Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
15.01.2026, czwartek 20:00, GKS Katowice 3-2 HK Mogo (1:0, 0:1, 1:1, 0:0 d., 3:2 k.)
Widzów: 3698
Relacja GieKSiarza
W ramach Pucharu Kontynentalnego w hokeja los poprowadził nas ponownie na wyspy brytyjskie, gdzie tym razem mieliśmy okazję odwiedzić angielskie Nottingham. Pomimo że pierwszy mecz mieliśmy w czwartek, to niektórzy dotarli tu już wcześniej. Choćby po to by pozwiedzać czy zobaczyć pierwsze mecze rozgrywek, które były dzień wcześniej i brały w nich udział inne drużyny. Nottingham w naszym kraju kojarzy się głównie z legendą o Robin Hoodzie, banicie uprzykrzającym życie Księciowi Janowi i miejscowemu szeryfowi, który okradał bogatych i rozdawał biednych, co było głównym drogowskazem turystycznych wycieczek GieKSiarzy, którzy zwiedzali miejscowy zamek, czy robili sobie pamiątkowe zdjęcia z pomnikiem legendarnego łucznika.
Pierwszym naszym rywalem było łotewskie Mogo, co przyciągnęło na trybuny Nottingham Areny niespełna 4 tysiące widzów. Kibice GieKSy utworzyli ok. 400 osobowy młyn ubrany na żółto za flagą „VIP”, który cieszył się z prowadzenia już w pierwszej minucie. Mecz był zacięty, a GieKSiarze dopingowali z całych sił, wypełniając akustykę całego obiektu. Ostatecznie wygraliśmy po rzutach karnych i mogliśmy cieszyć się odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego.
Co do kibiców z Łotwy to zebrali się w ok. 25 głów i mieli bęben. Ciężko napisać o ich dopingu bo nie mieli szans przy tych proporcjach.


FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu TRENING
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu KOSZULKI
Relacja sportowa
GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Lundegard, Runesson, Pasiut, Hofman Jo., Wronka – Verveda, Varttinen, Fraszko, Anderson, Dupuy – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Koivusaari – Maciaś, Bepierszcz, Hofman Ja., Michalski, Dawid.
Trener: Jacek Płachta
HK Mogo: Mezsargs, Lazdins – Fenenko, Berzins, Meija, Maslovskis, Bicevskis – Redlihs, Sotnieks, Sarkanis, Zemitis, Krums – Jakobsons, Zaicevs, Zelubovskis, Sprukts, Ziemins – Locmelis, Leonovs, Vasiljevs, Ansons, Lejnieks.
Trener: Girts Ankipans
Bramki: Jean Dupuy (1), Jean Dupuy (50), Bartosz Fraszko (65) decydujący karny – Kristers Ansons (35), Gints Meija (52)
Z wielkimi nadziejami GieKSa przystąpiła do rywalizacji w finałach Pucharu Kontynentalnego. Katowiczanie mają już bogate doświadczenia z tych rozgrywek. Pierwszy rywal stanowił jednak sporą niewiadomą. HK Mogo, mistrzowie Łotwy, w efektowym stylu doszli do finałów, przechodząc dwie wcześniejsze fazy eliminacji. Na otwarcie turnieju w Nottingham okazali się jednak zdecydowanie słabsi od gospodarzy i przegrali wysoko (0:4).
GieKSa nie kalkulowała i od razu ruszyła do ataków. To się opłacało, bo już pierwszy szybki wypad przyniósł nam gola. Jean Dupuy ruszył lewym skrzydłem i efektownie przymierzył przy słupku. Nasz zespół osiągnął zdecydowaną przewagę, ale o kolejne gole nie padały. Świetną okazję miał Stephen Anderson, ale Kanadyjczyk nie popisał się przy rzucie karnym, bo zgubił krążek i nawet nie oddał strzału.
Mecz wydawał się być pod naszą pełną kontrolą, ale GieKSa sama skomplikowała jego przebieg. Wszystko za sprawą kar, które zaczęli łapać nasi zawodnicy, napędzając tym samym rywali do odważniejszej gry. W okresie podwójnej przewagi Kristers Ansons doprowadził efektownym strzałem do wyrównania.
Gdy to GieKSa otrzymała w trzeciej tercji szansę gry w przewadze, od razu wróciła na prowadzenie po kolejnym trafieniu Dupuy. Tyle, że szybko odpowiedział kapitan rywali Gints Meija i ponownie doprowadził do remisu. 60 minut gry nie wystarczyło do wyłonienia zwycięzcy. W dogrywce, pomimo okazji z obu stron, gole nie padły. Rzuty karne przyniosły mnóstwo emocji. Ich bohaterem został Bartosz Fraszko, który trafił dwa razy i zapewnił nam zwycięstwo.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
W pierwszym meczu o Puchar Kontynentalny zmierzyliśmy się z łotewską drużyną HK Mogo. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne, który lepiej wykonywali Katowiczanie. Mecz rozpoczął się po naszej myśli. Już w 1. minucie wynik otworzył Dupuy, który po indywidualnym rajdzie nie dał szans łotewskiemu bramkarzowi na skuteczną interwencję. Szybko zdobyta bramka uskrzydliła naszych hokeistów, którzy szukali okazji na podwyższenie. W 12. minucie Anderson nie wykorzystał rzutu karnego. Cztery minuty później uderzenie Koivusaari’ego zatrzymało się na słupku Mezsgarsa. Drugą tercję rozpoczęliśmy od gry w osłabieniu, której drużyna Mogo nie wykorzystała. Po wyrównaniu sił na lodzie więcej działo się pod bramką Łotyszy. W 33. minucie meczu szybko złapaliśmy aż trzy kary mniejsze, co wykorzystali goście, doprowadzając do wyrównania. Pod koniec tercji od utraty bramki dwukrotnie uratował nas Eliasson. W trzeciej tercji obie drużyny dążyły do przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę, ale brakowało wykończenia. W 50. minucie drugiego gola dla GieKSy zdobył Dupuy. Radość z prowadzenia nie trwała długo, bowiem dwie minuty później strzałem z backhandu do remisu doprowadził Meija. Pod koniec regulaminowego czasu gry ponownie mocniej przycisnęli nasi rywale, jednak wynik nie uległ zmianie. W dogrywce mimo okazji Dupuy’a i Andersona po naszej stronie oraz Maslovskisa po stronie Mogo wynik nie uległ zmianie i do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. Swoje najazdy wykorzystali Fraszko (dwa) i Lundegard dla GieKSy, a dla Modo gole w tym elemencie gry zdobyli Fenenko i Maslovskis.
Źródło: GieKSa.pl
16.01.2026, piątek 20:00, Nottingham Panthers 4-0 GKS Katowice (0:0, 2:0, 2:0)
Widzów: 6162
Relacja GieKSiarza
W piątkowy wieczór czekał nas najbardziej emocjonujący mecz, bo naszym rywalem byli gospodarze. Tego dnia na hale ruszyliśmy ze zbiórki, głośno dając znać podczas trasy naszego pochodu, kto najechał Nottingham. Podczas przemarszu odpalaliśmy spontanicznie piro i nieśliśmy na przedzie transparent „GIEKSA UK”, który potem wylądował na naszym sektorze w towarzystwie flagi „VIP’. Na trybunach znacznie więcej widzów niż dzień wcześniej, bo publika liczyła prawie 6200 głów. GieKSiarze też pojawili się liczniej, bo nasz młyn liczył ponad 500 głów. W drugiej tercji prezentujemy oprawę przygotowana przez naszą brytyjską emigrację. Rozciągneliśmy sektorówkę przedstawiającą flagę Wielkiej Brytanii wpisaną w tarczę na kształt herbu GieKSy, co jest symbolem GieKSiarzy mieszkających na wyspach. Sektorówce towarzyszyły chorągiewki w barwach GKS-u.
Kibice Panter utworzyli lekko ponad 100 osobowy stały młyn z kilkoma flagami i machajkami, lecz nie mogący przeciwstawić się naszej mocy decybeli, obrali taktykę zagłuszania nas nawalając w bębny. Anglików charakteryzowały krótkie przyśpiewki, wręcz okrzyki, które przedzierały się do naszych uszu tylko gdy wspierała ich cała hala. Jednak GieKSiarze zaprezentowali niezłomny charakter, dopingując na całego mimo deklasacji na tafli, bo GKS uległ Panterom 4:0. Po meczu mimo to dajemy otuchy hokeistom i mobilizujemy ich do kolejnego meczu.
Relacja sportowa
Nottingham Panthers: Grande, Sheldon – Zech, Garat, Doherty, Alfaro, Armour – Noel, Stridsberg, Harris, Pearson, Marcinew – Tetlow, Spencer, Volcan, Lemos, Henbrant – Kelsall, Betteridge, Ulrick.
Trener: Daniel Stewart
GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Runesson, Lundegard, Wronka, Pasiut, Hofman Jo. – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Fraszko – Hoffman, Chodor, Koivusaari, Monto, McNulty – Maciaś, Dawid, Hofman Ja., Michalski, Bepierszcz.
Trener: Jacek Płachta
Bramki: Nolan Volcan (23), Timothy Doherty (34), Didrik Henbrant (50), Timothy Doherty (55) –
Mecz GieKSy z Panthers był ostatnim w fazie grupowej Pucharu Kontynentalnego. Z góry było więc jasne, jaka jest stawka tego spotkania. Zwycięzca gwarantował sobie grę w wielkim finale turnieju. Z kolei przegrany zyskiwał szansę na grę o 3. miejsce.
Od początku spotkania było widać, jak bardzo gospodarzom zależy na sukcesie, bo Panthers ruszyli do mocnych ataków i osiągnęli sporą przewagę. GKS bronił się głęboko, ale skutecznie. Do tego bardzo pewnie w naszej bramce spisywał się Jesper Eliasson. Katowiczanie rzadko gościli pod bramką gospodarzy, choć w pierwszej tercji dobrą okazję na gola miał Mateusz Michalski.
Na start kolejnej części w niezłej sytuacji znalazł się jeszcze Patryk Wronka, ale z czasem napór gospodarzy zaczął rosnąć. Eliasson dwoił się i troił w naszej bramce, ale wobec zaskakującego strzału Nolana Volcana pod poprzeczkę był po prostu bezradny. Katowiczanie starali się odpowiedzieć, ale ofensywnych prób było zbyt mało. Za to Panthers jeszcze w drugiej tercji dołożyli kolejnego gola, po tym jak Tim Doherty wymanewrował naszą obronę.
GieKSa grała bardzo ambitnie, wysoko atakowała rywali i starała się zdobyć kontaktowego gola, który dałby nadzieję potężnej grupie kibiców z Katowic, która pojawiła się w Nottingham. Katowiczanie grali też odpowiedzialnie, nie łapali niepotrzebny kar jak dzień wcześniej. Tyle, że gospodarze byli po prostu tego dnia lepsi. Po tym jak Didrik Henbrant zdobył niezwykle efektownego gola, stało się jasne, kto wywalczy awans do finału. W końcówce do pustej bramki trafił jeszcze Doherty, ustalając wynik meczu.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
W drugim dniu zmagań o Puchar Kontynentalny zmierzyliśmy się z gospodarzami turnieju – Nottingham Panthers. Stawką tego meczu był udział w finale. Niestety przegraliśmy i jutro zagramy o 3. miejsce z drużyną Herning Blue Fox. W pierwszej tercji mecz toczył się w szybkim tempie, a krążek szybko przenosił się z jednej strony lodowiska na drugą. W początkowych minutach obie drużyny stworzyły sobie kilka okazji strzeleckich, ale obaj bramkarze nie dali się pokonać. Z naszej strony najbliżej zdobycia gola był Michalski, który z bliskiej odległości trafił w Grande. Po przerwie reklamowej inicjatywę przejęli gospodarze, którzy kilkukrotnie sprawdzili czujność Eliassona. Początek drugiej tercji to dalszy napór miejscowych, którzy swoją przewagę udokumentowali golem w 23. minucie. Minutę później Jonasz Hofman z bliskiej odległości trafił wprost w Grande. Mimo prowadzenia Brytyjczycy szukali okazji na podwyższenie. Blisko drugiej bramki byli Marcinew, którego uderzenie obronił Eliasson oraz Noel, który trafił w poprzeczkę. W 34. minucie Aromur podał krążek zza bramki do niepilnowanego Doherty’iego, który ze stoickim spokojem „położył” naszego bramkarza i strzałem z backhandu zdobył drugą bramkę dla Panter. Pod koniec okazję na kontaktowego gola miał Jakub Hofman, który z bliskiej odległości trafił w Grande. W trzeciej tercji gospodarze kontrolowali wydarzenia na lodzie, nie pozwalając nam na stworzenie zagrożenia pod własną bramką. W 50. minucie Henbrant popisał się indywidualną akcją, którą zakończył strzałem z nadgarstka w okienko bramki Eliassona. W 54. minucie nasz bramkarz popisał się kilkoma dobrymi interwencjami, ratując GieKSę od utraty kolejnych bramek. Na pięć i pół minuty przed końcem regulaminowego czasu gry trener Jacek Płachta poprosił o czas i ściągnął Eliassona. Manewr ten zakończył się golem numer cztery dla Panter. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie.
Źródło: GieKSa.pl
17.01.2026, sobota 16:00, Herning Blue Fox 3-2 GKS Katowice (0:1, 0:0, 2:1, d. 0:0, k. 2:1)
Widzów: 4182
Relacja GieKSiarza
Sobota to ostatni mecz GieKSy, gdzie w rywalizacji o brąz przyszło się nam zmierzyć z dobrze znaną nam drużyna z duńskiego Herning. Na widowni prawie 4200 widzów, z czego katowiczan dopingowało ponad 500 głów, Niebieskich Lisów ok. 100. Jesteśmy przekonani że tego dnia byliśmy najgłośniejsi, jeśli chodzi o nasz wokalny występ w Nottingham. Być może dlatego że nikt nas nie zagłuszał w podstępny sposób. Zaprezentowaliśmy też trójkolorową baloniadę, przygotowaną przez GieKSiarzy z UK. Podczas całego turnieju wspierani byliśmy przez Banik (8), ROW (1) i gościnnie Torcida UK (2) – dzięki! Duńscy kibice również wspierali swoją drużynę i na wyposażeniu mieli znaną nam flagę „HERNING EUROPE” oraz machajki.
Na tafli mimo iż GKS uzyskał początkowo prowadzenie 2:0, ulegamy po rzutach karnych i kończymy Puchar Kontynentalny na 4 miejscu. Po meczu obie drużyny zapozowały na tle młynów do pamiątkowych zdjęć, a my dziękujemy naszym hokeistom za piękne wspomnienia do końca życia i możliwość odwiedzenia miasta skąd wywodził się Robin Hood. Media brytyjskie jeszcze długo opisywały postawę polskich kibiców z Górnego Śląska, którzy zachwycili wszystkich.
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FILM: 13-17.01.2026 Puchar Kontynentalny Nottingham KULISY
Relacja sportowa
Herning Blue Fox: Seldrup, Fecers – Amorosa, Larsen, Poulsen, Bau, Pastujov – Hansson, Kristensen, Prokop, Bjorkstrand, Thomsen – Cibulskis, Larsen, Maksimovich, Carlsen, Toivola oraz Glinski, Andersen, Kiljunen, Linnet.
Trener: Garth Murray
GKS Katowice: Kieler, Eliasson, – Lundegard, Runesson, Fraszko, Pasiut, Wronka – Chodor, Hoffman, Bepierszcz, Anderson, Dupuy – Verveda, Varttinen, McNulty, Monto, Koivusaari oraz Maciaś, Hofman Ja., Michalski, Dawid.
Trener: Jacek Płachta
Bramki: Hjalte Thomsen (44), Morten Poulsen (51), Josh Prokop (65) decydujący karny – Ian McNulty (3), Jacob Lundegård (41)
Po bolesnej porażce z gospodarzami turnieju w spotkaniu, którego stawką była gra w wielkim finale, GieKSie pozostawała walka o 3. miejsce w imprezie. Rywalem naszego zespołu była duńska drużyna Herning Blue Fox. To świetnie znana nam marka, bo przed dwoma laty Katowiczanie dwukrotnie rywalizowali z tym zespołem w Pucharze Kontynentalnym. Oba te mecze były niezwykle wyrównane i oba zespoły zanotowały po jednej wygranej. Teraz spodziewaliśmy się podobnego spotkania i tak się faktycznie stało.
GieKSa rozpoczęła w znakomitym stylu. Już w 3. minucie spotkania gola zdobył Ian McNulty, który przekierował krążek po potężnym uderzeniu Aleksi Varttinena. Ekipa z Danii starała się oczywiście odpowiedzieć na to trafienie, ale nasz zespół grał doskonale w obronie. Znakomicie w bramce spisywał się Michał Kieler, który tym razem dostał szansę gry od początku. Gra była niezwykle wyrównana, ale po niezwykle efektowym golu Jacoba Lundegarda na początku trzeciej tercji liczyliśmy, że wygrana jest już blisko. Tyle, że błyskawicznie trafieniem odpowiedział Hjalte Thomsen, a kilku minut później wyrównał Morten Poulsen.
W efekcie w Nottigham do ostatnich minut było niezwykle nerwowo. Do ostatniej minuty gole jednak nie padły. Rozstrzygnięcia nie przyniosła także dogrywka. Zwycięzcę wyłoniły rzuty karne, a w nich lepsi okazali się zawodnicy Blue Fox.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
W meczu o 3. miejsce Pucharu Kontynentalnego zmierzyliśmy się z duńskim Herning Blue Fox. GieKSa w przeszłości dwukrotnie grała z tym rywalem, a każde z tych spotkań było zacięte i nie kończyło się po trzech tercjach. W 2024 roku po rzutach karnych wygrali GieKSiarze, natomiast w 2023 roku po dogrywce triumfowały Niebieskie Lisy. Trener Jacek Płachta tym razem nie wystawił w bramce Jaspera Eliassona, który w Nottingham wychodził dotychczas w podstawowym składzie. Szybko strzelony gol przez Katowiczan ustawił przebieg spotkania. Mocne uderzenie spod niebieskiej oddał Varttinen, gumę trącił Ian McNulty, czym zaskoczył Seldrupa w bramce Duńczyków. Okazji do podwyższenia wyniku szukali Verveda i Wronka. Katowiczanie mądrze się bronili i przetrwali okres, gdy karę odsiadywał Joona Monto. Po wyrównaniu sił na lodzie szukaliśmy kolejnego trafienia. Swoje okazje mieli Anderson, Dupuy Dawid oraz ponownie Wronka. Z kolei wśród rywali próbowali Kristensen i Thomsen, który zmarnował wyborną sytuację w 18. minucie. Do końca tercji widzieliśmy wyraźną przewagę Herning. Druga odsłona stała pod znakiem starań Blue Fox o gola wyrównującego, a GieKSa w odpowiedzi próbowała wyprowadzać groźne kontry. Najgroźniej pod bramką Kielera było w 34. minucie, gdy Thomsen trafił w poprzeczkę. W pozostałych sytuacjach nasz bramkarz radził sobie sam lub przy pomocy obrońców. Ze strony katowickich hokeistów, niesionych głośnym dopingiem naszych kibiców, zagrożenie próbowali stworzyć Michalski, Dupuy oraz potężnym uderzeniem Zack Hoffman. Pod koniec tercji lekko zagotowało się w naszym boksie, gdy pewne sprawy z sędziami musiał wyjaśnić sobie trener Płachta. Na początku trzeciej tercji Lundegard oddał mocny strzał spod linii niebieskiej, który znalazł drogę do duńskiej bramki. Jak pokazał dalszy przebieg gry, sytuacja ta podziałała na rywali jak płachta na byka. W 43. minucie bramkę kontaktową zdobył Thomsen, który precyzyjnym uderzeniem zaskoczył zasłoniętego Kielera. W 47. minucie Anderson nie wykorzystał dogodnej sytuacji na zdobycie trzeciej bramki. W 48. minucie meczu, po wykluczeniu Koivusaari’ego, po raz drugi graliśmy w tym meczu w liczebnym osłabieniu. Dzięki dobrej pracy całego zespołu nie straciiliśmy bramki, a nawet mogliśmy pokusić się o gola, za sprawą aktywnego Fraszki. Jak mówi hokejowe powiedzenie – nie dasz, dostaniesz. W 51. minucie bramkę po ładnej akcji zdobył doświadczony Poulsen, doprowadzając do wyrównania. Gra zaczęła się na nowo. Skandynawowie wyraźnie złapali wiatr w żagle. Atakowali różnymi sposobami, spychając GKS do głębokiej defensywy, ale do końca regulaminowego czasu gry nie udało im się nic zdziałać. Po naszej stronie okazje bez efektu strzeleckiego mieli Chodor i Fraszko. Mecz miała rozstrzygnąć dogrywka. W dogrywce mieliśmy wiele sytuacji po obu stronach lodowiska. Próbowali kolejno Lundegard, Wronka i Pasiut, a ze strony rywali między innymi Cibulskis. Dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy meczu, więc o losach trzeciego miejsca rozstrzygnąć miały najazdy. Słabsza niż w czwartek skuteczność naszego zespołu przyniosła jednego gola Lundegarda. Po stronie Blue Fox do bramki trafiło dwóch zawodników – Pastujov i Prokop i to nasi rywale zakończyli turniej na najniższym stopniu podium.
Źródło: GieKSa.pl