RKS Radomiak Radom 0-1 GKS Katowice

08.03.2026, niedziela 14:45 – widzów 9776

Relacja GieKSiarza

W Dzień Kobiet przyszło nam pierwszy raz jechać na Struga 63 w Radomiu, gdzie niedawno oddano w całości ukończony nowy stadion Radomiaka. Wcześniej, poza nami była tam tylko Arka, dwukrotnie. Perspektywa uczestnictwa w tej historycznej eskapadzie sprawiła, że wszystkie bilety rozeszły się na długo przed meczem. W trasę ruszyliśmy drogami asfaltowymi po 9:00 rano, by po 4 godzinach dotrzeć do miasta Chytrej Baby. Przechodnie na nasz widok rzucali w naszym kierunku fucky i znane z Żylety eLki… Gamonie robili to lewą ręką, co wywoływało w nas śmiech.
Po chwili docieramy pod stadion imienia Braci Czachorów (przynajmniej stary obiekt nosił ich imię) i poznajemy się na tym, co oznacza pojęcie „organizacja Radom”. Miejscowi przynoszą nam na wejście bilety w kilku turach, dostarczając kolejne, dopiero gdy skończy się dana partia. To przedłuża strasznie całą procedurę, choć mogli przynieść wszystkie od razu, bo przecież zamówiliśmy komplet, co i tak było dla nas za mało. Na szczęście każdy zdążył wejść! Pierwszą inspekcję budowlaną w wykonaniu GieKSiarzy w radomskim sektorze gości dokonało 753 osób, w tym Świrlandia (16) – dzięki! Klatka jedna z gorszych, jakie istnieją. Ciężko znaleźć miejsce, z którego widać całe boisko, przez co na płocie zawisło tylko 6 flag. Dodatkowo w naszym sektorze powiewało 5 chorągwi, a prawie wszyscy ubrani byliśmy na żółto.
Stadion ogólnie prezentuje się dobrze. Tego dnia zasiadło na nim blisko 10 tysięcy widzów. Ekipa spod Gołębnika dobrze wypełniła młyn, gdzie zawisło 8 flag, a większość ubrana była na zielono. Historyczny Gołębnik, choć dziś nie góruje nad trybuną dopingową Warchołów, to wciąż służy kibicom, jako sklepik i kasa przed stadionem. Przypomina o nim maskotka klubowa i kilka gołębi, które podczas meczu przelatywały wzdłuż boiska, rozsiadając się na dachu, skąd miały na pewno lepszy widok niż my z klatki.
W składzie drużyny Zielonych dominują obcokrajowcy, gdzie większość jest nawet spoza Europy. Lwią część stanowią piłkarze z Afryki, a w wyjściowym składzie wyszło jedynie trzech Polaków. Pod tym kątem GieKSa to prawdziwa Polska Siła w ekstraklasie. W wyjściowym składzie GKS-u znalazł się komplet Słowian, gdzie poza Polakami zagrało jedynie dwóch obcokrajowców ze Słowacji. Na ten moment w Katowicach nie ma żadnego zawodnika spoza Europy.
Gdy mecz się rozpoczął, obie strony ruszyły z dopingiem, odśpiewując klubowe hymny z uniesionymi szalami. Trzeba tu przyznać, że nasz wokal był tego dnia konkretny, a dźwięki spod Gołębnika nie dochodziły do naszych uszu. Nakręceni bramką naszego kapitana w końcówce pierwszej części, dawaliśmy z siebie wszystko, by drużyna czuła, że gramy w 12-stu. W końcówce meczu robiło się na boisku nerwowo, co też uruchomiło na krótko bluzgotekę.
Wszyscy wyczekiwaliśmy ostatniego gwizdka, po którym zapanowała radość na murawie i w naszym sektorze. Długo celebrowaliśmy z drużyną zdobyte punkty.
Następnie musieliśmy odczekać, aż miejscowi się rozejdą i mogliśmy ruszyć w drogę powrotną. Na postoju dalej świętujemy, gdzie wystrzela kilka achtungów, co rozruszało część psiarni, która wyruszyła w poszukiwaniu piromanów. Przy jednym z autokarów doszło do incydentu, gdzie jeden z kibiców wystrzelił petem w rozjuszonego psiarza, a gdy ten chciał wejść za nim do środka, zatrzymał jego szarże butem. W momencie zleciało się stado mundurowych, lecz po chwili namysłu odstąpili od szturmu autokaru, w którym najbardziej agresywni mogli zastawić niezliczone ilości pułapek. Uśmiech nie schodził nam z twarzy już do samych Katowic, gdzie dotarliśmy o 22:00.
To jednak nie był koniec wydarzeń związanych z tym meczem. Z mediów dowiedzieliśmy się o kolejnym incydencie w warcholskim społeczeństwie, gdzie jeden z radomskich radnych miał uderzyć trenera RKS-u, za to, że ten zganił go za stan murawy, czym obarczył porażkę Radomiaka z GKS-em. Jak widać ciężko o mecz przy Struga bez incydentów. Jak nie awaria oświetlenia, ataki na sztab drużyny z Kielc i niewpuszczenie ich kibiców, to rękoczyny wśród krawaciarzy. To wszystko sprawia, że wyrażenie „organizacja Radom” nabiera wyrazistego znaczenia.

Oflagowanie: POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, ANTYKOMUNA – GKS KATOWICE, TRÓJKOLOROWA EMIGRACJA, DUMA ŚLĄSKA, JKS – GOOD NIGHT LEFT SIDE, GKS KATOWICE oraz chorągwie FURTOK #9, 30 YEARS GKS & FCB, GzG, PIOTROWICE, WITOSA.

 

 

Giszowiec obecny w 58 głów, co stanowiło najliczniejszą brygadę. Koszt wyjazdu 160 zł. Na tym wyjeździe debiutują nowe koszulki Oderint Dum Metuant (50 sztuk).

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (4)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 08.03.2026 Radomiak Radom – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 08.03.2026 Radomiak Radom – GKS Katowice SKRÓT (1)
FILM: 08.03.2026 Radomiak Radom – GKS Katowice SKRÓT (2)
FILM: 08.03.2026 Radomiak Radom – GKS Katowice DOPING


Relacja sportowa

Radomiak: Filip Majchrowicz – Zié Ouattara, Steve Kingué, Adrián Diéguez, Josh Wilson-Esbrand (71, Salifou Soumah) – Jan Grzesik, Ibrahima Camará (86, Michał Kaput), Rafał Wolski (71, Romário Baró), Luquinhas, Elves Baldé (60, 7. Vasco Lopes) – Maurides (60, Abdoul Tapsoba).
Trener: Gonçalo Feio (Portugalia)

GKS Katowice: Rafał Strączek – Erik Jirka (64, Borja Galán), Alan Czerwiński (63, Märten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Marcin Wasielewski – Mateusz Wdowiak (87, Marcel Wędrychowski), Sebastian Milewski, Mateusz Kowalczyk (64, Damian Rasak), Bartosz Nowak – Adam Zreľák (90, Ilja Szkurin).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Arkadiusz Jędrych (45)
Sędzia: Damian Kos (Gdańsk).
Żółte kartki: Adrián Diéguez (37), Rafał Wolski (63) – Alan Czerwiński (53), Arkadiusz Jędrych (85), Sebastian Milewski (90+2), Damian Rasak (90+7).

W niedzielne popołudnie GKS Katowice rozegrał wyjazdowe starcie 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Naszym rywalem był Radomiak Radom, już bez Capity Capemby, w przypadku którego procedowany jest transfer do amerykańskiej MLS. Natomiast w jedenastkę GKS-u bez zmian względem składu, jaki wybiegł na boisko w ligowym starciu z Górnikiem Zabrze. Murawa na stadionie w Radomiu pozostawiała wiele do życzenia, dlatego GKS zdecydował się grać górne piłki, by uruchomić Adama Zrel’aka. Już w 4. minucie nasz napastnik uderzał z woleja po podaniu Marcina Wasielewskiego, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. W 17. minucie ruszyliśmy z szybką akcją, w której Mateusz Wdowiak zdołał oddać nieprzyjemny strzał. Filip Majchrowicz poradził sobie z kozłującą piłką.

W kolejnych fragmentach to Radomiak częściej gościł na naszej połowie. W 35. minucie Jan Grzesik dograł piłkę w pole karne, a Elves Balde próbował uderzyć przewrotką. Skrzydłowy nie trafił jednak w furtbolówkę i gospodarze zmarnowali swoją szansę. W jednym z ostatnich akcentów pierwszej połowy, Bartosz Nowak stanął na 35 metrze z zamiarem wrzutki w pole karne ze stałego fragmentu. Piłka odbiła się od słupka co zaskoczyło Majchrowicza i dopadł do niej stojący najbliżej Arkadiusz Jędrych. Kapitan z łatwością skierował piłkę do bramki i dał GKS-owi prowadzenie. Z wynikiem 1:0 wracaliśmy na drugą połowę spotkania.

W 67. minucie gorźnie uderzał sprzed pola karnego Luquinhas. Rafał Strączek pewnie ten strzał złapał. W międzyczasie na boisku pojawili się Märten Kuusk, Borja Galán oraz Damian Rasak. W 82. minucie Bartosz Nowak wrzucił w pole karne, a Wasielewski zgrał piłkę na piąty metr, zabrakło jedynie skutecznego wykończenia. Niestety żółte kartki otrzymali Alan Czerwiński i Arkadiusz Jędrych, co oznacza, że obaj nie zagrają w kolejnym ligowym meczu. Dużo poświęcenia ze strony obrony GKS-u, ale ostatecznie dotrwaliśmy do końca i wygrywamy w Radomiu!

Źródło: gkskatowice.eu 

Relacja sportowa

Chytra GieKSa z Radomia
Zapraszamy do zapoznania się z relacją ze spotkania w Radomiu, które mogło potoczyć się w obie strony. Kibice gości weszli już całkowicie na trybunę prawie pół godziny przed początek meczu, co pozwoliło im wesprzeć zespół podczas wyczytywania składów i wyjścia na rozgrzewkę. Pogoda sprzyjała, bo przy kilkunastu stopniach na plus na niebie nie było widać żadnej chmury. Murawa jednak jeszcze nie zdążyła się w pełni zregenerować po zimie, była tylko niewiele lepsza niż ta w Gdyni. W wyjściowym GieKSy próżno szukać jakiegoś zaskoczenia, za to w kadrze miejscowych zabrakło Capity. Spotkanie rozpoczęli gospodarze, mając za plecami bramkarza swój młyn. Piłkarze od razu zaczęli na ostro, w dwudziestej sekundzie mocno ucierpiał Adam Zrel’ak, na szczęście napastnik po chwili wrócił do gry. Pierwszy strzał oddała GieKSa, jednak próba Marcina Wasielewskiego z 20. metra została zablokowana. Podanie górą w poprzek obrony przeciął Bartosz Nowak, potem najpierw ani on, ani Mateusz Wdowiak ze Zrel’akiem nie opanowali piłki. Słowak próbował wykończyć wrzutkę z drugiego tempa, ale po uderzeniu nożycami piłka przeleciała nad poprzeczką. Ekwilibrystycznego przyjęcia prostopadłej piłki spróbował Erik Jirka, gdyby mu to wyszło, to byłby sam na sam. Pierwszy rzut rożny dla gości, przy piłce klasycznie Nowak. Dośrodkowanie ominęło wszystkich łącznie z bramkarzem, a na koniec został odgwizdany faul w ataku. Podanie prostopadłe z przewrotki Luquinhasa napędziło akcję Radomiaka, chwilowo zrobiło się groźnie pod bramką Strączka. Rzut wolny Katowiczan ze środka pola przerodził się w kontrę miejscowych, ale Balde został powstrzymany wślizgiem Mateusza Kowalczyka. Po swojej lewej stronie zespół w zielonych koszulkach zabawił się w podawanie piłki po trójkącie, czym wypracowali sobie świetną okazję na centrę. Ta na szczęście zatrzymała się na Sebastianie Milewskim. Znowu odbiór w pressingu, kolejny już w tym meczu na konto gości, mógł przerodzić się w bramkę, lecz Filip Majchrowicz świetnie wyciągnął strzał z rogu pola karnego, Wdowiakowi niewiele brakło do strzelenia. Bartosz Nowak poczuł odrobinę magii, wykorzystanej tym razem przeciwko niemu – Ouattara zręcznie przerzucił piłkę nad Ligowcem Roku, dzięki czemu zgubił krycie. Znowu akcja pod polem karnym Strączka, na wysokości połowy pola karnego sfaulował Wdowiak. Strzał prawie sięgnął siatki, lecz przytomnie krótki róg pokrył Zrel’ak. Piłkę na prawie 30. metrze dostał Luquinhas. Nie patrząc na to, że to był półwolej z takiej odległości, przyłożył i niewiele brakło, żeby ta decyzja oddała bramką. Brazylijska aura Radomia unosiła się w powietrzu, tym razem to Kowalczyk wystrychnął w dudka cały środek pola gospodarzy efektowną ruletką. Marcin Wasielewski zaliczył groźną stratę w półprzestrzeni swojego pola karnego, na jego szczęście podanie napastnika wyszło tragicznie. Prób joga bonito było jeszcze więcej, prawie w piłkę z przewrotki trafił aktywny w tym meczu Balde. Pierwszą żółtą kartkę zarobił środkowy obrońca z Radomia, zdecydowanie za ostro wchodząc w Wdowiaka podczas walki o górną piłkę. Gospodarze regularnie próbowali złamać GieKSiarzy wrzutkami na dalszy słupek, czujny jednak był zazwyczaj Wasielewski – większość wrzutek szło ze strony Jirki. Rzut wolny z głębi pola w wykonaniu Nowaka, piłka łatwo przeszła do Arkadiusza Jędrycha, którego gospodarze zapomnieli przypilnować. Pierwsza próba strzału trafiła w słupek, ale dobitka z najbliższej odległości znalazła drogą do bramki rywlai. GieKSa strzeliła gola do szatni! Pierwszy groźny atak w drugiej połowie należał do katowiczan. Świetną piłką prostopadłą popisał się Nowak, lecz dośrodkowanie Wasielewskiego zostało zablokowane. Po chwili poprawić centrę z tego samego miejsca spróbował Kowalczyk, tym razem zakończyło się rożnym. Kontra Radomiaka w 53. minucie mogła zakończyć się źle, jednak okiwanego Lukasa Klemenza skutecznie zaasekurował Milewski, blokując strzał. Ciągle forsowane były skrzydła gości, jednak znowu broniący nie dali się oszukać. Mateusz Wdowiak świetnie przeczytał kiwkę Elvesa Balde, po czym poleciał rajdem na drugą połowę, w efekcie wywalczając aut niedaleko bramki Majchrowicza. Koniec końców akcja zakończyła się spalonym. Zamieszanie w polu karnym Strączka, kilka przebitek wygrali zawodnicy Radomiaka. Wrzutka na dalszy słupek ominęła na szczęście wszystkich, łącznie z białym prostokątem. Świetne przejęcie Milewskiego na połowie rywala pozwoliło przejść GieKSie do pierwszego od dawna ataku pozycyjnego, który jednak szybko skończył swój żywot nieudanym podaniem. Kontra GKS-u wyglądała obiecująco, po pracy Zrel’aka i Mateusza Wdowiaka w sytuacji trzech na dwóch tragicznie zagrał Nowak – rzadko jest okazja to napisać. Bartosz Nowak podszedł do rzutu wolnego odgwizdanego w prawie identycznym miejscu jak ten, po którym Radomiak spróbował strzału. Goście zdecydowali się na wrzutkę, nie przeszła jednak ona obrońców. Czujność Strączka została przetestowana strzałem z dystansu. Okazało się, że golkiper nie spał, a wyłapał futbolówkę dzięki widowiskowej paradzie. Na listę strzelców mógł się zapisać świeżo wprowadzony Baro, lecz piłka po jego strzale nie znalazła drogi do bramki, ledwo mijając słupek. Radomiak złapał dobrą passę, GieKSa nie mogła wyjść z własnej połowy. Sytuacja uspokoiła się dopiero po wyłapaniu centry z rzutu rożnego przez Rafała Strączka. Po raz setny centra Radomiaka, tym razem zakończyła się niecelną główką. Radomiak miał duże problemy z rozgrywaniem na własnej połowie, podopieczni Rafała Góraka dobrze wywiązywali się z tego elementu. Znowu groźna sytuacja gospodarzy, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłka zakotłowała się w polu karnym, zostały zablokowane chyba trzy groźne strzały. Kibice na stadionie regularnie zrywali się z miejsc, widząc kolejne zmarnowane akcje swoich ulubieńców. Doliczony czas gry, kolejny rzut rożny radomiaków. Znowu piłkę złapał Rafał Strączek, tym razem kosztem zderzenia z rywalem. Pierwsza od dawna kontra GieKSy, nie zakończyła się ona jednak strzałem. Ostatni gwizdek, GKS Katowice wraca z trzema punktami!

Źródło: GieKSa.pl