RKS Motor Lublin 2-1 GKS Katowice

19.05.2021, środa 18:00 – widzów 2700 (udostępniono 25% trybun – pandemia COVID-19)

Relacja GieKSiarza

Ostatni wyjazd na który było nam dane jechać, odbył się 30 września. Czyli bardzo dawno temu. Można powiedzieć że dla fanatyków ten czas ciągnął się w nieskończoność. Wyobraźcie sobie więc miny tych osób, gdy usłyszeli że Motor Lublin, mimo tych wszystkich wytycznych z psiarnią i sanepidem, oświadczył że wpuści nas do sektora gości. Chociaż spotkanie w środę, to i tak radość była przeogromna.

W drogę ruszamy transportem kołowy. Na trasie spokój, nawet psiarnia odpuściła i się nie dopie*dalała tak jak zwykle. Przez całą drogę wypisali może ze dwa kwity, co przy naszych statystykach  to tak jakby nie było żadnego. Widać że rządowy program szczepień działa, przynajmniej na wściekliznę, bo co do COVIDu to dowiemy się tak na prawdę dopiero w przyszłości.

Pod stadion podjeżdżamy chwilę przed pierwszym gwizdkiem, lecz bezproblemowe wejście jakie zapewnił nam klub gospodarzy, sprawiło że już w 10 minucie meczu byliśmy wszyscy na sektorze. Tradycyjnie dbamy by każdy wyjazdowicz był odpowiednio wyposażony w żółtą koszulkę i szal. Od początku jedziemy z bardzo dobrym dopingiem. Na składzie mamy bęben i aż trzy megafony. Poza tym przez cały mecz machamy dwoma dużymi flagami na kij, a na płocie lądują takie płótna jak: DUMA ŚLĄSKA, GKS KATOWICE, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, GIT BANDA, GzG’05, ONE NINE SIX FOUR, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), JAWORZNO ON TOUR, LĘDZINY & HOŁDUNÓW oraz transparent MŁODE KATOWICE. Nasza liczba tego dnia to 311, w tym 16 JKS Jarosław i 3 Górnik Zabrze – dzięki za wsparcie! Na sektor jednak weszły tylko 302 osoby, bo tyle dostaliśmy biletów.

Co do gospodarzy to nie siedzą w zwartej grupie, co powoduje że ich młyn wygląda na mniejszy od nas. Z naszej perspektywy raczej niesłyszalni. Wieszają duży transparent z pozdrowieniami dla kolegów za kratami oraz flagi: AVE MOTOR, MOTOROWCY, ZYGMUNTOWSKIE ALEJE, WŁADCY WSCHODU i STARE REKSY.

Po meczu krótka pogawędka z piłkarzami, gdzie nie zabrakło gorzkich słów, lecz czemu tu się dziwić, skoro historia z ubiegłego sezonu, o zaprzepaszczeniu awansu w końcówce wraca jak bumerang.

W Katowicach meldujemy się ok. 3:00 w nocy. Spokój, całą drogę jechaliśmy z obstawą.

Giszowiec obecny w 22 osoby z flagą, co stanowi najlepszą liczbę z dzielnic.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net fot. Jurgen

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FILM: 19.05.2021 Motor Lublin – GKS Katowice DOPING

FILM: 19.05.2021 Motor Lublin – GKS Katowice DOPING (2)

FILM: 19.05.2021 Motor Lublin – GKS Katowice SKRÓT

Relacja sportowa

Motor Lublin: Madejski – Swędrowski, Pakulski (77. Kunca), Ropski (62. Świderski), R. Król, Moskwik, Kumoch (80. Jagodziński), M. Król, Grodzicki, Ceglarz, Wawszczyk.
Trener: Marek Saganowski

GKS Katowice: Królczyk – Wojciechowski (67. Grychtolik), Jędrych, Janiszewski, Pavlas – Sanocki (46. Kościelniak), Błąd, Gałecki (46. Figiel), Urynowicz (83. Jaroszek), Woźniak – Kozłowski (67. Kurbiel).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Piotr Ceglarz (31), Daniel Świderski (86) – Filip Kozłowski (47)
Sędzia: Mateusz Jenda (Warszawa)
Ż. kartki: Rafał Grodzicki – Danian Pavlas, Marcin Urynowicz,  Bartosz Jaroszek

W swoim szóstym majowym meczu, GKS Katowice na wyjeździe zmierzył się z Motorem Lublin na wypełnionej przez kibiców Arena Lublin. Trener Rafał Górak zdecydował się na kilka zmian względem poprzedniego meczu. Z uwagi na uraz Bartosza Mrozka, w bramce zastąpił go Patryk Królczyk. Był to jego debiut w barwach naszego zespołu. Do pierwszego składu wrócił Arkadiusz Woźniak, natomiast na lewej obronie za Grzegorza Rogalę pojawił się Danian Pavlas. Mecz rozpoczął się strzałem Filipa Kozłowskiego, lecz ten minął słupek bramki gospodarzy. Chwilę później próbowali Marcin Urynowicz oraz Adrian Błąd, jednak żadna z tych prób nie zaskoczyła Sebastiana Madejskiego. GieKSa cofnięta pozwalała rozgrywać Motorowi i czekała na błędy oraz możliwość wyprowadzeniu kontrataku.

Niestety w 31. minucie to Piotr Ceglarz, były gracz GKS-u, wykorzystał nasz błąd. Obrona GieKSy pozwoliła mu wpaść w pole karne i ten z ostrego kąta oddał strzał tuż obok dalszego słupka dając gospodarzom prowadzenie. Katowiczanie byli pogrążeni w swoich problemach. W 36. minucie żółtą kartkę za faul w polu karnym obejrzał Danian Pavlas. Do piłki podszedł Rafał Król, ale Patryk Królczyk popisał się znakomitą interwencją zatrzymując strzał, który mógł podwyższyć prowadzenie gospodarzy. Najlepszą okazję przed przerwą miał Danian Pavlas. Przebił się przez dwóch obrońców i wpadł w pole karne, szukał kolegi ustawionego w okolicach piątego metra, lecz dobrze jego zamiary przeczytał jeden z defensorów wybijając piłkę.

Przed przerwą katowiczanom nie udało się doprowadzić do remisu. Za to w 47. minucie Dominik Kościelniak podał w pole karne, Filip Kozłowski wykorzystał zamieszanie w polu karnym i doprowadził do wyrównania. W 64. minucie nieporozumienie w defensywie GieKSy mógł wykorzystać Daniel Świderski, na nasze szczęście w momencie podania był na pozycji spalonej. Chwilę później dobrym strzałem z pola karnego odpowiedział Arkadiusz Woźniak, ale dobrze ustawiony był Madejski. W 79. minucie Motor popełnił kosztowny błąd przy rozegraniu, ale strzał Piotra Kurbiela został niestety zablokowany. Niestety wróciły stare demony, bo w samej końcówce spotkania Świderski wykorzystał dobre podanie kolegi i przelobował Królczyka przywracając Motor na prowadzenie. GieKSa walczyła do końca i w 93. minucie domagała się ręki w polu karnym po strzale Woźniaka. Sędzia jednak niczego się nie dopatrzył. Mecz zakończył się porażką katowiczan.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GieKSa mierzyła się z Motorem mocno osłabiona brakiem podstawowego bramkarza Bartosza Mrozka. Mecz odbył się w środę 19 maja na Arenie Lublin i był to pierwszy mecz Trójkolorowych na tym nowym stadionie.

Początek meczu był bardzo chaotyczny z obu stron. Drużyną prowadzącą grę była zdecydowanie GieKSa. Oddawaliśmy strzały na bramkę Madejskiego i rozgrywaliśmy szybko piłkę. Z każdą minutą jednak do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W zasadzie do 31. minuty zawdzięczaliśmy im samym brak zagrożenia pod naszą bramką, ponieważ grali mocno niedokładnie i w wielu akcjach podejmowali złe decyzje. Pewna ilość niedokładności niestety się skończyła właśnie we wspomnianej minucie spotkania. Ceglarz zatańczył z piłką, ogrywając Jędrycha jak dziecko i strzelając mocno po długim rogu, nie dał szans Królczykowi na dobrą interwencję. Nasz bramkarz pokazał się z bardzo dobrej strony w 37. minucie, kiedy obronił strzał z rzutu karnego Króla. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się pod dyktando gospodarzy, a rozgrywanie akcji w naszych szeregach powodowało strach i paniczne pozbywanie się piłki.

Na drugą połowę trener Górak zdecydował się wprowadzić Rafał Figiela i Dominika Kościelniaka kosztem Gałeckiego i Sanockiego. Świetnie weszli w drugą połowę Trójkolorowi. To właśnie wprowadzony Figiel pociągnął z piłką dłuższy dystans i dograł do Kościelniaka na prawo, który dośrodkował do Kozłowskiego, a ten na raty trafił do siatki i wyrównał stan meczu. Spotkanie było bardzo wyrównane aż do 86. minuty, kiedy po sporej kontrowersji, gdzie rywal zagrał ręką, Motor zdobył bramkę na 2:1 po efektownym lobie Świderskiego. GieKSa miała jeszcze okazje w końcówce na doprowadzenie do remisu, jednak nasi zawodnicy nie byli w stanie pokonać bramkarza rywali, przy okazji upominając się u sędziego o podyktowanie rzutu karnego. Kontrowersje w tym meczu to jedno, ale trzeba przyznać, że jest to porażka na własne życzenie.

Źródło: GieKSa.pl