowej, powstała strefa wozów transmisyjnych, wyznaczono nowe miejsca dla mediów i rozbudowano trybunę dla kibiców niepełnosprawnych. Zmodernizowano oświetlenie, by osiągnęły moc średnią 1600 lux) oraz poprawiono estetykę stadionu poprzez nowe klubowe banery, które od tego sezonu okalają m.in. murek przed trybuną główną. Ogólnie było tego sporo, lecz przejdźmy do inauguracji.
Po 19 latach i 38 dniach, na Bukową powróciły rozgrywki ekstraklasy, o czym też przypominał transparent wywieszony na brynowskim wiadukcie nad jedną z głównych ulic Katowic (witaj ekstraklaso). Kibice, zgodnie z apelem pojawili się ubrani na żółto i z szalem, wypełniając trybuny, które na wyjście piłkarzy głośno odśpiewały „GKS młody Śląski klub…” oraz „Ekstraklasa dla Katowic”. Chwilę później, wraz z pierwszym gwizdkiem, zaprezentowano oprawę, która nawiązywała do choreografii „ZAWIESZENI W CZASOPRZESTRZENI” z marca 2018. Na Blaszoku ponownie pojawiła się galaktyczna sceneria z sektorówkami przedstawiającymi prom kosmiczny i astronautę pochylonego nad logiem ekstraklasy. Całość opisane zostało hasłem „HOUSTON, MACIE PROBLEM!”, co odebrać można jako nasze lądowanie po latach w należnym nam miejscu, zwiastujące również kłopoty dla działaczy PZPN. To, że nie były to puste słowa, podkreślono, odpalając 80 rac, którymi powitano powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.
Na płocie powiesiliśmy 13 flag i dwa okazjonalne transparenty, dopingując cały mecz. Wokalnie było dobrze, lecz stać nas na więcej! Nie zabrakło też wymiany uszczypliwości z Warchołami, którzy pojawili się pod stadionem już po rozpoczęciu. Przybyli transportem kołowym pokonując trasę głównie własnymi autami. Określili się na 409 głów. Razem z nimi widoczne kilkunastoosobowe składy Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec. W większości ubrani byli na zielono, a na płocie mieli 8 flag, które ściągnęli jeszcze przed końcem meczu. Wokalnie mieli spore przestoje, zwłaszcza w drugiej połowie.
Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości, a piękną honorową bramkę dla GKS-u strzelił Mateusz Marzec. Z nami tego dnia kibice Górnika (10) i trzech zakazowiczów z Banika – dzięki!
Oflagowanie: JAWORZNO, VIP, WŁADCY MYSŁOWIC (duża), DUMA ŚLĄSKA, BANDITEN, CRAZY BOYS, HANYSOWO, GKS KATOWICE, transparent PATRYK & LARYSA GRATULUJEMY UʁWISA, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, PERSONA NON GRATA (duża), transparent MŁODY WRACAJ DO ZDROWIA – OLKUSKA GIEKSA, UZNANI GENTLEMANI, POZDRAVENÍ DO VĚZENÍ – JANEK HS (Banik) oraz na gnieździe ONE NINE SIX FOUR.
Relacja Ultras GieKSa
Wczoraj odbyło się długo wyczekiwane spotkanie, które na nowo, po 19 letniej przerwie, wpisuje nasz klub w historię Ekstraklasy.
Nie będziemy się rozpisywać o drodze, jaką musieliśmy przejść, by powrócić na salony, bo było to już komentowane szeroko przez całą Polskę
Na pierwszy gwizdek prezentujemy oprawę „Houston, macie problem” która jest bezpośrednim nawiązaniem do oprawy „Zawieszeni w czasoprzestrzeni”, zaprezentowanej 6 lat temu w meczu z ZS.
Przez 19 lat gry poza najwyższą klasą rozgrywkową i „zawieszeniu” się w „próżni”, czyli w praktyce gry o nic, bez sukcesów, emocji, nadziei, udało się w końcu wylądować w miejscu, do którego przez ten cały czas dążyliśmy – w ekstraklasie. Z racji naszego charakteru i determinacji w wieli kibicowskich sprawach, z pewnością można stwierdzić że „Houston”, władze ligi i pozostali przeciwnicy mogą mieć problem.
Do prezentacji odpaliliśmy 80 czerwonych świeczek. Z naszej perspektywy oprawa wyszła w 100% tak, jak sobie to zaplanowaliśmy i mamy nadzieję że wam też przypadła do gustu.
Dziękujemy za wysłuchanie apelu i przybycie na stadion w żółtej koszulce. Efekt pełnego stadionu w jednolitym kolorze to coś pięknego i wierzymy, że każdemu weszło to już w krew!
Giszowiec wykupił ok. 220 karnetów, z czego przynajmniej 156 na Blaszok.
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FILM: 20.07.2024 GKS Katowice – Radomiak Radom DOPING
FILM: 20.07.2024 GKS Katowice – Radomiak Radom DOPING (2)
FILM: 20.07.2024 GKS Katowice – Radomiak Radom KONFERENCJA
FILM: 20.07.2024 GKS Katowice – Radomiak Radom SKRÓT
FILM: 20.07.2024 GKS Katowice – Radomiak Radom KULISY
Relacja sportowa
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Lukas Klemenz, Arkadiusz Jędrych, Aleksander Komor, Grzegorz Rogala – Adrian Błąd (71, Mateusz Marzec), Bartosz Baranowicz (46, Sebastian Milewski), Oskar Repka (72, Alan Czerwiński), Borja Galán (84, Jakub Arak) – Sebastian Bergier (64, Adam Zreľák).
Trener: Rafał Górak
Radomiak Radom: Maciej Kikolski – Zié Ouattara, Raphael Rossi, Mateusz Cichocki, an Grzesik (90, Rahil Məmmədov) – João Peglow (90, Radosław Cielemęcki), Bruno Jordão, Roberto Alves, Rafał Wolski (77, Luizão), Vágner Dias (74, Leândro) – Leonardo Rocha.
Trener: Bruno Baltazar (Portugalia)
Bramki: Mateusz Marzec (83) – Leonardo Rocha (24), Leonardo Rocha (37)
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Ż. kartki: Oskar Repka (65)– Vágner Dias (), Jan Grzesik (53), Bruno Jordão (82), João Peglow (88), Leonardo Rocha (90+4)
20 lipca 2024 roku był historycznym dniem dla piłkarzy GKS-u Katowice. To właśnie tego dnia po długich 19 latach przerwy nasza GieKSa rozegrać miała spotkanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, a naszym rywalem przy Bukowej był Radomiak Radom. Trybuny Stadionu Miejskiego zapełniły się do ostatniego miejsca fanami naszego Klubu czekającymi na start pamiętnego spotkania. Debiutu w wyjściowej jedenastce GieKSy w ramach oficjalnego spotkania doczekali się dwaj nowi gracze GKS-u, Borja Galan i Lukas Klemenz. W składzie wyjściowym pojawił się także młodzieżowiec Bartosz Baranowicz.
W pierwszych minutach meczu przeważał Radomiak, ale katowiczanie byli w stanie skutecznie odpowiadać na zagrania rywali, swoją szansę w 5. minucie meczu miał Sebastian Bergier, ale jego wejście w pole bramkowe z lewej strony zostało zatrzymane przez Ouattarę. Kilka minut potem Kikolski musiał się wykazać przy strzale Galana z rzutu wolnego, a potem potężny strzał Grzegorza Rogali był wybijany tuż przed bramką gości. W odpowiedzi Wolski urwał się w kontrataku naszej obronie i uderzył w poprzeczkę, co pokazało, że należy mieć się na baczności.
Radomska ekipa zaczęła wyraźnie przeważać, o włos z nasza bramką mijali się Cichocki i Rocha. Długotrwałe starania gości przyniosły skutek w 25. minucie po celnym strzale głową Leonardo Rochy w 25. minucie. GKS zrewanżował się strzałem głową Wasielewskiego po dobrej akcji lewą stroną, który jednak został pewnie wybroniony. GieKSa walczyła o wyrównanie mimo niebezpiecznych akcji Rochy, w 34. minucie Bergier po akcji Galana pokusił o dobry strzał po ziemi. Niestety dwie minuty później Rocha zdobył swoją drugą bramkę, korzystając z zagrania Grzesika i zamieszania w naszym polu karnym.
Tym samym po pierwszej połowie nasza sytuacja była trudna i konieczne okazały się zmiany w składzie, w tym wypadku wejście Milewskiego za Baranowicza. Katowicki klub miał sporą szansę na pierwsza bramkę po powrocie do ekstraklasy już w 49. minucie, ale Klemenz pomylił się po strzale głową z dośrodkowania Komora. Gra się zaostrzyła po faulach na naszych piłkarzach, a przed szansą na gola stanął także Komor, ale skończyło się na uderzeniu nad bramką. Potem przed bramką znalazł się Borja Galan, który został zatrzymany na pograniczu faulu – ostatecznie sędzia Raczkowski nie zdecydował się na odgwizdanie faulu w polu karnym.
GKS miał optyczną przewagę na boisku, która jednak nie przekładała się na celne strzały na bramkę. Ostatni kwadrans gry stał pod znakiem odważnej postawy GieKSy, która dzięki bezkompromisowości w środku pola wciąż miała szansę na zdobycie bramki. W końcu w 83. minucie Mateusz Marzec popisał się kapitalnym strzałem zza pola karnego w samo okienko! Nasze straty do rywala się zmniejszyły i walczyliśmy nieustępliwie o remis. Niestety mimo naszych starań i strzałów spotkanie zakończyło się wynikiem 1:2.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Optymistyczna porażka na inaugurację
Ekstraklasa w końcu zawitała na Bukową, GKS Katowice sezon rozpoczął spotkaniem z Radomiakiem Radom, które rozpoczął arbiter Paweł Raczkowski równo o 14:45. Już od wczesnych godzin porannych czuć było atmosferę święta w Katowicach, ogrom fanów w charakterystycznych żółtych koszulkach reklamowała zbliżające się spotkanie. Patrząc na skład, jaki desygnował do gry od pierwszych minut Rafał Górak, można było dostrzec trzy zmiany względem żelaznej pierwszoligowej jedenastki odpowiedzialnej za awans. W bloku defensywnych miejsce Martena Kuuska zajął Lukas Klemenz, Antoniego Kozubala zastąpił Bartosz Baranowicz, natomiast w miejscu Mateusza Marca pojawił się Borja Galan. Równo z gwizdkiem arbitra na Blaszoku została zaprezentowana efektowna oprawa „Houston, macie problem!” w nawiązaniu do prezentacji „Zawieszeni w czasoprzestrzeni”, która miała miejsce kilka lat temu. Od pierwszych minut to Goście grali odważniej i starali się zepchnąć trójkolorowych do defensywy, katowiczanie dobrze ustawieni przed polem karnym skutecznie oddalali zagrożenie. Pierwszy raz Kikolskiego zatrudnił Galan w 9. minucie, ale jego strzał z rzutu wolnego zdołał sparować za linię golkiper Radomiaka. Zawodnik ten świetnie interweniował w kolejnej akcji, broniąc strzał Rogali. GieKSa grała coraz pewniej i coraz lepiej co tylko nakręcało fanów zgromadzonych przy Bukowej. W 15. minucie szybki wypad pod bramkę rywala zamienił na strzał Rafał Wolski, ale piłka po odbiciu od poprzeczki wyleciała poza boisko. Dwie minuty później z bliska pomylił się Leonardo Rocha. Groźną okazję sprokurował Baranowicz swoją groźną stratą na własnej połowie. Radomiak z każdą minutą spychał GieKSę do obrony i w końcu dopiął swego w 25. minucie. Bramkę zdobył Leonardo Rocha strzałem głową, który wygrał pozycję w Lukasem Klemenzem. Katowiczanie ruszyli z odrabianiem strat. Dobrą akcję na lewej stronie zbudował Rogala z Galanem, a dośrodkowanie na strzał zamienił Wasielewski, jednak trafił prosto w bramkarza. Przytomnie zachował się Bergier w 33. minucie, kiedy zdołał odebrać rywalowi piłkę w jego polu karnym i oddać strzał, jednak nie sprawił on problemów Kikolskiemu. Rocha ponownie wpakował piłkę do siatki GieKSy w 37. minucie, wykorzystując niefrasobliwość obrońców, zdołał przyjąć futbolówkę w polu karnym tyłem do bramki, odwrócić się i uderzyć. Do końca pierwszej połowy oba zespoły nie stworzyły więcej okazji bramkowych, do szatni katowiczanie musieli zejść z dwubramkowym bagażem. Trener Górak w przerwie dokonał jednej zmiany, Baranowicza zastąpił Milewskim, więc GieKSa drugą połowę rozpoczęła bez młodzieżowca. W 48. minucie dobrą okazję miał Klemenz, jednak za bardzo wszedł pod piłkę przy strzale głową i mocno przestrzelił. Świetną kontrę wyprowadzał Galan, który został sprowadzony do parteru w okolicach środka pola. Sędzia zatrzymał grę mimo posiadania piłki GieKSy i przewagi liczbowej nad rywalem, co spotkało się z lawiną gwizdów ze strony trybun. W 56. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego świetnie nabiegł Komor i uderzył głową, ale nieznacznie się pomylił. Dwie minuty później katowiczanie rozegrali kombinacyjny atak i piłkę otrzymał w polu karnym niepilnowany Galan, ale jego strzał został przyblokowany i piłkę zdołał ostatecznie złapać Kikolski. Po tym zagraniu Galan potrzebował pomocy fizjoterapeutów. W 64. minucie na boisku pojawił się Adam Zrelak zmieniając Sebastiana Bergiera. Radomiak skutecznie kradł czas, czym wybijał katowiczan z rytmu. Trener Górak w 71. minucie dokonał podwójnej zmiany, wprowadzając Czerwińskiego i Marca kosztem Błąda i Repki. Co ciekawe Marcin Wasielewski na boisku zajął miejsce Oskara Repki. Piętnaście minut przed końcem ponownie uderzał głową Komor, będąc już blisko bramki i ponownie niecelnie. GieKSa próbowała, ale nie była w stanie wpakować piłki do bramki rywala. W 82. minucie rywale zderzyli się przed polem karnym, a do piłki dopadł Marzec i huknął jak z armaty, Kikolski nie miał szans mimo próby interwencji. Stadion eksplodował, pojawiła się wiara, że ten mecz nie musi zakończyć się porażką. Radomiak ratował się grą na czas, w drugiej połowie zespół Baltazara otrzymał trzy żółte kartki za opóźnianie gry. Arbiter doliczył 5. minut do regulaminowego czasu gry. W doliczonym czasie gry strzał trójkolorowych z pola karnego został zablokowany przez obrońców, w tym zamieszaniu mogła paść bramka. Minutę przed końcem doliczonego czasu gry głową ponownie uderzał Komor i niestety ponownie niecelnie. Radomiak potrzymał piłkę w narożniku, poprzeszkadzał i zdobył trzy punkty na Bukowej, nie oddając strzału w drugiej połowie.
Źródło: GieKSa.pl