SK Sigma Olomouc 0-1 FC Baník Ostrava

02.05.2004, niedziela

Relacja Banika

Nas 2500 (w tym 25 GKS i 2 Spartak). 60 naszych jest bez policji w mieście, lecz Sigma odmawia wszystkie formy walki (banda na bandę lub chociaż po 15), jednak koło stadionu dochodzi chyba do 10 starć małych grupek, z czego tylko jednego nie wygraliśmy.

Źródło: zin DIABLOS 2004 nr 9 (Ruda Śląska) 

Relacja GieKSiarza (Cieszyn)

Ten weekend pozostanie w naszej pamięci na bardzo długo z kilku powodów. 1 maja Polska weszła do UE, 2 maja Banik zdobył mistrza, a 3 maja zaliczyliśmy wyjazd do Polkowic. A więc po kolei. Na początku Banik na ten mecz miał dostać 500 biletów, potem 1000, a w końcu dostali 3000. Ustalamy, że jedziemy z nimi w 25 osób mocno wyselekcjonowanej grupie. Chciało jechać zdecydowanie więcej osób, ale takie były ustalenia i koniec!

Jesteśmy pewnie, że Banik zrobi mistrza i będzie co wspominać, ale wiadomo… piłka jest okrągła, a bramki są dwie 🙂 Poza tym Banik na Sigmie nie wygrał chyba 7-8 lat. Podroż do Ostravy mija szybko i przyjemnie na przejściu granicznym witają nas celnicy, którzy mają problem utrzymać pion. Na miejscu jesteśmy około 9:00, wszyscy spotykamy się na dworcu – dostajemy bilety i dowiadujemy się, że pojadą trzy pociągi. Podróż mija szybko i przyjemnie – umacniamy zgodę. W Olomouncu ściągnięto policję chyba z całych Czech 🙂 Po wyjściu z dworca zaprowadzają nas do jakieś knajpy i siedzimy tak kilka godzin (wypijamy wszystkie trunki jakie tam były:)). Dojeżdża drugi i trzeci pociąg, wspólnie udajemy się na stadion Sigmy. Zajmujemy trybunę gdzie normalnie siedzi młyn Sigmy 🙂 Zaczyna się meczyk, Sigma strzela gola, ale sędzia go nie uznaje. Chyba w pierwszej połowie jest rzut rożny dla Banika i kumpel mówi, że padnie bramka i faktycznie pada gol! Wybucha wielka radosć na sektorze, potem płyną minuty, ale wynik nie ulega zmianie. Około 80 minuty wszyscy krzyczą już tylko jedno: „Banik Mistr”!!! Fajnie wyglądało to kiedy na sektorach Sigmy kibice z Ostravy wyciągają szaliki flagi i bawią się razem z nami. Wreszcie sędzia kończy mecz!!! Wpadamy na murawę i razem z piłkarzami cieszymy się z mistrzostwa. Bawimy się na murawie około godziny, potem udajemy się w kierunku dworca – wszyscy mamy znakomite humory.

Wsiadamy do pociągu, którym udajemy się do Ostravy, całą drogę bawimy się w najlepsze. Wjeżdżając do Ostravy czeka telewizja i wędruje z nami przez miasto na rynek. W drodze na rynek ludzie z pobliskich bloków śpiewają z nami, piją, cieszą się. Dochodzimy na rynek gdzie wjeżdża autokar z piłkarzami Banika i zaczyna się feta. Trudno opisać wrażenia, trzeba to przeżyć. Po dwóch godzinach spędzonych na rynku udajemy się do Parlamentu gdzie bawimy się dalej. Niestety musimy się zrywać do Katowic ponieważ rano czeka nas wjazd do Polkowic. Jeszcze raz gratulujemy Banikom mistrzostwa, dziękujemy za gościnę i w dobrych humorach wracamy do Katowic. W pamięci utkwiła mi jedna rzecz z tego wydarzenia: to jak na rynku jeden z piłkarzy Banika zaintonował „GKS KATOWICE” i cały rynek zaczął to krzyczeć. Dla takich chwil warto żyć 🙂

Jackoow