WKS Zawisza Bydgoszcz 5-0 GKS Katowice

17.10.1965, niedziela 11:30 – widzów 3000 – Bydgoszcz, Stadion Wojska Polskiego

Relacja sportowa

Zawisza Bydgoszcz: Wiesław Zembrzuski – Augustyn Sobolewski, Bolesław Szadkowski, Kazimierz Zgoda, Ryszard Harmata, Bronisław Waligóra (Jerzy Sułkowski), Jerzy Fiodorow, Roman Armknecht, Jan Pieszko, Jerzy Krasucki, Jacek Kowarski.
Trener: Mieczysław Gracz

GKS Katowice: Piotr Czaja -Andrzej Gajewski, Jerzy Geszlecht, Jan Piecyk, Stanisław Minol, Jerzy Morcińczyk, Gerard Rother, Zygmunt Schmidt, Eryk Anczok, Hubert Miller, Andrzej Strzelczyk.
Trener: Jerzy Nikiel

Bramki: Jerzy Fiodorow (24), Jerzy Krasucki (49),Jerzy Krasucki (53), Roman Armknecht (65), Jacek Kowarski (66) –
Sędzia: Stefan Wilczyński (Gdańsk)

Ostatni mecz w barwach Zawiszy Jerzego Krasuckiego. Rezultat 5:0! Ten wynik był do 3 grudnia 2013 roku (zwycięstwo 6:0 z Piastem Gliwice) najwyższą wygraną Zawiszy w historii występów w ekstraklasie. 48 lat potrzeba było na pobicie tego wyniku. Wróćmy jednak do 1965 roku, do meczu z katowiczanami. „GazetaPomorska” ogłosiła: Pięć bramek zawiózł GKS do Katowic.  Gospodarze spotkania od początku mieli sporą przewagę. Jerzy Krasucki już w 9 i 10 minucie zaprzepaścił dwie dogodne sytuacje do strzelenia bramek. W 24 minucie było 1:0. Akcję całej drużyny na gola zamienił Jerzy Fiodorow. Celnym podaniem obsłużył go Roman Armknecht. W pierwszej połowie, pomimo jeszcze kilku dogodnych okazji dla „wojskowych”, kibice bramek już nie ujrzeli. W czwartej minucie po wznowieniu gry, po akcji z Jackiem Kowarskim, na 2:0 podwyższył Krasucki. 53 minuta: było 3:0, Kowarski z Krasuckim znów popisali się świetną akcją i ten drugi uzyskał swoje drugie trafienie. 55 minuta: atakował GKS – silny strzał Zygmunta Schmidta bramkarz Wiesław Zembrzuski wybił na aut bramkowy. To był w zasadzie jedyny moment zagrożenia stworzony przez Katowice. 65 minuta: Armknecht wbiegł w pole karne gości, podał piłkę do Krasuckiego, ten mu ją zwrócił, a Armknecht strzelił na 4:0! Po raz piąty bramkarza Piotra Czaję pokonał w 66 minucie Kowarski. Pod koniec meczu Krasucki mógł zdobyć swoje trzecie trafienie, jednak po jego strzale piłka trafiła w poprzeczkę. Ryszard Harmata wspominał w rozmowie z dziennikarzem Expressu Bydgoskiego”: Tworzyliśmy rodzinę. Było to na pewno jedno z naszych najlepszych spotkań. Byliśmy zdecydowanie lepsi i dyktowaliśmy warunki gry, zresztą wynik 5:0 najdobitniej o tym przekonuje, a mogliśmy przecież wygrać jeszcze wyżej. Znakomity mecz w naszym zespole rozegrał Jurek Krasucki. Był to jego kolejny występ, w którym zaimponował skutecznością. Jurek był bardzo dobrze wyszkolonym technicznie zawodnikiem, któremu trudno było odebrać piłkę, no i miał oczywiście strzelecki instynkt. Należy przy tej okazji podkreślić, że w tamtym czasie tworzyliśmy bardzo zgrany zespół ludzi zarówno na boisku, jak i poza nim. Atmosfera była wspaniała i dotyczy to nie tylko samej drużyny, ale również sekcji piłki nożnej, jak i całego klubu. Stąd między innymi takie zwycięstwa.

Źródło: Zawisza.info.pl

„Gazeta Pomorska” z 18.10.1965 o meczu Zawisza – GKS Katowice (17.10.1965).

„Gazeta Pomorska” z 18.10.1965 o meczu Zawisza – GKS Katowice (17.10.1965).

„Sport” z 18.10.1965 o meczu Zawisza – GKS Katowice (17.10.1965).

„Sport” z 18.10.1965 o meczu Zawisza – GKS Katowice (17.10.1965).