Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
29.08.2025, piątek 20:30 – widzów 10 996
Relacja GieKSiarza (Giszowiec)
Na mecz z Warchołami w piątkowy wieczór mobilizowaliśmy się na Giszowcu, by na zbiórce uświęcić kolejny wzór naszych nowych szali, przy graffiti wykonanym na ich podobieństwo, które jasno pokazuje, że GieKSiarze stoją po prawej stronie. To był jednak dopiero początek tego magicznego piątkowego wieczoru.
Pod stadionem powoli gromadzili się kibice, a wszechobecny upał nie odpuszczał. Na płocie pojawiło się 9 flag, a kibice dzierżyli 33 chorągwie symbolizujące dzielnice i fan cluby GieKSy. Tego dnia, w ramach akcji „stadiony bez barier”, na murawę zawodników wyprowadzali niepełnosprawni kibice, a następnie uczczono chwilą ciszy pamięć pilota, który zginął dzień wcześniej w katastrofie samolotu F-16 podczas prób przed Air Show w Radomiu. Śp. major Maciej „Slab” Krakowian zginął akurat w Święto Lotnictwa Polskiego.
To był jedyny moment podczas meczu, kiedy stadion milczał, bo atmosfera, jaką stworzyli tego dnia Szaleńcy z Bukowej, była niesamowita. Trybuna Wschodnia dopingowała cały mecz na stojąco razem z Blaszokiem, wielokrotnie prowadząc wokalny dialog. Podobnie było z Zachodnią, która na zaproszenie reszty kibiców nie była obojętna. Piłkarze zaprezentowali istny show, idąc cios za cios, strzelając bramkę za bramką. W ten sposób do przerwy było 2:2, a trybuny domagały się kolejnego gola. Wrzawa była ogromna, a nasze prośby zostały wysłuchane i GKS trafił do bramki RKS-u po raz trzeci. Czysta euforia i nic więcej! To jednak nie był koniec i Zieloni w końcówce również trafili do naszej siatki. Pogodzeni z tym stanem rzeczy, wspieraliśmy GKS jeszcze głośniej, wierząc, że jeszcze nic straconego, aż tu po chwili nastąpiła weryfikacja VAR, która anulowała bramkę gości. Stadion wręcz odleciał i do końca meczu już wszyscy oglądali mecz na stojąco, zdzierając gardło na maksa. Podziękowania tu też dla naszych przyjaciół, którzy nas wspierali w tym magicznym meczu — Banik (20), Górnik i JKS (4) – dzięki!
Nie można też nie wspomnieć o transparencie, który zawisł na Blaszoku w drugiej połowie. Płótno z namalowanym syjońskim Pinokiem i hasłem „NIE PO TO POLAK SWYM ŻYCIEM RYZYKOWAŁ, BY GO OBRAŻAŁ POTOMEK ŻYDA, KTÓREGO RATOWAŁ” pojawiło się m.in. w związku naszym sprzeciwem do głośnych kłamstw kibiców izraelskiego Maccabi Hajfa w przeddzień koszykarskiego meczu Polska-Izrael w Spodku.
Wracając jednak do meczu, to kibice Radomiaka pojawili się pierwszy raz na Nowej Bukowej w 558 głów. W większości byli ubrani na zielono i choć byli niesłyszalni, to dopingowali cały mecz, próbując również słownych zaczepek, na które GieKSiarze odpowiedzieli dopiero w końcówce spotkania, po wcześniej wspomnianej weryfikacji VAR. Na wyposażeniu mieli 9 flag, które schowali jeszcze przed końcem meczu, lecz nie zrobili tego wystarczająco dobrze, przez co zapamiętają ten wyjazd do końca swoich dni. Po powrocie do Radomia zostali wykrojeni z całego inwentarza przez hool’s Korony Kielce… No cóż, Religia Którą Strzegli otrzymała konkretny cios w swoją wiarę.
Oflagowanie: NIE DLA NAS FORMA ZŁA, transparent NIE PO TO POLAK SWYM ŻYCIEM RYZYKOWAŁ BY GO OBRAŻAŁ POTOMEK ŻYDA KTÓREGO RATOWAŁ, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, GKS KATOWICE, PERSONA NON GRATA (mała na gnieździe),PSEUDOKIBICE, ONE NINE SIX FOUR, LIGOTA, BBG-BOGUCICE, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY PNG PDW.
Chorągwie: CENTRUM, GzG, SIEMIANOWICE, MYSŁOWICE, LIGOTA, HOŁDUNÓW-LĘDZINY, WITOSA, ZARZECZE, BOGUCICE, WHITE BOYS KOSTUCHNA, FCŚC (Śląsk cieszyński), MURCKI, TAUZEN, BRYNÓW, EAP-PADEREWA, KOSZUTKA, WEŁNOWIEC, PIOTROWICE, OCHOJEC, SZOPIENICE, DĄBRÓWKA MAŁA, MIKOŁÓW, LIBIĄŻ, TRZEBINIA, OLKUSZ, JAWORZNO, PANEWNIKI, ŻORY, BUROWIEC, ZAŁĘŻE, DĄB, PODLESIE i FURTOK #9.
Tego dnia zadebiutowały nowe szale dwustronne GzG (kolejny wzór tej rundy) z krzyżem celtyckim zastępujacym litere „O” w napisie „GISZOWIEC”. Z drugiej strony szala herb Polski, GieKSy, Katowic i Górnego Śląską okalają logo GzG. Wyszło 100 sztuk.
Relacja Ultras Korona
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FILM: 29.08.2025 GKS Katowice – Radomiak Radom KONFERENCJA
FILM: 29.08.2025 GKS Katowice – Radomiak Radom SKRÓT
FILM: 29.08.2025 GKS Katowice – Radomiak Radom SKRÓT (2)
FILM: 29.08.2025 GKS Katowice – Radomiak Radom BARTOSZ NOWAK – WYPOWIEDŹ
FILM: 29.08.2025 GKS Katowice – Radomiak Radom DOPING
FILM: 29.08.2025 GKS Katowice – Radomiak Radom KULISY
FILM: 29.08.2025 GKS Katowice – Radomiak Radom KULISY (2)
Relacja sportowa
GKS Katowice: Dawid Kudła – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (83, Märten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Aleksander Paluszek, Borja Galán – Marcel Wędrychowski (74, Adrian Błąd), Mateusz Kowalczyk (90, Kacper Łukasiak), Sebastian Milewski, Bartosz Nowak – Adam Zreľák (83, Maciej Rosołek).
Trener: Rafał Górak
Radomiak: Filip Majchrowicz – Jan Grzesik, Jérémy Blasco, Adrián Diéguez, João Pedro (83, Ibrahima Camará) – Vasco Lopes (46, Capita), Chrístos Dónis, Michał Kaput, Rafał Wolski (76, Romário Baró), Elves Baldé (46, Abdoul Tapsoba) – Depú (63, Maurides).
Trener: João Henriques (Portugalia)
Bramki: Arkadiusz Jędrych (25), Bartosz Nowak (38), Marcin Wasielewski (72) – Elves Baldé (14), Rafał Wolski (40)
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Ż. kartki: Mateusz Kowalczyk (34), Maciej Rosołek (85), Adrian Błąd (90+7) – Vasco Lopes (37), Jan Grzesik (57), Abdoul Tapsoba (75), Capita (77), Romário Baró (80), Adrián Diéguez (90+1)
W meczu 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy, GKS Katowice podejmował na własnym boisku Radomiaka Radom. Tuż przed rozpoczęciem meczu, kibice otrzymali dobre wieści w postaci ogłoszenia nowego piłkarza w szeregach trenera Rafała Góraka. 26-letni Norweg Eman Markovic podpisał z GKS-em trzyletni kontrakt. Tymczasem w wyjściowym składzie kilka zmian. Po raz pierwszy w tym sezonie od pierwszej minuty zagrali Aleksander Paluszek oraz Sebastian Milewski, natomiast wrócili Alan Czerwiński i Marcel Wędrychowski. Pomimo przewagi GieKSy i groźnym strzale Bartosza Nowaka, pierwszy cios wyprowadził gości. Elves Balde rozpoczął kontrę i zakończył ją strzałem na długi słupek, z którym Dawid Kudła sobie nie poradził.
Katowiczanie wzięli się za odrabianie strat. W 25. minucie Bartosz Nowak dośrodkował na głowę Arkadiusza Jędrycha i ten w swoim stylu po strzale głową doprowadził do remisu. Gospdoarze mieli przewagę, co udokumentowali w 38. minucie po tym, jak swoim kunsztem popisał się Nowak. Sygnalizował, że będzie z rzutu wolnego dośrodkowywał, zamiast tego uderzył bezpośrednio i kompletnie zaskoczył Filipa Majchrowicza. W ten sposób GKS wyszedł na prowadzenie, ale ten stan rzeczy niestety nie trwał długo. W 40. minucie Rafał Wolski wykorzystał piłkę sytuacyjną w naszym polu karnym i uderzeniem z pierwszej piłki ponownie doprowadził do wyrównania. To jednak wiary GKS-u nie złamało, bo jeszcze przed przerwą blisko byli Adam Zrel’ák, Mateusz Kowalczyk i Bartosz Nowak.
Tylko i wyłącznie fantastyczna postawa w bramce Majchrowicza uratowała Radomiak przed utratą trzeciego gola. Golkiper gości najpierw zatrzymał kolejny kąśliwy strzał z wolnego Nowaka, a chwilę później na linii obronił uderzenie Kowalczyka. Na drugie 45 minut wracaliśmy z remisem 2:2. Zespół z Radomia na drugą część wprowadził do gry Capitę Capembę, który wracał po problemach zdrowotnych. GKS szukał swoich szans w różnych strefach boiska. W końcu w 73. minucie fantastycznym strzałem sprzed pola karnego popisał się Marcin Wasielewski. Bramka stadiony świata przywróciła GKS na prowadzenie. W 79. minucie szansę miał Adrian Błąd w kontrze, ale uderzył obok słupka. Niestety w 86. minucie mocny strzał Abdoula Tapsoby ponownie doprowadził do remisu. Jednak po wideoweryfikacji sędzia orzekł, że był spalony. Wynik nie uległ zmianie i katowiczanie odnieśli kolejne zwycięstwo na Arenie Katowice.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Mecz z Radomiakiem był ostatnim przed przerwą reprezentacyjną. Z kilku powodów było to spotkanie bardzo ważne. Przede wszystkim dorobek punktowy katowiczan w tym sezonie był mizerny, czego efektem była lokata spadkowa. Dodatkowo po bardzo dobrym meczu z Arką przyszły fatalne derby z Górnikiem, więc morale, które mogło być znacznie poprawione, znowu popikowało. Graliśmy więc nie tylko o trzy punkty, ale także o poprawienie sobie nastrojów. Trener dokonał znacznych zmian w składzie. O ile powrót Alana Czerwińskiego był spodziewany, to wskoczenie do składu Aleksandra Paluszka i Sebastiana Milewskiego było sporą sensacją. Obaj zawodnicy przecież nie zagrali w tym sezonie ani minuty, a teraz nagle pojawili się w wyjściowej jedenastce. Trener postawił też na Marcela Wędrychowskiego, który od pierwszej minuty zagrał tylko raz. W ataku ponownie oglądaliśmy Adama Zrelaka. W Radomiaku przede wszystkim mogliśmy się obawiać świetnie grającego w obecnych rozgrywkach Jana Grzesika oraz doświadczonego Rafała Wolskiego. Początek meczu był wyrównany i byliśmy świadkami typowej walki. Pierwszą groźną sytuację GKS miał w 10. minucie, kiedy na techniczny strzał z 16 metrów zdecydował się Bartosz Nowak, ale bardzo dobrze obronił Filip Majchrowicz. Trzy minuty później zgasił piłkę w polu karnym Zrelak, ale jak nisko zgasił, tak wysoko uderzył… GieKSa osiągała przewagę. Wystarczyła jednak jedna kontra, aby to goście objęli prowadzenie. Szybka akcja 3 na 2, w której Elves Balde dostał piłkę na lewym skrzydle, podszedł po pole karne i pięknym strzałem pokonał Dawida Kudłę. W 23. minucie szybką akcję przeprowadził Mateusz Wędrychowski, ostatecznie piłka wylądowała pod nogami Mateusza Kowalczyka na linii pola karnego, ten huknął jak z armaty, piłka rykoszetowała, ale Majchrowicz popisał się niebywałym refleksem. Potem GieKSa miała serię rzutów rożnych i groźnych sytuacji. Najpierw po podaniu Wędrychowskiego uderzał Jędrych, strzał został zablokowany, a do opadającej piłki dopadł Zrelak, uderzył głową, jednak obrońca Radomiaka wybijał z linii. Po kolejnym kornerze Nowak ponawiał swoje dośrodkowanie i tym razem już idealną centrę wykończył nasz kapitan, precyzyjnym strzałem kierując piłkę do siatki. GieKSa dominowała. W 38. minucie z ponad 30 metrów, ale poza światłem bramki, na rzucie wolnym ustawił piłkę Nowak. Gdy wszyscy spodziewali się dośrodkowania, zawodnik technicznym strzałem posłał piłkę w krótki róg bramki zaskoczonego Majchrowicza i GieKSa objęła prowadzenie. Niestety nasza radość trwała tylko dwie minuty. W zamieszaniu w polu karnym próbował uderzać Lopes, odbita piłka spadła na nogę Rafała Wolskiego, który z pierwszej zdecydował się na kąśliwy strzał, który dał radomianom wyrównanie. W 43. minucie z rzutu wolnego, już bliżej bramki, ponownie uderzał Nowak, tym razem w długi róg, ale tym razem golkiper gości refleksem się popisał. Po rzucie rożnym Nowaka i zgraniu przez Jędrycha stuprocentową okazję miał Kowalczyk, jednak jego uderzenie z bliska znów obronił bramkarz. Mimo bardzo dużej dominacji GKS, na przerwę schodziliśmy tylko z remisem. W przerwie trener Radomiaka Joao Henriques dokonał dwóch zmian, wprowadzając na boisko m.in. Capitę Capembę. Początek drugiej połowy nie był jednak tak szalony jak końcówka pierwszej. W 57. minucie bardzo groźną kontrę wyprowadzili goście, jednak Depu przyjmował sobie piłkę ręką. Trzy minuty później Capemba uderzał zza pola karnego, ale czujny Kudła bez problemu złapał piłkę. W 63. minucie cała ławka Radomiaka wyskoczyła, gdy interweniujący Kudła piąstkował piłkę i według nich trafił w głowę Mauridesa, sędzia jednak nawet nie VAR-ował tej sytuacji. Gra była coraz bardziej rwana, za chwilę po Mauridesie opatrywany był Dieguez, który też oberwał od… Kudły. W 74. minucie dośrodkowywał Alan Czerwiński, piłkę przed pole karne wybił obrońca, a tam z powietrza uderzył Marcin Wasielewski, wprawiając w euforię katowickie trybuny. Pięć minut później mieliśmy doskonałą okazję na podwyższenie wyniku. Nowak z Błądem wyszli 2 na 1, Adrian dostał piłkę i mijał obrońcę, ale uderzył obok słupka. W 87. minucie Tapsoba trafił do bramki i było 3:3. Gdy byliśmy pogodzeni z wynikiem remisowym, sędzia sprawdził VAR, bo miał informację o spalonym. Gdy uniósł rękę w górę, po sprawdzeniu tej sytuacji, stadion wpadł w największą euforię tego dnia. Sędzia doliczył siedem minut. W tym czasie centrostrzał Nowaka wypiąstkował Majchrowicz. Ten mecz był niesamowity i miał mnóstwo zwrotów akcji. Euforie mieszały się z zawodami. Udało się jednak dociągnąć zwycięstwo do końca i GKS zgarnął ultraważne trzy punkty.
Źródło: GieKSa.pl