Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
04.12.2025, czwartek 17:00 – widzów 6076
Relacja GieKSiarza (Giszowiec)
Od początku roku celebrujemy 20 lat GzG, organizując liczne zbiórki i przemarsze na mecze GieKSy. Szczytem naszych aspiracji było zrobienie i zaprezentowanie oprawy na domowym meczu, co przekładaliśmy z różnych względów, do samego końca. Bo gdy los sprawił, że GKS będzie podejmował w ramach Pucharu Polski Jagiellonię 4 grudnia, wszystko było już jasne. Nie mogło być lepszej okazji do uczczenia jubileuszu fanatyków z górniczej dzielnicy niż Barbórka. W końcu powstanie GKS Katowice i giszowieckiej kopalni Staszic, to wspólna historia sięgająca 1964 roku. Górnicze tradycje zakorzenione są w nas od zawsze, gdyż Giszowiec, zanim dołączył do Katowic, powstał i funkcjonował jako górnicza osada, nad którą górowały kopalniane szyby. Nie ma tu ludzi, którym kopalnia jest obca. Wszyscy tu bliżej lub dalej są z nią związani, a są też takie rodziny, gdzie górnicza tradycja przekazywana jest z dziada pradziada, podobnie jak w okolicznych dzielnicach. Tutaj niegdyś w Dzień Górnika mieszkańców budziła orkiestra górnicza, co dalej jest kultywowane w pobliskim Nikiszowcu, skąd muzycy udają się zawsze na barbórkową mszę w giszowieckim kościele pod wezwaniem świętej Barbary. To tutaj co roku, w okolicy kościoła, kibice GieKSy wieszają transparent z górniczym pozdrowieniem „SZCZĘŚĆ BOŻE”. W tym jednak roku, z uwagi na mecz, transparent i orkiestra powędrowali po mszy na Nową Bukową.
Już dzień wcześniej kibice ze Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” przekazali do klubu przedmioty o historycznej i sentymentalnej wartości, a mianowicie sztandar Górniczego Klubu Sportowego oraz węgielną figurkę św. Barbary, która stanęła na podeście w centralnej części murawy, na otwarcie meczu. Warto tutaj przytoczyć słowa trenera Rafała Góraka, jakimi mobilizował drużynę w szatni:
„Dobra Panowie. To niech będzie magiczne. To niech będzie tak jak dzisiejsze święto. Zgodnie z legendą. Na czele z tą świętą Barbarą. Kolor stroju macie dobry Panowie. Kolor węgla. Ku kultowej sprawie na Śląsku. Kolor ciężkiej roboty… I też kolor sukcesu… Czyli na czele z nią, a ona miecz w ręce ma… Po następną rundę! Kto wygra mecz?! GKS!”
Chwilę później, piłkarzy wyprowadziła eskorta utworzona z naszych kolegów i górników w mundurach górniczych, w rytmie przygrywanym przez kopalnianą orkiestrę. Na telebimie wyświetlono piłkarzy w dołowym ubiorze na tle czarnego złota. Nie brakowało tam też życzeń dla górniczej braci oraz dla GieKSy z Gisza. Swoje życzenia także przekazał w imieniu swojego klubu prezes Jagiellonii, który w przerwie wręczył prezesowi Sławomirowi Witkowi, specjalny proporzec z okazji Barbórki „w dowód szacunku dla górniczej tradycji i sportowej rywalizacji”.
Przybyli też kibice Dumy Podlasia w liczbie 161 głów z 4 flagami, lecz nie mieli szans tego dnia na żadne dojście do głosu. Blaszok i Trybuna Wschodnia, choć nie były tak wypełnione, jak w poprzednich meczach, to dopingowały tak głośno, że dla wielu było głośniej niż niejednokrotnie przy pełnych trybunach. Wielokrotnie śpiewane „Szczęść Boże Grubiorze” czy „Niech żyje nam górniczy stan” oraz inne przyśpiewki podkreślające skąd wywodzi się nasz klub i co oznacza GKS. Z nami tego dnia również kibice Banika (17) oraz piłkarskie legendy z Bukowej mieszkające na Giszowcu, które również były zatrudnione na kopalni: Czesław Mika, Jerzy Wijas oraz Franciszek Sput, który niedawno obchodził swoje 77. urodziny – najlepszego i dużo zdrowia!
Na płocie zawisło 13 flag, 2 transparenty oraz powiewało 7 chorągwi. Pamiętaliśmy tu o braciach za kratami, w sektorze niebo, górniczych tradycjach oraz grudniowej pacyfikacji strajkujących górników KWK Wujek w 1981 roku. Można powiedzieć, że nasze oflagowanie było zwierciadłem naszej tożsamości i braterskiej więzi.
W drugiej połowie przyszedł czas na główny pokaz, który miał miejsce symbolicznie w 64. minucie. Nad głowami rozciągnięto wycinaną sektorówkę z logo GzG umieszczonym między herbami GieKSy i Katowic o wymiarach 38×18 metrów, a z boków Blaszoka wyłoniły się transparenty tworzące napis „2005 GIEKSA Z GISZA 2025”, na których końcach widniały dwie postacie kibiców. Jeden w trójkolorowej kominiarce i uniesioną gardą oraz drugi z okrzykiem na ustach i wzniesionym szalem. Po chwili wszystko zostało oświetlone i zadymione rzędem 50 czerwonych rac u góry oraz rzędem 60 ogni wrocławskich u dołu. Całość wyszła dobrze, choć transparent mógłby być lepiej widoczny.
Przez cały czas atmosfera na trybunach była wyśmienita. GieKSa w opatrzności górniczej patronki, niespodziewanie prowadziła mecz przez całe spotkanie, a gol na 3:1 w doliczonym czasie gry wprawił nas w euforię. Długo dziękujemy piłkarzom i całemu sztabowi za to historyczne zwycięstwo, bo GieKSa od 21 lat nie awansowała do 1/4 Pucharu Polski.
Na koniec drużyna wraz z kapelanem GieKSy ustawiła się jeszcze z transparentem „SZCZĘŚĆ BOŻE”, na tle kibiców na Blaszoku do pamiątkowego zdjęcia. Takie też wykonaliśmy w przerwie meczu w giszowieckim gronie.
Na koniec tylko dodam, że jak świętować to właśnie tak i w takiej atmosferze. Podziękowania dla każdego, kto dołożył swoją cegiełkę, by ten dzień właśnie tak wyglądał, a szczególnie dla Ultras GieKSa’03.
Oflagowanie: transparent SZCZĘŚĆ BOŻE, DUMA ŚLASKA, transparent TOMEK, MAREK, RADZIU, TAJOL, KNAPOL, MIRON, WASYL, JASIU, MAJCZEL PDW, ŚP. TASI, ŚP. MORAW, ŚP. EMI, HANYSOWO, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, ŚP. PISAK, PERSONA NON GRATA, GzG’05, ONE NINE SIX FOUR, ANTYKOMUNA-GKS KATOWICE, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, GRUDZIEŃ’81 PAMIĘTEMY oraz chorągwie GzG, FURTOK, GÓRNY ŚLĄSK (herb), POLSKA (herb), GODŁO GÓRNICZE, PNG i KWK WUJEK (symbol pamięci pacyfikacji KWK Wujek).
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 04.12.2025 PP: GKS Katowice – Jagiellonia Białystok WYWIAD Bartosz Nowak
FILM: 04.12.2025 PP: GKS Katowice – Jagiellonia Białystok KONFERENCJA
FILM: 04.12.2025 PP: GKS Katowice – Jagiellonia Białystok SKRÓT
FILM: 04.12.2025 PP: GKS Katowice – Jagiellonia Białystok KULISY
FILM: 04.12.2025 PP: GKS Katowice – Jagiellonia Białystok DOPING
Relacja sportowa
GKS Katowice: Rafał Strączek – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (67, Grzegorz Rogala), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán – Marcel Wędrychowski (76, Eman Markovic), Sebastian Milewski, Jesse Bosch (90, Filip Rejczyk), Bartosz Nowak – Ilja Szkurin.
Trener: Rafał Górak
Jagiellonia: Miłosz Piekutowski – Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Andy Pelmard, Cezary Polak (67, Bartłomiej Wdowik) – Alejandro Pozo, Leon Flach (57, Dawid Drachal), Bartosz Mazurek (57, Sergio Lozano), Jesús Imaz, Kamil Jóźwiak (52, Oskar Pietuszewski) – Dimítris Rállis (57, Afimico Pululu).
Trener: Adrian Siemieniec
Bramki: Bartosz Nowak (45), Ilja Szkurin (51), Bartosz Nowak (90+4) – Afimico Pululu (86) karny
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin).
Żółte kartki: Ilja Szkurin (44), Alan Czerwiński (62), Marcel Wędrychowski (64), Jesse Bosch, Rafał Strączek – Cezary Polak (6), Jesús Imaz (39), Oskar Pietuszewski (75), Afimico Pululu (89).
W meczu 1/8 STS Pucharu Polski, GKS Katowice podejmował na własnym boisku Jagiellonię Białystok. Wspólnie z naszymi kibicami świętowaliśmy tego dnia Barbórkę. W składzie GKS-u zabrakło pauzującego za kartki Mateusza Kowalczyka. Jego miejsce w pierwszej jedenastce zajął Sebastian Milewski. W pierwszych minutach to Jaga próbowała narzucić swój styl. Katowiczanie kontrolowali jednak pole karne i nie dopuszczali rywala do groźnych sytuacji. Pierwsze poważne zagrożenie stworzyli katowiczanie.
W 19. minucie Ilya Shkuryn uderzał centymetry obok bramki Miłosza Piekutowskiego po podaniu wzdłuż linii od Marcela Wędrychowskiego. W kolejnych minutach obserwowaliśmy szachy, bowiem obie drużyny próbowały podejść bliżej bramki rywala. Działo się w samej końcówce pierwszej części. W 42. minucie zablokowaliśmy techniczny strzał Jesusa Imaza, a chwilę później Norbert Wojtuszek uderzył obok słupka naszej bramki. Ostatnie słowo należało do GKS-u. Wędrychowski odebrał piłkę Piekutowskiemu i w sytuacji bez bramkarza, podał do Bartosza Nowaka, który zmylił obrońcę i otworzył wynik meczu.
Na drugie 45 minut wracaliśmy więc z jednobramkowym prowadzeniem. Ten stan rzeczy uległ zmianie w 51. minucie. Ilya Shkuryn wykorzystał dobre podanie Alana Czerwińskiego i wypracował pozycję w polu karnym. Będąc oko w oko z bramkarzem pewnie uderzył obok słupka i podwyższył prowadzenie GKS-u. Podrażniona Jaga ruszyła do ataku, wprowadzając na boisko m.in. Afimico Pululu i Dawida Drachala. W 81. minucie bliski trafienia był właśnie Pululu, ale w bardzo dogodnej sytuacji nie trafił w bramkę strzeżoną przez Rafała Strączka. W 86. minucie Strączek faulował w polu karnym i na bramkę jedenastkę zamienił Pululu. Sprawę wyjaśnił jednak w 94. minucie Bartosz Nowak, notując dublet.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Trójkolorowi pewnie pokonali Jagiellonię Białystok w pucharowym starciu, a pierwsze skrzypce ponownie grał niezastąpiony Bartosz Nowak. W związku z Barbórką piłkarzy na mecz wyprowadzili górnicy, obecna była także orkiestra górnicza. Oba zespoły postawiły na otwarte rozpoczęcie meczu, ostatecznie to GieKSa mogła pochwalić się nieco lepszym początkiem po dwóch zejściach Szkurina na prawe skrzydło. Pierwszy rajd należał, nie mogło być inaczej, do Bartosza Nowaka, jednak na jakikolwiek strzał kibice czekali dobrych kilka minut. W 9. minucie uderzenie oddał Dimitris Rallis, jednak był on mocno sytuacyjny i zupełnie nieudany. Groźnie było także po dośrodkowaniu Wojtuszka w nasze pole bramkowe, tam na szczęście czekał Arkadiusz Jędrych i bezceremonialnie oddalił zagrożenie. Poprawił jego centrę Jesus Imaz, jedynie muskając głowy swoich partnerów piłką. W 16. minucie Jesus Imaz był niesamowicie blisko pięknej bramki piętką – Rafał Strączek tylko bezradnie spoglądał, jak Marcin Wasielewski w ostatniej chwili ekspediował futbolówkę. W 19. minucie w ślady zastępującego go Rajovicia poszedł Ilja Szkurin: doskonały przerzut Borjy Galana zgrał Wasielewski głową do Wędrychowksiego, a ten wystawił mu piłkę na szerokości dalszego słupka. Nie była to wcale łatwa sytuacja, jednak i napastnik nie jest to przecież przeciętny – można od niego oczekiwać skutecznej finalizacji takich akcji. Równie udanie odpowiedziała Jaga, ale próba technicznego strzału z dystansu minęła bramkę Rafała Strączka w bezpiecznej odległości. Działo się w drugim kwadransie naprawdę sporo. Galan wywalczył corner, a po nim na oślep uderzali w piłkę zawodnicy obu drużyn i aż sam Piekutowski nie był pewien, czy składać się do interwencji. W 28. minucie Jesse Bosch dobrze podał na skrzydło i ruszył w szesnastkę, gdzie z pomocą przypadku zdołał się przedrzeć i dośrodkować. Znów piłka zatańczyła pomiędzy zawodnikami obu zespołów, ponownie wylatując w stronę naszej bramki. Dominacja GieKSy zdawało się, że zostanie przerwana w najsmutniejszy możliwy sposób. Kontrę Jóźwiaka powstrzymaliśmy na szczęście pułapką ofsajdową, a dla pewności Lukas Klemenz zdołał jeszcze wyjaśnić sytuację dość widowiskową interwencją. Szybki atak Czerwińskiego w 36. minucie przerodził się w kontrę Rallisa po nieudanym podaniu i pechowym pressingu Wędrychowskiego, znów interweniować musiał Klemenz. W 42. minucie do parady zmusił Strączka Polak, jednak takimi strzałami nie wyrządzi krzywdy żadnemu golkiperowi. Była to i tak najlepsza próba ze wszystkich trzech Jagiellonii w okolicach 40. minuty, co nie świadczyło dobrze o stanie ich poczynań ofensywnych. Co zrobił Piekutowski w doliczonym czasie? Zapraszamy do zostawienia odpowiedzi w komentarzach. Bramkarz gości wpadł na Wędrychowskiego, który momentalnie się otrzepał i oddał piłkę Bartoszowi Nowakowi, a nasz pomocnik po profesorsku umieścił piłkę w siatce. Drugą połowę mogliśmy rozpocząć z przytupem po doskoku Marcina Wasielewskiego w szesnastce, jednak Ilja Szkurin nie był przekonany co do oddania strzału i akcja spełzła na niczym. Kontrę gości powstrzymał Klemenz do spółki z Wasielewskim: pierwszy utrudnił centrę, a drugi dał się sfaulować Jóźwiakowi. Chwilę później z dystansu uderzał Bartosz Mazurek, na raty interweniował Rafał Strączek. Niezdecydowanie Szkurina… przyniosło nam trafienie w 52. minucie! Zgrał piłkę do Nowaka i zupełnie przypadkowo zablokował jego przerzut, czym otworzył sobie drogę do bramki, pośród zaskoczonej defensywy gości. W 54. minucie Bartosz Nowak przemierzył całe boisko, pokazując się Czerwińskiemu przy rzucie wolnym, ale kiedy nie otrzymał piłki, to wyładował frustrację kilkoma podskokami. W 60. minucie kolejny udany skok pressingowy Wędrychowskiego przyniósł nam kontratak ze strony Wasyla, tym razem goście zdołali odbudować swoje zasieki obronne. Podobnie zakończyła się centra samego Wędrychowskiego, która była jednak o centymetry od znalezienia nogi Lukasa Klemenza. Po drugiej stronie kąśliwą wrzutkę posłał Bernardo Vital, Rafał Strączek musiał wykazać się sporym zasięgiem wyskoku w przód. W okolicach 60. minuty kilka kluczowych interwencji zanotował Jesse Bosch, bez niego różnie mógłby wyglądać wynik w obliczu obiecujących akcji Jagi. W 70. minucie Szkurin ewidentnie był trzymany za gardło podczas walki o górną piłkę, niezauważenie tego to duży błąd sędziego i skończył się groźnym kontratakiem przyjezdnych. Osiem minut później szczęścia próbował Eman Marković mocnym uderzeniem z dystansu, jednak do interwencji zmusił jedynie kibica na trybunach. Odpowiedział Afimico Pululu kopiując pudło Szkurina z pierwszej części gry, wcześniej udało się Wdowikowi przebić dośrodkowaniem przez nasze zasieki obronne. Jak trwoga w ostatniej tercji meczu to do Boscha – w 83. minucie wyczyścił Pululu w naszej szesnastce. W 85. minucie Strączek zamiast piłki wypiąstkował głowę napastnika, a jedenastkę pewnie wykorzystał Afimico Pululu. Już chwilę później Imaz chciał zaskoczyć golkipera finezyjnym strzałem, ten stanął na wysokości zadania. W doliczonym czasie gry Pietuszewski popisał się błyskiem swojego talentu w naszej szesnastce, Trójkolorowi pracą zespołową wyjaśnili sytuację w ostatnim dopiero momencie. Strączek wybił piłkę, Szkurin odnalazł ostatnie pokłady energii na skok pressingowy, a tuż przy słupku z dystansu przymierzył Bartosz Nowak – tak padła bramka na 3:1. Na trybunach jeszcze przed końcowym gwizdkiem rozległo się „Puchar Polski znowu będzie nasz” i „Jestem gotowy pojechać na Narodowy”. Kto wie? Nikt nie zabroni marzyć, a piłkarze dają nam ku temu powody…
Źródło: GieKSa.pl