MKS Bytovia Bytów 2-2 GKS Katowice

03.11.2018

Relacja GieKSa.pl

Nasza ostania wizyta w Bytowie skończyła się prawdziwym najazdem (723 osoby) i problemami prawnymi dla ponad 400 osób. Sprawa ciągle ślimaczy się w prokuraturze, a my ponownie zawitaliśmy do tego miasta.
Tym razem do Bytowa wybrało się 259 kibiców GKS Katowice. Tego dnia nie byliśmy wspierani przez zgodowiczów, bo rozgrywali oni swoje mecze. Na sektor weszli wszyscy poza kilkoma zakazowiczami. Na płocie zawisły flagi Giszowca, Siemianowic Śląskich, Lędzin, Mysłowic, Ultras GieKSy oraz okazjonalny transparent „PNG&GRR”. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami (po meczu z Wartą) nie prowadziliśmy dopingu. Ograniczyliśmy się jedynie do kilku okrzyków („GieKSa to my”, „Jesteśmy zawsze tam”), pozdrowiliśmy zgody i układy oraz wyartykułowaliśmy swoją niechęć do stróżów bezprawia. W drugiej części gry nie zabrakło też lekkiej szydery z naszych zawodników, ale była ona przeplatana cennymi wskazówkami piłkarskimi, dzięki którym udało się ostatecznie zremisować
Po meczu piłkarze podeszli pod sektor, choć raczej nikt nie miał ochoty na rozmowę z nimi. Wyszło jednak dość dobrze. Głównymi rozmawiającymi ze strony drużyny byli kapitan Jakub Wawrzyniak i Bartłomiej Poczobut. Swoje wtrącili też Adrianowie: Frańczak i Błąd. Rozmowa, de facto z inicjatywy samych zawodników, była spokojna i nadwyraz merytoryczna. Miejmy nadzieję, że ściągnie ona blokadę (strach?) z niektórych piłkarzy. Potem już w naszym gronie zapadła decyzja o dopingu w Bielsku.

Miejscowi prowadzili doping przez cały mecz w skromnym liczbowo młynie — raz cichszy, innym razem głośniejszy. W kilku momentach do skandowania włączał się cały stadion i efekt wtedy był dość niezły (oczywiście jak na Bytów). Frekwencja (na sektorach gospodarzy) także wydawała się dużo lepsza niż podczas naszych ostatnich wizyt. Ciekawostką jest, że zajęta była trybuna za bramką, która ostatnio była niby wyłączona z użytku  Miejscowy klub należy pochwalić za zorganizowanie bardzo sprawnego wejścia na sektor gości — pod stadion podjechaliśmy dopiero 10 minut przed meczem, a weszliśmy w większości… na pierwszy gwizdek. Wzór!
Droga w obie strony była spokojna, choć nużąca. Szczególnie mocno w kość dał powrót, bo w Katowicach pojawiliśmy się chwilę po 4:30, a na trasie spotkaliśmy fanów Górnika Zabrze wracających z Warszawy. Cały wyjazd zajął więc prawie 24 godziny.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

Relacja GieKSiarza

Do Bytowa ruszamy jeszcze przed świtem w sile czterech autokarów, w tym jeden piętrowy co jest nowinką w naszych środkach transportu. Cały czas jedziemy z mocną obstawą, jednak tym razem obyło się bez prowokacji i spokojnie docieramy na Kaszuby. Pod stadion podjeżdżamy na wyjście piłkarzy, jednak sprawne wejście pozwoliło by nikt nie stracił zbyt wielu uroków I ligi. Nie dopingujemy, zarzucamy tylko kilka przyśpiewek typu „jesteśmy zawsze tam…” i „GieKSa to My…”. Pamiętaliśmy też o naszych braciach i przyjaciołach, a szczególnie o Baniku i rybnickich Gladiatorach, z którymi obchodziliśmy jubileusze(*). Na płocie wieszamy GzG’05, LĘDZINY&HOŁDUNÓW, trans PNG&GRR, ONE NINE SIX FOUR, WŁADCY MYSŁOWIC (mała) i SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE. Szczególnie dobrze zaprezentował się Fan Club reprezentujący ostatnie z tych płócien. Nie dość że stanowił najliczniejszą grupę to też na powrocie, na jednym z postojów zapewnił mały pokaz pirotechniczny w asyście transparentu SIEMCE. Kolejnym miłym akcentem na powrocie było spotkanie się w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego z naszymi braćmi z Zabrza którzy wracali z wyjazdu na warszawską Legię. W Katowicach meldujemy się przed 5 rano.

Giszowiec obecny w 25 głów.

(*) 2 listopada minęła 22 rocznica przybicia zgody z kibicami Banika, a 4 listopada przypada pierwsza rocznica przybicia układu pomiędzy PNG i GRR.

Warto zaznaczyć, że dzień później równo rok po przybiciu naszego układu, ROW Rybnik grał wyjazdowe spotkanie w Pruszkowie. Rybniczanie pojawili się tam w 79 głów (w tym 7 KSG) i razem z takimi flagami jak GLADIATORS oraz MEKSYK zawisł transparent z okazji naszego jubileuszu „Rok układu już za nami – dzięki bracia chuligani! – GRR & PNG”.