GKS Katowice 1-0 MKS Zagłębie Lubin

09.03.2025,niedziela 12:15 – widzów 6751 (komplet), ostatni mecz na Bukowej

Relacja GieKSiarza

Przez lata kibice GieKSy starali się o nowy stadion, a gdy przyszedł moment pożegnać Bukową, każdemu łezka w oku się kręciła. W przeszłości wyobrażaliśmy sobie, że nasz stadion już zawsze będzie na Dębie, lecz czas pokazał, że przeniesiemy się w inne miejsce. Ten ostatni mecz na początku planowano jesienią, lecz śmierć Jana Furtoka odwlekła to pożegnanie. Nie obyło się jednak bez udziału Jasia, którego „boska ręka” nawet z nieba, pokierowała terminarzem tak, że ostatni mecz na Bukowej odbył się 9 marca, w dniu jego urodzin. Po prostu nie daje o sobie zapomnieć, a my pamiętamy i pamiętać będziemy. Dlatego w dniu meczu delegacja kibiców z ramienia „SK 1964” odwiedziła grób naszej legendy, składając ogromny wieniec. Poza tym każdy ze szczęśliwców posiadających bilet na to spotkanie docierał na Bukową, jak tylko chciał… sam, z rodziną, kumplami, czy razem z całą rzeszą kibiców, podróżując ze wspólnych zbiórek. W ten sposób pod hasłem „Last Dance” razem dotarli kibice z Zawodzia, Bogucic i Burowca, organizując wspólny przemarsz. To samo uczynił Giszowiec, który na przedzie swojego pochodu niósł transparent z nazwą swojej dzielnicy, puszczając po drodze w atmosferę masę dymu z pirotechniki. Ten ostatni raz, sprawił, że większość kibiców przyszła na Estadio znacznie wcześniej niż zwykle, by jeszcze zobaczyć wszystkie zakamarki, z którymi wiąże się wiele wspomnień. Poza tym, by zagospodarować ten czas, zorganizowano masę atrakcji, konkursy i niespodzianki. Na tym meczu nie mogło zabraknąć byłych piłkarzy i trenerów, zwłaszcza tych, którzy na Bukowej mają już status legend. Pojawił się m.in. Gerard Rother, Piotr Piekarczyk, Janusz Jojko czy Adam Nawałka.
Pogoda tego dnia dopisała i niczym nie przypominała tego, czego można było spodziewać się po marcu, ale jak to się mawia „w marcu jak w garncu”. Jedynie godzina tak historycznego meczu nie zadowalała. Każdy wolałby, by odbył się wieczorną porą, w blasku jupiterów, lecz mimo to o najwyższą atmosferę i oprawę zadbali kibice.
Na wyjście piłkarzy pod dach Blaszoka podciągnięto sektorówkę ujawniającą powód, dla którego Zinedine Zidane uderzył głową Marco Materazziego, podczas słynnego finału MŚ 09.07.2006. Ultrasi, przedstawiając tę historię w komiksowej grafice, w której Włoch komentarzem przypomina Francuzowi jak ten przegrał z GieKSą słowami „Ej, Zizou! Pamiętasz jak przegrałeś na Bukowej?”. Kolejny obraz przedstawiał stary zegar z Bukowej, przypominający wynik meczu z Bordeaux w 1994 roku, którego wspomnienie rozwścieczyło Zizou, do słynnego ataku „z byka”, co było zobrazowane w kolejnych dwóch okienkach. Całość opisał transparent ukazujący się po opadnięciu sektorówki „SCHODZIŁO STĄD PRZEGRANYCH KILKU PRZYSZŁYCH MISTRZÓW ŚWIATA”, doskonale obrazujący fakt, że w całej historii Bukowej, nasz stadion gościł największe światowe osobistości piłki nożnej gdzie zostali odprawieni z kwitkiem. Finalnym etapem tej oprawy było odpalenie świec dymnych, które utworzyły żółto-zielono-czarną ścianę, do której w końcowej fazie dodano rząd czerwonych rac u dołu Blaszoka.
Przed pierwszym gwizdkiem, by uhonorować w kolejny sposób legendarnego napastnika z Bukowej, klub wprowadził nową tradycję, podczas której gdy odczytywany jest skład GKS-u przed meczem, na końcu spiker dodaje głośno „JASIU”, na co trybuny odpowiadają „FURTOK”. To jak żywa jest nieśmiertelna legenda z katowickiej Kostuchny, niech niesie fakt, że w 9 minucie spotkania, wraz z pojawieniem się chorągwi „FURTOK #9”, cały stadion głośno skandował „Jasiu Furtok GKS”, co jest tradycją wprowadzoną przez fanatyków od początku tego roku. Dodatkowo w tym momencie z sektora rodzinnego wypuszczono balony z helem. Także Jasiu doczekał się kolejnego upamiętnienia, które będzie kontynuowane podczas meczów domowych.
Chwilę później dzieciaki w sektorze rodzinnym pod czujnym okiem Female Elite’64 zaprezentowały oprawę. Sektorówka w otoczeniu machajek, przedstawiająca chłopca wchodzącego na sektor drugi, została opisana hasłem „Witajcie w naszej bajce…”.
Potem już do końca pierwszej połowy skupiliśmy się tylko na wokalnym wsparciu, uzupełniając prezentacje ubranych na żółto fanatyków, poprzez pojawienie się 6 chorągwi.
Zagłuszyliśmy całkowicie gości, którzy próbowali się przebić bluzgami, co na Blaszoku nie było nawet słyszalne. Weszli więc w konwersację z kibicami zasiadającymi na trybunie głównej. Fanatycy z Blaszoka tylko raz zwrócili się do napinających się przyjezdnych, zapraszając ich do lasu i przypominając, że ostatnie umówione spotkanie przekładali w nieskończoność, tylko po to, by się nie odbyło.
Lubinki przybyli do Katowic transportem kołowym w 409 głów, wykorzystując wszystkie bilety. W większości byli ubrani na pomarańczowo, a na płocie wywiesili trzy flagi i transparent dla Tczewskiej Arki.
W drugiej połowie przed trybuną centralną pojawił się ogromny transparent, który stał się pożegnalną oprawą „Spośród tylu pięknych wspomnień, tych z Bukowej nigdy nie zapomnę!”, przysłaniając widok murawy stojących w dolnych rzędach. Kulminację tej prezentacji poprzedził gol dla GieKSy, który idealnie zgrał się w czasie i stał się sygnałem do odpalenia setek rac w tę ostatnią niedzielę. Fiesta trwała już do końca, gdyż wynik się nie zmienił. Na koniec drużyna zrobiła sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie na tle każdej z wypełnionych trybun. Pamiątkowe zdjęcia robili sobie także kibice, chcąc uchwycić te ostatnie momenty, zwłaszcza w takich miejscach jak gniazdo, murawa, czy stary zegar na łuku. Nie zabrakło też takich, którzy chcieli zabrać część stadiony ze sobą, zabierając swoje krzesełko, na którym stali przez te wszystkie lata, lecz ta sztuka nie spodobała się ochronie przy wyjściu. Ogólnie ochroniarze mieli przedłużoną dniówkę roboczą, gdyż wielu kibiców wciąż włóczyło się po stadionie, nie chcąc go opuścić z obawy, że to naprawdę może być ten ostatni raz…
Zakończył się pewien etap, kawał historii i pożegnaliśmy miejsce, które nazywaliśmy drugim domem, wszak wśród nas są tacy, którzy całe życie chodzili na Bukową i pamiętają, jak ją budowali i modernizowali. Ten stadion już na zawsze będzie bliski naszemu sercu, a wspomnień z nim nic nie wymaże, lecz jak to mówią „coś się kończy, coś zaczyna” i naszą historię podczas następnego domowego meczu piszemy w nowym miejscu. Stadion przy Bukowej jest ostatnim takim miejscem w dzisiejszej ekstraklasie, które jeszcze pamięta mecze z poprzedniego tysiąclecia.

Oflagowanie: transparent MAŁOLACI TO WARIACI (S2), SZALEŃCY Z BUKOWEJ (S1), UZNANI GENTLEMANI, PERSONA NON GRATA, ANTY KOMUNA – GKS KATOWICE, ONE NINE SIX FOUR, JKS – GOOD NIGHT LEFT SIDE, DUMA ŚLĄSKA, CRAZY BOYS, ŚP. MUCHA, HANYSOWO, SILESIAN FAMILY, GKS KATOWICE, VIP, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, KSGKS, oraz na gnieździe ULTRAS FCB & GKS.

Giszowiec na ten mecz udał się ze wspólnej zbiórki, a następnie przemaszerował razem przez Dąb na stadion, odpalając przy tym sporo pirotechniki. Na przedzie pochodu kibice nieśli transparent z nazwą swojej dzielnicy. Na tym meczu zadebiutowały nowe koszulki „meczówki” wydane z okazji 20-lecia GzG. W sumie wyszło 225 sztuk.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (4)

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)

FILM: BUKOWA – OSTATNI TAKI STADION

FILM: 09.03.2025 GKS Katowice – Zagłębie Lubin KONFERENCJA

FILM: 09.03.2025 GKS Katowice – Zagłębie Lubin WYWIAD BŁĄD

FILM: 09.03.2025 GKS Katowice – Zagłębie Lubin SKRÓT

FILM: 09.03.2025 GKS Katowice – Zagłębie Lubin DOPING

FILM: 09.03.2025 GKS Katowice – Zagłębie Lubin KULISY

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz (88, Aleksander Komor), Borja Galán (74, Konrad Gruszkowski) – Adrian Błąd, Oskar Repka, Mateusz Kowalczyk, Bartosz Nowak (88, Dawid Drachal) – Filip Szymczak (60,Sebastian Bergier).
Trener: Rafał Górak

Zagłębie: Dominik Hładun – Bartłomiej Kłudka, Aleks Ławniczak, Michał Nalepa, Damian Michalski (88, Arkadiusz Woźniak), Mateusz Wdowiak – Kajetan Szmyt, Jakub Kolan (82, Marcel Reguła), Adam Radwański, Ludvig Fritzson (68, Marcin Listkowski) – Tomasz Pieńko.
Trener: Marcin Włodarski

Bramki: Sebastian Bergier (78) –
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
Ż. kartki: Sebastian Bergier (90+2), Bartosz Nowak (90+2)- Adam Radwański (52), Mateusz Wdowiak (90+2).

Ostatni mecz przy Bukowej za nami. GKS Katowice pożegnał Stadion Miejski przy ul. Bukowej 1A ligowym meczem z Zagłębiem Lubin w ramach 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Trener Rafał Górak dokonał dwóch zmian w wyjściowej jedenastce względem poprzedniego spotkania. W wyjściowej jedenastce pojawili się Lukas Klemenz oraz Filip Szymczak. W pierwszych fragmentach spotkania więcej argumentów w ataku mieli goście. W 13. minucie do zagrywanej w pole karne piłki dopadł Ludvig Fritzson, jego uderzenie głową minęło słupek bramki GKS-u Katowice. W 21. minucie Dawida Kudłę próbował zaskoczyć Tomasz Pieńko, ale jego strzał przeleciał obok spojenia. Chwilę później najgroźniejsza w tej połowie akcja GKS-u. Borja Galán złamał do środka i uderzył mocno, ale piłka przeleciała nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Dominika Hładuna. Kolejną szansę miał w 37. minucie Bartosz Nowak, który wrzucał piłkę z rzutu rożnego. Ta wpadła w gąszcz zawodników ustawionych przed bramką i Hładun z najwyższym trudem wybił ją z pola karnego. Jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy groźnie z ostrego kąta uderzał Kajetan Szmyt. Młody zawodnik Zagłębia nie trafił jednak w bramkę. Na przerwę zespoły schodziły więc z bezbramkowym remisem. Katowiczanie na drugą połowę wrócili bez zmian. W pierwszych minutach drugiej części mocno nacisnęło Zagłębie, kilka razy stwarzając zagrożenie w naszym polu karnym. Dobrze reagowała nasza defensywa, skutecznie oddalając zagrożenie. W 54. minucie z piłką w polu karnym tańczył Marcin Wasielewski, ale jego podanie nie znalazło adresata. Po chwili wrzucał Adrian Błąd, lecz piłka przeleciała nad głowami jego kolegów. W 60. minucie pierwsza zmiana w drużynie GKS-u. Sebastian Bergier zastąpił Szymczaka. Arkadiusz Jędrych uderzał po wrzutce z rzutu rożnego, ale niestety trafił prosto w bramkarza Miedziowych. W 78. minucie Adrian Błąd zagrał wzdłuż bramki rywala i jako pierwszy do piłki dopadł Bergier dając GieKSie prowadzenie. W ostatnich minutach Zagłębie naciskało, ale GKS dobrze się bronił i w ostatnim meczu przy Bukowej zgarnął TRZY punkty!

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W tym sentymentalnym dniu dla wszystkich fanów i bywalców przy ulicy Bukowej piłkarze stanęli na wysokości zadania i pożegnali stadion zwycięstwem! Na długo przed spotkaniem kibice mogli odwiedzić liczne atrakcje, w tym spotkać się z legendami zespołu. Na trybuny wystrzelone zostały koszulki klubowe, a sami kibice przygotowali także fenomenalne oprawy. Spotkanie zaczął Arkadiusz Jędrych popisowym już wybiciem pod pole karne rywali. Poprawka tego zagrania po przechwycie zupełnie mu nie wyszła i Zagłębie ruszyło z groźną kontrą już na samym starcie. Po udanym pressingu Błąda GieKSa znów odzyskała posiadanie i tym razem cierpliwie konstruowała akcję, Filip Szymczak finalnie otrzymał piłkę na 1 na 1 z obrońcą i przegrał pojedynek fizyczny. W 5. minucie fatalnie podał Klemenz do Borjy Galana na skrzydle, na jego szczęście przyjezdni zamiast strzału wybili piłkę wysoko nad stadion. Hiszpański wahadłowy zanotował w kolejnej akcji bardzo dobre podanie na kilkadziesiąt metrów ziemią do Szymczaka, który miał olbrzymie kłopoty z przyjęciem. Powtórka z akcji nieco wyżej była ledwo chwilę później i znów napastnikowi piłka odbiła się od ochraniaczy. W 10. minucie Adrian Błąd z Bartoszem Nowakiem dosłownie przedarli się przez zasieki rywala, wywalczając rzut wolny w zdawało się straconej akcji. Po złym podaniu Repki do Kowalczyka Zagłębie Lubin na pełnej szybkości wpadło w pole karne GieKSy, piłka po główce minimalnie minęła bramkę bezradnego Kudły. W 17. minucie koronkową akcję Galana skrzydłem zepsuł Repka podaniem do nikogo, choć pomysł zagrania za linię obrony był niezły. W 21. minucie Alan Czerwiński poślizgnął się przy dośrodkowaniu, a niepilnowany przez niego zawodnik gości „zachował się fair” i uderzył niecelnie. Odpowiedział na to Borja Galan po świetnym wejściu z głębi pola Czerwińskiego, schodząc na prawą nogę i uderzając podobnie niecelnie. Dwie minuty później wahadłowy urwał się flanką i dograł na 6. metr do Szymczaka, obrońca z trudem zdołał wyblokować uderzenie, brakowało ułamka sekundy. Świetnym podaniem przez całą szerokość boiska popisał się Adrian Błąd, a Borja Galan dzięki niemu wywalczył wrzut z autu na wysokości pola karnego. Następne kilkanaście minut toczyło się w środku pola, ze sporadycznymi i nieudanymi próbami ataków z obu stron, najwięcej zagrożenia było po rzucie rożnym w okolice poprzeczki Bartosza Nowaka w 36. minucie. W 40. minucie Czerwiński niczym we wrestlingu wypchnął rywala aż za bandy reklamowe, potem po dżentelmeńsku pomagając mu wrócić na boisko. Drugą odsłonę rozpoczął Pieńsko minimalnie niecelnym strzałem z dystansu. Zagłębie mocno naciskało na GieKSę, która miała problem z wyprowadzeniem ataku. Dobra okazja do tego była w 50. minucie po wyprowadzeniu piłki przez Repkę na skrzydło, ale Alan Czerwiński bardzo niecelnie dośrodkował. W polu karnym trzy minuty później poczarował Wasielewski po doskonałym podaniu Błąda, ale nikt nie był chętny na finalizację jego podania. Odbita piłka w 55. minucie trafiła do Szymczaka, który z całej siły kopnął w obrońcę, a futbolówka szczęśliwie trafiła pod nogi Kowalczyka. Młodzieżowiec pognał lewym skrzydłem i w ostatniej chwili wybito mu piłkę spod nóg. W 57. minucie zawodnik gości popisał się błyskotliwym dośrodkowaniem do operatora kamery stojącego na wysięgniku za bramką. W 59. minucie po rzucie rożnym Bartosza Nowaka z woleja uderzał Arkadiusz Jędrych, Dominik Hładun z trudem sparował strzał. Minutę później nasz kapitan wrócił z dalekiej podróży, gdy źle obliczył tor lotu piłki i musiał ratować się ostrym wślizgiem, na szczęście trafił w piłkę. Katowiczanie z czasem odzyskali kontrolę gry, jednak nadal brakowało konkretów. W 70. minucie bardzo źle wybił Klemenz, wprost pod nogi rywala, Kudła musiał interweniować na przedpolu po wrzutce. W 76. minucie Bartosz Nowak bezpardonowo wszedł w rywala, zabrał piłkę i wypuścił Bergiera skrzydłem, który dośrodkował do nikogo. Niby nic z tej akcji nie było, a tu Adrian Błąd urwał się niepilnowany na flance i dograł na 5. metr do Sebastiana Bergiera, który wpakował piłkę do siatki! Kibice długo świętowali, na kilka minut pogrążając stadion w nieustającym głośnym dopingu. Aleks Ławniczak miał doskonałą sytuację na wyrównanie wyniku z rzutu rożnego, ale znacząco chybił. Kolejny rzut rożny zakończył się podobnie, Trójkolorowi nie potrafili odpowiednio pokryć przyjezdnych. Już w doliczonym czasie gry nagle starli się ze sobą Wdowiak i Bergier, niby jelenie siłując się czołami – zasłużenie obejrzeli po kartoniku. Rafał Górak w przypływie emocji kopnął blok reklamowy, niewątpliwie zwracając uwagę na markę znajdującą się na nim. Sędzia zagwizdał i…

Źródło: GieKSa.pl