GKS Katowice 3-1 MKS Znicz Pruszków

02.03.2024, sobota 12:40 – widzów 2903

Relacja GieKSiarza

Sobotnie spotkanie z pruszkowskim klubem ściągnęło na Bukową prawie 3 tysiące widzów, w tym 5 kibiców gości z jedną mała flagą „Pruszkowscy Fanatycy”. Na Blaszoku zawisło zaś siedem flag i transparent związany z wczorajszym Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Prowadziliśmy doping przez cały mecz, a katowiccy zawodnicy poprzez swoja grę, podnosili tylko moc naszych decybeli. Cieszy kolejne zwycięstwo, oby tak dalej!

Oflagowanie: LĘDZINY, HANYSOWO, WŁADCY MYSŁOWIC, NASZE KATOWICE, JAWORZNO, transparent ARMIO WYKLETA GKS PAMIĘTA, oraz na gnieździe ONE NINE SIX FOUR i ANTY KOMUNA-GKS KATOWICE.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FILM: 02.03.2024 GKS Katowice – Znicz Pruszków KONFERENCJA

FILM: 02.03.2024 GKS Katowice – Znicz Pruszków SKRÓT

FILM: 02.03.2024 GKS Katowice – Znicz Pruszków KULISY

FILM: 02.03.2024 GKS Katowice – Znicz Pruszków DOPING

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski (90+6. Adrian Danek), Märten Kuusk, Arkadiusz Jędrych, Aleksander Komor, Grzegorz Rogala – Mateusz Marzec (67. Christian Alemán), Antoni Kozubal, Oskar Repka, Adrian Błąd (88. Shun Shibata) – Sebastian Bergier (90+6. Kacper Pietrzyk).
Trener: Rafał Górak

Znicz Pruszków: Mleczko – Yukhymovych, Pomorski, Majewski, Grudziński, Stanclik (58. Krajewski), Tabara (46. Moskwik), Kendzia, Wiktor Nowak (58. Imai), Wawszczyk (58. Proczek), Błyszko (71. Brysiak).
Trener: Mariusz Misiura

Bramki: Aleksander Komor (27), Arkadiusz Jędrych (37), Sebastian Bergier (51) – Mateusz Grudziński (77) karny
Sędzia: Paweł Pskit (Łódź).
Ż. kartki: Shun Shibata () – Wiktor Nowak (43), Dmytro Juchymowycz (55)

W ostatnim czasie nagromadziło się meczów piłkarskiej GieKSy. W starciu 22. kolejki katowiczanie przed własną publicznością podejmowali Znicz Pruszków. Trener Rafał Górak nie zdecydował się na żadną zmianę w pierwszej jedenastce, zgodnie z filozofią, że zwycięskiego składu się nie zmienia. W pierwszych fragmentach częściej do głosu dochodzili goście z Pruszkowa. Wysoki pressing powodował, że GKS miał problem ze skonstruowaniem akcji, a kilka przechwytów poważnie zagroziło bramce strzeżonej przez Dawida Kudłę. W 24. minucie Daniel Stanclik uderzył z 20 metrów tuż obok słupka naszej bramki.

W kolejnych minutach to GieKSa zaczynała dochodzić do głosu. W 26. minucie uderzenie głową Sebastiana Bergiera wyciągnął Miłosz Mleczko. Nie miał tyle szczęścia, gdy minutę później Alek Komor uderzał po wrzutce Mateusza Marca. Piłka wpadła do bramki Znicza i dała GKS-owi prowadzenie. W kolejnych minutach groźnie uderzali Antoni Kozubal i Adrian Błąd. W 37. minucie  Marcin Wasielewski był faulowany z prawej strony pola karnego. Do piłki podszedł Kozubal, który wrzucił idealnie na głowę Arkadiusza Jędrycha. Obrońca GieKSy strzelił szóstą bramkę w szóstym kolejnym meczu.

Na drugą połowę katowiczanie wracali z dwubramkowym prowadzeniem. Ten stan rzeczy szybko uległ zmianie na korzyść GieKSy. W 51. minucie do piłki zgrywanej przez Kozubala dopadł Bergier. Po jego strzale futbolówka odbiła się jeszcze od nóg rywala i wpadła do siatki Znicza. Katowiczanie wyszli na trzybramkowe prowadzenie i mieli wyraźną kontrolę nad wydarzeniami. W 72. minucie ręką w polu karnym zagrywał Sebastian Bergier przy wyskoku do górnej piłki. Sędzia po długiej analizie VAR wskazał na jedenasty metr. Sytuację na gola zamienił Mateusz Grudziński. W 87. minucie Bergier mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców. Po podaniu Christiana Alemana uderzył w słupek po strzale z głowy. Wynik już nie uległ zmianie i 3 punkty zostały przy Bukowej.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Nie ma chwili oddechu w jubileuszowym tygodniu. Po wygranej z Miedzią już w sobotę odbyło się kolejne spotkanie piłkarzy. Na Bukowej w sobotę pojawił się zespół Znicza Pruszków. Mecz rozpoczął się o godzinie 12:40.

Skład GieKSy nie różnił się niczym w porównaniu do poprzedniego spotkania, natomiast goście musieli radzić sobie bez najlepszego strzelca – Shuna Nagamatsu. Pierwsze minuty przypominały spotkania typowe dla klasyków pierwszej ligi. Parę podań, trochę chaosu i sporo niedokładności. Pierwszą ciekawą akcję zbudowali goście. Prostopadłe świetne podanie przez całą połowę zamienił na mocne dośrodkowanie Majewski, ale Kudła wyczuł intencje i pewnie złapał piłkę w okolicach piątego metra. Dopiero w 24. minucie Stanclik uderzeniem z dystansu zbliżył się do bramki Kudły, ale nasz bramkarz i tak nie musiał podejmować decyzji. Do tego momentu piłka szybowała daleko od bramki jednej, jak i drugiej drużyny. W 26. minucie mocno zatrudniony został Mleczko po strzale Bergiera głową. Świetnie dośrodkował z rzutu rożnego Kozubal. Minutę później kolejne dośrodkowanie znalazło już drogę do bramki Znicza. Bramkę zdobył Komor, który ucierpiał w tym zdarzeniu. Arbiter sprawdzał sytuację na VAR, ale podtrzymał decyzję o bramce. Kozubal bardzo ładnie i mocno uderzył w okolicach 30. minuty, ale trafił prosto w golkipera z Pruszkowa. Chwilę później z tego samego miejsca próbował Błąd, ale ponownie strzał trafił prosto w bramkarza. W 37. minucie dośrodkowanie na gola zamienił Jędrych, zdobywając gola w szóstym kolejnym meczu, co jest tym samym rekordem w historii GKS Katowice! Stały fragment świetnie wywalczył Wasielewski. Po tym GieKSa kontrolowała wydarzenia na boisku, a w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Jędrych miał świetną okazję do podwyższenia, ale tym razem po uderzeniu głową piłka przeleciała nad poprzeczką bramki Znicza. Arbiter po doliczonej minucie wysłał zawodników do szatni na przerwę.

Na drugą połowę w Zniczu doszło do jednej zmiany, natomiast Rafał Górak nie miał podstaw, aby coś w składzie zmieniać. Kapitalny szybki zespołowy atak na gola zamienił Bergier w 51. minucie. Rozpędzona GieKSa szybko zaznaczyła dobre wejście po przerwie. Po tym były jeszcze dwie okazje, ale po rzucie wolnym Marzec uderzył nad bramką, a później ten sam zawodnik skiksował w doskonałej okazji już w polu karnym. Trener Misiura w 59. minucie zdecydował się na potrójną zmianę, próbując ratować to spotkanie. Katowiczanie pierwszą zmianę przeprowadzili w 67. minucie. Na murawie pojawił się Aleman za Marca. Obraz gry nie ulegał zmianie – Trójkolorowi w pełni kontrolowali przebieg meczu. Bliżej było do bramki numer cztery niż do pierwszego trafienia Znicza. Straszne zamieszanie miało miejsce w 73. minucie, kiedy arbiter przeszkodził w przecięciu podania Wasielewskiemu. Okazało się, że rywal był na spalonym, a chwilę później, że trzeba coś sprawdzać na VAR. Całe to zamieszanie wyniknęło z powodu problemów z komunikacją między sędziami, ponieważ głównemu sędziemu przestał działać system komunikacji. Po paru minutach arbiter wskazał na rzut karny dla Znicza! Gola z 11. metrów zdobył Mateusz Grudziński. W 79. minucie na lewej stronie kilka podań wymienił Aleman, Kozubal i Rogala, co pozwoliło znaleźć podaniem Bergiera w polu karnym, ale jego strzał został obroniony przez bramkarza. W 87. minucie świetna dwójkowa akcja Aleman – Bergier została zakończona strzałem głową tego drugiego w słupek! Warte odnotowania, że zawodnicy znajdowali się w dużej odległości od siebie. Arbiter doliczył aż 10 minut do spotkania. Końcówka była dość spokojna, choć Kendzia musiał przedwcześnie opuścić boisku z uwagi na kontuzję i goście grali od tego momentu w dziesiątkę. W jednej z ostatnich akcji Aleman próbował technicznie uderzyć zza pola karnego, ale nie trafił w bramkę. Po ponad 100 minutach sędzia zakończył mecz.

Źródło: GieKSa.pl