GKS Katowice 2-1 KS Górnik Zabrze

30.03.2025, niedziela 17:30 – widzów 15 048 – Arena Katowice, Nowa Bukowa

Relacja GieKSiarza

Ponad dwie dekady walczyliśmy, by w górnośląskiej stolicy powstał nowy stadion i w końcu nas sen się ziścił. Inaugurację nowego domu GieKSy zaplanowano na 26. kolejkę ekstraklasy, gdzie GKS podejmował zaprzyjaźniony Górnik Zabrze. Zapotrzebowanie na bilety przerosło znacznie pojemność Areny Katowice, która wynosi 15048 miejsc. Każdy chciał zobaczyć ten mecz i uczestniczyć w tym wydarzeniu, lecz na próżno było szukać. Pewni swego byli tylko karnetowicze, a ci, co się nie załapali, byli w stanie niemal się zastawić, proponując ogromne sumy za kulisami.
Ten historyczny moment zmobilizował fanatyków na swoich rejonach, gdzie organizowano zbiórki i wspólne przemarsze na stadion. W Jaworznie nawet zazdrośni kibice zza miedzy próbowali blokować tamtejszych GieKSiarzy, przed których gniewem śmieRdzieli uchroniła policja, nie pozwalając się im dostać do nich. Kibice z Brynowa, którzy cieszą się z faktu, że w części ich dzielnicy – Załęskiej Hałdzie, powstał nowy stadion, ozdobili drogi do niego banerami „Witamy w naszych skromnych progach – GieKSa z Brynowa” z panoramą, na której widnieją najbardziej charakterystyczne miejsca tej dzielnicy, z Areną Katowice włącznie.
Najlepiej jednak pokazali się fanatycy z Witosa, którzy również cieszą się z sąsiedztwa nowego stadionu, bo od ich małej ojczyzny, stadion dzieli jedynie autostrada. Z tej okazji wspólnie z Tauzenem i Załężem zorganizowano przemarsz, a ogrom ludzi, jaki wzięło w nim udział, przerósł najśmielsze oczekiwania. Nie można też zapomnieć o fanach z Centrum, którzy w drodze na mecz, dodatkowo zaznaczyli przyjaźń z kibicami Górnika z Rudy Śląskiej, bo ci przybyli do nich na rejon, by razem dotrzeć na katowicką arenę.
Ogólnie na stadion docierały liczne pochody, które często formowały się mimowolnie, gdyż pod obiekt nie można było wjechać autem, przez prace trwające na pobliskich układach dróg. Na miejscu na kibiców czekała masa atrakcji, a plac przed Areną stał się miejscem rozrywki, gdzie każde pokolenie znalazło coś dla siebie. Nie mogło oczywiście zabraknąć górniczej orkiestry, która towarzyszy wszystkim doniosłym wydarzeniom w naszym regionie.
Nie inaczej było na stadionie, który został poświęcony przez kapelana GieKSy w dniu jego otwarcia. Poza tym jeszcze przed meczem na murawie wystąpiły grupy taneczne, parada bębniarzy, a Zabrzanie w geście przyjaźni przekazali statuetkę wykonaną z bryły węgla.
Sam mecz poprzedziło przywitanie oficjeli przez spikera, który ogłaszając wszystkim, że na trybunach jest znienawidzony minister sportu Nitras, wywołał burzę. Zarówno GieKSiarze, jak i Zabrzanie zaczęli gwizdać, a z trybun niosło się głośne „wypierdalaj”. Kibice przypomnieli tym, że są anty systemowi i nikt związany z aparatem ucisku nie jest mile widziany na stadionie.
Następnie całą uwagę skradli katowiccy Ultrasi, którzy najpierw rozciągli sektorówkę koszulkę od „Superbet”, która jest wygraną kibiców w zakładzie ze sponsorem, a potem na wyjście piłkarzy rozciągnęli ogromną malowaną sektorówkę, zasłaniając tym samym cały nowy Blaszok. Płótno przedstawiajcie GieKSiarza w kominiarce na tle herbów klubu i miasta, rozchylającego dłońmi kurtkę, by poprzez napis na żółtej bluzie „Ultras GieKSa”, dać wszystkim wokoło do zrozumienia z kim mają do czynienia. Całość oprawy opisał transparent „LATA MĘKI, TRUDU I WALKI O TO CO NASZE. ZMIENIALI SIĘ PIŁKARZE, PREZESI, TRENERZY — MY BĘDZIEMY ZAWSZE” i racowisko u góry choreografii. Była to największa w historii grupy UG’03 sektorówka. W tym czasie mecz się rozpoczął, a pierwsze dotknięcie piłki i jej podanie wykonali legendarni piłkarze z Bukowej w osobie Gerarda Rothera i Franciszka Sputa.
Po kwadransie gry swój spektakl rozpoczęli Żabole, rozciągając wpierw swoją klasyczną sektorówkę z logo Torcidy, którą później zastąpiła sektorówka przedstawiająca Barta Simsona w barwach KSG i uniesionymi racami. Prezentacja, która została opisana hasłem „NIECH KOMISJA SIĘ DZIŚ ZŁOŚCI, OTWIERAMY SEKTOR GOŚCI”, dopełniona została flagowiskiem z machajek kratownic i pirotechnikom.
Na trybunach GieKSiarze w większości przyodziani byli w żółty kolor, a Torcida, która otrzymała 2906 biletów, zasiadając na całej trybunie północnej, na czarno. Każda ze stron głośno wspierała swoją jedenastkę, często wchodząc we wspólną interakcję i pozdrawiając się. Blaszok dodatkowo wielokrotnie zwracał się do kibiców z pozostałych trybun, a fani z głównej, którzy stali cały mecz, również zaangażowani byli w doping. GieKSiarzy tego dnia wspierał Banik Ostrava (149), JKS Jarosław (27) i ROW Rybnik (54) – wielkie dzięki!
Euforia zapanowała w naszych szeregach, gdy w 38 minucie Borja Galán uderzył na bramkę Górnika, a strzał głową próbował odbić Paweł Olkowski, zmieniając tym samym tor lotu piłki i trafiając do własnej bramki.
Chwilę po wznowieniu gry, w 51 minucie, powód do radości mieli nasi zabrzańscy bracia, doprowadzając do remisu. Bramka ta dodała tylko skrzydeł drużynie z Roosevelta, bo ogrom ich akcji w brawurowy sposób musiał bronić stający w naszej bramce, a prywatnie kibic KSG — Dawid Kudła. Został za to doceniony po meczu, gdy trybuny wykrzykiwały jego imię.
W drugiej połowie kibice również nie próżnowali. Tutaj kolejność się odwróciła i racowisko najpierw stworzyła Torcida na Trybunie Północnej, a GieKSa odpowiedziała tym samym na Trybunie Południowej, pod koniec regulaminowego czasu gry. Oba pokazy przerwały mecz na moment.
Później już wszystkie oczy skierowane były na boisko, bo w doliczonym czasie inicjatywę przejęli katowiczanie, próbując raz po razie trafić do bramki Zabrzan. Udało się to w 101 minucie, po fenomenalnym strzale Filipa Szymczaka, który wywołał istny szał na trybunach. Śląski Klasyk dla GieKSy, gdzie ciężko sobie wyobrazić lepszą inaugurację nowego stadionu. Fetujemy zwycięstwo na całego, a Górnicy w tym momencie nas pozdrawiają z gratulacjami — szacunek!
W tym ważnym dla nas dniu, swoje urodziny obchodził także nasz trener Rafał Górak, któremu po meczu odśpiewano tradycyjne „100 lat”. Punktem kończącym inaugurację Areny Katowice był pokaz świateł, połączony z fajerwerkami i występem muzyków z grupy „Need For Strings”, których część kapeli zagrała na dachu obiektu. Zakończył się pierwszy etap z cyklu otwierającego Arenę Katowice. Co nas jeszcze czeka, czas pokaże, lecz włodarze Katowic mają spore plany i być może w czerwcu czeka nas mecz towarzyszki z jakąś renomowaną drużyną z Europy, przy którego okazji odbędzie się nadanie stadionowi imienia Jana Furtoka.

Oflagowanie: CHUDY PDW (ROW), CRAZY BOYS, GKS KATOWICE, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, transparent MAREK TOMEK RADZIU PDW, KSGKS,GENERATION’16 (Banik), JKS – GOOD NNIGHT LEFT SIDE, ONE NINE SIX FOUR, ANTY KOMUNA – GKS KATOWICE, TRÓJKOLOROWA EMIGRACJA, transparent ZAGDA PDW oraz machajki GzG (3 sztuki), górnicze godło, FURTOK #9, hanysowo.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FOTOGALERIA: 12zawodnik.pl

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FILM: 30.03.2025 GKS Katowice – Górnik Zabrze KONFERENCJA

FILM: 30.03.2025 GKS Katowice – Górnik Zabrze SKRÓT

FILM: 30.03.2025 GKS Katowice – Górnik Zabrze KULISY

FILM: 30.03.2025 GKS Katowice – Górnik Zabrze DOPING

FILM: 30.03.2025 GKS Katowice – Górnik Zabrze – FC JAWORZNO

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski (89, Mateusz Marzec), Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán (80, Konrad Gruszkowski) – Adrian Błąd (78, Dawid Drachal), Oskar Repka, Mateusz Kowalczyk, Bartosz Nowak – Sebastian Bergier (78, Filip Szymczak).
Trener: Rafał Górak

Górnik Zabrze: Filip Majchrowicz – Matúš Kmeť (78, Josema), Kryspin Szcześniak, Rafał Janicki, Erik Janža – Paweł Olkowski (46, Ousmane Sow), Dominik Sarapata, Patrik Hellebrand, Lukas Podolski, Yōsuke Furukawa – Luka Zahovič (87, Sinan Bakış).
Trener: Jan Urban

Bramki: Borja Galán (38), Filip Szymczak (90+11) – Luka Zahovič (51)
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Ż. kartki: Arkadiusz Jędrych (79) – Lukas Podolski (27)

30 marca 2025 roku to dzień, który miał na zawsze zapisać się w historii GKS-u Katowice i całego sportu w naszym mieście. Drużyna trenera Rafała Góraka mierzyła się w Śląskim Klasyku z Górnikiem Zabrze na nowym obiekcie, czyli wypełnionej do ostatniego miejsca Arenie Katowice przy ulicy Nowej Bukowej. Na murawie nowego obiektu pojawiła się ta sama jedenastka, co podczas wyjazdowego meczu z Widzewem Łódź. GKS Katowice zamierzał przywitać się z Areną Katowice zwycięstwem i tym samym zrewanżować się Górnikowi za porażkę na jesień w Zabrzu, a przy okazji sprawić prezent urodzinowy trenerowi Górakowi.

Po oficjalnym rozpoczęciu spotkania, w którym udział wzięły legendy GKS-u Gerard Rother i Franciszek Sput, nastąpiła dość spokojna gra w środku boiska. Górnik starał się konstruować atak pozycyjny, a GKS skupił się na przerywaniu prób rywala i szybkim przenoszeniu piłki na jego połowę. Tuż po tym, jak podanie Repki z prawej strony pola karnego nie doszło do Nowaka, zabrzane zripostowali nas groźnie dwa razy, najpierw rajdem Olkowskiego i zablokowanym strzałem Furukawy, a potem huknięciem Podolskiego zza pola karnego, które wybronił Dawid Kudła.

Większa dokładność i aktywność w środku boiska wykazywali przyjezdni, co nie oznacza, że katowiczanie nie mieli w pierwszej połowie nic z gry. W 18. minucie Mateusz Kowalczyk był blisko pokonania z 10. metra Majchrowicza, natomiast wcześniej odgwizdano spalonego; podobnie było w przypadku uderzenia Kowalczyka w lewe okienko bramki Majchrowicza dwie minuty później. Optyczna przewaga Górnika nie przekładała się na strzały, tych więcej było po stronie nastawionej na kontrę i stałe fragmenty GieKSy. Swoją szansę zza pola karnego w 32. minucie miał Bergier i od tego momentu zmusiliśmy Górnik swoim mocnym pressingiem do obrony.

Wysiłki GieKSy, raz po raz zagrażającej mocno rywalowi z Zabrza, opłaciły się w 38. minucie – po strzale Borjy Galana z narożnika pola karnego piłkę do bramki swojego zespołu przekierował Olkowski i prowadziliśmy 1:0! Taki wynik utrzymał się do 45. minuty, a aktywna postawa GKS-u budził nadzieję na kontynuowanie dobrego scenariusza spotkania. Druga połowa zaczęła się od prób ofensywnych Górnika i dość pewnej postawy GieKSy w swojej obronie. Niestety w 51. minucie Zahović po asyście Podolskiego spokojnie minął naszych obrońców w polu karnym i podkręconym strzałem w prawy róg dał naszym przeciwnikom remis.

GKS odpowiedział akcją Wasielewskiego, ale zatrzymaną przez Janickiego, potem Repka blokował strzał z dystansu Podolskiego. Czuło się duże napięcie na boisku i wielką wolę obu drużyn, żeby nie kończyć spotkania podziałem punktów. Czasem brakowało celności jak w przypadku strzałów Sowa, po stronie GieKSy próbował swoich sił Bergier, ale nie stwarzając dużego zagrożenia dla bramki Majchrowicza. W 68. minucie Kudła stanął na wysokości zadania, broniąc strzał Podolskiego, który po zamieszaniu po rzucie rożnym miał zbyt dużo miejsca i okazji do soczystego uderzenia. Potem odetchnęliśmy z ulgą po tym, jak podanie Sowa wzdłuż naszej linii bramkowej nie zostało zamienione na gola przez nabiegającego Furukawę.

W 76. minucie Dawid Kudła uratował wynik, broniąc strzał Sowa z trzech metrów po szybkim podaniu po ziemi. Dzięki postawie naszego bramkarza przetrwaliśmy dłuższy okres oblężenia naszego pola karnego, ale zagrożenie ze strony Górnika nie ustawało przez dłuższy czas, a Dawid Kudła miał ręce i nogi pełne roboty. W ostatnich minutach meczu tempo gry jeszcze wzrosło, GKS szukał celnego dośrodkowania, a zabrzanie liczyli na skuteczność zmienników. W doliczonym czasie gry Nowak mógł zaskoczyć bramkarza gości mierzonym strzałem koło prawego słupka, skończyło się na dalszej nerwowej walce… i golu Filipa Szymczaka w setnej minucie meczu! Napastnik GieKSy w jednej z ostatnich akcji meczu uderzył lewą nogą idealnie w okienko, dzięki czemu wygraliśmy historyczny Śląski Klasyk!

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Goście przekazali GieKSie statuetkę wykonaną z jednej bryły węgla, a jeszcze przed tym symbolicznym momentem na murawie pojawił się kapelan klubu z Katowic. Przed rozpoczęciem trybuny mogły się bawić przy głośnej muzyce i grupie tanecznej, a później odbył się przemarsz bębniarzy. Piłkarze przywitani zostali oprawą godną przywitania nowego stadionu. Gerard Rother i Franciszek Sput symbolicznie rozpoczęli pierwsze spotkanie na Arenie Katowice, a od tego momentu na murawie piłkarze rozpoczęli walkę o trzy punkty. Do serca walkę wziął sobie Oskar Repka, który bezpardonowo powalił nacierającego rywala i już w pierwszych sekundach musiał udać się na rozmowę wychowawczą do arbitra. Paweł Olkowski w 2. minucie sztuczkami technicznymi i żonglerką głową zmylił Mateusza Kowalczyka, ale z odsieczą ruszył mu Łukasz Klemenz. W 4. minucie Sebastian Bergier zupełnie przypadkowo przekierował podanie rywali, ale GieKSie nie udało się tego przekuć w zagrożenie w polu karnym. Chwilę później Oskar Repka dośrodkował spod linii końcowej, ale napastnikowi Trójkolorowych nie udało się sięgnąć futbolówki. Paweł Olkowski w 7. minucie bez kompleksów mijał kolejnych katowiczan, w tym leżącego na murawie Klemenza, jego groźny strzał na szczęście został wyblokowany. Po rzucie różnym Dawid Kudła zebrał gromkie brawa, broniąc atomowy strzał Lukasa Podolskiego. Odpowiedź nadeszła po zamarkowanym podaniu Galana do Nowaka na skrzydle, Oskar Repka nie dał rady przyjąć piłki na 20. metrze po dośrodkowaniu. Posiadanie pod szesnastką odzyskał Mateusz Kowalczyk, Nowak podcinką obsłużył Sebastiana Bergiera, ale obrońca w ostatniej chwili wyłuskał mu piłkę spod nóg. Po drugiej stronie murawy swoim kunsztem popisał się Arkadiusz Jędrych, zmuszając Dominika Sarapatę do wyjścia poza pole gry, zdobywając rzut bramkowy. Szybko akcja przeniosła się pod bramkę Majchrowicza, gdzie pozycję do strzału wywalczył sobie Mateusz Kowalczyk, ale był blokowany. Kapitan musiał jeszcze interweniować w szesnastce po tym, gdy rywale wykorzystali wzrost Wasielewskiego i przerzucili nad nim futbolówkę. Czy to kwestia murawy, czy butów? Adrian Błąd do kilkanaście minut padał ofiarą potknięcia się. Doskonale za to przerzucił piłkę górą do rozpędzonego Wasielewskiego na prawym skrzydle w 18. minucie, który w punkt podał do Kowalczyka. Potężny strzał zatrzymał się na poprzeczce, blisko był zdobycia pięknej bramki. Z okienka piłkę wyjął Majchrowicz po technicznym strzale w 21. minucie, a okazję do strzału miał dzięki nieustępliwości Czerwińskiego, który w beznadziejnej sytuacji na skraju boiska zdołał wykopać piłkę do góry, a spadła ona na głowę Oskara Repki. Strachu Dawidowi Kudle napędził Furukawa, który zszedł do prawej nogi, na szczęście jego strzał minął słupek po zewnętrznej stronie. Po szybkim wznowieniu Oskar Repka chciał przerzucić piłkę do wybiegających Nowaka i Galana, Hiszpan zaasekurował tylko piłkę wychodząca na rzut rożny. Trybuny krzyknęły z zachwytu, jednak po strzale wahadłowego głową piłka trafiła w siatkę od złej strony. Nie radził sobie Klemenz z Olkowskim, który mijał go bez żadnych problemów. Lukas Podolski zdobył żółty kartonik, ponieważ… Nie chciał podejść do sędziego na rozmowę o ostatnim ostrzeżeniu. Od tego momentu na kilka minut to GieKSa zepchnęła rywali do głębokiej defensywy, Adrian Błąd nie pozwalał nikomu wyjść z kontrą swoją flanką. Po drugiej stronie rywala zatrzymał Borja Galan, Bartosz Nowak zrobił kółeczko, a sytuacyjnie uderzył Sebastian Bergiera, znów było blisko! W 35. minucie Błąd z rywalem dosłownie rzucili się na piłkę, a to pofrunęła w stronę Mateusza Kowalczyka, który wywalczył rzut rożny. Nowak zagrał na nabiegającego młodzieżowca, bramkarz minął się z futbolówką, a ta ostatecznie spadła za linię końcową. Następną akcję książkowo rozprowadził Repka, mimo bycia mocno naciskanym, centrę Wasielewskiego próbował finalizować znów Kowalczyk. Z autu Kowalczyk niby miał wrzucić w pole karne, a szybko podał do Borjy Galana. Hiszpan huknął po długim słupku, trafiając w nurkującego rywala – bramkarz nie mógł nic na to poradzić I wyciągał piłkę z bramki! Szybko mogło stać się remisowo, ale Dawid Kudła stanął na wysokości zadania i zdołał zatrzymać strzał pędzący przy słupku. Jak w 45. minucie Kowalczyk wyłuskał piłkę rywalowi, tego nie wytłumaczy żaden lekarz, wykazał się iście akrobatyczną interwencją. Bartosz Nowak wypracował sobie dzięki temu doskonałą okazję do zdobycia gola, ale rywale zdążyli z wyblokiem. Drugą część z przytupem chciał rozpocząć Hellebrand soczystym wolejem, który nie zrobił jednak większego wrażenia na Dawidzie Kudle. Swoje wejście na murawę zaznaczył także Ousmane Sow strzałem w bramkę… Tylko nikt nie powiedział mu, że to nie ta Bukowa, bowiem wylądowała gdzieś w okolicach starego stadionu. Napór rywali przyniósł w końcu skutek, wobec bezradności całego bloku defensywnego na listę strzelców wpisał się Luka Zahović, bramkarz był bez szans. Bliski odpowiedzi był Marcin Wasielewski po zgraniu Bartosza Nowaka, ale został zablokowany. Piłkarz GieKSy padł na murawę i kibice domagali się rzutu karnego, ale sędzia był innego zdania. Kolejną groźną akcję Furukawy zdołał powstrzymać Klemenz do spółki z Jędrychem, Sow nie dał rady sfinalizować podania kolegi. Dobry pressing Bergiera mógł dać szansę na kontrę w 59. minucie, ale piłka niefortunnie wpadła pod upadającego rywala i nie dało jej się szybko podać do przodu. Kolejny strzał Sowa był nieco dokładniejszy, jednak i tak było to uderzenie dalekie od bramki. GieKSa nie potrafiło wyprowadzić żadnego ataku przez długie minuty, Górnik mocno nacisnął gospodarzy. Po własnym przechwycie na 30. metrze uderzał Borja Galan, jednak i on postanowił huknąć wysoko nad poprzeczką. W 67. minucie wysokim centrostrzałem Podolski sprawił nieco kłopotów bramkarzowi z Katowic, który musiał wybić na rzut rożny. Po stałym fragmencie ten sam piłkarz dwukrotnie uderzał na bramkę, bezskutecznie. Mateusz Kowalczyk zdaje się stawać zamiennikiem słów 'skuteczny odbiór’, w 70. minucie znów wyłuskał piłkę spod nóg zaskoczonego przeciwnika i napędził tym kontratak. Indywidualny rajd Sowa zakończył się na linii bramkowej, na szczęście piłka nie wpadła do bramki nawet po strzale Furukawy z bliskiej odległości. W 74. minucie Kowalczyk dobrze zdynamizował atak podaniem do Nowaka na skrzydło, ale ten znacząco przeszacował wysokość Marcina Wasielewskiego. Dawid Kudła, niby magnes przyciągnął strzał z trzeciego metra – tylko jemu zawdzięczaliśmy wynik remisowy, a chwilę później przeciwnicy zmarnowali kolejną setkę. W pole karne wparował też Zahović, zakładając siatkę Oskarowi Repce, który nieco się zamyślił, i on został zablokowany. Po wejściu na murawę Gruszkowski był przeładowany emocjami, wparował w rywala i odrzucił go na sporą odległość. Z poślizgnięcia się rywala skorzystał Bartosz Nowak w tercji ofensywnej, ale pospieszył się z decyzją o dośrodkowaniu i zupełnie mu nie wyszło. Dużo lepiej radził sobie Klemenz z Sowem, niż wychodziło mu to poprzednio z Olkowskim. W 84. minucie znów interweniował Dawid Kudła, intuicyjnie zostawiając nogę. W doliczonym czasie gry strzał Bartosza Nowaka końcówkami palców zdołał tracić Majchrowicz, znów było blisko bramki. Gruszkowski imponował zupełnym luzem po rozładowaniu emocji, założył siatkę Furukawie będąc pod presją i wprowadził nieco spokoju na swojej flance. W końcówce Szymczak mocno naciskał rywala, a potem doskonale przepuścił sobie piłkę na dobieg. W konsekwencji tej akcji Majchrowiczowi mocniej zabiło serce, bowiem GieKSa dwukrotnie oddała bardzo groźne strzały. FILIP SZYMCZAK W KOŃCU SIĘ ODBLOKOWAŁ I TO W JAKIM STYLU! MINĄŁ RYWALA I ZAŁADOWAŁ W SIATKĘ, KTÓRA LEDWO UT
RZYMAŁA TEN STRZAŁ! Z głębi pola podawał mu Mateusz Kowalczyk, a napastnik świetnie zabrał się z piłką, ustalając wynik meczu.

Źródło: GieKSa.pl