GKS Katowice 0-2 KS Polonia Warszawa

27.10.2023, piątek 18:00 – widzów 2152

Relacja GieKSiarza

Piątkowe spotkanie przy Bukowej z rywalem sprzed lat, z którym w przeszłości mierzyliśmy się najczęściej w Ekstraklasie, rozegrane zostało w deszczowej aurze. W klatce początkowo zasiadało zaledwie kilka osób, lecz chwilę po rozpoczęciu wszyscy fani „Czarnych Koszul” odśpiewali już „jesteśmy zawsze tam…”, czyli przyśpiewkę, która najprawdopodobniej wywodzi się od ich lokalnych rywali. W sumie w sektorze gości zameldowali się w 36 głów, bez żadnego płótna, starając się momentami dopingować.
GieKSiarze, z uwagi na nadchodzące Święto Zmarłych, uczcili pamięć swoich kolegów, lecz tym razem flagi upamiętniające ich zawisły na Blaszoku. Doping, poza paroma momentami, był wręcz słaby. Ciężko patrzyło się na poczynania na boisku, na którym przegrywaliśmy z beniaminkiem. Fanatycy głośno domagali się odejścia trenera, lecz ten nie ma jaj nawet, by podejść pod trybunę, zostawiając drużynę samą w sytuacji, w której wielu nie szczędzi ostrych słów. Zwykły tchórz! Który nawet na wezwanie nie raczył się stawić.

Oflagowanie: ŚP. JACKOOW, ŚP. CZESŁAW, ŚP. LOHEN, ŚP. MAREK, ŚP. TASI, ŚP. MASŁO (debiut), ŚP. CICIOL, ŚP. MUCHA, ŚP. PISAK, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, ŚP. DURA, ŚP. ILE (debiut), ŚP. LEON, ŚP. MAŁY oraz na gnieździe  ŚP. EMI i ŚP. SALSA.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FILM: 27.10.2023 GKS Katowice – Polonia Warszawa KONFERENCJA

FILM: 27.10.2023 GKS Katowice – Polonia Warszawa SKRÓT

FILM: 27.10.2023 GKS Katowice – Polonia Warszawa KULISY

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Bartosz Jaroszek (46. Rafał Figiel), Arkadiusz Jędrych, Aleksander Komor, Grzegorz Rogala – Adrian Błąd (76.  Shun Shibata), Oskar Repka, Antoni Kozubal (76. Bartosz Baranowicz), Christian Alemán (44. Mateusz Marzec) –  Sebastian Bergier (62. Mateusz Mak).
Trener: Rafał Górak

Polonia Warszawa: Kuchta – Grudniewski, Tomczyk (72. Kobusiński), Bajdur (72. Kluska), Okhronchuk (85. Wojciechowski), Koton, Biedrzycki, Kołodziejski, Zawistowski (76. Pawłowski), Kowalski-Haberek, Michalski (85. Marciniec).
Trener: Rafał Smalec

Bramki: – Nikodem Zawistowski (21), Paweł Tomczyk (55)
Sędzia: Sylwester Rasmus (Toruń)
Ż. kartki: Marcin Wasielewski (32), Bartosz Jaroszek (38) – Michał Kołodziejski (20), Bartosz Biedrzycki (57)

Spotkanie z beniaminkiem wydawało się idealną okazją do przełamanie złej passy GieKSy. Co prawda, katowiczanie nie przegrali dwóch ostatnich spotkań, ale na ligową wygraną czekamy od końcówki sierpnia. Trener Rafał Górak zaufał w piątkowym starciu tej samej grupie piłkarzy, która w poprzedniej kolejce wywiozła remis z Łęcznej.

Polonia miała słaby start sezonu, ale w ostatnich kolejkach radziła sobie już lepiej. W jej składzie pojawiło się dwóch byłych zawodników GKS-u: bramkarz Mateusz Kuchta oraz obrońca Michał Kołodziejski.

Obie drużyny ostrożnie rozpoczęły spotkanie. Żaden z zespołów nie rzucił się do mocnych ataków, szukając raczej szans w kontrach. Plan Polonii okazał się skuteczniejszy. Po przejęciu piłki w środku pola i szybkiej akcji, piłka trafiła do Nikodema Zawistowskiego, który z bliska pokonał Dawida Kudłę. GKS próbował odwrócić losy meczu, ale katowiczanie mieli spore problemy ze stwarzaniem dobrych okazji bramkowych. W pierwszej części spotkania najlepszy strzał oddał Oskar Repka, ale jego uderzenie głową zostało pewnie wyłapane przez Kuchtę.

Od mocnych ataków rozpoczęliśmy drugą część meczu. Blisko zdobycia gola był Mateusza Marzec, ale z bliska przeniósł piłkę nad poprzeczką. Zamiast wyrównania, było podwyższenie prowadzenia przez gości. Kolejny szybki wypad Polonii tym razem skutecznie wykończył Paweł Tomczyk.

Po tym trafieniu goście w pełni skupili się na pilnowaniu wyniku. GKS miał sporą przewagę i kilkukrotnie zagroził nawet bramce Polonii, ale w żaden sposób nie przełożyło się to na wynik. W efekcie to Polonia triumfowała w Katowicach.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po wielu latach ponownie na Bukowej zjawiła się Polonia Warszawa. Mecz odbył się w ramach 13. kolejki Fortuna 1. ligi w piątek 27 października o godzinie 18:00.

Rafał Górak nie zdecydował się zmieniać wyjściowego składu w stosunku do poprzedniego meczu z Górnikiem Łęczna. Pogoda od początku dnia nie rozpieszczała, więc byliśmy świadkami spotkania w angielskim stylu.
Od pierwszych minut to gospodarze byli częściej w posiadaniu piłki i próbowali zagrozić rywalowi. Z jednym wyjątkiem, kiedy Michalski był bliski wyjścia sam na sam z Kudłą, ale Komor zdołał doskoczyć do niego i odebrać mu piłkę. Minuty mijały, a mecz przypominał typowe widowisko dla koneserów. W 21. minucie fatalnie przyjął piłkę na własnej połowie Jędrych, co pozwoliło Bajdurowi ruszyć z szybkim atakiem i dograć piłkę w pole karne. Tam dwóch zawodników nie zdołało przejąć futbolówki, ale w tej sytuacji świetnie odnalazł się Zawistowski, który pewnie pokonał Kudłę. Goście po zdobyciu bramki uspokoili grę i umiejętnie bronili dostępu do swojej bramki. W okolicach 40. minuty do kontrowersyjnej sytuacji doszło w polu karnym GieKSy po interwencji Wasielewskiego. Rywal upadł, a sędzia po chwili zasygnalizował, że będzie korzystał z VAR-u, co czynił przez ponad 3. minuty ostatecznie podtrzymując swoją decyzję. W tym czasie boisko opuścił z urazem Aleman, a jego miejsce zajął Marzec. W ostatniej akcji pierwszej połowy Kołodziejski dograł na głowę partnera z zespołu, który uderzył groźnie na bramkę, ale Kudła tę próbę obronił, choć piłką wyślizgnęła mu się pod brzuchem i zatrzymała na linii bramkowej.

W drugiej połowie na murawie pojawił się Figiel zmieniając Jaroszka. Katowiczanie ruszyli z ofensywą tuż po gwizdku, jednak ich strzały zatrzymały się na defensorach Czarnych Koszul. Świetnie szybki atak napędził Kudła, po jego podaniu Wasielewski i Bergier wyskoczyli za linię obrony. Ostatecznie ten pierwszy wyłożył piłkę w polu karnym za siebie na strzał, ale Marzec uderzył tragicznie. W 53. minucie dobrze rozegrał akcję Błąd, podając w pole karne do Komora, ale ten po świetnym przyjęciu piłki ruszył w stronę bramki i został zablokowany przez rywali i Kuchtę. Dwie minuty później szybka akcja lewą stroną została zamieniona na bramkę przez Tomczyka. Piłka przeleciała między nogami Jędrycha, a Kudła wydawało się, że mógł lepiej interweniować, choć strzał był na tyle precyzyjny, że piłka odbiła się jeszcze od słupka. Katowiczanie próbowali podkręcić tempo gry, ale było to bardzo niemrawe i konkretów nie miało za grosz. W 71. minucie indywidualną akcją na lewej flance popisał się Marzec. Wszedł między dwóch rywali w pole karne i uderzył blisko dalszego rogu. Piłka nieznacznie minęła bramkę rywala. Minutę później postanowiliśmy rozegrać aut na lewej stronie w dwóch miejscach naraz, trzeba przyznać, że było to zaskakujące. Mecz trwał i trwał, aż do 78. minuty, kiedy kibice dali wyraz swojemu niezadowoleniu z trybun. Ciężko było patrzeć na wydarzenia boiskowe, mając na uwadze kolejny mecz bez wygranej. W 87. minucie po zamieszaniu w polu karnym Jędrych nie trafił w piłkę na 5. metrze po podaniu od Komora, to powinna być bramka. W doliczonym czasie gry ośmieszył naszych defensorów Kobusiński zagraniem piętą do kolegi z zespołu, który ewidentnie nie chciał tej akcji zamienić na bramkę. Tym samym GieKSa przegrywa to spotkanie, nie strzelając bramki.

Źródło: GieKSa.pl