Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
12.04.2025, sobota 14:45 – widzów 12 132
Relacja GieKSiarza
Choć wedle terminarza, drugi mecz na Nowej Bukowej z mało atrakcyjnym rywalem, miał być z cyklu tych, gdzie atmosfera zelżeje i pokaże nam, jak mogą wyglądać te najzwyklejsze spotkania na Arenie Katowice, to trzeba jednak pamiętać, że wciąż jest wielu kibiców, którzy nie załapali się na mecz otwarcia i spotkanie z Puszczą było dla nich tym pierwszym. Dzięki temu na stadionie pojawiło się ponad 12 tysięcy widzów, w tym 250-osobowa grupa Żubrów, z czego 80 osób z akademii Puszczy. Kibice z Niepołomic zasiedli w jednym z narożników, wywieszając flagi za swoimi plecami. Dopingowali, lecz nie cały mecz.
Z drugiej strony, pełny Blaszok przyozdobiło 8 flag i transparent z pozdrowieniami do więzienia dla kibica z Koszutki. Mecz jednak zaczynamy w ciszy, by uczcić w ten sposób pamięć Leo Beenhakkera — Holendra, który był trenerem reprezentacji Polski i zmarł 10 kwietnia. Potem gdy już piłka była w grze, chciałoby się napisać, że „nikt nie szczędził gardeł”, lecz tak nie było. Młynowi próbowali wykrzesać więcej decybeli, lecz stracona bramka w 10. minucie i gra katowiczan nie pomagała. Oczywiście doping nie był zły, ale jednak niegodny GieKSy! Wymagajmy od siebie więcej. Przynajmniej tego, na co mogli liczyć piłkarze w drugiej połowie. Mega uskrzydliła nas bramka kontaktowa, bo czuć było wiarę, że to nie ostatnie słowo GKS-u i było to słychać, tym bardziej że większość stadionu stała, przyłączając się do dopingu. Nagrodzono nam to i GieKSa ostatecznie wygrała 3:1, budując legendę Nowej Twierdzy.
Po meczu nastąpiła uroczystość dziękczynna, gdzie drużyna dziękuje za wsparcie, a kibice za zwycięstwo. Przy okazji piłkarze stanęli z transparentem „WSZYSCY DO WROCŁAWIA”, zachęcając kibiców do wspierania ich także podczas kolejnego wyjazdu.
Podobna uroczystość miała miejsce także w przerwie, gdzie na boisku pojawili się hokeiści GieKSy z trofeami za ten sezon (Wicemistrzostwo Polski i brąz w Pucharze Kontynentalnym). Cieszymy się każdym sukcesem – CAŁA GIEKSA RAZEM!
Oflagowanie: DUMA ŚLĄSKA, BANDITEN, UZNANI GENTLEMANI, GKS KATOWICE, PERSONA NON GRATA, JKS-GOOD NIGHT LEFT SIDE, ANTY KOMUNA – GKS KATOWICE, ONE NINE SIX FOUR, TRÓJKOLOROWA EMIGRACJA, transparent WASYL PDW oraz machajki GzG (3 sztuki), Górny Śląsk i FURTOK #9.
Na tym meczu zadebiutowały nowe proporczyki GzG z okazji 20 jubileuszu grupy. Wydaliśmy ich 122 sztuki.
FILM: 12.04.2025 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice KONFERENCJA
FILM: 12.04.2025 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice WYWIAD BERGIER
FILM: 12.04.2025 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice SKRÓT
FILM: 12.04.2025 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice KULISY
FILM: 12.04.2025 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice DOPING
Relacja sportowa
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (89, Märten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán – Adrian Błąd (84, Filip Szymczak), Oskar Repka (90, Bartosz Jaroszek), Bartosz Nowak, Dawid Drachal (84, Konrad Gruszkowski) – Sebastian Bergier (88, Mateusz Marzec).
Trener: Rafał Górak
Puszcza: Kewin Komar – Artur Crăciun (46, Dawid Abramowicz), Dawid Szymonowicz, Roman Jakuba, Piotr Mroziński (79, Michal Sipľak) – Konrad Stępień, Jani Atanasov, Jakub Serafin (87, Artur Siemaszko), Hubert Tomalski (57, Gieorgij Żukow), Mateusz Cholewiak – Gierman Barkowskij (57, Michális Kossídis).
Trener: Tomasz Tułacz
Bramki: Sebastian Bergier (59), Sebastian Bergier (80), Michal Sipľak (90+4) samobój – Gierman Barkowskij (10)
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Ż. kartki: – Artur Crăciun
W meczu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy, GKS Katowice po raz drugi przywitał kibiców na Arenie Katowice. Tym razem katowiczanie mierzyli się z walczącą o utrzymanie Puszczą Niepołomice. W składzie GieKSy doszło do kilku zmian względem poprzedniego meczu. Trener Rafał Górak przywrócił do pierwszej jedenastki Lukasa Klemenza, Adriana Błąda i Sebastiana Bergiera. Z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek pauzował Mateusz Kowalczyk. Już w 3. minucie Dawid Drachal dopadł do piłki w polu karnym i uderzył tuż nad poprzeczką. Chwilę później Kewin Komar obronił strzał Adriana Błąda. W 10. minucie cios wyprowadziła Puszcza. Herman Barkouski wykorzystał kontrę swojego zespołu i uderzał tak, że piłka po drodze odbiła się od słupka i wpadła do bramki strzeżonej przez Dawida Kudłę.
Od 20. minuty do głosu doszedł GKS, który szukał miejsca przed bramką rywala. W 32. minucie piękną indywidualną akcją popisał się Dawid Drachal, który zrobił sobie miejsce przed polem karnym, ale czujny Kewin Komar złapał jego uderzenie. W jednej z ostatnich szans GKS-u w pierwszej połowie, Marcin Wasielewski zagrywał po ziemi w pole karne. Do piłki dopadł Sebastian Bergier i choć przekierował strzał to dobrze ustawiony Komar był w stanie go zatrzymać. GieKSa na drugą połowę wracała z wynikiem 0:1.
W 48. minucie Sebastian Bergier przebił się w pole karne i wypracował miejsce do strzału. Po raz kolejny jednak dobrze interweniował Komar, który zatrzymał nogami strzał naszego napastnika. W końcu jednak Bergier dopiął swego. W 60. minucie wygrał pojedynek z rywalem i znalazł się sam na sam z bramkarzem rywala. Przyjął i pewnie wykończył strzelając swojego ósmego gola w sezonie. W 69. minucie niewiele pomylił się Oskar Repka, który posłał bombę sprzed pola karnego i futbolówka przeleciała centymetry nad poprzeczką bramki rywala. W 80. minucie szybka akcja GKS-u, w której Bartosz Nowak świetnie zagrał do Bergiera, a ten podcinką dał katowiczanom prowadzenie! Jeszcze przed końcem katowiczanie podwyższyli na 3:1 po samobójczym trafieniu Michala Siplaka.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
GieKSa długo nie potrafiła znaleźć sposobu na Puszczę, ale w końcu udało jej się zdominować rywala i wywalczyć komplet punktów w niesamowicie efektownym stylu! W trakcie meczu odbyła się akcja „kroki Góraka” – tyle kroków, ile przeszedł trener, zostało przekazane na cel charytatywny. Przed rozpoczęciem starcia cały stadion uhonorował hokeistów, którzy zdobyli wicemistrzostwo Polski. My również gratulujemy sukcesu! Minuta ciszy przed pierwszym gwizdkiem została poświęcona zmarłemu niedawno Leo Beenhakkerowi. W wysokim pressingu GieKSy widzieliśmy podobny manewr, co w ostatnim meczu – napastnik cofał się za dwójkę ofensywnych pomocników. W 2. minucie Borja Galan odpalił swój drybling i wyprowadził na manowce obrońcę, a jego kąśliwe dośrodkowanie odbiło się wprost pod nogi Dawida Drachala. Pomocnik szybko ustawił sobie futbolówkę i… piłka minęła poprzeczkę, jak on tego nie trafił? W 6. minucie Sebastian Bergier swoim odbiorem i udanym przerzutem zapoczątkował serię okazji GieKSy. Borja Galan z niewielką pomocą ręki ograł obrońcę i dorzucił, a sam napastnik starał się wywalczyć posiadanie w szesnastce. Najbliżej bramki był Adrian Błąd, którego mocne uderzenie widowiskowo z parteru widowiskowo wybronił Kewin Komar, a strzał Bartosza Nowaka był po drugiej stronie skali i znacząco minął słupek. W 10. minucie Lukas Klemenz tak doskonale przyjął piłkę, iż rywale popędzili z kontrą – Barkovsky nawinął obronę i uderzył obok słupka z dystansu, Dawid Kudła był bez szans. Nieco zdawała mu siedzieć w głowie ta sytuacja, bo ledwo minutę później bardzo łatwo dał się minąć w naszym polu karnym prostym trąceniem futbolówki. W 16. minucie, po faulu przy rzucie rożnym, ze strony trenera Tułacza usłyszeliśmy klasyka polskiego internetu: „Co to jest?!! Co to jest?!!”, zakrzyknął szkoleniowiec. Dwie minuty później dobrze ustawiony Nowak przejął zagranie rywali, pierwszej piłki grali kolejno Repka i Błąd, by Czerwiński nieco przeciągnął wrzutkę na Sebastiana Bergiera i napastnik tylko odbił piłkę do góry. Kolejne akcje Trójkolorowych wyglądały podobnie, kilka krótkich podań zakończonych katastrofalnym zagraniem pod pole karne. Passę tę przerwał Borja Galan, odbierając długą piłkę i uciekając skrzydłem, jego uderzenie wyłapał Komar. Z kolejnego błysku naszego skrzydłowo-wahadłowego skorzystał (a przynajmniej chciał) Adrian Błąd, jego wrzutka spadła daleko od czekającego na nią napastnika. W 25. minucie do rzutu wolnego podszedł Bartosz Nowak, a jego zagranie przeszło po głowach Repki i Bergiera za linię końcową, było naprawdę blisko wyrównania. W drugim meczu z rzędu piłka poleciała na stadion przy ulicy Bukowej, a dokonał tego Adrian Błąd bardzo niecelnym strzałem. Sytuację pośrednio wypracował mu Dawid Drachal ambitną walką pod chorągiewką, choć wszyscy spisywali już akcję na straty. W wyprowadzeniu problemy Czerwińskiego nie skończyły się golem za sprawą zwichrowanego celownik Konrada Stępienia. W 32. minucie Dawid Drachal włączył tryb brazylijski, mijając kolejnych przeciwników i oddając piękny strzał w kierunku dolnego narożnika bramki, Kewin Komar zabrał mu swą interwencją gola na miarę bramki kolejki. Dośrodkowanie Błąda z 35. minuty najlepiej opisał on sam – popatrzył z lekkim niedowierzaniem i machnął rękoma. Druga groźna kontra poszła po strzale Klemenza w przeciwnika, wynikającym z bezsilności. Uderzenie zawodnika gości ofiarnie wyblokował Marcin Wasielewski. W 43. minucie Bergier z najbliższej odległości skierował piłkę przy słupku po dograniu Wasielewskiego i przepuszczeniu Czerwińskiego, ale znów Komar odczytał nasze zamiary. Połowę zakończył Adrian Błąd dośrodkowaniem z parteru, paradoksalnie było to jedno z najlepszych dośrodkowań w meczu. W 47. minucie rozpędzony Bergier wparował w szesnastkę grając na ścianę z Nowakiem, Komar ponownie zdołał wybronić strzał z najbliższej odległości. Kolejna akcja była dość podobna, tym razem rozprowadził akcję Drachal skrzydłem do Galana, a potem pomocnik odegrał mu na tę samą pozycję, z której uderzał Bergier. Komar znów był górą. Bartosz Nowak świetnie wypatrzył wolnego Wasielewskiego na flance, dośrodkowana piłka musnęła tylko aglet buta naszego napastnika, bardzo pechowe było to spotkanie. W 55. minucie Oskar Repka otrzymał piłkę na 16. metrze, miał bardzo dużo wolnej przestrzeni i… wsadził Nowaka na minę, niezrozumiałe to było zagranie. Bartosz Nowak zdawał się być faulowanym, a swoją złość na decyzję arbitra rozładował atomowym (i niecelnym) strzałem w kolejnej akcji. Sebastian Bergier samodzielnie znalazł się przed bramką po podaniu Alana Czerwińskiego, przyjął bez najmniejszych problemów i władował piłkę do siatki obok bezradnego bramkarza dając Katowicom wyrównanie w 59. minucie! Wóz VAR stosunkowo długo sprawdzał tę akcję, ale nadzieja Puszczy w końcu prysła, bowiem sędzia wskazał na środek boiska. Blisko odpowiedzi było w 63. minucie po zamieszaniu w polu karnym, ostatecznie udało się wybić na rzut rożny. Z kontry zrobiła się szybka rekontra, wyjście Kudły dobrze zaasekurował Sebastian Bergier. Kolejny raz Pan Profesor Jędrych wykazał się doświadczeniem po prostu stając za przeciwnikiem przy linii bocznej, a przez taką presję zza pleców on sam wybił piłkę na aut. W 67. minucie Czerwiński znów urwał się defensorom na prawej flance, ale jego wycofanie było co najmniej nieudane. Futbolówkę zebrał Drachal i dzięki jego zaangażowaniu mieliśmy z tego wszystkiego corner. W 69. minucie Oskar Repka niemal zrobił dziurę w trybunie swoim mocnym strzałem, zabrakło kilkunastu centymetrów i bramkarz nie miałby nic do powiedzenia. Po drugiej stronie boiska Jędrych minął się w powietrzu z piłką, na szczęście jego rywal już był w powietrzu i nie był w stanie nic więcej zrobić, jak tylko trącić futbolówkę wprost w rękawice Kudły. Kilka sekund minęło i ponownie byliśmy pod drugą bramką, gdzie Wasielewski bezpardonowo wyrzucił rywala za linię boczną za pomocą siły fizycznej, jednak był osamotniony i musiał finalnie zwolnić akcję. Bartosz Nowak otrzymał futbolówkę na kontratak już na połowie przeciwnika, a wypracował to Adrian Błąd dryblingiem. Nasz pomocnik podjął błyskawiczną decyzję, perfekcyjnie obsługując wybiegającego za obrońców Sebastiana Bergiera, który jeszcze lepiej przelobował golkipera! W końcówce podstawowego czasu gry Oskar Repka przepchał się w okolice 14. metra, a w dalszą podróż wyruszył Filip Szymczak. W gąszczy rywali zdołał oddać uderzenie, jednak nie było ono zbyt groźne. Chwilę później z nieco większej odległości uderzał Repka, ale Kewin Komar po raz kolejny stanął na wysokości zadania. W 95. minucie wpadła bramka, ale jak? Ciężko powiedzieć, ale ostatnim zawodnikiem GieKSy przy piłce był Marcin Wasielewski, który posłał płaską centrę na metr 11. Piłka odbiła się od bramkarza, a chaosu dopełnił Siplak. W samej końcówce długie podanie na Marca posłał Wasielewski, ale nieco przesadził z siłą.
Źródło: GieKSa.pl