MKS Korona Kielce 1-1 GKS Katowice

25.04.2026, sobota 14:45 – widzów 12 123

Relacja GieKSiarza

Przygotowując się na wyjazd do Kielc, szybko okazało się, że klatka jest dla nas za mała i że ta eskapada będzie naszą najliczniejszą, jeśli chodzi o wizyty w świętokrzyskiej stolicy. W drogę ruszyliśmy o 10:45, dokładnie w 1281 głów, w tym jeden fanatyk Banika – dzięki! Po drodze mijaliśmy zamek Chęciny wznoszący się nad miastem, od którego nadano mu nazwę, a potem, już w samych Kielcach, trafiliśmy na paradę motocyklową z okazji kieleckiego otwarcia sezonu. Ilość jednośladów robiła wrażenie. Pogoda tego dnia trafiła się zarówno fanom dwóch kółek, jak i piłki nożnej.
Niedługo potem, na godzinę przed startem meczu, docieramy do celu. Wejście było sprawne, a na miejscu okazało się, że poza nami jest wiele innych osób z Górnego Śląska, które przyjechały na własną rękę, robiąc sobie rodzinny wyjazd, kupując bilety na sektory gospodarzy… WTF? Przypominamy tutaj, że wyjazdy to nie rodzinne wycieczki all inclusive oraz to, że kobiety z nami nie jeżdżą! Nie ma tu miejsca na ustępstwa i albo jeździsz z nami, albo wcale!
Na wyposażeniu mamy 9 flag na płot, w tym płótno przypominające naszego brata śp. Durę, który jesienią 2008 roku zginął w drodze do Kielc podczas naszego wyjazdu. Poza tym w naszym sektorze, na tle żółtych koszulek powiewało także 14 chorągwi. W pierwszej połowie wieszamy też transparent ze wsparciem dla 5 wojowników ze stajni Fight Club Katowice, którzy tego dnia toczyli swoje walki na gali WIP w Mysłowicach.
Nasz doping stał na dobrym poziomie, lecz przy takiej liczbie i potencjale mógł być lepszy. Grzejące, niczym latem, słońce tutaj nie pomagało. Najgłośniejsi byliśmy po golu naszego kapitana w 35. minucie, który dał nam prowadzenie i wykrzesał wokalne siły.
Koroniarze tego dnia szczelnie wypełnili górną kondygnację sektorów „D”, głośno dopingując cały mecz. Wywiesili 9 flag i kilkukrotnie w ich sektorze, spontanicznie odpalono pojedyncze świece dymne. W drugiej połowie Fanatycy znad Silnicy intonują „WTSK”, do czego się podłączyliśmy. Przez chwilę trwały wspólne śpiewy, kierowane nienawiścią do Wisły, Ruchu i policji, co śpiewał cały stadion przy ul. ks. Ściegiennego.
W około 64. minucie przystąpiliśmy do prezentacji oprawy w obrębie sektora gości. Na balkonie zawisły transparenty tworzące napis „ULTRAS GIEKSA”, po których środku widniał herb GieKSy zamocowany na PCV. Całość uzupełniły podłużne balony, żółte u góry i zielone na dole. Po chwili w tej samej kolorystyce odpalono świec dymne, a gęsta chmura, która się utworzyła, została wywiana poza stadion, co było sygnałem do odpalenia kolejnej fazy prezentacji, na którą złożyły się race, stroboskopy i ognie wrocławskie. Całość to dzieło naszej młodzieży, które tak zachwyciło naszych piłkarzy, że przez zagapienie się stracili bramkę, która złożyła się na końcowy remis.
Po meczu drużyna dziękuje nam za wsparcie, a my im za walkę. Głośno dziękujemy też Złocisto-Krwistym, za udostępnienie nam części swoich sektorów, dzięki czemu mogliśmy pojawić się w tak dobrej liczbie.
Następnie, mimo braku animozji pomiędzy kibicami, policja dość długo trzymała nas na stadionie. W drogę powrotną ruszyliśmy o 17:40, by dotrzeć do celu o równej 20:00.

Oflagowanie: GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, transparent WANIEK IGOR MAŁPA BOLO BOJKA – TYLKO ZWYCIĘSTWO!, PERSONA NON GRATA (mała), FORZA GIEKSA, WŁADCY MYSŁOWIC (duża), ONE NINE SIX FOUR, ŚP. DURA, WITOSA, GKS KATOWICE, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW oraz chorągwie FURTOK #9, 30 YEARS GKS & FCB, GzG, PIOTROWICE, MYSŁOWICE, WEŁNOWIEC, BOGUCICE, ZAWODZIE, BRYNÓW, SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE, JAWORZNO, TAUZEN, LIGOTA, WITOSA.

 

Giszowiec obecny w 72 osoby. Koszt wyjazdu 150 zł.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 25.04.2026 Korona Kielce – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 25.04.2026 Korona Kielce – GKS Katowice SKRÓT (1)
FILM: 25.04.2026 Korona Kielce – GKS Katowice SKRÓT (2)
FILM: 25.04.2026 Korona Kielce – GKS Katowice KULISY
FILM: 25.04.2026 Korona Kielce – GKS Katowice DOPING


Relacja sportowa

Korona: Xavier Dziekoński – Hubert Zwoźny (58, Stjepan Davidović), Bartłomiej Smolarczyk, Pau Resta, Marcel Pięczek, Konrad Matuszewski – Wiktor Długosz, Martin Remacle, Simon Gustafson (87, Nono), Dawid Błanik (87, Marcin Cebula) – Mariusz Stępiński (80, Władimir Nikołow).
Trener: Jacek Zieliński

GKS Katowice: Dawid Kudła – Erik Jirka, Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Marius Olsen (77, Marcel Wędrychowski), Marcin Wasielewski – Eman Markovic (65, Mateusz Wdowiak; 90, Märten Kuusk), Damian Rasak (77, Adrian Błąd), Sebastian Milewski, Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (77, Jakub Kokosiński).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Marcel Pięczek (66) – Arkadiusz Jędrych (35)
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Żółte kartki: Wiktor Długosz (86), Marcin Cebula (90+3) –

W słoneczne sobotnie południe, GKS Katowice o kolejne punkty walczył w Kielcach z tutejszą Koroną. Piłkarze trenera Rafała Góraka zagwarantowali sobie utrzymanie na poziomie PKO BP Ekstraklasy, ale mieli ochotę na znacznie więcej. W wyjściowej jedenastce jedna zmiana spowodowana brakiem Lukasa Klemenza, który nie mógł zagrać z uwagi na przekroczenie limitu żółtych kartek. Jego miejsce zajął Marius Olsen, dla którego był to drugi występ w barwach GKS-u. Katowiczanie zaczęli w 7. minucie o zablokowanego strzału Sebastiana Milewskiego i nieudanego strzału Ilyi Shkruyna, który dostał podanie na szósty metr, ale nie trafił czysto w pilkę.

W 12. minucie blisko byli gospodarze. Mariusz Stępiński podawał przed bramkę z lewej flanki i Dawid Błanik wyprzedził naszych obrońców. Dziubnął piłkę, ale ta ostatecznie zatrzymałą się na bocznej siatce. Chwilę później kapitan Arkadiusz Jędrych uratował nas przed utratą gola, gdy zablokował podanie zmierzającego do Stępińskiego tuż przed bramką. Dwie minuty później Marcin Wasielewski wybił kolejne groźne podanie Błanika. W 25. minucie Dawid Kudła złapał strzał Wiktora Długosza. GKS czekał cierpliwie na swoją szansę i ta przyszła w 35. minucie. Dograna z autu piłka w pole karne Korony stworzyła sporo zamieszania. Ostatecznie spadład pod nogi kapitana GKS-u i ten dobił na pustę bramkę dając swojej drużynie prowadzenie.

Korona miała szansę na doprowadzenie do remisu za sprawą strzału głową Stępińskiego w 41. minucie. Piłka przeleciała jednak obok słupka. Na druga część wracaliśmy z jednobramkowym prowadzeniem. W 49. minucie Dawid Kudła ratował się wybiciem piłki na rzut rożny po indywidualnym błędzie. Zagranie piłkie w pole karne po stałym fragmencie skończyło się strzałem tuż obok słupka. W 54. minucie Wasielewski odebrał piłkę w polu karnym i podał do Nowaka. Ten uderzył na krótki słupek, ale Xavier Dziekoński zatrzymał jego próbę. Chwilę później próbował ponownie, ale znów górą był Dziekoński, gdy Nowak nacierał na bramkę Korony. W 65. minucie było niestety 1:1. Marcel Pięczek wykorzystał bardzo dobre dogranie ze stałego fragmentu i doprowadził do remisu.

Strzelona bramka dodała Koroniarzom animuszu. W 72. minucie z 16 metrów nad bramką uderzył Martin Remacle. GKS w tym fragmencie był skupiony wyłącznie na defensywie. W 76. minucie z piłką w polu karnym Korony odnalazł się jednak Mateusz Wdowiak. Jego uderzenie skutecznie jednak obronił Dziekoński, ratując Koronę z tarapatów. W 85. minucie tuż obok słupka uderzał Stjepan Davidović po dograniu w pole karne. Kolejną szansę miał Marcel Wędrychowski, który mógł wykorzystać fakt, że piłka poodbijała się w polu karnym od rywali, ale w kluczowym momencie zgubił ją spod swoich nóg i znalazła się w rękach Dziekońskiego. W 91. minucie popisał się Dawid Kudła, który zatrzymał akcję jeden na jeden Marcina Cebuli. Mecz zakończył się podziałem punktów.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

REMIS STUDZI NASTROJE
Po mało widowiskowym starciu GieKSa przywozi z Kielc jeden punkt, a strzelcem jedynej bramki dla naszej drużyny został Arkadiusz Jędrych. Po ostatnich meczach byliśmy zadowoleni z gry GieKSy, a i wyniki – jeśli chodzi o ligę – były bardzo dobre. Siedem punktów w trzech ostatnich meczach napawało optymizmem. Korona natomiast ostatnio była w słabszej formie – remis z Jagiellonią i porażka w Zabrzu wplątały zespół Jacka Zielińskiego w 37-punktowy peleton. Kielczanie chcieli więc się przełamać, a GieKSa podtrzymać dobrą passę. Pierwsze minuty meczu były dość spokojne, obie drużyny chciały budować swoje ataki od tyłu. W 6. minucie próbę z dystansu podjął Milewski po dryblingu Markovicia na prawej flance, obrońcy zastawili jednak zasieki przed bramką Dziekońskiego. Po drugiej stronie boiska Matuszewski próbował posłać centrę spod linii końcowej, jednak zupełnie mu to nie wyszło. W 15. minucie kolejne dośrodkowanie Matuszewskiego zakończyło się podobnym rezultatem, nie wszedł w ten mecz najlepiej skrzydłowy gospodarzy. Remacle na prawym skrzydle popełnił dokładnie ten sam błąd, Dawid Kudła nawet nie musiał wyskakiwać do takich piłek. W 19. minucie najpierw kontrę prowadził Szkurin, a po jego stracie na bramkę Kudły pognał Dawid Błanik, centrując zupełnie nie w tempo. Sześć minut później z woleja szczęścia próbował Wiktor Długosz, Dawid Kudła nie miał jednak żadnych problemów z interwencją. Odpowiedział Bartosz Nowak nieszablonowym podaniem do pędzącego Wasyla na lewej flance, ten pogubił się jednak przy finalizacji akcji. W 35. minucie Erik Jirka wrzucił w pole karne i dał tym szansę na przepchnięcie piłki w światło bramki Olsenowi i Jędrychowi, po odbiciu piłki od słupka Jędrych dokonał dzieła zniszczenia uprzedzając obrońcę! W 45. minucie Dawid Błanik próbował wykończyć centrę Zwoźnego, jednak nie ustawił się zbyt dobrze i skończyło się na przewrotce. Z impetem drugą część po centrze Zwoźnego mógł rozpocząć Błanik, piłka odbiła mu się od piszczela i trafiła wprost w rękawice Kudły. Golkiper GieKSy w 49. minucie przyjął piłkę i… przewrócił się na niej, z parteru dał radę jeszcze wybić za linię końcową. Po rzucie rożnym Pięczek był o włos od finalizacji akcji przy biernej postawie Czerwińskiego, na szczęście zabrakło mu milimetrów do szczęścia. W 53. minucie Bartosz Nowak z Wasielewskim skorzystali z braku decyzyjności Korony w wyprowadzeniu piłki i odebrali futbolówkę, nasz pomocnik chciał zaskoczyć Dziekońskiego strzałem po krótkim słupku. Chwilę później w to samo miejsce uderzał po zgraniu Szkurina na wolne pole, znów górą był Dziekoński. W 57. minucie Marković uruchomił Nowaka, który z kolei zacentrował do Szkurina – zupełnie się jednak nie dogadali co do miejsca odbioru tejże piłki. W 65. minucie Pięczek wyrównał wynik spotkania po rzucie wolnym z głębi pola, kontrując piłkę wślizgiem na długi słupek. Doskonałą okazję na kolejną bramkę zmarnował Remacle, wcześniej prawym skrzydłem urwał się Davidović. Odpowiedział Mateusz Wdowiak strzałem po przejęciu i dryblingu Szkurina, Dziekoński instynktownie sparował mocne uderzenie. W 82. minucie Jakub Kokosiński zaprezentował nową taktykę – na pełnej prędkości wybił piłkę spod linii bocznej i wpadł w Rafała Góraka, który zręcznym ruchem zmienił tor jego biegu w stronę murawy. Dwie minuty później Davidović nieznacznie pomylił się przy dołożeniu nogi na wysokości słupka Dawida Kudły, choć bramkarz zdawał się mieć wszystko pod kontrolą. Odpowiedzieli po stałym fragmencie Trójkolorowi, Kokosiński z Wędrychowskim nie mogli się jednak dogadać co do finalizacji akcji. Już w doliczonym czasie gry Marcin Cebula dostał piłkę i pognał sam na sam z Kudłą, golkiper nie dał się przelobować i złapał piłkę. GieKSa wraca do Katowic z jednym punktem.

Źródło: GieKSa.pl