WKS Śląsk Wrocław 0-2 GKS Katowice

19.04.2025, sobota 14:45 – widzów 21 006

Relacja GieKSiarza

Po 18 latach GieKSa znów pojechała na wyjazd do Wrocławia. Przez ten czas Śląsk zaliczył przeprowadzkę i dorobił się „nowego” stadionu, którego jest gospodarzem od 2011 roku. Ich aktualny dom to drugi co do wielkości stadion w Polsce, na którym swoje domowe mecze rozgrywa piłkarski klub. Większy jest tylko Narodowy, Śląski i Poznań. Czekało więc nas wielkie wydarzenie i to w Wielką Sobotę, dzień po symbolicznej rocznicy 1000-lecia Królestwa Polskiego. Także obowiązek święcenia koszyków zostawiliśmy kobietom, by w myśl zasady „wyjazd rzecz święta” ruszyć na świąteczną eskapadę w dolnośląskie.
Na ten wyjazd postanowiliśmy jechać drogami asfaltowymi, gdzie pierwszy raz w historii wyruszyliśmy z Nowej Bukowej. Przed startem, spotkaliśmy się na schodach przed halą, gdzie decyzyjne osoby zabrały głos, omawiając wytyczne obowiązujące na tej eskapadzie i mobilizując całą wiarę. W trasę ruszyliśmy o 10:20, lecz sam wyjazd ze stadionowego parkingu trwał pół godziny. Wszystko przez ogrom samochodów, zmierzających do historycznej stolicy całego Śląska. Sznur aut przepełnionych osobami w żółtej garderobie, sprawił, że autostrada A4 zwolniła znacznie, korkując się kilkakrotnie.
Do Wrocławia wjechaliśmy na około godzinę przed meczem, dzięki czemu na trasie wymieszaliśmy się z autami Wojskowych, co część z nas wykorzystuje w wiadomy sposób, zbierając kilka pamiątek po Malinowych Nosach. Im bliżej stadionu, tym więcej psiarni, co studzi wszelkie zapędy i nic się już nie dzieje, mimo iż musieliśmy wjechać pod „kabanosową arenę” tym samym zjazdem co miejscowi. Ogólnie długo się zjeżdżaliśmy, lecz dzięki sprawnemu wejściu, wszyscy meldujemy się przed rozpoczęciem meczu na największym sektorze gości w kraju. Nasza liczba to 1847 osób, w tym Górnik (22) i JKS (1) – dzięki za wsparcie! Dajemy głośno znać o sobie już na otwarciu meczu, gdzie piłkarze obu klubów wyszli na murawę w okazjonalnych koszulkach ze wsparciem dla kapitana WKS-u „Szwaniu wracaj do zdrowia”. Transparent dedykowany jemu rozciągnęli w trakcie meczu także wrocławianie w swoim młynie, który liczył tego dnia 6000 gardeł, skupionych pomiędzy dwoma ogromnymi zielono-biało-czerwonymi sektorówkami po bokach. Ogólnie to, co dzieje się ostatnio w szeregach kibiców Śląska, to patrząc na grę ich piłkarzy w tym sezonie, jest niesamowite. Jednak trzeba pamiętać, że mimo iż dziś walczą o utrzymanie, to nadal to aktualny wicemistrz kraju. Swoje flagi wywiesili w trzech rzędach, gdzie na tym przednim wisiały płótna w barwach ich przyjaciół. Nie bez powodu tego dnia największa wywieszona zgodowa flaga to ta chwaląca ich przyjaźń z Opawą, którą kilkakrotnie „pozdrawialiśmy”. Doping Śląska nie był u nas słyszalny, lecz w drugą stronę oni słyszeli nas doskonale, o czym świadczy masa ich wypowiedzi w sieci na nasz temat, gdzie okrzyknęli nas najlepszą ekipą, która odwiedziła ich sektor. Lepszą nawet niż te ekipy, które pojawiały się dużo liczniej! Od początku głośno wspieraliśmy reprezentację górnośląskiej stolicy, prezentując wielokrotnie ścianę naszych szali, których widok z dołu sektora zapierał dech w piersi. Ogólnie stroma, wysoka trybuna z jedną kondygnacją, robi wrażenie sama w sobie, a co dopiero gdy zasiądzie na niej horda fanatyków, nieszczędzących głosu dla swej drużyny. Wiadomo, wynik nam pomagał, ale mimo „masówki” wokal był na najwyższym poziomie.
W drugiej połowie Ultras GieKSa prezentuje oprawę, wyciągając nowe trójkolorowe machajki (800 sztuk) i rozciągając podłużną sektorówkę „GÓRNICZY KLUB SPORTOWY” w górnej połówce naszego sektora, nad którą odpalono 50 czerwonych rac. Prezentacja ta zrobiła takie wrażenie na miejscowych, że już do końca meczu praktycznie słychać było tylko nas.
Pod koniec meczu, na froncie wieszamy transparent z pozdrowieniami dla ludzi za kratami, których głośno pozdrawiamy. Śpiewamy też „zawsze i wszędzie…”, do czego dołączyli się gospodarze.
Po meczu długo celebrujemy z drużyną zwycięstwo, śpiewając na koniec „Wesołych Świąt”. Następnie po kilkudziesięciu minutach wypuszczono nas na parking, gdzie musieliśmy odczekać, aż miejscowi się rozejdą. W drogę powrotną ruszamy dopiero o 17:40. Niestety trzech z naszych kolegów zostało na dłużej we Wrocku – CHWDP!

Oflagowanie: POLSKA GÓRNY ŚLĄSK – KATOWICE (narodowa, duża), GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, SILESIAN FAMILY, PERSONA NON GRATA (mała), GzG’05, DUMA ŚLĄSKA, KSGKS, WŁADCY MYSŁOWIC (duża), LĘDZINY, JAWORZNO, PIOTROWICE, ŻORSKA GIEKSA (mała), TAUZEN, LIGOTA, BBZ-ZAWODZIE, SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE, BBG-BOGUCICE, TRZEBINIA, WITOSA, transparent MAREK TOMEK RADZIU PDW, oraz chorągiew FURTOK #9.

Giszowiec obecny w Wrocławiu w 141 głów. Przed wyjazdem głośno składamy życzenia wielkanocne mieszkańcom naszej dzielnicy. Koszt wyjazdu 140 zł.

Relacja Śląska

Mimo świątecznego okresu i przedostatniego miejsca w Ekstraklasie na stadion Śląska w Wielką Sobotę przyszło ponad 21.000 kibiców. Z tego 6 tysięcy fanatyków zasiadło na trybunie dopingowej. Kolejny raz udało nam się stworzyć fajną atmosferę.
Niestety tym razem nasz doping nie pomógł piłkarzom. Widać było, że w składzie brakuje kapitana Petra Schwarza, który cały czas przebywa w szpitalu po urazie, którego nabawił się podczas ostatniego meczu Śląska w Krakowie. Nasza drużyna rozegrała bardzo słaby mecz.
Na meczu z GKS-em wiele razy wspieraliśmy z trybun Petra Schwarza. Wywiesiliśmy dla niego również transparent z życzeniami powrotu do zdrowia. Po meczu zrobiliśmy sobie z nim wspólne zdjęcie z piłkarzami dla naszego kapitana. Dzisiejszy mecz pokazał jak bardzo go nam brakuje.
Kibice GKS Katowice po raz pierwszy zawitali ze swoją drużyną na naszym „nowym” stadionie i trzeba przyznać, że pokazali się z dobrej strony. Zarówno ilościowo jak i wokalnie wypadali bardzo dobrze. Zaprezentowali oprawę „Górniczy Klub Sportowy”.
Przegrana z „Gieksą” bardzo skomplikowała naszą sytuację w Ekstraklasie. Do końca sezonu zostało już tylko 5 kolejek. Czeka nas ciężka walka o utrzymanie. Przed nami wyjazd do Częstochowy na Raków i mecz domowy z Zagłębiem Lubin. Niezależnie od wyników ciągle pokazujemy, że jesteśmy w Ekstraklasie fanatyków!

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (3)

FILM: 19.04.2025 Śląsk Wrocław – GKS Katowice KONFERENCJA

FILM: 19.04.2025 Śląsk Wrocław – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 19.04.2025 Śląsk Wrocław – GKS Katowice DOPING

FILM: 19.04.2025 Śląsk Wrocław – GKS Katowice KULISY

Relacja sportowa

Śląsk: Rafał Leszczyński – Jehor Macenko (59, Tommaso Guercio), Serafin Szota, Aleks Petkow, Marc Llinares – Mateusz Żukowski, Jakub Jezierski, Tudor Băluță (60, Piotr Samiec-Talar), José Pozo (60, Burak İnce), Arnau Ortiz – Assad Al-Hamlawi (70, Henrik Udahl).
Trener: Ante Šimundža (Słowenia)

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski (86, Mateusz Marzec), Alan Czerwiński (65, Märten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán (70, Konrad Gruszkowski) – Adrian Błąd (64, Dawid Drachal), Oskar Repka, Mateusz Kowalczyk, Bartosz Nowak – Sebastian Bergier (65, Filip Szymczak).
Trener: Rafał Górak

Bramki: – Aleks Petkow (19) samobój, Oskar Repka (43)
Sędzia: Yūsuke Araki (Japonia).
Ż. kartki: – Sebastian Bergier (55), Mateusz Kowalczyk (72), Dawid Kudła (76)

GieKSa po domowym zwycięstwie z Puszczą Niepołomice, w 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy wróciła na wyjazdowy szlak. Tym razem katowiczanie zmierzyli się ze Śląskiem Wrocław na 45-tysięcznej Tarczyński Arenie. W składzie naszego zespołu jedna zmiana względem poprzedniego meczu. Do wyjściowego składu wrócił Mateusz Kowalczyk, który pauzował z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek. Od początku aktywniejsza była GieKSa, szukając swoich szans zarówno lewą, jak i prawą stroną boiska. W 19. minucie Mateusz Kowalczyk wygrał walkę o piłkę przed polem karnym Śląska, dorzucił piłkę na piąty metr i tam Lukas Klemenz na tyle skutecznie utrudnił obronie zadanie, że Aleks Petkov wpakował futbolówkę do własnej bramki dając katowiczanom prowadzenie.

Cztery minuty później było blisko gola numer dwa, gdy uderzał z 20 metrów Sebastian Bergier. Rafał Leszczyński sparował jego próbę. Chwilę później ostrzeżenie otrzymała GieKSa. Wrzucona na długi słupek piłka po rzucie rożnym znalazła się tuż przed bramką GKS-u i jeden z zawodników gospodarzy miał dużo miejsca, by oddać strzał. Ostatecznie jednak trafił w kolegę z drużyny. W 38. i 42. minucie dwukrotnie próbował dobijać Bergier po strzałach Bartosza Nowaka i Adriana Błąda. W obu sytuacjach lepszy był golkiper miejscowych. Jednak przy drugiej szansie napastnik GKS-u wywalczył rzut rożny, po którym najlepiej w polu karnym odnalazł się Oskar Repka i katowiczanie przed przerwą prowadzili 2:0. Wrocławianie mieli szansę na to, by złapać kontakt jeszcze przed zejściem do szatni, ale Arnau Ortiz nie trafił w bramkę w 100% sytuacji.

Gospodarze od pierwszych minut drugiej części naciskali, szukając miejsca na groźne wrzutki. W 52. minucie Arkadiusz Jędrych zablokował strzał Assada Al Hamlawiego z pola karnego. Chwilę później Serafin Szota strzałem głową po rzucie rożnym trafił w boczną siatkę brami Dawida Kudły. GKS szukał szans na trzeciego gola w szybkich akcjach po odbiorach piłki na własnej połowie. W 72. minucie Bartosz Nowak podał przed bramką do Dawida Drachala, ale ten o centymetry przegrał walkę o piłkę z Leszczyńskim, który wybił mu futbolówkę spod nóg. W kolejnej akcji Śląska w dogodnej sytuacji pomylił się Ortiz, który nieczysto uderzył w piłkę zagrywaną na 11 metr. W 80. minucie sędzia początkowo pokazał na jedenastkę po kontakcie Arkadiusza Jędrycha z Henrikiem Udahlem, ale następnie spojrzał na sędziego liniowego, który zasygnalizował spalonego napastnika WKS-u. Wynik meczu ostatecznie nie uległ zmianie. GKS wygrał we Wrocławiu.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W sobotę wielkanocną zaplanowano cztery ekstraklasowe spotkania w tym mecz Śląska Wrocław z GKS-em Katowice. Katowiczanie w tym sezonie mają pewne utrzymanie natomiast gospodarze walczą o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mimo że podczas przerwy zimowej wszyscy skazywali Śląsk na spadek, ponieważ miał na swoim koncie zaledwie 10 punktów i tyle samo do bezpiecznej pozycji to w 20025 roku uzbierali ich już 15 i utrzymanie jest coraz bardziej realne. Pierwszą połowę zaczęli zawodnicy GieKSy, ale szybko oddali piłkę gospodarzą. Do pierwszego przewinienia doszło już w drugiej minucie, gdy Baluta sfaulował Bergiera, niestety Bartosz Nowak bardzo słabo wykonał rzut wolny. W pierwszych minutach GieKSa grała to, do czego nas przyzwyczaiła, czyli wysoki pressing i dużo rabanu pod polem karnym gospodarzy. W kolejnych minutach obraz gry się trochę wyrównał. W 16. minucie Wasielewski mocno dośrodkował w pole karne, jednak piłkę przeciął Petkov wybijając piłkę na rzut rożny, chociaż blisko było samobója. Można by rzec, że co się odwlecze to nie uciecze i trzy minuty później Petkov chcą wybić piłkę spod nogi Lukasa Klemenza wpakował ją do własnej bramki. W 23. minucie Sebastian Bergier pokusił się o strzał z ostrego kąta, ale Leszczyński nie dał się zaskoczyć. Chwilę później zrobiło się groźnie pod bramką Kudły, i Petkov mógł odkupić swoje winy, ale jego strzał zatrzymał się na koledze z drużyny i z szybką kontrą ruszyli goście. Sebastian Bergier ruszył lewą stroną boiska, a w polu karnym był już Kowalczyk, Nowak i Wasielewski, niestety zagrał piłkę dosłownie do nikogo. W dalszej części mecz Śląsk Wrocław starał się odrobić straty i wychodził większą ilością zawodników, co GieKSa próbowała wykorzysta na swoją korzyść szybko wychodząc z piłką ze swojej połowy. W 36. minucie zawodnicy z Katowic pograli sobie w dziadka na połowie rywala i w pewnym momencie Sebastian Bergier oddał strzał zza pola karnego czym zaskoczył bramkarza, ale Leszczyński zdołał piłkę wypiąstkować. Chwilę później Nowak, widząc, że bramkarz jest niepewny uderzył z 20. metrów w środek bramki. Strzał ten sprawił sporo problemów i Leszczyński wypluł piłkę przed siebie, jednak Sebastian Bergier nie był w stanie jej dobić. W 43. minucie Bartosz Nowak dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Oskara Repki, który strzałem na dalszy słupek pokonał bramkarza. W końcówce pierwszej połowy Śląsk mógł zdobyć bramkę kontaktową, gdy zrobiło się zamieszanie w polu karnym Kudły, ale strzał Ortiza z pięciu metrów poszedł obok słupka. Na drugą połowę oba zespoły wyszły w takich samych składach, ale gospodarze trochę bardziej zdeterminowani do odrabiania strat. Pierwsze minuty należały do Śląska i to oni częściej utrzymywali się przy piłce i kreowali sytuacje bramkowe, ale zawsze brakowało wykończenia. W 55. minucie Sebastian Bergier zobaczył żółtą kartkę za uderzenie zawodnika w twarz, w momencie jak on chciał zabrać mu piłkę, żeby szybko wznowić grę. Następnie ciężar gry przeniósł się w środkową strefę boiska. GieKSa w drugiej połowie postanowiła oddać piłkę gospodarzom i cofnąć się na swoja połowę, mając korzystny wynik. W 72. minucie Nowak dostrzegł wychodzącego na czysta pozycje Drachala, ale ten nie zdołał oddać strzału. Chwilę później Petkov zagrał do niepilnowanego Ortiza, ale znów zabrakło celności, ponieważ okazja była idealna na bramkę kontaktową. W kolejnych minutach gra zrobiła się bardzo rwana i wkradło się sporo niedokładności, a Dawid Kudła za opóźnienie zobaczył żółtą kartkę. Dziesięć minut przed końcem spotkania Udahl przewrócił się w polu karnym GieKSy i gdy fani Śląska myśleli, że będzie jedenastka to sędzia liniowy podniósł chorągiewkę i odgwizdał spalonego. W 85. minucie Mateusz Kowalczyk próbował się wedrzeć w ple karne gospodarzy, ale stracił piłkę w ostatnim momencie. W 87. minucie Żukowski dostał piłkę na głowę, ale jego strzał z bliskiej odległości zdołał wybronić Kudła. Chwilę później Jakub Jezierski był bliski zdobycia bramki honorowej, ale znów brakło celności. GieKSa zasłużenie wygrała ze Śląskiem Wrocław i spotkanie mogło się podobać.

Źródło: GieKSa.pl