GKS Katowice 4-1 ZKS Stal Rzeszów

07.06.2021, poniedziałek 20:25 – widzów 1918 (udostępniono 25% trybun – pandemia COVID-19)

Relacja GieKSiarza

Spotkanie z rzeszowską Stalą to mecz, który mógł pozwolić nam świętować bezpośredni awans przy Bukowej. Wystarczyło tylko wygrać! Bilety zniknęły w mgnieniu oka, a potem nastąpiła rozpaczliwa walka o nie, tych kibiców, którzy nie załapali się na wejściówki. Kombinowano na wszelkie sposoby, lecz w głównej mierze liczono na nowe rozporządzenie, które pozwoliłoby zasiąść szerszej publiczności na trybunach (50%). Tak się niestety nie stało, a ciśnienie rosło. W nowych rozporządzeniach była wzmianka, że na trybunach mogą dodatkowo zasiąść zaszczepieni przeciwko COVID-19. Rządowy sposób segregacji społeczeństwa oraz nakłaniania do „nieprzymusowych” szczepień. Jednak zanim klubowi udało się załatwić odpowiednie papiery i zgody, do meczu pozostało tylko kilka godzin. Tak więc z tej furtki, zdążyło skorzystać niewiele osób.

W dniu meczu, przy Bukowej od rana praca wrze. Malujemy graffiti oraz przygotowywano się do zaprezentowania oprawy. Apel o przyjściu w żółtych koszulkach dał bardzo dobry efekt, który widoczny jest ostatnio raczej tylko na wyjazdach. Na czarno pojawiła się tylko ekipa z Bogucic, która uczciła w ten sposób pamięć niedawno zmarłego fanatyka – Śp. Masło.

Od początku jedziemy z bardzo dobrym dopingiem, machamy kilkoma dużymi flagami na kij, a z prowadzenia cieszymy się już w 6. minucie. I choć już kilka minut później rzeszowianie wyrównali, to gola do szatni strzelił Woźniak, dając znowu przewagę gospodarzom. Na trybunach szał, który na początku drugiej części wybuchł jeszcze dwa razy, a to wszystko znów za sprawą tego samego piłkarza, który strzelił w tym meczu hattricka. Nasza oprawa akurat zbiegła się z ostatnim trafieniem Arkadiusza w 55. minucie. Na początek rozciągamy pasy z folii w trójkolorowych barwach, a następnie rozpoczynamy piro-show, gdzie stopniowo odpalano czarne świece dymne, race oraz stroboskopy. Z ciekawostek dodam że po odpaleniu świec, niektórzy wyglądali jakby dopiero skończyli szychtę na kopalni. Choreografia godna celebrowania awansu, nie tak jak u koleżanek za miedzy, którzy palą tylko w jednym okienku.

Wynik do końca już się nie zmienił, a chóralne śpiewy trwały jeszcze długo po meczu. Na murawie świętuje drużyna wraz ze sztabem, pod hasłem skierowanym do kibiców „AWANS DLA WAS”, co na pewno zostało pozytywnie odebrane. Cieszy również fakt udanego rewanżu za poprzedni sezon, gdzie GKS zagwarantował sobie grę w I lidze w meczu z drużyną, z którą przegrał baraże w tamtym sezonie.

Świętowanie następnie rozlewa się na ulice i lokale Katowic oraz fan clubów, gdzie świętowano do rana i dłużej. Najliczniejsza grupa udała się na Mariacką, gdzie opanowano ogródki piwne, lecz mówi się, że najlepsza impreza i tak trwała wciąż przy Bukowej :)  Gratulacje panowie i jeszcze raz dziękujemy! AWANS JEST NASZ!

Na tym meczu wspierał nas Banik w 45 głów oraz delegacja Górnika – dzięki.

Oflagowanie: transparent ŚP. MASŁO, NIE DLA NAS FORMA ZŁA, CHACHARI, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, GKS KATOWICE, transparent MAŁY PDW, oraz na gnieździe GzG’05 i ONE NINE SIX FOUR (Ultras GieKSa).

Relacja GieKSy

Takiego meczu Katowice potrzebowały. Nareszcie radość, feta. Ciężar tego sezonu, drugiego sezonu w drugiej lidze, udźwignęliśmy kibicowsko i utrzymaliśmy absolutnie topowy poziom. Ile ekip byłoby na to stać po tylu latach marazmu?

Bardzo miło było zobaczyć się w nieco większym składzie niż zwykle. Miało się wrażenie, że jest nas naprawdę dużo. Doping był tak głośny, jakby Blaszok pękał w szwach. Taka była energia! Początek był absolutnie kapitalny, „hej GieKSa gol” śpiewane długimi minutami z niesłabnącą głośnością na długo zapadnie w pamięci wielu bywalców Blaszoka. Szkoda, że przez nierychliwe i po prostu głupie działanie rządu, nie mogło zostać otwarte chociaż 50% pojemności stadionu. Chętnych było wielu, bardzo wielu! To właściwie jedyny minus tego wieczoru. No i oczywiście brak kibiców gości.

Czekaliśmy na taki mecz latami, w końcu dane nam było zobaczyć happy end. Zobaczyć i uczestniczyć w nim. W ten poniedziałkowy wieczór wszystko ułożyło się idealnie, zarówno na trybunach jak i na boisku. Gol na otwarcie, gol „do szatni”, gol podczas oprawy. Świetna sprawa. I taki piękny kibicowski klimat! Awans bez jakichkolwiek przypadkowych osób na Blaszoku, w blasku różnorakiej pirotechniki, w żółtych koszulkach, z szalami. Oby więcej było tak podniosłych meczów w przyszłym sezonie. To zależy również od każdego z nas!

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zaglądali przez cały sezon do tej rubryki. Zbyt wielu wpisów to tu nie było, oby w przyszłym sezonie nie było już covidowych przerw i innych idiotyzmów. Zanim jednak nowy sezon, niech nadal niesie się echem ta melodyjna pieśń, którą słychać było do późnych godzin nocnych i wczesnych porannych w wielu miejscach Katowic i okolic: awans jest naaasz! Sialalalalalalaaaa!

Podsumowanie:
Oprawa: foliowe pasy w barwach, dymy, race, stroboskopy
Frekwencja: 1918
Goście: –
Wydarzenia: awans, feta!

Źródło: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FILM: 07.06.2021 GKS Katowice – Stal Rzeszów DOPING

FILM: 07.06.2021 GKS Katowice – Stal Rzeszów KULISY

FILM: 07.06.2021 GKS Katowice – Stal Rzeszów AWANS JEST NASZ

FILM: 07.06.2021 GKS Katowice – Stal Rzeszów SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Patryk Królczyk – Zbigniew Wojciechowski (74. Patryk Grychtolik), Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Janiszewski, Danian Pavlas – Dominik Kościelniak (83. Patryk Szwedzik), Adrian Błąd (66. Marcin Urynowicz), Bartosz Jaroszek (74. Micał Gałecki), Rafał Figiel, Krystian Sanocki – Arkadiusz Woźniak (74. Piotr Kurbiel).
Trener: Rafał Górak

Stal Rzeszów: Bieszczad – Kostkowski, Reiman (81. Szczepanek), Sylwestrzak (46. Marczuk), Kotwica, Kłos (81. Sławek), Góra, Olejarka, Głowacki, Wolski (67. Mustafajew), Michalik (67. Maciejewski).
Trener: Daniel Myśliwiec

Bramki: Adrian Błąd (6), Arkadiusz Woźniak (44), Arkadiusz Woźniak (49), Arkadiusz Woźniak (55) – Wojciech Reiman (9)
Sędzia: Karol Arys (Szczecin)
Ż. kartki: Bartosz Jaroszek – Radosław Sylwestrzak, Damian Kostkowski, Dawid Olejarka

W ciepły i słoneczny poniedziałkowy wieczór GKS Katowice w ramach 37. kolejki spotkań eWinner 2. ligi podejmował przy Bukowej Stal Rzeszów. Obie ekipy walczyły o konkretny cel, co zapowiadało naprawdę emocjonujące starcie. W składzie GKS-u dwie zmiany względem poprzedniego spotkania. Do pierwszego składu zameldowali się Grzegorz Janiszewski, Arkadiusz Woźniak oraz Krystian Sanocki. Już pierwsze minuty zapowiadały ogromne emocje. Adrian Błąd pokonał Gerara Bieszczada po podaniu Arkadiusza Woźniaka i bardzo szybko otworzył wynik spotkania. Na odpowiedź Stali nie musieliśmy długo czekać. Wojciech Reiman przymierzył z 25 metrów bezpośrednio z rzutu wolnego i doprowadził do wyrównania. Kolejne fragmenty wyraźnie należały do Stali.

W 19. minucie znakomitym refleksem popisał się Patryk Królczyk zatrzymując strzał z 7 metrów po groźnej akcji rzeszowian w naszym polu karnym. GieKSa musiała się szybko otrząsnąć i ta sztuka na szczęście się nam udała. Katowiczanie po chwili odzyskali inicjatywę. Szukaliśmy swoich szans lewą stroną boiska i w 44. minucie gospodarze popisali się koronkową akcją, którą celnym strzałem na bramkę zakończył Arkadiusz Woźniak. Bieszczad nie miał szans obronić tej próby i na przerwę GKS schodził z prowadzeniem 2:1. Stal udowodniła już, że wie jak odrabiać straty, więc GieKSa musiała pozostać czujna w trakcie drugich 45 minut.

Katowiczanom udało się podwyższyć już w 49. minucie. Arkadiusz Woźniak po kontrze uderzył z bardzo ostrego kąta i całkowicie siłą swojego strzału zaskoczył Bieszczada. Woźniakowi było jednak mało. W 55. minucie Adrian Błąd dośrodkował spod samej lini – piłka zmierzała prosto na głowę jego kolegi i ten precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie gospodarzy. Woźniak w jedenaście minut zanotował hat-tricka. Było jasne, że Stal postawi wszystko na jedną kartę. W 77. minucie po strzale z rzutu wolnego rywala piłka zatrzymała się na słupku bramki strzeżonej przez Królczyka. Nic więcej w tym meczu się nie wydarzyło. GKS Katowice awansował do Fortuna 1 ligi!

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Poniedziałkowy mecz ze Stalą był dla GieKSy wielką szansą na wykonanie ostatniego kroku w kierunku awansu na zaplecze ekstraklasy. Wygrana w tym meczu gwarantowała awans, więc napięcie na boisku i trybunach było ogromne.

Z powodu absencji Kozłowskiego, na szpicy zagrał od początku Arkadiusz Woźniak. Trener Górak postawił na sprawdzonych zawodników, którzy w ostatnich meczach spisywali się poprawnie. Spotkanie było relacjonowane przez TVP Sport, przez co rozpoczęło się o nietypowej godzinie, 20:25. GieKSa ruszyła na rywala od pierwszego gwizdka z impetem, trybuny z każdą akcją były coraz głośniejsze. Można powiedzieć, że razem strzeliliśmy tego pierwszego gola. Długą piłkę za plecy otrzymał Woźniak i dograł z boku po ziemi wzdłuż linii, gdzie bramkarza uprzedził Błąd i dał nam prowadzenie. Radość nie trwała długo, ponieważ Stal trzy minuty później zdobyła efektownego gola z rzutu wolnego. Mecz się mocno wyrównał, a bliżej zdobycia kolejnej bramki byli goście, jednak świetnie interweniował Królczyk. Nic nie zapowiadało tego, że w iście barcelońskim stylu GKS Katowice rozklepie rywala i zdobędzie tak efektowną bramkę do szatni. Za rozegranie odpowiedzialny był Pavlas z Figielem, a wykończył akcję Arkadiusz Woźniak. Czuć było na stadionie podczas przerwy, że jesteśmy blisko celu.

Bez zmian na drugą połowę ruszyli podopieczni trenera Góraka. Dosłownie ruszyli, bo już w 50. minucie Jaroszek wypuścił Woźniaka z prawej strony, a ten w polu karnym po pokonaniu dystansu uderzył i to wystarczyło, bo bramkarz popełnił błąd. Trybuny eksplodowały również sześć minut później, w towarzystwie pięknej oprawy na Blaszoku, ponownie Arkadiusz Woźniak trafia strzałem głową obok bezradnego Bieszczada. Takiej atmosfery Bukowa dawno nie widziała. Do końca meczu goście próbowali, ale GKS świetnie bronił. GieKSa melduje wykonanie zadania!

Źródło: GieKSa.pl