RTS Widzew Łódź 3-0 GKS Katowice

02.08.2025, sobota 17:30 – widzów 17 332

Relacja GieKSiarza

Na pierwszy wyjazd musieliśmy czekać aż do 3. kolejki, kiedy przyszło nam jechać do Czerwonej Łodzi. Z kibicowskiego punktu, mecz z bratem naszych największych wrogów, a z piłkarskiego, spotkanie z drużyną, która od ostatniego sezonu, dostała potężny kapitał finansowy, który widać było w przedsezonowych transferach.
Z katowickiego Załęża wyruszyliśmy planowo o 11:30, a panująca duchota tego dnia dawała się we znaki. Mimo to 3,5- godzinna podróż minęła w mgnieniu oka. Na Niciarnianej czekała już na nas armia psiaków, która w towarzystwie armatki wodnej, odprowadziła nas pod synagogę zwaną Sercem Łodzi.
Na wejściu obyło się bez problemów, mimo obecności psów tropiących i dość wnikliwej kontroli. W 1,5 godziny wszystkim udało się wejść, jeszcze przed rozpoczęciem, gdzie brawami przywitaliśmy obecnych na tym meczu, legendarnych piłkarzy GieKSy i Widzewa: Marka Koniarka i Jerzego Wijasa. Tym razem nasza eskapada liczyła 853 osoby, w tym 11 kibiców Baníka i 6 JKS-u – dzięki.
Wokal rozpoczęliśmy już na kilkanaście minut przed startem, wchodząc w wulgarną konwersację z ludem Dawida, który był wspierany na tym meczu przez śmieRdzieli. Ci prowokacyjnie przywieźli ze sobą 3 płótna świadczące o ich obecności w Katowicach, lecz po chwili flagę „SFH” ściągnięto bezpowrotnie.
Przed meczem uczczono zmarłego Libańczyka. Śp. Ismat Koussan był w przeszłości współwłaścicielem Widzewa i współtwórcą jego największych sukcesów. Po chwili ciszy, zakończonej brawami, momentalnie obie strony wokalnie rzuciły się sobie do gardeł. Lecz nie na długo, bo następnie znowu wspólnie uczczono, przypadającą dzień wcześniej, 81. rocznicę Powstania Warszawskiego. Odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego i ponownie oddano się chwili zadumy. W obu obozach zawisły tego dnia flagi narodowe, a Widzewiacy nad swoim, już zresztą zasłużonym płótnem, wywiesili transparent „Pamiętamy’44”. Z naszej strony, nad jednym z wejść zawisła „kadrówka” na której znajduje się symbol Polski Walczącej.
Ogólnie w naszym sektorze pojawiło się 10 flag, w tych chorągiew śp. Jasia. Tego dnia swój debiut zalicza płótno kierowane do naszych braci za kratami „POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW”.
Cały mecz mimo niekorzystnego wyniku, prowadzimy dobry doping z naprawdę konkretnymi momentami. Wkurzało to garbate nosy, które doskonale nas słyszały i chciały zagłuszyć, wielokrotnie śpiewając całym stadionem. Lecz działało to na nas tylko mobilizująco, a widok sfrustrowanych łodzian, nieopodal naszego sektora, wywoływał tylko uśmiech.
Klatka tego dnia była żółtym odstępstwem w szeregu trybun zdominowanych przez czerwony ubiór kibiców RTS-u. W sumie mecz zakończony zwycięstwem gospodarzy 3:0 obejrzało ponad 17 tys. widzów. Warto tu dodać, że jednej bramki im nie uznano, a strzelcem pierwszego trafienia był Sebastian Bergier, który jeszcze niedawno reprezentował na murawie GKS.
Po meczu drużyna podeszła podziękować nam za doping, a my ich głośno zapewniliśmy, że GieKSa to nasza jedyna miłość. Następnie zmuszono nas do 1,5-godzinnej regeneracji w sektorze, po czym ruszyliśmy spacerkiem na dworzec, na którym czekał już na nas pociąg do górnośląskiej stolicy. Wojaż kończymy przed pierwszą w nocy.

Oflagowanie: GKS KATOWICE, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY  – PNG PDW (debiut), KSGKS, PERSONA NON GRATA (mała), BBG-BOGUCICE, GzG’05, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), HANYSOWO, POLSKA (kadrówka) oraz chorągiew FURTOK #9.

Giszowiec obecny w Łodzi w 50 głów. Koszt wyjazdu 170 zł.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (3)
FILM: 02.08.2025 Widzew Łódź – GKS Katowice KONFERECJA
FILM: 02.08.2025 Widzew Łódź – GKS Katowice SKRÓT
FILM: 02.08.2025 Widzew Łódź – GKS Katowice KULISY
FILM: 02.08.2025 Widzew Łódź – GKS Katowice KULISY (2)
FILM: 02.08.2025 Widzew Łódź – GKS Katowice DOPNIG

Relacja sportowa

Widzew: Maciej Kikolski – Marcel Krajewski, Ricardo Visus, Mateusz Żyro, Samuel Kozlovský (46, Dion Gallapeni) – Samuel Akere (90, Antoni Klukowski), Lindon Selahi (81, Marek Hanousek), Juljan Shehu, Fran Álvarez, Mariusz Fornalczyk (69, Ángel Baena) – Sebastian Bergier (69, Szymon Czyż).
Trener: Željko Sopić (Chorwacja)

GKS Katowice: Dawid Kudła – Konrad Gruszkowski (72, Jakub Łukowski), Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Marcin Wasielewski – Marcel Wędrychowski (62, Kacper Łukasiak), Mateusz Kowalczyk, Bartosz Nowak, Borja Galán – 7. Maciej Rosołek (62, Aleksander Buksa).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Sebastian Bergier (18), Mateusz Kowalczyk (87) samobój, Fran Álvarez (90) –
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Ż. kartki: Mariusz Fornalczyk (27), Dion Gallapeni (77), Marek Hanousek (82), Marcel Krajewski (84) – Alan Czerwiński (20), Marcin Wasielewski (85)

W 3. kolejce zmagań PKO BP EKstraklasy, GKS Katowice rozegrał wyjazdowe starcie w Sercu Łodzi z miejscowym Widzewem. Kilka zmian w składzie GKS-u Katowice względem poprzedniego spotkania. Borja Galán wraca na „dziesiątkę”, z kolei Konrad Gruszkowski dostanie szansę od pierwszych minut na wahadle. W pierwszej jedenastce zadebiutuje Marcel Wędrychowski za pauzującego przez drobny uraz Adriana Błąda. W drużynie rywala jedna dobrze znana nam twarz. Na pozycji numer “dziewięć” Sebastian Bergier. W pierwszych fragmentach to GieKSa była częściej przy piłce i szukała drogi do bramki rywala. W 13. minucie uderzył sprzed pola karnego Maciej Rosołek, ale Maciej Kikolski poradził sobie z tą próbą. Chwilę później Fran Alvarez zdjął piłkę z nogi Borjy Galána, który przymierzał się do strzału po piłce wrzucanej w pole karne bezpośrednio z autu.

Widzew w swojej pierwszej groźnej akcji otworzył wynik mecz. Akcja prowadzona lewą stroną zakończyła się dośrodkowaniem na głowę Sebastiana Bergiera, który zamknął podanie skutecznym strzałem głową. W 23. minucie Lukas Klemenz wybił piłkę z linii bramkowej po tym, jak jeden z zawodników Widzewa uderzał po podaniu z rzutu rożnego. Bardzo kłopotliwy był dla naszej obrony aktywny Samuel Akere, którego szybkość kreowała dla Widzewa kolejne sytuacje. Jeszcze w doliczonym czasie szansę miał Konrad Gruszkowski. Mierzył w stronę opuszczonej przez Kikolskiego bramki, ale jego strzał został zablokowany przez jednego z obrońców. Na przerwę katowiczanie schodzili z jedną bramką straty.

Ten stan rzeczy szybko mógł się zmienić. Julian Shehu wykorzystał mocno bitą piłkę przed bramkę od Bergiera i w zamieszaniu był najsprytniejszy trafiając do bramki. Jednak po analizie VAR, sędziowie dopatrzyli się zagrania ręką naszego rywala i gol został nieuznany. W 59. minucie Marcin Wasielewski dobrze zagrał w pole karne do Macieja Rosołka, ale ten nie był w stanie precyzyjnie uderzyć na bramkę. W 72. minucie uratował nas Dawid Kudła, który w znakomitej interwencji zatrzymał uderzenie głową Julian Shehu po rzucie rożnym gospodarzy. GieKSa szukała swoich szans, ale miała coraz mniej sił. W 88. minucie Mateusz Kowalczyk próbował interweniować po akcji Frana Alvareza i wpakował piłkę do własnej bramki. Chwilę później Fran Alvarez podwyższył na 3:0 i te trafienie zakończyło spotkanie w Łodzi.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po dwóch meczach u siebie GKS Katowice rozegrał pierwsze spotkanie na wyjeździe. Rywal był nie byle jaki, bo sposobiący się do wielkich celów Widzew Łódź. Łodzianie przegrali w doliczonym czasie gry w Białymstoku i byli żądni punktów. Katowiczanie natomiast chcieli w końcu wkroczyć na tory z poprzedniego sezonu, które powodowałyby, że przychodzą nie tylko punkty, ale i gra miła dla oka. W składzie GKS nastąpiły dwie zmiany w porównaniu do meczu z Zagłębiem Lubin (i siłą rzeczy z Rakowem Częstochowa). Adriana Błąda i Kacpera Łukasiaka zastąpili Marcel Wędrychowski i Konrad Gruszkowski. W związku z tym nastąpiły przetasowania w pozycjach na boisku, bo Gruszkowski trafił na wahadło, a Borja Galan powędrował do linii pomocy. W Widzewie nastąpiła jedna zmiana – kontrowersyjnego Rafała Gikiewicza zastąpił Maciej Kikolski. Przed meczem odśpiewano hymn oraz uczczono minutą ciszy Bohaterów Powstania Warszawskiego. Cześć i chwała Bohaterom! Pierwsze minuty były pod lekkie dyktando GieKSy, ale kontrolowane przez Widzew. Obie ekipy rozpoczęły ostrożnie. W 12. minucie dynamiczną okazję przeprowadził Wasielewski z Galanem, który dośrodkowywał po ziemi, ale nikt w polu karnym nie dopadł piłki. Minutę później do bezpańskiej piłki na siedemnastym metrze dopadł Rosołek, który strzałem z woleja próbował zaskoczyć Kikolskiego, ale bramkarz dobrze obronił. Po jeszcze kolejnej minucie wyrzucał z autu Kowalczyk, Jędrych przedłużał głową, a w bardzo dobrej sytuacji Galanowi sprzed nosa piłkę sprzątnął jeden z obrońców Widzewa. GieKSa dominowała, a Widzew nie potrafił zrobić jednej akcji ofensywnej. No to zrobił. Shehu po kontrze dośrodkował na głowę Sebastiana Bergiera, a ten z bliska pokonał bramkarza GKS. W 26. minucie po rzucie wolnym Nowaka Rosołek uderzał głową, ale piłka po nodze rywala wyleciała na róg. Ogólnie po utracie bramki, choć Widzew co jakiś czas próbował przyatakować (groźnie), to nadal GKS próbował rozgrywać swoje akcje ofensywne. Gdy już Widzew miał piłkę przy nodze, niesamowity popłoch siał Samuel Akere, który na szybkości i dynamice mijał naszych zawodników, jak chciał. Mocno pracował na czerwoną kartkę Mariusz Fornalczyk, którego już po żółtej kartce raz sędzia upomniał. W końcówce pierwszej połowy po dośrodkowaniu Wasielewskiego piłkę wypuścił Kikolski, próbował strzelać Rosołek, a potem Gruszkowski, ale ich strzały były blokowane. Początek drugiej połowy był szalony. Najpierw GieKSa przeprowadziła groźną akcję, ale piłkę w polu karnym rywala stracił Galan. Poszła kontra, po której Widzew miał dwie groźne sytuacje, z których jedną po dośrodkowaniu Shehu zamienił na gola. Okazało się jednak, że po interwencji VAR sędzia anulował bramkę, dopatrując się ręki pomocnika gospodarzy. Mieliśmy dużo szczęścia, bo decyzja ta była co najmniej kontrowersyjna. W 59. minucie GKS wyprowadził kapitalną kontrę, kiedy to Wasielewski z lewej strony zagrywał w pole karne do Rosołka, ale ten fatalnie przestrzelił. W 71. minucie Gallapeni po rzucie rożnym uderzał z metra, ale fenomenalną interwencją popisał się Kudła. Chwilę później sam na sam wyprowadzał Wasyla Klemenz, ale nasz zawodnik ani nie oddał strzału, ani nie dał się sfaulować na czerwoną kartkę. Trenerzy robili systematyczne zmiany. GieKSa próbowała w końcówce nacierać, a Widzewiacy próbowali uprzykrzać gościom życie i dostawali raz po raz żółte kartki. W 87. minucie, po akcji Frana Alvareza, piłka odbiła się od nogi Kowalczyka i wpadła do siatki obok bezradnego Kudły. Trzy minuty później już sam Fran Alvarez pewnym strzałem pokonał naszego golkipera. GieKSa przez wiele momentów meczu niby przeważała. Niby miała więcej piłki na połowie przeciwnika, niby więcej próbowała rozegrać tak pozycyjny. Ale to właśnie wszystko było „niby”. Bo gdy przyszło co do czego, to Widzew wykazywał się konkretami i jakością piłkarską i ostatecznie, choć może wygrał za wysoko, to całkowicie zasłużenie. Za wrażenie artystyczne nie daje się punktów. Liczy się jakość, a tej w przodzie zdecydowanie zabrakło.

Źródło: GieKSa.pl