Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
06.12.2024, piątek 18:00 – widzów 3877
Relacja kibicowska
Niestety do Radomia nie było nam dane jechać, gdyż tamtejszy stadion nie posiada sektora gości i nikt się nie kwapi, by taki utworzyć na czas budowy reszty trybun przy ulicy Struga. Warchoły bez polotu i bez mobilizacji na ten mecz. Wywiesili dwa transparenty poświęcone zmarłym piłkarskim legendom: Radomiaka – śp. M. Czachor i Legii – śp. Lucjan Brychczy, bo ten drugi odszedł 2 grudnia, a minutą ciszy ku jego pamięci poprzedzono start spotkania. Poza tym kibice RKS-u odnieśli się do reform edukacji obecnego rządu, który chce wprowadzić lewicową ideologię do polskich szkół „NOWACKA ŁAPY PRECZ OD NASZYCH DZIECI”. Poza tym na trybunach obecny był Zielony Mikołaj, co jest częścią kultywowanej od lat akcji charytatywnej miejscowych kibiców.
FILM: 06.12.2024 Radomiak Radom – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 06.12.2024 Radomiak Radom – GKS Katowice SKRÓT
Relacja sportowa
Radomiak: Maciej Kikolski – Zié Ouattara, Raphael Rossi, Luizão, Paulo Henrique – Jan Grzesik (87, Guilherme Zimovski), Chrístos Dónis, Roberto Alves (84, Michał Kaput), Rafał Wolski, Vágner Dias (68, João Peglow) – Leonardo Rocha.
Trener: Bruno Baltazar (Portugalia)
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński, Märten Kuusk, Arkadiusz Jędrych, Borja Galán – Adrian Błąd (74, Mateusz Mak), Sebastian Milewski (68, Mateusz Marzec), Oskar Repka, Mateusz Kowalczyk (87, Bartosz Baranowicz) – Sebastian Bergier (74, Jakub Arak).
Trener: Rafał Górak
Bramki: Leonardo Rocha (49) – Sebastian Bergier (20)
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
Ż. kartki: Paulo Henrique (50), Zié Ouattara (53), Raphael Rossi (57), Chrístos Dónis (81), Rafał Wolski (90+2) – Marcin Wasielewski (56), Oskar Repka (59), Mateusz Mak (87).
Na koniec 2024 roku, GKS Katowice rozegrał wyjazdowe spotkanie z Radomiakiem Radom w ramach 18. kolejki spotkań PKO BP Ekstraklasy. W składzie katowiczan tylko jedna zmiana względem poprzedniego spotkania – Mateusz Kowalczyk w wyjściowej jedenastce zastąpił Mateusz Mak. Tuż przed rozpoczęciem spotkania nastąpiła jeszcze jedna zmiana. Za zgłaszającego dolegliwości chorobowe Lukasa Klemenza na boisku pojawił się Märten Kuusk. W pierwszych minutach to gospodarze częściej dochodzili do głosu. Jednak pierwszą groźną akcję przeprowadził GKS Katowice. Mateusz Kowalczyk odważnie wpadł w pole karne i podawał do Marcina Wasielewskiego, którego strzał zatrzymał się na słupku bramki Radomiaka. Po tej sytuacji to katowiczanie doszli do głosu.
W 20. minucie Sebastian Bergier dopadł do piłki zagrywanej w pole karne i będąc oko w oko z bramkarzem skierował futbolówkę do bramki dając GKS-owi prowadzenie. VAR długo całą sytuację analizował pod kątem spalonego, ale ostatecznie bramka została uznana. W kolejnych minutach kilka dośrodkowań Radomiaka i kilka prób głowa Leonardo Rochy. Żadna jednak Dawida Kudły nie zaskoczyła. Prawdziwą nawałnicę GieKSa przeżyła w ostatnich minutach pierwszej połowy, gdy Radomiak bardzo mocno rzucił się do ataku. Gospodarze w niemal każdej kolejnej akcji stwarzali zagrożenie. W 44. minucie Rocha wpadł z piłką w pole karne i był już przed Dawidem Kudłą. Fantastyczną interwencją popisał się jednak Alan Czerwińskiego zatrzymując jego strzał.
Na drugą połowę wracaliśmy z wynikiem 1:0 dla gości. Już na starcie Jan Grzesik w szybkiej akcji Radomiaka strzelił obok słupka. W 49. minucie gospodarze dopięli swego Leonard Rocha skierował piłkę do bramki stojąc tuż przed Kudłą. Gra w kolejnych minutach była mocno szarpana i oglądaliśmy prawdziwy festiwal żółtych kartek. GKS-owi w poczynaniach ofensywnych brakowało dokładności. W 75. minucie przejęliśmy piłkę przed polem karnym rywala. Mateusz Mak odegrał do Jakuba Araka, ale jego strzał przeleciał wysoko nad bramką Macieja Kikolskiego. Chwilę później Mak uderzał głową, lecz trafił prosto w Kikolskiego. Gole nie padły, zespoły podzieliły się punktami.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Tydzień temu zakończyliśmy rundę jesienną, w piątkowy, mikołajkowy wieczór przyszło się nam mierzyć już w ramach rundy wiosennej z naszym pierwszym ligowym rywalem – Radomiakiem. Dla katowiczan była to okazja, aby zrewanżować się piłkarzom Bruno Baltazara za inaugurację sezonu i przy okazji – zobaczyć, jaki progres poczynił nasz zespół od lipca. W składzie GKS nastąpiły dwie zmiany. Mateusza Maka zastąpił w wyjściowej jedenastce wracający po kontuzji Mateusz Kowalczyk, tuż przed meczem nastąpiła jeszcze jedna roszada – w miejsce awizowanego Lukasa Klemenza pojawił się Marten Kuusk. W Radomiaku również nastąpiły dwie zmiany. Michała Kaputa oraz pauzującego za kartki Bruno Jordao zastąpili Roberto Alves i weteran Rafał Wolski. Już w 1. minucie gospodarze mieli niezłą akcję, ale po dośrodkowaniu z prawej strony w pole karne, Paulo Henrique skiksował. Dwie minuty później po wrzucie z autu i przedłużeniu piłki Vagner Dias nieczysto uderzał z bliskiej odległości – nad poprzeczką. Po początkowym lekkim naporze katowiczanie przejęli piłkę, ale przez jakiś czas nie potrafili stworzyć żadnej sytuacji. W 12. minucie jednak byliśmy bardzo blisko gola. Pod linią autową odebrał rywalowi piłkę Kowalczyk, zagrał po ziemi w pole karne, a tam lewą nogą uderzył Wasielewski – piłka trafiła w słupek. W 20. minucie po odegraniu Kowalczyka z 16 metrów uderzał Kuusk, piłka po nodze trafiła do Bergiera, a ten bez problemów umieścił piłkę w siatce. Sędzia jeszcze długo sprawdzał, czy napastnik nie był na spalonym, gdyż sytuacja była bardzo stykowa, ale ostatecznie uznał bramkę. Dobra gra została nagrodzona prowadzeniem. W 26. minucie po dośrodkowaniu Wolskiego piłkarze Radomiaka reklamowali rękę Repki, ale sędzia pozostał niewzruszony. Chwilę później po indywidualnej akcji Galan strzelał nad poprzeczką. W 31. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony głową strzelał Rocha, ale świetnie obronił Kudła. Ogólnie Radomiak próbował się odgryzać, katowiczanie oddali nieco inicjatywę. W 41. minucie po ostrym dośrodkowaniu gospodarzy z prawej strony ratował sytuację Milewski, wybijając piłkę na róg. Po kornerze na raty próbował uderzać Wolski, ale jego strzały były blokowane. Końcówka była pod dyktando Radomiaka. W 44. minucie mieli oni doskonałą okazję – padł w polu karnym Kuusk, do pozycji strzałowej doszedł Rocha, ale ofiarnie zablokował go wślizgiem Czerwiński, a po próbie dośrodkowania napastnika Radomiaka, na róg wybijał Rocha. Udało się przetrwać napór i sędzia zakończył pierwszą połowę. Już w… 22 sekundzie drugiej połowy doskonałą okazję mieli gospodarze. Wolski wypuścił sam na sam Grzesika, który jednak uderzył bardzo niecelnie. Po chwili stało się to, co nieuniknione przy takim naporze gospodarzy. Dośrodkowanie i zgranie zamykał uderzeniem z kilkunastu metrów Wolski, po drodze piłka trafiła jednak w Rochę, który dołożył nogę i strzałem pod poprzeczkę wyrównał stan spotkania. Po chwili mogliśmy już przegrywać. Dośrodkowanie Alvesa zamykał strzałem głową Vagner Dias, ale po długim słupku uderzył po zewnętrznej jego stronie. W 64. minucie z dystansu uderzał Rocha, ale czujny był nasz golkiper. Radomiak posiadał przewagę, GKS z rzadka konstruował swoje akcje ofensywne, ale praktycznie nie podchodził pod pole karne rywala. W 71. minucie wprowadzony chwilę wcześniej Peglow kapitalny strzałem pod poprzeczkę próbował pokonać Kudłę, ale bramkarz świetnie interweniował. Po chwili w zamieszaniu podbramkowym i strzale Rochy wybijał piłkę Kuusk. W tym momencie przewaga gospodarzy była już ogromna. Kwadrans przed końcem mogliśmy mimo wszystko wyjść na prowadzenie. W polu karnym rezerwowy Mak odegrał do rezerwowego Araka, a ten w idealnej sytuacji fatalnie strzelił nad poprzeczką. W 78. minucie katowiczanie wyprowadzili kontrę, Wasielewski odegrał do Galana, ten dośrodkował do Maka, jednak pomocnik w bardzo dobrej sytuacji strzelił prosto w bramkarza. Chwilę później po naszym rzucie rożnym i błędzie Maka z własnej połowy ruszał na naszą bramkę, ale w polu karnym dał się dogonić. Po chwili mieliśmy deja vu, tym razem Mak zażegnał kontrę, wskakując na plecy przeciwnika. GieKSa po dobrym fragmencie meczu i zdobyciu bramki na większość spotkania całkowicie oddała inicjatywę rywalom. Radomiak raz po raz zagrażał naszej bramce i mieliśmy sporo szczęścia, że nie straciliśmy drugiego gola. Zespół dopiero w końcówce się otrząsnął, ale nie udało nam się zdobyć zwycięskiej bramki. Mecz zakończył się remisem. Z perspektywy przebiegu spotkania – trzeba powiedzieć, że dość szczęśliwym. Tym samym GieKSa kończy piłkarską jesień z dorobkiem 23 oczek.
Źródło: GieKSa.pl