GKS Katowice 2-2 SKS Wigry Suwałki

15.05.2021, sobota 15:15 – widzów 1513 (udostępniono 25% trybun – pandemia COVID-19)

Relacja GieKSiarza

Ostatnie spotkanie jakie mogliśmy obejrzeć z wysokości trybun, odbyło się na początku października ubiegłego roku. Po takiej przerwie każdy odczuł brak stadionowych emocji, niestety nie dla każdego starczyło biletów, ponieważ wedle rozporządzeń na stadionach udostępniono tylko 25% miejsc dla widowni. Co ciekawe na halach i zamkniętych ośrodkach kultury 50%… gdzie tu sens i logika w celu walki z epidemią???? Pewnie nie wiedzą tego nawet politycy regulujący te bzdurne wytyczne.

Powrót na Bukową wiązał się również z pewną niepewnością, wręcz nieufnością, patrząc na to co w ostatnich kolejkach wyprawiali nasi piłkarze. Wielu fanów postawiło wręcz krzyżyk na awansie, wróżąc kompromitującą powtórkę z ubiegłorocznego sezonu. Trudno się dziwić, wszak cały zapas przewagi jaki GKS zgromadził do tej pory, w ostatnich kolejkach zaprzepaścił. Ten mecz to ostatni gwizdek na pobudkę i powrót na poprzednie, zwycięskie tory.

Kibice martwiąc się o motywację piłkarzy i sztabu, przypomnieli o sobie drużynie i trenerowi, transparentem cytującym niegdyś wypowiedź Rafała Góraka „BO TO JEST POWAŻNA SPRAWA, BO TO ŻYCIE PRYWATNE WIELU LUDZI”. Oprawy nie było, machamy tylko nową duża flagą na kiju symbolizującą 25 lat zgody z Banikiem, którego delegacja była obecna na meczu. Tak samo zresztą jak fani Górnika – dzięki za wsparcie! Z początkiem meczu rozpoczynamy doping, którego decybele stawały się coraz głośniejsze, lecz trwało to do 37 minuty, do utraty bramki. Potem nieco spuściliśmy z tonu, by 5 minut później, po kolejnym golu dla Wigier zamilknąć. Nawet przerwa nie pomogła, słychać było tylko pojedyncze obelgi. Ciężko było cokolwiek innego wykrzesać z rozgoryczonego tłumu, aż do momentu w którym osoba na gnieździe przypomniała kibicom, po co zasiadamy na Blaszoku i dla czego prowadzimy doping. Po chwili braw więc znów wspieraliśmy piłkarzy wokalnie, a ci w ostatnich minutach strzelają dwie bramki, wyrównując spotkanie. Nie cieszymy się jednak zbytnio, bo nie takiej gry oczekujemy o czym po meczu pod Blaszokiem wysłuchali piłkarze… interesuje nas tylko i wyłącznie bezpośredni awans!

Warto również wspomnieć o przedmeczowej zbiórce na Giszowcu Młodych Katowic, gdzie nie zabrakło pirotechniki i okolicznościowego transparentu, oraz o tym że tego dnia przy Cichej Ruch podejmował drużynę ROWu Rybnik, lecz poza zdobyciem kilku śmieRdzących barw w Chorzowie, nic ciekawego się nie działo.

Oflagowanie: ONE NINE SIX FOUR, ŻG ON TOUR (Żory), TRZEBINIA MIASTO GIEKSY, CRAZY BOYS, JAWORZNO ON TOUR, SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, SILESIAN FAMILY, GKS KATOWICE, LĘDZINY & HOŁDUNÓW, WITOSA, transparent KANIOL INTERNETOWY KAPUŚ! oraz na gnieździe GzG’05 i WŁADCY MYSŁOWIC.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

Relacja sportowa

GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski (62. Grychtolik), Jędrych, Janiszewski, Rogala – Kościelniak (66. Woźniak), Błąd, Gałecki (79. Jaroszek), Urynowicz, Sanocki (62. Pavlas) – Kozłowski (79. Kurbiel).
Trener: Rafał Górak

Wigry Suwałki: Zoch – Wełniak (59. Gojko), Sauczek, Mularczyk, Grzelak, Liszka, Orzechowski (51. Gierach), Adamek, Piekarski, Żebrakowski (59. Czułowski), Kamiński.
Trener: Dawid Sulczek

Bramki: Janiszewski (88), Urynowicz (90) – Wełniak (37), Żebrakowski (42).
Sędzia: Robert Marciniak (Kraków).
Żółte kartki: Urynowicz, Jędrych – Grzelak, Wełniak.

Po raz pierwszy od 3 października 2020 roku przy Bukowej spotkaliśmy się z kibicami, którzy wykupili wszystkie dostępne na to wydarzenie bilety. GieKSa podejmowała Wigry Suwałki i był to bardzo ważny mecz dla układu tabeli eWinner 2. ligi. Trener Rafał Górak zdecydował się na dwie zmiany względem poprzedniego meczu. Do pierwszego składu wrócili Michał Gałecki oraz Filip Kozłowski. W spotkanie dobrze wszedł Krystian Sanocki, który w 12. minucie spotkania po zamieszaniu w polu karnym uderzył prosto w słupek bramki Hieronima Zocha. Goście szukali swoich szans po stałych fragmentach, lecz do pewnego momentu GKS dobrze reagował oddalając zagrożenie. W 36. minucie po raz kolejny dał o sobie znać Sanocki. Jego akcja w polu karnym zakończyła się sparowaniem strzału przez bramkarza. Piłka wylądowała na poprzeczce.

Minutę później ta niewykorzystana sytuacja się zemściła. Wigry trzema podaniami otworzyły Kacprowi Wełniakowi drogę do bramki i ten strzałem w długi słupek pokonał Bartosza Mrozka. To nie był dobry moment dla GKS-u, ponieważ sześć minut później Wigry zdołały podwyższyć prowadzenie. Dośrodkowanie w pole karne wylądowało na głowie Michała Żebrakowskiego, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w bramce. Jeszcze przed przerwą swojej trzecie podejście miał Sanocki, lecz jego strzał po rykoszecie wylądował w bocznej siatce. Przed przerwą GieKSie nie udało się strzelić bramki kontaktowej.

W 55. minucie GieKSa miała okazję na strzał z rzutu wolnego. Do piłki podszedł Marcin Urynowicz i po jego uderzeniu futbolówka zatrzymała się na poprzeczce bramki Zocha. GKS prowadził grę, ale właśnie na to suwalczanie pozwalali, szczelnie kryjąc i czekając na swoje szanse z kontrataku. W 70. minucie Urynowicz raz jeszcze podszedł do piłki ustawionej przed polem karnym. Uderzył tuż obok słupka, lecz znakomitą interwencją popisał się Hieronim Zoch wybijając strzał na rzut rożny. Katowiczanie mieli duże problemy ze sforsowaniem defensywy Wigier. W końcu w 88. minucie Grzegorz Janiszewski odnalazł się w polu karnym i strzelił pierwszą bramkę dla GieKSy. A w 90. minucie do remisu doprowadził Marcin Urynowicz uderzając cudownie z rzutu wolnego. Ostatecznie przy Bukowej podział punktów.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Wyczekiwany przez kibiców mecz z Wigrami był bardzo ważny w kontekście sytuacji w tabeli, koniecznego wyjścia z kryzysu GieKSy i przede wszystkim otwarcia trybun.

Równo o 15:15 sędzia Marciniak rozpoczął spotkanie. Pierwszą okazję do zdobycia bramki w tym meczu miała GieKSa. Zakotłowało się mocno w polu karnym, gdzie po chwili z 6. metrów uderzył mocno Sanocki w lewy słupek bramki. Parę minut później znów ten sam zawodnik stanął przed okazją do zdobycia bramki i tym razem obił poprzeczkę. Nic nie zapowiadało tego, że Wigry zamienią swój atak na bramkę chwilę później, a zrobił to w 37. minucie Kacper Wełniak, strzelając z lewej strony boiska w polu karnym po długim rogu bramki strzeżonej przez Mrozka. Goście nie dali za wygraną i drugą swoją akcję zamienili na bramkę w 42. minucie. Po dośrodkowaniu kompletnie niepilnowany Żebrakowski uderzył precyzyjnie głową obok bezradnego bramkarza katowiczan.

Druga połowa mogła zacząć się dobrze, jednak niestety kolejny raz obiliśmy poprzeczkę – tym razem pechowcem okazał się Urynowicz po strzale z rzutu wolnego. Większość czasu panował totalny chaos i nieporadność. Momentami ciężko było oglądać poczynania naszych graczy. W ostatnim kwadransie Urynowicz ponownie z wolnego uderzył tym razem technicznie w prawy róg bramki i Zoch uratował Wigry przed stratą bramki. W 88. minucie w końcu wpadło, Janiszewski po przedłużenia głową umieścił piłkę w siatce z najbliższej odległości. Do trzech razy sztuka powiedział zapewne Marcin Urynowicz, kiedy podchodził do rzutu wolnego w 90. minucie. Zoch tylko odprowadził piłkę wzrokiem i trybuny eksplodowały. W doliczonym czasie mieliśmy jeszcze dwie okazje, ale to goście mogli zdobyć bramkę. Na szczęście zawodnik Wigier zawahał się ze strzałem na piątym metrze i uderzył prosto w kapitalnie interweniującego Mrozka.

Źródło: GieKSa.pl