Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
12.04.2026, niedziela 17:30 – widzów 35 143
Relacja GieKSiarza
Przed samym wyjazdem do Poznania grupa GieKSiarzy uczciła pamięć Ofiar Zbrodni Katyńskiej pod katowickim pomnikiem, gdzie m.in. złożyliśmy wieniec. Następnie wszyscy spotkaliśmy się na Nowej Bukowej, skąd o 10:40 wyruszyliśmy autokarami do stolicy Wielkopolski. Jadąc na teren aktualnego Mistrza Polski i tak samo aktualnego lidera, zastanawialiśmy się, jak pokaże się nasza drużyna, po czwartkowym wyczerpującym meczu w Częstochowie. Po drodze, jeszcze w sąsiednim województwie, zaczęły mijać nas samochody z wystającymi niebiesko-białymi szalami w oknach, co z czasem tylko się nasilało. Spodziewaliśmy się więc, że na Bułgarskiej, zasiądzie tego dnia liczna widownia i się nie zawiedliśmy, bo mecz ten ostatecznie oglądało ponad 35 tysięcy widzów.
Pod poznański stadion dotarliśmy po niespełna 6 godzinach drogi, więc do rozpoczęcia mieliśmy godzinny zapas, co w zupełności wystarczyło, by każdy z nas spokojnie wszedł na sektor. W sumie było nas 740 osób, w tym dwóch kibiców Banika Ostrava oraz jeden JKS-u Jarosław – dzięki. Wszyscy ubrani byliśmy na żółto, a na wyposażeniu mieliśmy 7 flag i 13 chorągwi. Zajęliśmy górne miejsca w sektorze gości po stronie trybuny im. Edmunda Białasa ps. Kosiba, który należał niegdyś do słynnego tercetu napastników Kolejorza „A-B-C” i był pierwszym zawodnikiem Lecha, który wystąpił w reprezentacji Polski. Pozostałe trybuny, oprócz „Kotła”, również noszą imiona zawodników z tercetu A-B-C: Teodora Anioły i Henryka Czapczyka. Patronat ten nadano 28 lutego 2013.
Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć śp. Jacka Magiery, zasłużonego piłkarza i trenera piłki nożnej, który zmarł 10 kwietnia w wieku 49 lat. Po chwili zadumy, cały stadion przez dłuższy czas bił brawo, co tylko obrazuje jakim wielkim szacunkiem środowisko piłkarskie i kibicowskie darzy śp. „Pana Jacka”. Pamięć po nim została uczczona na stadionach we wszystkich ligach polskich tej kolejki, od ekstraklasy po okręgówkę.
Chwilę później ruszyliśmy z dopingiem, a hymn GieKSiarzy „GKS młody Śląski klub” przedzierał się przez akustykę budowaną przez tysiące gardeł Pyrlandii. Lechici tego dnia zasiedli na trzech kondygnacjach w Kotle, wypełniając szczelnie dwie, na których utworzyli unikalny w naszym kraju dwukolorowy młyn. Na początku meczu Niebiesko-Biali zaprezentowali oprawę z cytatem z piosenki „Carlos – Wielkopolska” „W NASZYCH FYRTLACH LICZY SIĘ TYLKO LECH”, do której rozciągnięto na dwóch poziomach sektorówkę „Landy”, na której napis był wpisany w laur, a w tle widoczny był herb KKS-u i Wielkopolski. Po opadnięciu wieloformatowego płótna, Kocioł zapłonął blaskiem czerwonych rac na całej swojej powierzchni. W ten sposób poznańska lokomotywa uhonorowała swoje fan cluby, rozwieszając dodatkowo, na trzech poziomach 44 flagi, z czego większość to właśnie nazwy miejscowości kibicujące Lechowi. Machali także kilkunastoma machajkami z różnymi motywami i wywiesili transparent dla kibica Cracovii.
Wokalnie jednak wypadli średnio. Z takim potencjałem i od takiej marki powinno wymagać się więcej. Najgłośniejsi byli podczas przyłączania się do dopingu Lechitów z pozostałych trybun, po strzelonych bramkach. Wtedy i tyko wtedy ich wokal przenikał przez nasz sektor. Przez pozostałą część meczu nasza, odróżniająca się od reszty widowni grupa, udowadniała to, o czym się mówi od dawna, że to Ślązacy najlepiej dopingują w tym kraju! Choć potencjałem nie dorównywaliśmy gospodarzom, stanowiąc może 1/10 mocy ich gardeł, to determinacją i głośnym śpiewem nie ugięliśmy się nawet na chwilę. Przez chwilę śpiewaliśmy nawet bez koszulek. Pomagała nam w tym gra naszych zawodników, którzy na boisku rywala trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, fundując nam drugi raz w tym tygodniu kosmiczny mecz. Ponieważ Poznaniacy za każdym razem odrabiali straty, emocje sięgały zenitu, a gra Katowiczan do końca napełniała nas coraz większą wiarą, że uda się wywieźć z Bułgarskiej komplet punktów. Tak się ostatecznie nie stało i mecz zakończył się remisem, lecz to, co prezentuje sobą drużyna Rafała Góraka w drugim sezonie pobytu w ekstraklasie, to cos fenomenalnego.
Po meczu długo dziękowaliśmy sobie wzajemnie z drużyną. My im za grę i walkę, a oni nam za przybycie i wsparcie. Kibicowanie w takich warunkach to sama przyjemność, aż każdy z nas obudził w sobie zainteresowania czysto piłkarskie.
Za przybycie podziękował nam także bramkarz Lecha Bartosz Mrozek, który urodził się w Katowicach i bronił w przeszłości bramki GieKSy, co spotkał się z głośnym entuzjazmem w naszych szeregach.
Stadion opuszczamy o 20:00 i kilkanaście minut później ruszamy w drogę powrotną. Po trasie mamy kilka komplikacji. Najpierw nasze autokary rozjeżdżają się w trzech różnych kierunkach, a gdy już znowu udaje się nam zbić w grupę, w okolicach wzgórza św. Anny, jeden z autokarów uległ awarii. Niestety nie był w stanie kontynuować jazdy, przez co wszyscy jego pasażerowie musieli porozsiadać się po reszcie autokarów. Finalnie, choć z jednym punktem, to z wielką dumą wróciliśmy z Poznania do Katowic o 2:00 w nocy.
Oflagowanie: ANTYKOMUNA – GKS KATOWICE, ONE NINE SIX FOUR, GKS KATOWICE, PERSONA NON GRATA (mała), POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, DUMA ŚLĄSKA, POLSKA (kadrówka mała) oraz chorągwie GzG, WITOSA, PIOTROWICE, TAUZEN, WEŁNOWIEC, BUROWIEC, MYSŁOWICE, JAWORZNO, ZAWODZIE, SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE, BOGUCICE, FURTOK #9, 30 YEARS GKS & FCB.
Giszowiec obecny w 33 osoby. Koszt wyjazdu 210 zł.
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (4)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)
FILM: 12.04.2026 Lech Poznań – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 12.04.2026 Lech Poznań – GKS Katowice SKRÓT (1)
FILM: 12.04.2026 Lech Poznań – GKS Katowice SKRÓT (2)
FILM: 12.04.2026 Lech Poznań – GKS Katowice KULISY
FILM: 12.04.2026 Lech Poznań – GKS Katowice DOPING
Relacja sportowa
Lech Poznań: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Mateusz Skrzypczak, Michał Gurgul – Ali Gholizadeh, Antoni Kozubal (80, Timothy Ouma), Pablo Rodríguez (59, Filip Jagiełło), Patrik Wålemark (68, Daniel Håkans), Leo Bengtsson (68, Luis Palma) – Mikael Ishak (68, Yannick Agnero).
Trener: Niels Frederiksen (Dania)
GKS Katowice: Rafał Strączek – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (90, Mateusz Wdowiak), Arkadiusz Jędrych, Marius Olsen, Borja Galán (73, Erik Jirka) – Eman Markovic (90+3, Marcel Wędrychowski), Damian Rasak, Sebastian Milewski (73, Kacper Łukasiak), Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (73, Adam Zreľák).
Trener: Rafał Górak
Bramki: Arkadiusz Jędrych (48) samobój, Daniel Håkans (74), Luis Palma (80) – Eman Markovic (38), Ilja Szkurin (60), Eman Markovic (78)
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław)
Żółte kartki: Patrik Wålemark (53) –
Po emocjach związanych z półfinałem Pucharu Polski, GKS Katowice wrócił do zmagań w PKO BP Ekstraklasie. Na stadionie w Poznaniu zmierzyliśmy się z Lechem, czyli liderem tabeli. W składzie katowiczan doszło do trzech zmian względem poprzedniego starcia o punkty. Borja Galán odzyskał miejsce na wahadle, z kolei Marius Olsen zastąpił kontuzjowanego Lukasa Klemenza. Z kolei Eman Markovic zagrał w miejsce Mateusza Wdowiaka. Znacznie lepiej wszedł w ten mecz GKS. W 3. min. Borja Galán uderzył głową nad poprzeczką po dograniu Bartosza Nowaka z rzutu rożnego. Potem Nowak próbował bezpośrednio, ale czujny Bartosz Mrozek zatrzymał jego strzał. Kolejną szansę miał Ilya Shkuryn. Wpadł w pole karne i próbował zgubić defensora. Oddał strzał, ale nie w światło bramki.
GKS miał kilka szans z rzutów rożnych i w 28. minucie blisko był Arkadiusz Jędrych. Po jego próbie piłka przeleciała po głowie Mikaela Ishaka i zatrzymała się na ramieniu Mrozka. W 38. minucie GieKSa już szans Mrozkowi nie dała. Tym razem Alan Czerwiński popisał się znakomitym dograniem na głowę Emana Markovica i ten głową skierował piłkę do bramki. Od tego momentu Lech wziął się do pracy, motywowany przez trenera Nielsa Frederiksena, który nie był zadowolony z postawy swojego zespołu. Przed końcem pierwszej części Patrik Wålemark groźnie uderzał nad bramką, a w jednej z ostatnich akcji, znakomite rozegranie piłki przez gospodarzy ustawiło w dobrej pozycji Ishaka. Jego strzał zatrzymał jednak czujny Rafał Strączek.
Na drugą połowę wracaliśmy więc z jednobramkowym prowadzeniem. Ten stan rzeczy zmienił się w 48. minucie, gdy po nieszczęśliwej interwencji Arkadiusza Jędrycha piłka wpadła do naszej bramki. W 52. minucie bombę sprzed pola karnego posłał Sebastian Milewski, do dobitki próbował dopaść Jędrych, ale Mrozek zdążył złapać futbolówkę. W 60. minucie byliśmy w polu karnym skuteczniejsi. Ilya Shkuryn wykorzystał piłkę, która poodbijała się od rywali i wpakował futbolówkę do bramki przywracając GKS na prowadzenie. W 70. minucie bombę sprzed pola karnego posłał Damian Rasak, ale piłka leciała prosto w ręce Mrozka. W 74. minucie było jednak 2:2. Daniel Hakåns zakończył kontrę pięknym trafieniem.
Chwilę później obserwowaliśmy festiwal. W 78. minucie GKS na prowadzenie przywrócił Markovic, strzelając dublet, ale zaledwie trzy minuty później było 3:3 po trafieniu Luisa Palmy. W 89. minucie świetną interwencją popisał się Strączek zatrzymując Yannicka Agnero. Strączek uratował nas ponownie w 95. minucie, gdy zablokował strzał wpadającego w pole karne Håkansa. Chwilę później szansę miał Nowak, ale jego próba dokręcenia piłki minęła słupek bramki Mrozka. Spotkanie dobiegło końca.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Szalony mecz w Poznaniu
GieKSa pomimo trzykrotnego prowadzenia zremisowała z Mistrzami Polski, choć w końcówce jeszcze każda ze stron miała swoje okazje do zdobycia ostatecznego gola. Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć niedawno zmarłego Jacka Magiery. GieKSa już od początku starcia mocno nacisnęła na przeciwników, zamykając ich pod własną szesnastką. Po rzucie rożnym uderzał Arkadiusz Jędrych, zabrakło bardzo niewiele do szybkiego rozwiązania worka z bramkami. Lech Poznań ledwo wyprowadził kontrę i już sędzia przerwał mecz z powodu zadymienia. Arkadiusz Jędrych w 8. minucie bezpardonowo powalił Walemarka, który chciał wymusić rzut karny i nasz kapitan udzielił mu słownej reprymendy. Z dobrej strony pokazał się między innymi Marković, przełamując próbę zastawienia uciekającej piłki za linię końcową. W 14. minucie zupełnie nie zrozumieli się Galan z Milewskim, co przy lepszej orientacji w terenie gospodarzy skończyłoby się znacznie groźniejszą centrą w pole bramkowe Strączka. Pięć minut później Bartosz Nowak bez spoglądania wypuścił Markovicia na wolne pole, skrzydłowy był bliski efektywnego przedarcia się tuż pod bramkę puszczając futbolówkę między nogami obrońcy. W 23. minucie Nowak naprawił swoją stratę odbiorem i uruchomił, dla odmiany, Markovicia, a ten z kolei ujrzał wybiegającego Szkurina. Napastnik dobrze się zastawił, zrobił sobie miejsce wśród dwójki defensorów, mozolnie przygotował strzał i… trafił nad poprzeczką. W 28. minucie Arkadiusz Jędrych uderzył na bramkę przy pomocy głowy Mikhaela Ishaka, Mrozek zdołał instynktownie sparować obok słupka po rykoszecie. W 33. minucie kluczową interwencją popisał się Sebastian Milewski, wyłuskując piłkę zza pleców rozpędzonego napastnika. W 37. minucie Ilja Szkurin wyprowadził kontrę po swoim dobrym przechwycie, zamiast podania do Markovicia postawił na drybling i powtórzył swój wyczyn, uderzając w okolice dachu. Minutę później po centrze Czerwińskiego doskonale futbolówkę głową skontrował Marković i nie dał szans interweniującemu Mrozkowi. Walemark po drugiej stronie boiska miał dużo pretensji do Borjy Galana, który śmiał stać w miejscu i nie ustąpić mu drogi – sędzia nawet nie wdał się w dyskusję z Walemarkiem, kazał mu wstać i grać dalej. Na zakończenie pierwszej części wykazać się musiał Rafał Strączek po strzale Ishaka, wcześniej szansę na zatrzymanie akcji zmarnował Szkurin. Lech po rozpoczęciu drugiej części spotkania szybko stracił piłkę na rzecz pressującej GieKSy. Wahadła spróbowały zagrać między sobą, Wasielewski nie doszedł jednak do podania na ukos pola karnego nadanego przez Galana. W 48. minucie bardzo nieudanym wybiciem przed swoje pole karne stracił piłkę Arkadiusz Jędrych. Piłka po dośrodkowaniu jeszcze odbiła się od pięty Milewskiego, a ostatecznie to kapitan wbił piłkę brzuchem do własnej bramki, przy asyście bezradnych Czerwińskiego i Strączka. Do ataku ruszyliśmy po rzucie wolnym Nowaka – Marcin Wasielewski huknął z dystansu tuż przy słupku i Mrozek z trudem sparował przed siebie. Ilja Szkurin zatańczył między obrońcami i wepchnął piłkę do bramki po zejściu Markovicia i podaniu Nowaka, choć i szczęście było nieco po jego stronie. Szybko podwyższyć mogli po kontrze Marković z Nowakiem, Norweg padł jednak ofiarą murawy i wytrąciło go to z rytmu biegu. W 70. minucie po ekwilibrystycznym przyjęciu Szkurina z dystansu huknął Damian Rasak, niestety mimo olbrzymiej siły Mrozek nie miał problemów z interwencją. Po naszym rzucie wolnym z kontrą ruszył Hakans i huknął po długim słupku, wyrównując. Długo taki stan rzeczy się nie utrzymał, już po centrze Wasyla najpierw szczęścia w gąszczu nóg próbował Rasak, później dobijał Marković! Łukasiak sekundy później podał przeciwnikowi, a Alan Czerwiński zupełnie sobie nie poradził z przypilnowaniem Palmy i padł na murawę, co napastnik skrzętnie wykorzystał. W 89. minucie interwencją kolejki i niesamowitym refleksem popisał się Rafał Strączek, Alan Czerwiński znów nie zdołał powstrzymać napastnika. W 93. minucie Rafał Strączek przeczytał podanie Gholizadeha i powstrzymał Hakansa w sytuacji 1 na 1, utrzymując wynik remisowy. Odpowiedzieli Zrel’ak z Nowakiem, strzał pomocnika został przyblokowany. GieKSa stworzyła kolejne świetne widowisku na boisku mocnego rywala i wywiozła z Poznania punkt.
Źródło: GieKSa.pl