KS Polonia Warszawa 1-2 GKS Katowice

28.04.2024, niedziela 15:00 – widzów 2352

Relacja GieKSiarza

Mecze Ślązaków z warszawiakami od zawsze budziły inne emocje niż z kibicami z pozostałych miast. Ciśnienie na ten wyjazd było, delikatni mówiąc spore, tym bardziej że stolicy Polski od dawna nie mieliśmy sposobności zwiedzić, przy okazji naszych meczów. Na Konwiktorskiej 6, nie było nas od dwóch dekad, a prawda też jest taka, że nasze liczby w przeszłości tam, nie należały do najlepszych. Wyjazd na Polonie Warszawa stał się więc dla Wyjazdowych Koneserów białym krukiem, bo nie wielu z aktualnej ekipy wyjazdowej GieKSy, mogło się pochwalić obecnością na „K6”. Niestety próby zwiększenia puli biletów, spełzły na niczym, a wyczyny stołecznej psiarni podczas wizyt innych kibiców sprawiły, że podjęliśmy decyzję o wyjeździe jedynie w gronie z biletami.
W podróż ruszyliśmy chwilę przed 9:00, poruszając się drogami asfaltowymi. Cały czas jadąc w obstawie, lecz problemy rozpoczęły się dopiero z mundurowymi w województwie mazowieckim. Tuż przed wjazdem do Warszawy, psiarscy robią pokazówkę i ściągnęli nasze autokary na pobocze w celu przeszukania luków bagażowych. Tu nad wyraz było widać, że zlikwidowanie jakiegokolwiek wymagań do służby, owocuje znacznym wzrostem ilości policjantek… Tutaj zaś znane polskie skróty JP czy CHWDP, nabierają nowych znaczeń.
Na godzinę przed pierwszym gwizdkiem wjeżdżamy do parku Romualda Traugutta, skąd czekał nas krótki spacer pod sektor gości, gdzie policjantki wyłapywały z tłumu na chybił trafił kibiców, którzy byli zabierani na osobiste przeszukanie. Dwóch z nas tak im się spodobało, że zostali wypuszczeni dopiero po meczu, z wnioskami do sądu — ACAB!
Mundurowi panoszyli się strasznie. Nawet wyręczyli ochronę przy kontroli naszych flag, co zrobiono przed stadionem. Na szczęście nie wymyślali żadnych absurdów i wszystko weszło, a większości z nas udało się wejść na stadion przed startem spotkania. Był nas lekki nadkomplet, dokładnie 357 osób, w tym wsparcie Górnika Zabrze (4) i JKS-u Jarosław (1) – dzięki. Dominował kolor żółty, lecz kilka osób wyłamało się z obowiązującego tego dnia dress code, zapominając, że „czarne koszule to ciule”. Dopingiem nie ulegaliśmy miejscowym, którzy niespodziewanie dobrze się prezentowali. Nasz wokal ma swoje lepsze i gorsze momenty. Na pewno nie pomagała gra naszej drużyny i utrata bramki na początku spotkania. Infrastruktura niskiej i podłużnej trybuny również, tym bardziej że wielu z nas zrobiło sobie wolne od wokalnego wsparcia, zasiadając na koronie sektora.
Na wyposażeniu mamy 6 flag na płot i jeden sztandar na kiju, kratownice. Poza tym wisi także transparent z pozdrowieniami dla naszych zabrzańskich braci, którzy mają problemy z wymiarem (nie)sprawiedliwości.
Najgłośniejsi byliśmy w doliczonym czasie, gdzie najpierw GKS wyrównuje z rzutu karnego, a chwilę później wychodzi na prowadzenie. Euforia nie do opisania! Ten moment mogło przerwać kolejne trafienie do naszej siatki, lecz sędzia nie uznał gola z powodu poprzedzającego to faulu. Chwilę później ostatni gwizdek i feta na sektorze po zdobyciu cennych 3 punktów. Niektórzy nawet nawoływali piłkarzy do podejścia pod sektor, lecz ci tylko podziękowali za doping brawami ze środka murawy. Pojawiły się nawet okrzyki „Jakub Arak”, na cześć zdobywcy zwycięskiej bramki, jednak najbardziej niefortunnie wyszła przyśpiewka zaintonowana po celebracji dziękczynnej z drużyną. Z naszego sektora poleciało „LTSK”, co Poloniści, którzy jeszcze nie zdążyli wyjść, odebrali z entuzjazmem, jakby to był ukłon w ich stronę. Niepotrzebnie! My nie lubimy wszystkich warszawiaków!
Ogólnie co do Czarnych Koszul to względem naszej ostatniej wizyty sprzed 20 lat, to prezentowali się przyzwoicie. Młyn został przeniesiony z trybuny kamiennej na główną, gdzie dopingowali cały mecz, wywieszając cztery flagi. Po meczu, niezadowoleni z wyniku, wpadli swoim piłkarzom do szatni. Sam stadion wiele się nie zmienił przez te wszystkie lata i obok naszego, jest jednym z nielicznych na poziomie centralnym, który aż kipi klubową historią. O tym przypominają też stadionowe graffiti tak jak ten ku czci Powstańców Warszawskich, bo przecież to właśnie „K6”, było jedną z aren walk z niemieckim okupantem podczas II wojny światowej.
Po meczu dość długo czekaliśmy na wyjście ze stadionu, lecz gdy w końcu to się stało, bez przeszkód wróciliśmy do autokarów i opuściliśmy miasto, którego historia aż kipi od polskich bohaterów, a dziś włada nim lewacka zaraza.
Na powrocie, na postoju białe kaski wpadają do jednego z autokarów, z którego wyciągają jednego z małolatów, robiąc przy tym pełen rozpie*dol. Atmosfera się zagęściła i brakowało tylko kolejnej iskry, by doszło do dymu z palanterią. Wszystko się jednak rozeszło po kościach, bo za obrazę mundurowych przyśpiewkami typu „zawsze i wszędzie” poszedł jedynie kwit. Psiarscy szukali jeszcze głupiego, który miał posprzątać śmieci spod autokaru, które wypadły podczas bohaterskiej akcji mundurowych pacyfikujących dzieciaka, lecz ani kierowca, ani kibice się nie ugięli. Psiarnia tylko usłyszała, że sama ma posprzątać bajzel, który zrobiła, a jeden z nas prześmiewczo przyniósł im nawet worek na śmieci. Szach i mat!
Chwile później ruszyliśmy w dalszą drogę, meldując się już bez przygód, w górnośląskiej stolicy o 22:30.

Oflagowanie: VIP, PIOTROWICE, GKS KATOWICE (gardina), DUMA ŚLĄSKA, HANYSOWO, GzG’05, transparent TORCIDA PDW.

Giszowiec obecny w 35 głów. Koszt 140 zł.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FILM: 28.04.2024 Polonia Warszawa – GKS Katowice KONFERENCJA

FILM: 28.04.2024 Polonia Warszawa – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 28.04.2024 Polonia Warszawa – GKS Katowice KULISY

FILM: 28.04.2024 Polonia Warszawa – GKS Katowice DOPING

Relacja sportowa

Polonia Warszawa: Lemanowicz – Grudniewski (77. Majsterek), Bajdur (85. Oliwier Wojciechowski), Kobusiński (85. Tomczyk), Okhronchuk, Koton, Biedrzycki, Pleśnierowicz, Zawistowski (69. Fadecki), Kowalski-Haberek, Michalski (77. Kluska).
Trener: Rafał Smalec

GKS Katowice: Dawid Kudła – Mateusz Marzec, Märten Kuusk , Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Janiszewski (77. Aleksander Komor), Bartosz Jaroszek (66. Pietrzyk) – Adrian Błąd, Antoni Kozubal, Bartosz Baranowicz (58. Shun Shibata), Mateusz Mak (77. Szymon Krawczyk) – Sebastian Bergier (66. Jakub Arak).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Mateusz Michalski (7) – Arkadiusz Jędrych (90), Jakub Arak (94)
Sędzia: Paweł Malec (Łódź).
Ż. kartki: Władysław Ochronczuk () – Sebastian Bergier (14), Märten Kuusk (51),

W meczu 30. kolejki GKS Katowice przy ul. Konwiktorskiej w Warszwie zmierzył się ze stołeczną Polonią. Absencja naszych zawodników przez kontuzje i kartki spowodowały, że w wyjściowej jedenastce doszło do kilku zmian. Na wahadle pojawili się Mateusz Marzec oraz Bartosz Jaroszek, natomiast Mateusz Mak wrócił do linii pomocy. Wynik spotkania w 7. minucie otworzył Mateusz Michalski, który dostał mocne podanie tuż przed bramką Dawida Kudły i dołożył nogę przekierowując jej lot w kierunku bramki. W 18. minucie potężną bombę w stronę bramki Polonii posłał Mateusz Marzec. Do odbitej piłki dopadł Mateusz Mak, ale nie był w stanie skutecznie dobić. Wpadł w bramkarza Jakuba Lemanowicza i na szczęście groźne zderzenie skończyło się na strachu.

W kolejnej akcji odpowiedzieć mogli gospodarze. Bartosz Biedrzycki otrzymał podanie przed bramkę Kudły i tylko jego brak skuteczności uratował nas przed utratą drugiego gola w tym spotkaniu. W 31. minucie ponownie spróbował Marzec. Tym razem jego uderzenie po ziemi złapał dobrze ustawiony bramkarz. W kolejnych dwóch akcjach bramce GKS-u najpierw zagroził Szymon Kobusiński, a chwilę później Krzysztof Koton. W pierwszej próbie piłkę złapał Kudła, a w drugiej futbolówka przeleciałą nad poprzeczką. Przed końcem pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i na drugie 45 minut wracaliśmy ze stratą jednego gola.

Największe zagrożenie na połowie Polonii stwarzał Marzec, który tuż po rozpoczęciu drugiej połowy uderzał obok słupka bramki gospodarzy. W 67. minucie świetną interwencją w naszym polu karnym popisał się Marten Kuusk, który odebrał piłkę Michałowi Bajdurowi tuż przed strzałem. Uchronił GieKSę przed utratą drugiego gola. W 74. minucie Shun Shibata posłał długie podanie za obronę, do którego dopadł Jakub Arak. Nasz napastnik uderzał głową, ale Lemanowicz złapał piłkę. W 88. minucie bardzo blisko gola był Aleksander Komor, ale obrońcy udało się wybić piłkę z linii bramkowej! Po analizie VAR, sędzia pokazał na rzut karny dla GKS-u. W 90. minucie pewnie jedenastkę wykorzystał Arkadiusz Jędrych. Kilka minut później Jakub Arak uderzył głową po podaniu Adriana Błąda i wyprowadził GKS na prowadzenie! GieKSa przesądziła o zwycięstwie w samej końcówce spotkania.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Mimo fatalnej pierwszej części i kiepskiej postawy przez większość drugiej GieKSa zdołała odwrócić losy meczu w końcówce i ostatecznie wywieźć z Warszawy trzy punkty.

GieKSa rozpoczęła spotkanie w swoim stylu, dalekim wykopem Arkadiusza Jędrycha. Polonia była jednak znacznie aktywniejsza, nie pozwalając GieKSie na opuszczenie własnej połowy. Złe podanie Janiszewskiego w prostej sytuacji w 3. minucie, z szansy na kontratak zrobiło się znów groźnie. Jaroszek zdołał zatrzymać ten atak, wybijając na aut. Niefortunna interwencja Kuuska w 6. minucie pozwoliła Polonii na przedarcie się w pole karne, tam Kobusiński czekał na piłkę. Wstrzelił ją wprost w Michalskiego, który nieco zaskoczony cieszył się z bramki. W odpowiedzi Adrian Błąd starał się dorzucić piłkę do Sebastiana Bergiera, ten w trudnej sytuacji zdołał tylko zgrać do Mateusza Marca. Piłka trafiła pod nogi Baranowicza, a jego centrostrzał został wyłapany przez dobrze ustawionego Lemanowicza. Po zdobytej bramce gospodarze cofnęli się, dając dużo pola do gry GieKSie. Strata Kuuska w 12. minucie w ofensywie, faulem taktycznym ratować sytuację musiał Mateusz Mak, tym razem skończyło się na słownym upomnieniu. Minutę później kartonik zobaczył Sebastian Bergier, który przy odbiorze uderzył rywala łokciem w twarz. Piłkę za linię obrony zagrał Okhronchuk, Biedrzyckiego zdołał uprzedzić Jaroszek. W 15. minucie spod pressingu przeciwnika uwolnił się Jędrych, posyłając mu futbolówkę między nogami. Zapoczątkowało to ładną akcję GieKSy, po przerzucie Adriana Błąda uderzał najpierw Marzec z dystansu, potem dobijał Mak, a Lemanowicz przy interwencji mocno ucierpiał, zderzając się z naszym pomocnikiem. Świetne zachowanie golkipera, który uchronił swój zespół przed utratą gola. Kolejne złe wybicie Kuuska w 18. minucie i znów Polonia była w natarciu. Rozklepali defensywę GieKSy, Biedrzycki wślizgiem zagrał po ziemi do Kobusińskiego, a ten uderzył także wślizgiem, minimalnie chybiając, Kuusk z Janiszewskim zupełnie stracili go z radarów. Trójkolorowi nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze grającą Polonię. W 30. minucie Michalskiego dobrze wypchnął Janiszewski, gospodarze cały czas dominowali na murawie. Dobrze wyprowadził piłkę Jaroszek, Kozubal rozegrał do Marca, a ten uderzył wprost w golkipera. Dłuższą przerwę po faulu na Michalskim zawodnicy przeznaczyli na uzupełnienie płynów. Piękną akcję Polonii, wyprowadzoną przez Bajdura, Koton zwieńczył niecelnym strzałem z dogodnej sytuacji, zmarnowana stuprocentowa okazja. Strata Maka w defensywie w 40. minucie, ale Zawistowski na szczęście nie potrafił podjąć szybkiej decyzji o podaniu. Kolejna składna akcja gospodarzy, Dawid Kudła musiał czujnie wyjść do piłki. GieKSa zupełnie nie radziła sobie z teoretycznie dużo słabszym rywalem, który szybkimi podaniami omijał defensywę gości. W doliczonym czasie gry dobrze centrował Kozubal w stronę Bergiera, wywalczył tym zagraniem rzut rożny. Po dośrodkowaniu katastrofalnie piłkę zebrał Błąd, oddając posiadanie gospodarzom, napędzając tym samym ich dynamiczny kontratak.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił, Trójkolorowi nadal nie mieli skutecznego planu. Okhronchuk znalazł się w dobrej sytuacji, zdecydował się jednak poprawić sobie piłkę i w następstwie faulował Kozubala. Po drugiej stronie Baranowicz miał szansę na oddanie strzału z dogodnej pozycji, ale również zwlekał z uderzeniem. W 49. minucie dobrą wrzutkę posłał Marzec, odbita piłka wyszła za linię końcową. Niepotrzebny faul Baranowicza, poirytowany tą decyzją sędziego żółtą kartką za swoje zachowanie ukarany został Kuusk. Po rzucie wolnym prawą flanką ruszył Zawistowski, mijając zdezorientowanego Janiszewskiego, i dograł na krótki słupek, udało się ostatecznie zażegnać niebezpieczeństwo. W odpowiedzi Jędrych przerzucił do Marca, ten zgrał do Błąda, a pomocnik GieKSy zagrał zdecydowanie zbyt krótko w pole karne. Z kontratakiem ruszyła Polonia, w kluczowym momencie Janiszewski stanął na wysokości zadania i powstrzymał natarcie gospodarzy. GieKSa zabunkrowała się w szesnastce, a rywale wykorzystali ten fakt, transportując piłkę do Bajdura, który nie zdołał jej dobrze opanować i uderzył zbyt lekko z krawędzi pola karnego. Strata Bergiera w 60. minucie, Jaroszek nie zdołał dogonić Biedrzyckiego, wszystko wyjaśnił Shun Shibata. Kolejna katastrofalna decyzja napastnika GieKSy zaprzepaściła dobry wypad, podawał do nikogo. W 65. minucie na murawie pojawił się Jakub Arak. Strata Kozubala w 66. minucie, fatalne zachowanie Janiszewskiego, Bajdur bliski był zdobycia bramki. Mak oddał posiadanie przeciwnikowi kiepskim podaniem, Janiszewski znów dał się łatwo ograć, podanie w pola bramkowe przeciął Dawid Kudła. W 73. minucie Zawistowski spojrzał w oczy Janiszewskiemu, po czym przebiegł obok niego i uderzył na bramkę. Minutę później Shibata dobrze zagrał za plecy defensora, a Jakub Arak szczupakiem oddał strzał, który bez problemów obronił Lemanowicz. W 80. minucie wrzutka Marca na środkowego napastnika została przecięta. Dwie minuty później Biedrzycki najpierw zbyt pochopnie zdecydował się na zagranie w pole karne po dobrym wyskoku za plecy defensywy GieKSy, a później po drugiej stronie dobrze minął rywala Jakub Arak. Jego podanie nie dotarło jednak do adresata i znów gospodarze rozpoczęli konstruowanie ataku. W 86. minucie piłka niemalże znalazła się w siatce po stałym fragmencie gry, obrońcy wybili ją z linii bramkowej dwukrotnie. Najpierw okazji nie wykorzystał Arak, a później, mając przed sobą tylko bramkarza, Aleksander Komor uderzył najgorzej, jak to tylko możliwe. Akcja się zakończyła, arbiter podbiegł do monitora… i podyktował rzut karny dla GieKSy! Po strzale Araka rywal zagrywał piłkę ręką. Z zimną krwią okazję wykorzystał kapitan Arkadiusz Jędrych. W czwartej minucie doliczonego czasu gry bramkę zdobył Jakub Arak, wyskakując najwyżej w polu karnym, a dośrodkowywał Adrian Błąd. W końcówce meczu piłka jeszcze zatrzepotała w siatce, gdy Kudła przy interwencji zderzył się z Komorem, ale wcześniej kapitan GieKSy był faulowany.

Źródło: GieKSa.pl