PP: Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1-2 GKS Katowice

24.09.2024, wtorek 19:22 – widzów 2348

Relacja GieKSiarza

Gdy nadchodzi czas losowania przeciwnika w ramach Pucharu Polski, każdy GieKSiarz snuje nadzieję na jak najatrakcyjniejszego rywala. Jedni chcieliby, by to była jak największa marka z naszego podwórka, a drudzy wręcz przeciwnie, by móc pojechać i zmierzyć się z drużyną, która na co dzień okupuje niższe ligi, a spotkanie między nami byłoby niepowtarzalne. Naszym pechem jest jednak to, że kolejny raz mieliśmy szczęście trafić na Niecieczę. Klub i kibice, którzy są nam dobrze znani i nie wywołują żadnego ciśnienia, już nie wspominając o entuzjazmie. Dlatego też miłym zaskoczeniem była liczba chętnych GieKSiarzy, by we wtorkowe popołudnie ruszyć za naszą drużyną do krainy słoni.
Z Katowic ruszyliśmy chwilę po 16:00 w sile dwóch autokarów i hordy samochodów. Razem z nami skromna obstawa, która skupia swoje wysiłki jedynie na busach. Cały czas jedziemy w kupie, mając świadomość, że tego dnia na trasie nie musimy być sami, co się też sprawdziło. Za drugimi bramkami dostrzegamy auta Portowców, którzy zmierzali do Rzeszowa. Kilka z nich zostaje wyhamowanych, lecz nie byli chętni na sportowe zmagania i woleli pokazać nam swoje rajdowe umiejętności poboczem.
Pod stadion docieramy na chwilę przed pierwszym gwizdkiem, więc nasza obecność na sektorze była obarczona spóźnieniem. Co ciekawe start meczu rozpoczął się o 19:22, by uhonorować w ten sposób datę powstania miejscowego klubu. Doping rozpoczynamy, jak już większość zdołała przejść przez kołowrotki, czyli po kwadransie gry. Jest nas lekki nadkomplet – 453 osób, w tym Banik Ostrava (2), Górnik Zabrze (3) i gościnnie jeden fan Wisłoki Dębica — dzięki! Na wyposażeniu mamy 7 flag, w tym jedną dużą „GKS KATOWICE”. Reszta to wizytówki najliczniejszych grup tego dnia.
Na sektorze zabawa, poza jednym momentem, której nie zmącił nawet padający deszcz. W naszym repertuarze pojawił się też przerywnik, dedykowany dla starego grubasa w barwach śmieRdzieli, który zasiadał tego dnia niedaleko młynka Słoników. Ten chorzowski prowokator był na tyle bezczelny, że po meczu ustawił się przy psiarzach, by żegnając nas wymachiwać swoimi szmatami. Taki to niebieski bohater!
Co do miejscowych, to w szczytowym momencie dopingują w około 100 głów za trzech swoich flag. Nad nimi wisi też patriotyczny baner z dywizją Wojska Polskiego „BÓG HONOR OJCZYZNA”, który sądząc po tym, że nikt go po meczu nie zabrał, jest wywieszony przez klub na stałe. To dowodzi tylko temu, że w mniejszych miejscowościach narodowy duch jest znacznie bardziej odczuwalny.
Po meczu dziękujemy drużynie za zwycięstwo, a Adrian Błąd odbiera symboliczny Puchar od jednego z brynowskich kibiców, co było swego rodzaju zakładem. Potem przez chwilę czekaliśmy jeszcze na sektorze i wszyscy razem udaliśmy się w drogę powrotną. Cisza i spokój. W Katowicach byliśmy chwilę po północy.

Oflagowanie: GKS KATOWICE, MAŁOPOLSKA, BBG-BOGUCICE, GzG’05, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), PIOTROWICE.

Giszowiec obecny w 38 głów, co stanowiło najliczniejszą brygadę. Koszt wyjazdu 100 zł (30 zł bilet).

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FILM: 24.09.2024 PP: Bruk-Bet Termalica Nieciecza – GKS Katowice KONFERENCJA

FILM:24.09.2024 PP: Bruk-Bet Termalica Nieciecza – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 24.09.2024 PP: Bruk-Bet Termalica Nieciecza – GKS Katowice KULISY

FILM: 24.09.2024 PP: Bruk-Bet Termalica Nieciecza – GKS Katowice DOPING

Relacja sportowa

Bruk-Bet Termalica: Adrián Chovan – Damian Hilbrycht (74, Taras Zawijśkyj), Gabriel Isik, Arkadiusz Kasperkiewicz, Lukas Spendlhofer, Maciej Wolski – Andrij Dombrowśkyj, Maciej Ambrosiewicz (46, Andrzej Trubeha), Igor Strzałek (18, Artem Putiwcew) – Morgan Faßbender (74, Kamil Zapolnik), 10. Kacper Karasek (90, Noah Mrosek).
Trener: Marcin Brosz

GKS Katowice: Rafał Strączek – Alan Czerwiński, Bartosz Jaroszek, Lukas Klemenz, Aleksander Komor, Mateusz Marzec (60, Grzegorz Rogala) – Jakub Antczak (90, Alan Bród), Sebastian Milewski, Mateusz Kowalczyk (61, Oskar Repka), Borja Galán (61, Adrian Błąd) – Mateusz Mak (61, 7. Sebastian Bergier).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Kacper Karasek (45) – Bartosz Jaroszek (19), Jakub Antczak (66)
Sędzia: Piotr Urban (Warszawa)
Ż. kartki: Lukas Spendlhofer (73) – Borja Galán (31), Mateusz Marzec (50)
Cz. kartki: Arkadiusz Kasperkiewicz (13) –

W 1/32 finału rozgrywek Pucharu Polski, GKS Katowice zmierzył się na wyjeździe z pierwszoligowym Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Gospodarze tego spotkania przystępowali do walki jako lider zaplecza PKO BP Ekstraklasy. Trener Rafał Górak po raz pierwszy w tym sezonie od pierwszych minut postawił w bramce na Rafała Strączka. W 11. minucie dobrze rozpędzonego w polu karnym rywala powstrzymał Aleksander Komor. W 14. minucie miało miejsce zdarzenie kluczowe dla przebiegu spotkania. Arkadiusz Kasperkiewicz zobaczył czerwoną kartkę po faulu na Mateuszu Maku. Pięć minut później na listę strzelców wpisał się Bartosz Jaroszek, który wykorzystał doskonałe podanie z autu Mateusza Kowalczyka.

W kolejnych minutach to goście kontrolowali piłkę, natomiast Termalica czekała na swoje szanse. Gospodarze zaczęli częściej gościć na naszej połowie w okolicach 30. minuty. Kilka razy mieliśmy szczęście, gdy rywal uderzał w obrońcę lub próbie zabrakło precyzji. Jednak w 45. minucie Kacper Karasek dośrodkował z rzutu wolnego. Piłka przeleciała nad głowami wszystkich i zaskoczyła Strączka, który nie zdążył jej złapać. Grająca w dziesiątkę Nieciecza tuż przed przerwą doprowadziła do remisu i z wynikiem 1:1 wracaliśmy na drugą połowę.

W pierwszych minutach drugiej części początkowo groźniejsze ataki wyprowadzali niecieczanie. W jednej z akcji Morgan Fassbender otrzymał piłkę w polu karnym, obrócił się i uderzył obok słupka. W 61. minucie trener Góraka zdecydował się na aż cztery zmiany. Na boisku zameldowali się Grzegorz Rogala, Adrian Błąd, Sebastian Bergier oraz Oskar Repka. W 66. minucie sprytem w polu karnym wykazał się Jakub Antczak. Zmylił rywala w polu karnym i po jego uderzeniu piłka odbiła się jeszcze od rywala wpadając do bramki. GKS wrócił w ten sposób na prowadzenie. W 84. minucie Andrzej Trubeha wpadł w nasze pole karne, ale jego strzał pewnie obronił Strączek. Wynik nie uległ zmianie i GieKSa wywalczyła awans do kolejnej rundy Pucharu Polski.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po ligowym klasyku, jakim był sobotni mecz Górnik Zabrze – GKS Katowice, przyszedł czas na włączenie się do rywalizacji o Puchar Polski. Katowiczanie wybrali się do Niecieczy, aby ze swoim pierwszoligowym rywalem z poprzedniego sezonu toczyć zmagania o występ na Stadionie Narodowym w maju przyszłego roku. GieKSa w meczu z zabrzanami mocno zawiodła, rozgrywając swój najsłabszy mecz w tym sezonie. W obliczu niezbyt dobrego dorobku punktowego i zaplanowanej na piątek ligowej rywalizacji z Pogonią Szczecin, zastanawialiśmy się, jakich roszad personalnych dokona trener Rafał Górak. Termalica idzie przez rozgrywki pierwszoligowe jak burza. Podopieczni Marcina Brosza osiem meczów wygrali i dwukrotnie dzielili się punktami – m.in. w ostatniej kolejce z rozpędzonym ŁKS (2:2). I tutaj można było spodziewać się zmian w składzie, wszak trener widząc szansę na promocję do najwyższej klasy rozgrywkowej też musiał rozsądnie gospodarować siłami poszczególnych zawodników, tym bardziej przed meczem z zawsze groźną Polonią Warszawa. A jednak gospodarze wyszli w składzie z zaledwie dwiema zmianami w porównaniu do meczu z ŁKS. Artema Putiwcewa i Kamila Zapolnika zastąpili w wyjściowej jedenastce Lukas Spendlhofer i Kacper Karasek, najskuteczniejszy dotychczas strzelec w tym sezonie. Skład GieKSy… to była kompletna nowość. Nastąpiło dziewięć zmian w porównaniu z meczem z Górnikiem. Ostali się tylko Aleksander Komor i Mateusz Kowalczyk. Debiut w GieKSie miał okazję zaliczyć Rafał Strączek. Oba zestawienia powodowały, że… miało nie być łatwo. Początkowo to gospodarze osiągnęli lekką przewagę, ale to GieKSa miała pierwszą groźną sytuację. Długie podanie otrzymał wybiegający z własnej połowy Mak, jednak nieco wygoniony do skrzydła, poczekał na partnerów i zagrał do Czerwińskiego, który niecelnie uderzał w kierunku długiego rogu. Po chwili niebezpieczna zabawa Jaroszka i Milewskiego zakończyła się stratą, rywal padł w polu karnym, ale sędzia nie odgwizdał jedenastki. Dwie minuty później przewracał się w szesnastce Hilbrycht, ale sędzia znów uznał, że było czysto. W 13. minucie po dalekim wybiciu Strączka sam na sam wychodził Mak, został sfaulowany przez Kasperkiewicza, który dostał za ten faul czerwoną kartkę. Już dwie minuty później reagował trener Brosz zmieniając Strzałka na Putiwcewa. Chwilę później Kowalczyk wyrzucił aut spektakularnie, tak że będący w polu karnym Jaroszek bez problemu wepchnął piłkę do siatki. W 29. minucie po akcji Maka i Czerwińskiego ten ostatni wrzucał w pole karne, a w mocnym starciu ucierpiał Galan, który musiał skorzystać z pomocy medyków. Po tej akcji to nasz zawodnik otrzymał żółtą kartkę. W 33. minucie zagotowało się w naszym polu karnym, najpierw po dynamicznym wejściu Hilbrychta, a potem próbie strzału Spendlhofera, który to strzał ostatecznie wyłapał Strączek. Chwilę później fatalnie w polu karnym podał do przeciwnika Galan, ale Karasek skiksował w wyśmienitej sytuacji. Nieciecza mimo gry w osłabieniu osiągała przewagę. W 45. minucie rzut wolny spod linii autowej wykonywał Kacper Karasek. Mocne strzelenie w pole karne zamieniło się w strzał i zmylony Strączek przepuścił piłkę do siatki. Wkrótce sędzia zakończył pierwszą połowę. Drugą połowa od mocnego uderzenia mogli rozpocząć gospodarze. Po dynamicznej akcji Fassbendera, z kilku metrów uderzał z czystej pozycji Hilbrycht, ale nad poprzeczką. Po chwili rywale mieli rzut wolny, po którym na naszą bramkę uderzał… Czerwiński, jednak jego „strzał” wyłapał Strączek. A za moment znów Hilbrycht w dobrej sytuacji uderzał Panu Bogu w okno. Niezrozumiałe było to, jak ogromną przewagę Termalica zyskała grając w osłabieniu. Mieliśmy furę szczęścia po chwili, gdy mający na koncie żółtą kartkę Marzec blokował rzut wolny i sędzia nie pokazał mu czerwonej kartki. W 55. minucie obrócił się z piłką Fassbender i uderzał na bramkę – na szczęście w boczną siatkę. GKS próbował się otrząsnąć i przeprowadzili kilka akcji, m.in. Marzec uderzał, ale w środek bramki. W 61. minucie trener Górak zdecydował się na poczwórną zmianę. Na boisku pojawili się Bergier, Repka, Rogala, Błąd, którzy zastąpili Maka, Kowalczyka, Marca i Galana. Już chwilę później zmiany przyniosły efekt, choć bezpośredni udział mieli akurat zawodnicy będący na boisku od początku. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Czerwińskiego, rywale wybili piłkę przed pole karne, dopadł do niej Antczak, minął rywala, strzelił i piłka po rykoszecie wpadła do bramki. Z Niecieczy po tej bramce opadł animusz, jednak co jakiś czas zbliżali się pod nasze pole karne. W 84. minucie skrzydłem przedarł się Trubeha, ale jego strzał z ostrego kąta wybronił Strączek. Do końca spotkania obie drużyny nie stworzyły już sobie sytuacji. GieKSa w pewnych mękach przez sporą część spotkania, ale jednak po zmianach dobrej grze awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski. Oprócz samego awansu trener zyskał też mnóstwo informacji o zmiennikach. Czekamy na losowanie!

Źródło: GieKSa.pl