UEFA: FC Baník Ostrava 1-0 k. 1-2 FC Kopenhaga

15.08.2024, czwartek 19:00 – widzów 14 458

Relacja Banika

Największy mecz Banika w czasach Václava Brabeca oraz najlepszy występ, jaki zaprezentowaliśmy na stadionie w Witkowicach. To nie jedyny sposób, w jaki można scharakteryzować rewanż z duńskim FC Kopenhaga.
Przedsprzedaż na ten mecz rozpoczęła się dzień po awansie w Armenii. Pomimo wagi i rozmiaru meczu, początkowo tempo było raczej umiarkowane i z pewnością spodziewano się, że bilety wyprzedają się w ciągu kilku godzin. Ostateczny punkt zwrotny nastąpił po spotkaniu na boisku przeciwnika. Po dłuższym czasie bilety na Baník znów stały się niedostępne. Dyskusje w Internecie wypełniały komentarze, w których na próżno szukano biletów. To wszystko oznaczało jedno – WSZYSTKO WYPRZEDANE!
Dress code po raz kolejny został ustalony w jednolitym białym kolorze, a liczba tych, którzy go nie przestrzegali, była naprawdę niewielka… Widok tak wypełnionych trybun robił wrażenie.
Jeszcze przed gwizdkiem otwierającym mecz, Brabec zrobił krąg honorowy wokół stadionu, aby choć symbolicznie podziękować wszystkim, którzy przyszli wspierać Banika i zachęcić publiczność do dopingu.
Pierwsza prezentacja optyczna nastąpiła w sektorach „B”, gdy tylko gracze weszli na boisko. Ogromna kartoniada KING BANÍK, ze złotymi kartonikami po bokach. Na środku prezentacji wyróżniała się sektorówka z podobizną króla, a przed sektorem rozwinął się napis „Witamy w prawdziwym królestwie”, aby nie tylko goście z Danii wiedzieli, gdzie jest prawdziwe królestwo.
Druga choreografia, którą ultrasi przygotowali w samym kotle, wyraźnie nawiązywała do tego, przez kogo założony został śląski klub. Malowana plandeka „BANIK”, z której w tle patrzył górnik, uzupełniona napisem „Club with mining heritage from the heart of Europe“ („Klub z dziedzictwem górniczym z serca Europy”). Do akcji włączyła się także ekipa pirotechniczna, która po bokach odpaliła białe race.
Sektor młodych kibiców również przygotował swoją choreografię, prezentując się z mniejszą malowaną plandeką „Młodzi kibice Baníka Ostrawa”
Zaś doping to totalna fantazja. Już na rozgrzewce przed meczem było wiadomo, że będzie prawdziwy ryk. I tak się stało. Nie tylko kocioł, ale także chłopaki z innych sektorów od początku do końca szli na pełnych obrotach. Wisienką na torcie było „cały stadion za ramiona”, do którego włączyła się tym razem nie tylko prosta, ale także większość widzów na trybunie głównej.
Choć liczba gości z Kopenhagi była nieco poniżej oczekiwań, około dwustu gości, którzy przyjechali do Ostrawy, z pewnością nie musi się wstydzić swojego występu. Rozpoczęli doping jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, który nie przerwali nawet na chwilę. W ten sam sposób nieustannie odpalali race, które wyciągali jak króliki z kapelusza. Przywieźli ze sobą jedną dużą flagę „København”, którą zawiesili wraz z kilkoma małymi. Nie zabrakło też machajek w barwach klubowych. Pojedyncze sztuki ich barw zawisły w wiadomej pozycji w Kotle. Starano się o więcej lecz przed meczem Duńczyków raczących się trunkami, strzegła cały czas policja.
Jeszcze krótkie spojrzenie na akcję na boisku – zawodnicy kontynuowali występ z Kopenhagi, nie dając rywalom nic za darmo, a po golu Erika Prekopa w 42. minucie stadion mógł eksplodować z entuzjazmu. Ponieważ wynik nie uległ zmianie do końca regulaminowego czasu gry, przyszła pora na dogrywkę. Jednak i w tym przypadku więcej bramek nie padło, więc doszło do serii rzutów karnych, w których niestety lepiej odnieśli się goście z Północy.
Tegoroczna edycja Pucharu Świata dobiegła końca. Nie ma jednak powodu tracić ducha. Na pewno nie wstydziliśmy się ani na boisku, ani na trybunach. Wykonywane przedstawienia były godne miana Baníka! Z nami tego dnia 200 GieKSiarzy i 20 osób z Trnawy – dzięki!
I na koniec tylko jedno przesłanie: „Europo, drżyj!” Za rok wracamy ponownie!”

Giszowiec obecny w 16 osób.

FOTOGALERIA: chachari.cz