Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
19.07.2025, sobota 20:15 – widzów 11 925
Relacja GieKSiarza
Inaugurację GieKSy w nowym sezonie rozpoczęliśmy domowym meczem z Medalikami, zanim jednak ten nastąpił, kibice byli na ustach wszystkich mediów już od jakiegoś czasu. Wszystko przez protest STOP IMIGRACJI, który odbywał się tego dnia w całym kraju, lecz jego szczególna część była właśnie w Katowicach. Bo to w naszym mieście spotkały się wszystkie główne i nie tylko, ekipy z regionu, które mimo nienawiści stanęły razem, by zamanifestować, jak kluczową sprawą jest zmiana polityki, która prowadzi do zniszczenia naszego kraju. Podobne manifesty były w całej Polsce, z udziałem lokalnych kibiców, tak jak to zrobili także nasi rywale z Częstochowy.
Jednak wieczorem każdy GieKSiarz myślał już tylko o meczu, przed którym było już dawno wiadome, że wszystkie karnety na Blaszok zostały wyprzedane. Także trybuna fanatyków jako jedyna cieszy się nie mniejszym zainteresowaniem jak w poprzednim sezonie. Tu już przed pierwszym gwizdkiem wszystkie miejsca były zajęte i wszyscy oczekiwali rozpoczęcia, upuszczając nieco wokalu trochę wcześniej. Doping niósł się niesamowicie, mobilizując do tego samego kibiców zasiadających na Wschodniej, której część śmiało można nazwać częścią naszego młyna. Bo kibice na tych sektorach nie siedzą, a dopingują ile sił razem z resztą.
Po kwadransie gry grupa Ultras GieKSa zaprezentowała kartoniadę z datą „1964” na żółto zielonej szachownicy, która po chwili została podświetlona żółtymi i zielonymi racami, kolorami zgodnie z obrysem prezentacji. Zadymiło się boisko i sędzia przerwał mecz na 3,5 minuty. Na wyposażeniu mieliśmy 10 flag, w tym dwie chorągwie. W przejściach pojawiły się wizytówki tych grup, które najlepiej przejeździły poprzedni sezon tj. Mysłowice, Piotrowice i Giszowiec. Poza tym, w związku z popołudniowym protestem, nie zabrakło barw narodowych i naszego transparentu z manifestacji „STOP IMIGRACJI”.
Kibice gości mimo zakazu pojawili się w Katowicach z naszą pomocą, co głośno zaznaczyliśmy przed meczem, śpiewając „piłka nożna dla kibiców”. Medaliki przyjechały na czarno w 583 osoby, w tym Chemik (11) i Lechia (1). Zasiedli w klatce, o co wnioskowała policja, której nie było w smak, by stali na naszych sektorach. RKS dopingował cały mecz z jedną flagą „RAKÓW DO KOŃCA”.
W 72. minucie mecz został ponownie przerwany. Wszystko przez rozpylenie gazu pieprzowego przez ochronę na zewnątrz stadionu, gdzie doszło do zgrzytu z kilkoma kibicami. Pech chciał, że wiatr przeniósł gaz na trybuny sektora rodzinnego, który w pośpiechu zaczął się ewakuować. Część osób wbiegło na murawę, a wkurwieni kibice rodzice, chcieli głów kasków. Raków tu tez nie był bierny i sytuacja się zagęszczała, tym bardziej że psiarnia zaczęła przygotowywać polewaczkę do wjazdu. Ta ostatecznie stanęła w progu, emocje opadły i jakoś się rozeszło bez awantury.
Mecz został dokończony i z pierwszych punktów cieszyli się przyjezdni. My jeszcze na odchodne pozdrowiliśmy głośno Oskara Repkę, który godnie nasz reprezentował w poprzednich latach, a dziś jest zawodnikiem Rakowa. Mecz oglądało blisko 12 tys. widzów.
Oflagowanie: CRAZY BOYS, SILESIAN FAMILY, GKS KATOWICE, PERSONA NON GRATA (duża), GzG’05, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), PIOTROWICE, POLSKA (mała kadrówka), transparent STOP IMIGRACJI, oraz chorągiew FURTOK #9 i POLSKA (herb).
Giszowiec wykupił minimum 187 karnetów na cały sezon 2025/2026, z czego zdecydowana większość na Blaszok. Ogólnie GKS sprzedał blisko 7200 karnetów.
Przed sezonem wydaliśmy parciane paski z klamrą GzG (80 sztuk) i komplety dresów (bluza, spodnie) w trzech kolorach: żółtym, zielonym i czarnym. Spodnie 57 sztuk, bluza żółta: 46 sztuk, zielona: 24 sztuki, czarna: 17 sztuk.
Relacja Medalików
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)
FILM: 19.07.2025 GKS Katowice – Raków Częstochowa KONFERENCJA
FILM: 19.07.2025 GKS Katowice – Raków Częstochowa SKRÓT
FILM: 19.07.2025 GKS Katowice – Raków Częstochowa KULISY
FILM: 19.07.2025 GKS Katowice – Raków Częstochowa KULISY (2)
FILM: 19.07.2025 GKS Katowice – Raków Częstochowa DOPING
Relacja sportowa
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (88, Konrad Gruszkowski), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán – Adrian Błąd (88, Jakub Łukowski), Mateusz Kowalczyk, Kacper Łukasiak (66, Marcel Wędrychowski), Bartosz Nowak – Maciej Rosołek (66, Aleksander Buksa).
Trener: Rafał Górak
Raków Częstochowa: Kacper Trelowski – Ariel Mosór, Zoran Arsenić, Strátos Svárnas – Fran Tudor, Oskar Repka, Karol Struski (65, 9Ibrahima Seck), Michael Ameyaw (90, Lamine Diaby-Fadiga), Patryk Makuch (84, Adriano Amorim), 14. Srđan Plavšić (65, Erick Otieno) – Jonatan Braut Brunes (83, Leonardo Rocha).
Trener: Marek Papszun
Bramki: – Jonatan Braut Brunes (51)
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Żółte kartki: Arkadiusz Jędrych (77) – Karol Struski (29).
W pierwszym meczu nowego sezonu GKS Katowice spotkał się na Arenie Katowice z wicemistrzem Polski – Rakowem Częstochowa. W wyjściowej jedenastce znaleźli się Kacper Łukasiak i Maciej Rosołek, dla których był to debiut w barwach GieKSy. Natomiast w drużynie rywala od początku, dobrze wszystkim w Katowicach znany, Oskar Repka. Kilkukrotnie w pierwszej połowie swoimi dośrodkowaniami zagrażał gościom Marcin Wasielewski, który przed rozpoczęciem spotkania został uhonorowany za rozegranie 100. meczów w barwach naszego Klubu. W 5. minucie dogrywał do Adriana Błąda, ale ten nie opanował piłki w polu karnym. Chwilę później zagranie w szesnastkę Borjy Galána, ale piłka leciała za wysoko i Błąd nie był w stanie tej akcji wykończyć.
W 11. minucie pierwsza groźna sytuacja Rakowa. Oskar Repka uderzał z 25 metrów, ale Dawid Kudła odbił jego strzał. W kolejnych minutach to zespół trenera Marka Papszuna doszedł do głosy. Szczególnie groźny był aktywny na swojej stronie Michael Ameyaw. W 25. minucie piłka zatrzepotała w siatce Rakowa po uderzeniu Jędrycha. Niestety kapitan GKS-u był na spalonym, co potwierdziła długa analiza VAR. W 33. minucie Mateusz Kowalczyk zablokował potencjalnie groźny strzał Repki. Kilka minut później pędził z akcja Wasielewski. Zagrał w pole karne, ale Maciej Rosołek nie wiedział, jak się złożyć do mocno zagrywanej piłki. Jeszcze przed końcem przed stratą gola uratował nas Kudła, który złapał piłkę po tym, jak ta odbiła się od nogi Jędrycha, gdy mocną piłkę posłał z bocznego sektora jeden z rywali.
Na drugie 45 minut wracaliśmy z bezbramkowym remisem. W 51. minucie składna akcja Rakowa zakończyła się podaniem do Jonathana Brunesa, który pewnym strzałem dał swojej drużynie prowadzenie. W 58. minucie Kacper Łukasiak skutecznie zablokował Repkę po naszej niefrasobliwości w obronie. W 66. minucie swoje debiuty w barwach GKS-u zapisali także Marcel Wędrychowski i Aleksander Buksa, którzy zastąpili odpowiednio Łukasiaka i Rosołka. W 86. minucie Buksa obrócił się z piłką w polu karnym i uderzył na długi słupek. Futbolówka przeleciała jednak obok bramki Kacpra Trelowskiego. W 88. minucie 100% sytuację zmarnował Adriano Amorim, który dostał podanie niemalże na pustą bramkę. W końcówce sędzia cofnął rzut karny po rzekomym przewinieniu Kudły. Potrzebna była analiza VAR. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Raków Częstochowa pokonał GieKSę 1:0, wykazując się cierpliwością w wyprowadzaniu ataków. GieKSa próbowała i walczyła, ale nie udało jej się stworzyć dogodnej sytuacji do zagrożenia bramce Trelowskiego. Rozpoczęcie Ekstraklasy w Katowicach odbyło się, mimo trudności, w koszulkach zaprojektowanych na ten sezon. Przed pierwszym gwizdkiem Marcin „Wasyl” Wasielewski został uhonorowany pamiątkową fotografią z okazji 100. meczu w naszych barwach. Pierwsze kopnięcie należało do Mateusza Kowalczyka, a Kacper Łukasiak zdecydował się na długą piłkę pod pole karne rywali, ale nie zaskoczył tym nikogo. Dobrą piłkę od Tudora jeszcze w 1. minucie wybił głową Arkadiusz Jędrych, Brunes wychodziłby na czystą pozycję. Chwilę później kapitan dał się ograć Ameyawowi, z odsieczą ruszyli mu Lukas Klemenz i Łukasiak. Mecz dwóch dobrze ułożonych drużyn rozpoczął się prawdziwymi przepychankami w środku pola. W 5. minucie Adrian Błąd i Kowalczyk kolejno nie zdołali przyjąć niemal niemożliwych do opanowania piłek w polu karnym po pressingu Wasielewskiego i Macieja Rosołka. Wasielewski zakończył długie podanie z głębi pola niecelnym dośrodkowaniem, jego koledzy równie nieudanie „poprawili” z drugiej strony. Bartosz Nowak i Maciej Rosołek tak udanie doskoczyli do rywali przy wyprowadzeniu spod ich bramki, iż wywalczyli rzut rożny, po którym Marcin Wasielewski niemal zrobił dziurę w trybunach. Oskar Repka w 10. minucie sprawdził czujność Dawida Kudły, ten był jednak przygotowany. Po błędzie w obsadzeniu stref Ameyaw miał szansę na szczupaka na skraju pola karnego, na nasze szczęście nie jest to jego naturalne środowisko. Odpowiedział Bartosz Nowak uderzeniem z dystansu, przyblokowanym przez rywali. Lukas Klemenz w 12. minucie nie zdołał przyjąć piłki, wrzut z autu wyratował nam jedynie Dawid Kudła, zaprzeczając logice piłkarskiej i broniąc strzał „na czuja”. Maciej Rosołek wywalczył faul po wybiciu Dawida Kudły, po którym udało się płynnie przejść do fazy ataku. Lukas Klemenz braki techniczne nadrabiał zaangażowaniem, przepychając wymijających go napastników i zasłaniając piłkę ciałem. Arkadiusz Jędrych zaprowadził euforię na trybuny, na raty wbijając do bramki po przerzucie Adriana Błąda za plecy, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej. Klemenz w 27. minucie zaasekurował Bartosza Nowaka, wybijając piłkę w ostatniej chwili. Kowalczyk niemal zdrowiem przypłacił wyprowadzenie kontry, którą finalnie zaprzepaścił Bartosz Nowak, fatalnie zagrał na skrzydło – wprost w nogi rywala. Na szczęście młody pomocnik tylko otrzepał się i już był w stanie kontynuować grę. Czerwiński i Wasielewski wrócili z dalekiej podróży w 31. minucie – Brunes wbiegł między nich i oddał strzał głową. Strzał Repki chwilę później na wślizgu zablokował Kowalczyk. Kacper Łukasiak w 35. minucie tak dośrodkował, iż rywale (Oskar Repka, by być dokładnym) pognali z kontrą i Jędrych musiał wykazać się w naszej szesnastce. Maciej Rosołek w 39. minucie doskonałym podaniem uruchomił Bartosza Nowaka, który przerzucił na flankę do Wasielewskiego. Jego centrę próbował domknąć nasz napastnik, ale murawa spłatała mu figla i przewrócił się w kluczowym momencie. Na koniec pierwszej połowy Adrian Błąd w ramach przepisów „skasował” Patryka Makucha, który długo nie podnosił się z murawy. W doliczonym czasie gry Dawid Kudła jeszcze raz musiał wykazać się kunsztem. Druga połowa rozpoczęła się spokojnie, jedynie raz Makuch był w dobrej sytuacji, bez efektów. Pięć minut po gwizdku nastąpiła zmiana wyniku. Arkadiusz Jędrych i Czerwiński pogubili się przy przekazaniu Brunesa, który obrócił się i uderzył w dolny róg bramki po świetnym podaniu Ameyawa z 20. metra. Doskok Wasielewskiego pozwolił nam na wywalczenie stałego fragmentu na połowie gości. Kacper Łukasiak kolejny już raz podał wprost w przeciwnika w 56. minucie, tym razem samodzielnie naprawiał swój błąd. Fatalne odegranie Czerwińskiego do osaczonego Kudły zakończyło się na sporym strachu, ale bramkarzowi udało się wyjść cało z opresji. Dośrodkowania niespecjalnie nam wychodziły, najbliżej był Adrian Błąd w 63. minucie, minął głowę Galana o kilka centymetrów. Od razu po wejściu Marcel Wędrychowski wykazał się kombinacyjną akcją, która rozruszała nasze poczynania w ataku. Po długiej przerwie spowodowanej zamieszaniem na trybunach (jak się okazało – nadgorliwy ochroniarz rozpylił tyle gazu pod stadionem, że dotarł on… na murawę i sektor rodzinny) Brunes z łatwością doszedł do kolejnej wysokiej piłki w naszym polu karnym. Dobrym zwodem popisał się Wędrychowski, pierwsze jego minuty w naszych barwach na duży plus. W 85. minucie stracił Bartosz Nowak pod naszą szesnastką, ale Oskar Repka pomógł mu bardzo nieudanym przerzutem. Akcja z 86. minuty to zasługa Alana Czerwińskiego, który wystrzelił jak z procy do uciekającej piłki i utrzymał ją w boisku. Dzięki niemu Wędrychowski i Buksa mogli zaatakować pole karne, napastnik uderzył tuż obok słupka… W odwecie Amorim nie trafił na pustą bramkę, jak on to zmarnował? W 90. minucie Konrad Gruszkowski wygrał pozycję na skrzydle i centrował w kierunku Buksy, który został dobrze obstawiony w szesnastce. Wahadłowy wykazał się także przy powrocie, powstrzymując rozpędzonego Fadigę. Wędrychowski kolejny raz zaprezentował techniczną stronę, efektownie ogrywając trójkę rywali, którzy wzajemnie się faulowali. Dawid Kudła długo czekał na decyzję sędziego, który początkowo podyktował rzut karny. Golkiper nawet się nie wykłócał, po prostu czekał na weryfikację i przyznanie mu racji – jedenastki nie było. Nowak na zakończenie meczu długo składał się do wrzutu za linię obrony, by później i tak przesadzić z siłą. GieKSa w pełni zasłużenie przegrała z wicemistrzami Polski.
Źródło: GieKSa.pl