Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
28.10.2025, wtorek 17:30 – widzów 3285
Relacja GieKSiarza
Gdy w Pucharze Polski wylosowaliśmy eŁKSe, każdemu fanatykowi GieKSy pojawił się uśmiech na twarzy. W końcu nasza ostatnia wizyta u biało-czerwono-białych miała miejsce ponad 15 lat temu i to na starym stadionie. Na nowym obiekcie im. Władysława Króla jeszcze nie mieliśmy okazji gościć. Wszystko przez zakazy i inne ograniczenia. Tym razem pojawił się inny problem, bo mamy praktycznie koniec roku, a wyjazd do Łodzi to nasza 4 eskapada z rzędu w środku tygodnia. Jak wykombinować urlop, gdy szlak wzywa, to już trzeba pytać tych wszystkich, którzy pokonują te przeszkody. Tak w ostatni wtorek października, kwadrans po 13:00, wyruszyliśmy transportem kołowym w kierunku centralnej Polski. Po drodze na postoju psiarnia sypie mandatami. Koniec miesiąca więc musieli wyrobić limity — CHWDP! Po wjeździe do Łodzi sam przejazd przez miasto Włókniarzy pod stadion zajmuje nam pół godziny i to na kogutach! I tylko dzięki temu docieramy tam na 45 minut przed rozpoczęciem.
Na miejscu ochrona spina się o kije do chorągwi, lecz ostatecznie wszystko wchodzi, a cała reszta to już bezproblemowe podejście, dzięki czemu wszyscy mogliśmy oglądać mecz od początku. Widocznie większe problemy z wejściem mieli gospodarze, gdyż gdy na murawie pojawili się piłkarze, to na Galerze stała wręcz garstka Łodzian. Z czasem pojawiło się ich więcej, lecz o przyzwoitej liczbie nie ma mowy. W sumie na Stadionie Króla zasiadło tylko ponad 2800 kibiców gospodarzy!
GieKSiarze zaś pojawili się w 507 głów, w tym Banik (11), Górnik (4) i JKS (1) – dzięki! Wszyscy ubrani na czarno i wyposażeni w trójkolorowe szale, których ścianę prezentujemy na początku spotkania. Na wyposażeniu mamy 6 flag, 8 chorągwi i transparent dla fanatyka z Tauzena z życzeniami powrotu do zdrowia. Od początku jedziemy z konkretnym dopingiem, a bezradność w tej kwestii nielicznych miejscowych, tylko nas mobilizuje. Nie bluzgaliśmy na nich, wszak leżącego się nie dobija, a sam fakt pełnej dominacji na łódzkich trybunach nas satysfakcjonował. Jedyne bluzgi, jakie miały miejsce tego dnia, to często wspólne śpiewy na ekipy spod znaku WRWE.
Rodowici Łodzianie w drugiej połowie powiesili na fladze „Awanturnicy” transparent „BEZ DOWODÓW TYLKO POMÓWIENIA, TAK SIĘ W POLSCE TRAFIA DO WIĘZIENIA” odnoszący się do ostatnich głośnych zatrzymań w ich szeregach — zawsze i wszędzie!
My natomiast po przerwie wprowadzamy do naszego śpiewnika nową przyśpiewkę „Czy grasz u siebie, czy na wyjeździe grasz…” nieco w rytm piosenki „Salt-N-Pepa – Push It”, która przyjęła się bardzo dobrze, a zabawa przy niej z powiewającymi flagami na kijach, stworzyła dobry kibolski klimat. Śpiewamy ją nawet na dwie strony.
Na boisku pełna dominacja katowiczan, którzy mimo ogromnej liczby okazji zdobyli tylko dwie bramki, przez co nerwowo zrobiło się pod koniec meczu, kiedy ŁKS zdobył kontaktową bramkę przez niefortunny samobój naszego kapitana. Rycerze Wiosny dostali po tym wiatru w żagle i GKS musiał bronić się już do końca meczu. I to dosłownie, bo w ostatniej akcji spotkania tylko dobra interwencja jednego z naszych zawodników, uchroniła nas przed dogrywką.
Po meczu fetujemy zwycięstwo z drużyną, śpiewając m.in. „Puchar Polski znowu będzie nasz…” i ” jestem gotowy pojechać na Narodowy”. Dodatkowo Brynowianie wręczają naszym zawodnikom kartonowe trofeum Pucharu Polski, co jest już wieloletnią tradycją, po wygranych spotkaniach w tych rozgrywkach.
W drogę powrotną ruszamy o 20:00 w strugach deszczu, snując nadzieję na przeciwnika w kolejnej rundzie PP. Do Katowic docieramy o 23:00. Do następnego!
„Czy grasz u siebie – czy na wyjeździe grasz,
Wsparcie GieKSiarzy – zawsze za sobą masz,
Będziemy z Tobą – na dobre i na złe,
Zawsze i wszędzie – GieKaeS, kocham Cię!”
Tyrytytyty tyryryryry,
Tyrytytyty tyryryryry,
Tyrytytyty tyryryryry,
Tyrytytyty tyryryryry,
Oflagowanie: HANYSOWO, GKS KATOWICE, PERSONA NON GRATA (mała), POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, WYJAZDOWI KONESERZY, transparent WELUR WRACAJ DO ZDROWIA, ULTRAS FCB & GKS oraz chorągwie GzG, PIOTROWICE, OCHOJEC, WITOSA, TAUZEN, LIGOTA, FURTOK #9 i GÓRNY ŚLĄSK HERB.
Giszowiec obecny w 35 głów. Koszt wyjazdu 130 zł.
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 28.10.2025 PP: ŁKS Łódź – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 28.10.2025 PP: ŁKS Łódź – GKS Katowice SKRÓT
FILM: 28.10.2025 PP: ŁKS Łódź – GKS Katowice NOWA PRZYŚPIEWKA
FILM: 28.10.2025 PP: ŁKS Łódź – GKS Katowice DOPING
Relacja sportowa
ŁKS Łódź: Łukasz Jakubowski – Serhij Krykun (76, Adrian Jurkiewicz), Sebastian Rudol, Mateusz Kupczak, Artur Crăciun, Gustaf Norlin (65, Piotr Głowacki) – Sebastian Ernst, Mateusz Wysokiński, Bastien Toma (65, Miłosz Szczepański) – Mateusz Lewandowski (88, Andreu Arasa), Fabian Piasecki (76, Husein Balić).
Trener: Szymon Grabowski
GKS Katowice: Rafał Strączek – Jakub Łukowski, Märten Kuusk, Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Rogala, Marcin Wasielewski (64, Borja Galán) – Marcel Wędrychowski (64, Adrian Błąd), Mateusz Kowalczyk (64, Jesse Bosch), Kacper Łukasiak (83, Filip Rejczyk), Bartosz Nowak (79, Lukas Klemenz) – Ilja Szkurin.
Trener: Rafał Górak
Bramki: Arkadiusz Jedrych (84) samobój – Arkadiusz Jędrych (31) karny, Ilja Szkurin (61)
Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).
Ż. kartki: Fabian Piasecki (36), Andreau Arasa (90) – Mateusz Kowalczyk (54).
W ramach 1/16 finału STS Pucharu Polski, GKS Katowice rozegrał wyjazdowy mecz z pierwszoligowym ŁKS-em Łódź. Trener Rafał Górak dokonał kilku zmian względem meczu ligowego z Koroną Kielce. W pierwszej jedenastce wyszli Grzegorz Rogala, Jaub Łukowski, Kacper Łukasiak, Marcel Wędrychowski oraz Ilya Shkuryn. W trakcie pierwszych 20 minut nie oglądaliśmy za dużo akcji. W końcu mocno cofnięty ŁKS zaczął wpuszczać GKS w swoje pole karne. W 24. i 25. minucie dwie doskonałe szanse miał Ilya Shkuryn. Najpierw wybiegł przed bramkarza po kombinacyjnej akcji z Arkadiusz Jędrychem, lecz trafił w jego nogi. Chwilę później ponownie znalazł się oko w oko z Łukaszem Jakubowskim, ale pomylił się przy próbie lobowania.
W tym momencie inicjatywa należała wyłącznie do GKS-u. W 28. minucie Marcel Wędrychowski uderzał z pierwszej piłki po podaniu w pole karne Bartosza Nowaka. Piłka przeleciała obok słupka. W jednej z kolejnych akcji, Marcin Wasielewski był faulowany w polu karnym. Do piłki podszedł kapitan i pewnym strzałem pokonał bramkarza łodzian dając gościom zasłużone prowadzenie. Jeszcze przed przerwą swoje szanse mieli Wędrychowski, który pewnie wpadł w pole karne z prawej strony boiska i mając niemalże zerowy kąt był blisko podwyższenia wyniku. Następnie Nowak ograł rywala w starciu jeden na jeden i uderzał w kierunku długiego słupka. Jakubowski odbił piłki i mógł liczyć na asekurację defensywy.
Na drugie 45 minut wracaliśmy z wynikiem 1:0. W 47. minucie Wędrychowski po akcji z Nowakiem uderzył po strzale z pola karnego w słupek. Chwilę później Marcel znów zagrał indywidualnie w polu karnym, ale znów górą po jego strzale był bramkarz ŁKS-u. W 59. minucie było bardzo groźnie w polu karnym GKS-u. Marcin Wasielewski w ostatniej chwili zablokował Serhij Krykuna, który szarżował w kierunku bramki. Katowiczanie odpowwiedzieli golem Ilyi Shkuryna, który za trzecim razem wykorzystał akcję sam na sam z bramkarzem i podwyższył prowadzenie gości. Od 70. minuty to ŁKS był częściej przy piłce, a GKS pilnował szyków w obronie licząc na szybkie wypady do przodu.
W 84. minucie piłka po wrzutce w pole karne niefortunnie prześlizgnęła się po nodze Jędrycha i kompletnie zaskoczyła Rafała Strączka wpadając do bramki. W 94. minucie bliski trafienia był Filip Rejczyk po akcji Shkuryna w polu karnym. Niestety trafił prosto w bramkarza ŁKS-u. Jeszcze przed końcem Shkuryn zablokował groźny strzał rywala i sędzia po chwili zakończył spotkanie.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
GKS Katowice po meczach z Motorem i Koroną był w dobrych nastrojach. Sytuacja w lidze uległa widocznej poprawie i choć jeszcze nie jest idealnie, to wygląda to w tabeli dużo lepiej niż wcześniej. We wtorek jednak przyszło katowiczanom grać w Pucharze Polski, więc wszelkie sprawy ligowe zostały na chwilę odłożone na drugi plan. W porównaniu z meczem z Koroną trener Rafał Górak dokonał kilku zmian. W miejsce Lukasa Klemenza i Borjy Galana pojawili się Grzegorz Rogala i Jakub Łukowski. W pomocy zamiast Jesse Boscha i Emana Markovića zagrali Kacper Łukasiak i Marcel Wędrychowski. W ataku Adama Zrelaka zastąpił Ilja Szkurin. Trener ŁKS Szymon Grabowski również dokonał kilku zmian w swoim składzie w porównaniu z meczem z Pogonią Siedlce. W jedenastce mogliśmy oglądać też starych znajomych – z zeszłego sezonu Artura Craciuna czy jeszcze z czasów drugoligowych Sergija Krykuna. Od początku meczu niewiele się działo. GKS posiadał piłkę, ale grał dość spokojnie, ŁKS wyczekiwał na swoją szansę do kontry. W 18. minucie po szybko rozegranym rzucie rożnym do odbitej piłki dopadł Łukowski i uderzył z dystansu, jednak bardzo niecelnie. Cztery minuty później po podaniu Łukowskiego, Szkurin odegrał do Łukasiaka, ten próbował uderzać, piłka przeleciała wzdłuż pola bramkowego, a tam próbował wykończyć akcję Nowak – ale został zablokowany. Po minucie kapitalnie Szkurina wypuścił… Jędrych, ale białoruski napastnik w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza. Jeszcze lepszą okazję zawodnik miał po chwili, gdy po prostopadłym podaniu Nowaka, wyprzedził świetnie obrońcę, ale w sytuacji oko w oko z bramkarzem oddał bardzo nonszalancki strzał i Jakubowski złapał piłkę. GieKSa atakowała coraz śmielej. W 28. minucie Nowak podał prostopadle do Wędrychowskiego, ale zawodnik musiał już na wykroku uderzać piłkę i strzelił niecelnie. Dwie minuty później kiks Rudola w swoim polu karny pressingiem wykorzystał Wasielewski, a obrońca ŁKS sfaulował go w polu karnym. Jedenastkę pewnie egzekwował Arkadiusz Jędrych i GieKSa wyszła na zasłużone prowadzenie. W kolejnych minutach niewiele się działo. W końcu w 41. minucie gospodarze rozprowadzili akcję, po której dośrodkowywał Norlin, głową uderzał Piasecki, ale bez problemu dla Strączka. Chwilę później Wędrychowski przeprowadził kapitalny rajd przy linii końcowej i zdecydował się na niesygnalizowany strzał, ale bramkarz był czujny. Po chwili Nowak nawinął rywala i wyszedł sam na sam, ale również chyba nieco zlekceważył sytuację i trafił w bramkarza. Już zaraz po przerwie GKS mógł podwyższyć prowadzenie. Dwójkową akcję rozprowadzili Wędrychowski i Nowak i ten pierwszy po zwodzie oddał strzał w długi róg, niestety trafił w słupek. Kilka minut później Nowak szybko wykonał rzut wolny, czym na dobrą pozycję wyprowadził Marcela, a ten zachował się w bardzo podobny sposób, co wcześniej, ale tym razem trafił w bramkarza. W 59. minucie przycisnął ŁKS i po dośrodkowaniu z lewej strony głową uderzał Piasecki, ale ekwilibrystycznie interweniował Strączek. Po chwili GKS wyprowadził kontrę, ale źle w dobrej sytuacji uderzał Nowak. W końcu katowiczanie zdobyli drugą bramkę. Łukasiak wślizgiem odzyskał piłkę i podał do Nowaka, ten wyprowadził sam na sam Szkurina, a napastnik tym razem nie patyczkował się, tylko huknął pod poprzeczkę. Trener Górak dokonał kilku zmian. Chwilę po wprowadzeniu kapitalną okazję miał Błąd, który po podaniu Nowaka strzelił wysoko nad poprzeczką. W 69. minucie swoją okazję miał Łukasiak, który po podaniu Nowaka oddał groźny strzał, ale obok słupka. Jeszcze jedną okazję miał Błąd, ale trafił w bramkarza. W 84. minucie gospodarze strzelili kontaktową bramkę. Po dośrodkowaniu z lewej strony tak niefortunnie wybijał piłkę Jędrych, że ta przeleciała nad głowami wszystkich i trafiła do siatki bezradnego Strączka. Końcówkę mieliśmy nerwową. W końcówce jeszcze okazje miał Rejczyk, ale po idealnym odegraniu od Szkurina trafił w bramkarza. W ostatniej akcji meczu ŁKS był blisko wyrównania, ale wybroniliśmy. GKS Katowice awansował do 1/8 finału Pucharu Polski. Katowiczanie dominowali, byli zdecydowanie lepsi. Grali tak, jak powinna grać drużyna z ekstraklasy z pierwszoligową. W końcówce oddali pole rywalom i było nerwowo, utrzymali jednak korzystny wynik do końca. Czekamy na losowanie!
Źródło: GieKSa.pl