PP: GKS Katowice 0-0 k. 5-3 Warta Poznań

25.09.2019, środa 19:00 – widzów 1162

Relacja GieKSiarza

W tym tygodniu przy Bukowej czekał nas dwumecz poznański. Na początek, w ramach 1/32 Pucharu Polski przyjechał do nas lider zaplecza ekstraklasy – Warta Poznań. Spotkanie zgromadziła 1162 widzów, w tym 8 gości. Na płocie zawisła tylko jedna flaga: GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, a doping w miarę czasu był tylko lepszy, wszystko za sprawą emocjonującego pojedynku piłkarskiego. W tej fazie, wiadomo My albo oni, a od pewnego czasu graliśmy  w przewadze, po tym jak bramkarz Warciarzy po faulu ujrzał czerwony kartonik. Trybuny tak jakby głośniejszym dopingiem, chciały pomóc w wyegzekwowaniu tej sytuacji w postaci gola. Ta sztuka się nie udała, a Poznaniacy w 10-tke grali jeszcze zacieklej.  Udało im się przetrwać również dogrywkę, tak by o losie kto zagra dalej zadecydowały rzuty karne. Tu lepsi okazali się Katowiczanie którzy dzięki udanej interwencji bramkarza przeszli do dalszej fazy. Po takim meczu piłkarzom należały się brawa i podziękowania, które przez dłuższą chwilę płynęły z Blaszoka i nie tylko. Warto również zaznaczyć ze w tym dniu nasi piłkarze zagrali w specjalnych odblaskowych koszulkach, przyłączając się do kampanii mającej na celu poprawienie bezpieczeństwo na drogach. Więcej na odblaskowi.pl

Relacja GieKSa.pl

Warto było wybrać się na mecz pierwszej rundy Pucharu Polski na Bukową! Okazja do obejrzenia serii rzutów karnych na żywo nie zdarza się często, choć akurat GieKSie ostatnio zdarzyła się zaledwie rok temu. Też zwycięska! Dobra passa naszych piłkarzy trwa, czas rozesłać kilka sms-ów do znajomych by przypomnieć im, że w sobotę gramy z Lechem Poznań. Frekwencja musi w końcu drgnąć w górę.

Życie GieKSiarza toczy się od bramki straconej po strzale bramkarza do bramki strzelonej po strzale bramkarza, ewentualnie można by powiedzieć, że od straty szans na awans do straty szans na awans. Jednak ostatnio coś się zmieniło, bo zamiast zaprzepaścić promocję do wyższej klasy rozgrywkowej – spadliśmy do niższej. Zawsze to coś nowego. A spadliśmy głównie z powodu fatalnej formy prezentowanej jesienią 2018 roku, podczas której jedną z kluczowych sytuacji były koszmarne porażki z Garbarnią Kraków oraz Wartą Poznań na własnym stadionie w odstępie zaledwie kilku dni. W tym samym czasie ci sami piłkarze byli w stanie grać bardzo skutecznie przeciwko ekstraklasowym drużynom w rozgrywkach Pucharu Polski, eliminują Pogoń, a następnie nieznacznie (i pechowo!) ulegając Jagiellonii. Dziwna była tamta jesień, jej konsekwencje trwają do dziś, a przewrotny los sprawił, że ze wszystkich drużyn, które mogliśmy wylosować, trafiliśmy akurat na Wartę. Tym razem nie straciliśmy bramki po strzale bramkarza, wręcz przeciwnie – to rywal stracił bramkarza, który po ostrym faulu zobaczył czerwoną kartkę. Było dość interesująco aż do rzutów karnych, w których GKS okazał się lepszy. Szkoda, że ten mecz oglądało tylko niewielu ponad 1100 widzów. Ci, którzy byli, dali z siebie wiele i doping był całkiem niezły. My możemy narzekać na to, jak wyglądają nasze trybuny, ale pamiętajmy, że to, co uważamy za podłogę, dla wieeelu ekip byłoby w naszej sytuacji sufitem. Jedziemy dalej! Oby aż na Narodowy.

Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1162
Goście: 8

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FILM: 25.09.2019 PP: GKS Katowice – Warta Poznań KARNE

FILM: 25.09.2019 PP: GKS Katowice – Warta Poznań SKRÓT

Relacja sportowa

GKS Katowice: Mrozek – Wojciechowski, Dejmek, Jędrych, Michalski – Tabiś (70. Błąd), Habusta, Grychtolik (63. Rogalski), Kiebzak (91. Kompanicki), Woźniak – Urynowicz (63. Stefanowicz).

Warta Poznań: Laskowski T. – Kiełb, Boczek, Grobelny (87. Cierpka), Laskowski A. (71. Jaroch), Jakóbowski, Fiedosewicz (91. Olszewski), Ławniczak, Kupczak, Napołow, Klikaisz (60. Lis).

W specjalnie przygotowanych koszulkach, które były częścią współpracy GKS-u Katowice z projektem Odblaskowi.pl, piłkarze GieKSy przy Bukowej podjęli pierwszoligową Wartę Poznań. W wyjściowym składzie katowiczan na mecz 1/32 Totolotek Pucharu Polski znalazło się aż pięciu młodzieżowców. Szansę dostali Bartosz Mrozek, Kacper Michalski, Zbigniew Wojciechowski, Kacper Tabiś i Patryk Grychtolik. W 8. minucie przed szansą na otworzenie wyniku stanął Adrian Laskowski. Jego strzał z 10 metrów przeleciał jednak nad poprzeczką naszej bramki. Goście mieli wyraźną przewagę, cały czas prowadząc grę na połowie katowiczan.

Nastawiona na kontrataki GieKSa przez długi okres nie potrafiła stworzyć groźnej sytuacji. W 28. minucie Kacper Michalski dostał podanie od Szymona Kiebzaka i poprowadził szybką akcję prawą stroną. Jego podanie do kolegów wbiegających przed bramkę przeciął jednak defensor Warty. Dosłownie moment później przed szesnastką GKS-u z piłką znalazł się Michał Grobelny. Bartosz Mrozek wyciągnął się do strzału mierzonego w okno bramki, ale na jego szczęście piłka minęła słupek. Przed przerwą wynik nie uległ zmianie.

Zaraz na starcie drugiej części dobrym strzałem z 16 metrów popisał się Patryk Grychtolik. Tomasz Laskowski z wielkim trudem zatrzymał jego próbę. Kluczowy moment miał miejsce w 57. minucie, gdy bramkarz Warty – Tomasz Laskowski faulował wychodzącego sam na sam Szymona Kiebzaka. Za przewinienie zobaczył czerwoną kartkę i od tego momentu rywal grał w dziesięciu. GieKSa miała swoje szanse po groźnych akcjach prawą stroną boiska, ale żadnej z drużyn nie udało się rozstrzygnąć meczu przed końcem regulaminowego czasu. To oznaczało dogrywkę, w której wyraźnie dominował GKS.

W 110. minucie doskonałą szansę mieli Mateusz Kompanicki i Adrian Błąd, ale pierwszy został zatrzymany w szesnastce, a strzał drugiego przeleciał tuż nad poprzeczką. Błąd próbował raz jeszcze w samej końcówce. Mierzył z 20 metrów i chodź Lis niepewnie wybił piłkę przed siebie, nie udało się zaskoczyć bramkarza dobitką. W karnych wystarczyło, by Bartosz Mrozek zatrzymał jeden ze strzałów przeciwnika. Dzieła dokończył Maciej Stefanowicz. Gramy dalej!

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W środę 25 sierpnia przy Bukowej GKS Katowice zmierzył się w ramach 1/32 Pucharu Polski z aktualnym liderem pierwszej ligi Wartą Poznań. Trener Rafał Górak dokonał pięciu zmian w stosunku do wyjściowej jedenastki z Garbarnią Kraków: za Grzegorza Rogalę wystawił Zbigniewa Wojciechowskiego, duet Gałecki-Stefanowicz został zastąpiony przez Grychtolika i Habustę, a miejsce Błąda i Rogalskiego zajęli Tabiś i Urynowicz. Łącznie w pierwszym składzie GieKSy znalazło się aż pięciu młodzieżowców. Mecz rozpoczął się o 19:00.

Od pierwszego gwizdka sędziego to goście zdecydowanie przeważali przy Bukowej. Sporo problemów miał Wojciechowski z Serhijem Napołowem i kilkukrotnie skrzydłowy Warty wchodził ze skrzydła w nasze pole karne, gdzie jednak brakowało ostatniego podania. W 10. minucie po faulu Tabisia jeden z zawodników Warty uderzył z rzutu wolnego prosto w mur. GieKSa zaczęła próbować kontrować właściwie dopiero od okolic 25. minuty. Większość naszych akcji przechodziła prawą stroną, gdzie od jednej bramki do drugiej biegał Michalski. W 34. minucie Grobelny uderzył z 17 metrów, ale piłka minimalnie minęła słupek. 8 minut później żółtą kartkę zobaczył Tabiś. Po pierwszej połowie mieliśmy bezbramkowy remis.

Druga połowa rozpoczęła się bardziej wyrównanie. W 48. minucie celny i silny strzał oddał Grychtolik, ale zbyt blisko bramkarza. Bardzo ważny moment nastąpił w 56. minucie. Habusta wybił piłkę spod własnej bramki, ta trafiła do Woźniaka, który wypuścił Kiebzaka, a na około 30. metrze przed bramką sfaulował go bramkarz Warty, za co otrzymał czerwoną kartkę. Po kilku minutach w bramce gości zameldował się Adrian Lis. Mimo osłabienia liczebnego Warta wciąż próbowała atakować. Po obu stronach było sporo strzałów, jednak zdecydowana większość była niecelna. W 81. minucie Napołow uderzył z ostrego kąta przy krótkim słupku, ale piłkę pewnie złapał Mrozek. W doliczonym czasie gry, którego było aż 6 minut, ponownie uderzał Napołow, tym razem nad poprzeczką. Potrzebna była dogrywka.

Dogrywka to już zdecydowana przewaga GieKSy, którymi długimi minutami rozgrywała piłkę na połowie Warty, brakowało jednak kropki nad „i”. Swoich szans próbowali Błąd, Woźniak czy wprowadzony na dodatkowe 30 minut Kompanicki. Ten ostatni miał szczególnie dobrą okazję w 110. minucie po podaniu Michalskiego, ale ledwo trafił w piłkę. Po chwili bombę sprzed pola karnego posłał Błąd, a Lis z problemami przeniósł piłkę nad poprzeczką. W dogrywce także nie zobaczyliśmy bramek i potrzebne były rzuty karne.

Kluczowa okazała się druga runda, kiedy to Mrozek obronił strzał Gracjana Jarocha. Wszyscy zawodnicy GieKSy – Rogalski, Habusta, Jędrych, Błąd i Stefanowicz i to GieKSa awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski!

GKS Katowice – Warta Poznań 0:0 (5:3 w karnych)

Źródło: GieKSa.pl