GKS Katowice 0-0 GKS Górnik Łęczna

25.04.2024, czwartek 20:30 – widzów 2863

Relacja GieKSiarza

Czwartkowe spotkanie dwóch górniczych klubów z różnych województw, przyciągnęło na Bukową niespełna 3 tysiące widzów. Z nami tego dnia ok. 30 przedstawicieli Torcidy – dzięki! Na Blaszoku, choć tłumów nie było, to doping był solidny. Wisi 8 flag na płocie i powiewa jeden sztandar: kratownica.
Co do przyjezdnych z grodu dzika, to zjawili się w 16 głów bez flag. Nie dopingują, zaznaczyli tylko swoją obecność. Ogólnie mecz bez historii, zarówno na trybunach, jak i na murawie, gdzie spotkanie kończy się bezbramkowym remisem.

Oflagowanie: transparent MAŁOLACI TO WARIACI (S2), CRAZY BOYS, HANYSOWO, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, DUMA ŚLĄSKA, JAWORZNO, oraz na gnieździe LIGOTA i PIOTROWICE.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FILM: 25.04.2024 GKS Katowice – Górnik Łęczna SKRÓT

FILM: 25.04.2024 GKS Katowice – Górnik Łęczna KONFERENCJA

FILM: 25.04.2024 GKS Katowice – Górnik Łęczna KULISY

FILM: 25.04.2024 GKS Katowice – Górnik Łęczna DOPING

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski (74. Kacper Pietrzyk), Märten Kuusk, Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Janiszewski, Grzegorz Rogala (64, Mateusz Mak) – Adrian Błąd (90. Jakub Arak), Antoni Kozubal, Bartosz Baranowicz (64. Shun Shibata), Mateusz Marzec – Sebastian Bergier.
Trener: Rafał Górak

Górnik Łęczna: Gostomski – Lukas Klemenz, Durmus, Deja, Żyra (60. Pawlik), Łukasiak (74. Gąska), Młyński (60. Starzyński), Bednarczyk, Zbozień (83. Podliński), Cisse, Marko Roginić (60. Warchoł).
Trener: Pavol Staňo (Słowacja)

Sędzia: Łukasz Karski (Słupsk).
Ż. kartki: Marcin Wasielewski (13), Bartosz Baranowicz (51) – Marko Roginić (31), İlkay Durmuş (41)

W chłodny czwartkowy wieczór, GKS Katowice przed własną publicznością mierzył się z Górnikiem Łęczna w ramach 29. kolejki spotkań Fortuna 1 Ligi. W wyjściowej jedenastce z Katowic doszło do paru zmian. Märten Kuusk wrócił do linii obrony po dwumeczowej pauzie spowodowanej czerwoną kartką, a Mateusz Marzec wrócił po pauzie spowodowanej przekroczeniem limitu żółtych kartek. Z kolei w środku pola Bartosz Baranowicz zastąpił Shuba Shibatę. W trakcie pierwszych 10 minut to goście byli aktywniejsi. Najpierw groźnie uderzał Adam Deja, a w 8. minucie bramce Dawida Kudły zagroził Jakub Bednarczyk. GieKSa potrzebowała chwili, by dojść do głosu.

Najgroźniejszą akcję przeprowadziliśmy w 29. minucie, gdy Mateusz Marzec znalazł się tuż przed polem karnym bez obrońcy i oddał strzał po ziemi. Dobrze ustawiony Maciej Gostomski bez większych problemów złapał próbę naszego pomocnika. Chwilę później w starciu z Marko Roginiciem ucierpiał Arkadiusz Jędrych. Kapitan potrzebował chwili po tym, jak otrzymał uderzenie w twarz z wyciągniętej nogi. Na szczęście kontynuował grę. W końcówce pierwszej połowy żadna z drużyn nie stworzyła zagrożenia i na przerwę schodziliśmy z bezbramkowym remisem.

W 62. minucie Piotr Starzyński urwał się Arkadiuszowi Jędrychowi i wpakował piłkę do siatki. Na szczęście dla GieKSy, sędzia wskazał pozycję spaloną i nadal było 0:0. W tym fragmencie spotkania znacznie lepiej radzili sobie goście, mocno na nas naciskając i zmuszając do błędów. W 70. minucie przed ogromną szansą stanął Marten Kuusk. Wykorzystał zamieszanie w polu karnym i uderzał z kilku metrów. Trafił niestety prosto w dobrze ustawionego Gostomskiego. W 76. minucie potężną bombę z rzutu wolnego posłał w kierunku naszej bramki Michał Pawlik, ale futbolówka minęła słupek. Ostatecznie przy Bukowej bramki nie padły.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po bezbarwnym meczu GieKSa remisuje z Górnikiem Łęczna 0:0, tracąc trzecie miejsce w tabeli na rzecz GKS-u Tychy.

Mecz rozpoczął dalekim wykopem Arkadiusz Jędrych, Adrian Błąd niestety nie miał szans w walce o piłkę z rosłymi stoperami gości. W 2. minucie Łukasiak zgrał do dobrze ustawionego Adama Deji, który nieczysto uderzył i Dawid Kudła bez problemów wyłapał uderzenie. GieKSa nie potrafiła przejąć inicjatywy, Górnik Łęczna zdominował pierwsze minuty i zdobywał kolejne stałe fragmenty w okolicy “szesnastki” gospodarzy. W 7. minucie Grzegorz Rogala próbował zaskoczyć bramkarza centrostrzałem spod linii bocznej, trafił jednak w chorągiewkę po drugiej stronie murawy. W odpowiedzi Bednarczyk zewnętrzną częścią stopy strzelił wprost w rękawice bramkarza Trójkolorowych. 11. minuta to bardzo niecelne zagranie Mateusza Marca w środku pola, na szczęście bez konsekwencji. Rywale rozpamiętywali straconą szansę, a w tym czasie Rogala urwał się lewym skrzydłem, Maciej Gostomski uprzedził go jedynie o ułamek sekundy. Cztery minuty później znów czujnie interweniował Kudła przy głębokiej centrze rywali, którzy mieli mnóstwo miejsca na konstruowanie swoich akcji. W 16. minucie swój katastrofalny błąd w wyprowadzeniu naprawił Baranowicz, a rywale już szykowali się do wyjścia dwóch na jednego. W 19. minucie po przechwycie Wasielewskiego Błąd posłał podanie na 8. metr, wybitą piłkę zebrał Janiszewski, ale uderzył wysoko nad poprzeczką. Po przechwycie Kuuska w 20. minucie GieKSa wyprowadziła szybką kontrę, a niecelnie strzelał Adrian Błąd. Dobra piłka Błąda do Marca cztery minuty później, a ten po solowej akcji nie potrafił wybrać między dośrodkowaniem a strzałem. W odpowiedzi Ilkay Durmus posłał piłkę wysoko nad stadion przy próbie dośrodkowania – nie był to najefektowniejszy okres tego spotkania. Okazja na szybką kontrę Mateusza Marca po przejęciu? Nic bardziej mylnego, oba zespoły sumiennie wymieniały kilka podań w defensywie przed każdą akcją. W 29. minucie Baranowicz przejął futbolówkę i szybkim podaniem ta znalazła się pod nogami Marca, który oddał piłkę golkiperowi gości kiepskim strzałem. Groźna sytuacja miała miejsce w okolicach 30. minuty, gdy Roginić nieumyślnie kopnął Jędrycha w głowę, a ten padł na murawę. Kapitan GieKSy zdołał wrócić ostatecznie do gry po dłuższej przerwie. Następny okres to nieudane próby skonstruowania ataku po obu stronach, piłkarze mieli problem z wykonaniem kilku celnych podań. W 41. minucie brutalnie potraktowany został przy linii bocznej Wasielewski, za co rywal obejrzał żółty kartonik. Wrzutka Kozubala z rzutu wolnego została pewnie wybita przez gości. Co chwilę oglądaliśmy zatrzymania gry i stałe fragmenty, co zupełnie zabiło dynamikę meczu. W ostatnich chwilach pierwszej części Bergier sprytnie przepuścił między nogami podanie Wasielewskiego, ale nie połapał się w tym Kozubal.

Na początku drugiej połowy Jędrych prezentował się bardzo niepewnie, poświęcając zbyt dużo czasu na podejmowanie decyzji. Łatwo ograny Rogala miał na szczęście za plecami Janiszewskiemu, który podręcznikowo zażegnał niebezpieczeństwa. Najwięcej emocji przysporzył Dawid Kudła, który w 50. minucie niemalże wprowadził futbolówkę do własnej bramki, w ostatniej chwili ją wybijając. W 53. minucie groźna strata Baranowicza dała szansę Górnikowi Łęczna na szybki kontratak, ale spalili akcję. Solowa akcja Marca w 57. minucie, Wasielewski zgrywa do Błąda, a ten kilkukrotnie kiksuje, wprowadzając sporą dawkę śmiechu na trybuny. Po wejściu na plac gry w 59. minucie Starzyński od razu rozpracował defensywę GieKSy i groźnie dośrodkował po ziemi, ale Jędrych przeczytał jego zamiary i wybił futbolówkę. Minutę później otrzymał kapitalne podanie od Warchoła i wpakował bramkę na 1:0, na szczęście wcześniej znalazł się na pozycji spalonej. Katastrofalny okres GieKSy, której nie wychodziło absolutnie nic, trener Rafał Górak musiał zareagować zmianami. W 66. minucie Arkadiusz Jędrych sprezentował rywalom wspaniałe podanie i mieli szansę wyjść dwóch na jednego, Kuusk na szczęście zdołał powstrzymać ten atak w ostatniej chwili. Mateusz Mak i Marzec starali się złamać obronę z Łęcznej w 70. minucie, ostatecznie zdobyli rzut rożny. Po stałym fragmencie najpierw uderzał Janiszewski, a poprawiał Kuusk. Drugi corner to zablokowana próba Marca – pierwsza groźna sytuacja gospodarzy w tej części gry. Osamotniony Kuusk nie zdołał powstrzymać dwóch rywali na skrzydle w 77. minucie, Warchoł nie skorzystał jednak z dogodnej pozycji i nieczysto trafił w piłkę. W 85. minucie Pietrzyk zagrał długie podanie w kierunku Maka, ten nie zdołał dojść do futbolówki. Po chwili trybuny zobaczyły strzał Sebastiana Bergiera, bardzo daleki od bramki. Kolejny rzut rożny, wrzutka Marca, znów niecelne uderzenie. W 90. minucie na boisku pojawił się Jakub Arak.

Źródło: GieKSa.pl