GKS Katowice 3-2 RKS Motor Lublin

17.04.2026, piątek 18:00 – widzów 12 243 – Arena Katowice

Relacja GieKSiarza

Piątkowy mecz z Motorem oglądało z trybun ponad 12 tysięcy widzów. Pełen Blaszok, któremu w żaden sposób nie mogła zagrozić nieco spóźniona przez korki, grupa Motorowców. Rycerze Koziego Grodu zawitali pierwszy raz na Arenę Katowice w 308 głów, w tym wsparcie Śląska Wrocław (23). Na wyposażeniu mieli 4 swoje flagi i choć tego, że dopingowali, nikt im nie odmówi, to oczekiwaliśmy od nich więcej. Przypominam tutaj, że ReKSy to ekipa z wojewódzkiego miasta, która tak jak my awansowała do ekstraklasy dwa sezony temu po latach niebytu.
GieKSiarze tego dnia wywiesili 10 flag i standardowo pojawiły się też dwie chorągwie. W związku z 30 jubileuszem najdłuższej polsko-czeskiej zgody, na tym meczu debiutuje nowa przyśpiewka „Jedna wielka rodzina”, która pierwszy raz była odśpiewana parę dni temu w Vitkovicach. Doping tego dnia z naszej strony był na najwyższym poziomie, a końcówka spotkania to już majstersztyk! To, co działo się na boisku, głównie za sprawą piłkarzy reprezentujących Katowice to obraz, który rozkochuje w sobie kibiców na stadionach świata. Zacięta walka, akcja za akcją i pokaz kunsztu strzeleckiego, gwarantował emocję na najwyższym poziomie. Trybuny nie mogły i nie były obojętne na taką grę. Wszyscy rwali się sami do dopingu i żywiołowo reagowali. Oberwało się również sędziemu, gdzie odśpiewano dawno niesłyszane „kulturalni kibice…”. Na boisku ponownie popisał się nasz Norweg Eman Markovic, którego forma w ostatnich meczach wręcz eksplodowała. Nic więc dziwnego, że to on na koniec zadał tradycyjne pytanie w stronę kibiców „kto wygrał mecz?”.
Warto też wspomnieć, że w przerwie, na murawie pojawili się hokeiści GieKSy, aktualni wicemistrzowie Polski z pucharem.

GieKSa, Banik…
Jedna wielka rodzina…
Katowice, Ostrawa…
Niech ta zgoda wiecznie trwa…
lololololo lolololo…
lolololo lololololo…

Oflagowanie: POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, ANTYKOMUNA – GKS KATOWICE, HANYSOWO, UZNANI GENTLEMANI, NASZE KATOWICE, PERSONA NON GRATA (duża), LIGOTA, BOGUCICE, BBZ-ZAWODZIE, WITOSA oraz chorągwie FURTOK #9 i 30 YEARS GKS & FCB.

 

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 17.04.2026 GKS Katowice – Motor Lublin KONFERENCJA
FILM: 17.04.2026 GKS Katowice – Motor Lublin SKRÓT
FILM: 17.04.2026 GKS Katowice – Motor Lublin SKRÓT (2)
FILM: 17.04.2026 GKS Katowice – Motor Lublin NOWA PRZYŚPIEWKA
FILM: 17.04.2026 GKS Katowice – Motor Lublin WYWIAD BARTOSZ NOWAK

 

Relacja sportowa

GKS Katowice: Dawid Kudła – Erik Jirka (58, Borja Galán), Alan Czerwiński (86, Mateusz Wdowiak), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Marcin Wasielewski – Eman Markovic (87, Marcel Wędrychowski), Damian Rasak, Sebastian Milewski, Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (67, Adam Zreľák).
Trener: Rafał Górak

Motor: Ivan Brkić (23, Gašper Tratnik) – Paweł Stolarski, Bright Ede (46, Arkadiusz Najemski), Hervé Matthys, Filip Luberecki – Mbaye N’Diaye, Jakub Łabojko (46, Sergi Samper), Bartosz Wolski, Ivo Rodrigues (81, Mathieu Scalet), Bradly van Hoeven (73, Florian Haxha), Karol Czubak.
Trener: Mateusz Stolarski

Bramki: Eman Markovic (23), Bartosz Nowak (39), Eman Markovic (45+3) – Karol Czubak (29), Bartosz Wolski (49)
Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock).
Żółte kartki: Lukas Klemenz (27), Dawid Kudła (90) – Filip Luberecki (15), Bright Ede (34), Paweł Stolarski (44), Karol Czubak (80), Karol Czubak (90+7)
Czerwone kartki: – Karol Czubak (90+7) za drugą żółtą

W meczu 29. kolejki GKS Katowice podejmował przy Nowej Bukowej Motor Lublin. Do wyjściowego składu wrócili Erik Jirka oraz Lukas Klemenz. W 14. minucie blisko był Bartosz Nowak, który uderzył nad poprzeczką po odegraniu Ilyi Shkuryna. Dwie minuty później napastnik GKS-u wychodził sam na sam, ale skutecznie przeszkadzał mu obrońca, choć GKS domagał się w tej sytuacji jedenastki. Niestety po zderzeniu z bramkarzem Motoru – Ivanem Brkiciem, ten musiał opuścić boisko na noszach. W jego miejsce wszedł Gasper Tratnik. I już po pierwszym stzale musiał wyciągać piłkę z siatki. Eman Markovic przymierzył mocno zbierając drugą piłkę i rozpoczął strzelanie na Arenie Katowice.

Ten stan rzeczy trwał jednak zaledwie sześć minut. Karol Czubak dobrze ustawił się w polu karnym i głową pokonał Kudlę. W 38. minucie ponownie próbował Czubak, ale tym razem nasz golkiper zdołał odbić jego uderzenie. Minutę później przed szansą stała GieKSa. Szybka akcja Markovic – Czerwiński – Nowak zakończyła się golem ego ostatniego i katowiczanie znów byli na prowadzeniu. Blisko jednak było remisu, gdy Czubak wyszedł sam na sam. Świetnie jednak w bramce zachował się Dawid Kudła, który wygrał te starcie. Dzięki temu za moment ruszyliśmy z kolejnym atakiem. Tym razem piłka w polu karnym spadła pod nogi Marcina Wasielewskiego i ten zagrał mocno przed bramkę, gdzie znalazł się Markovic kompletując dublet.

Na drugą połowę wracaliśmy z prowadzeniem 3:1. Niestety po raz kolejny straciliśmy bramkę już na starcie. Bartosz Wolski wykorzystał brak reakcji naszej obrony w polu karnym i z łatwością wpakował piłkę do bramki. W 53. minucie odpowiedzieć mógł Nowak, ale po podaniu Jirki uderzył wysoko nad bramką. W 60. minucie sam na sam wyszedł Shkuryn, ale bramkarz wyczuł jego intencje i zatrzymał próbę zawodnika GKS-u. W 65. minucie Shkuryn szukał miejsca w polu karnym, ale ostatecznie nie zdecydował się na strzał z dogodnej pozycji. Próba Marcina Wasilewskiego odbiła się od nóg jednego z kolegów i zaczynał z piątki bramkarz gości. Kolejną okazję miał Arkadiusz Jędrych, który po zamieszaniu znalazł się z piłką w polu karnym. Jego próbę rywal zatrzymał na linii bramkowej. Chwilę później pustą bramkę miał Nowak, ale znakomicie uratował sytuację Tratnik. W końcówce meczu drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Karol Czubak.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

GieKSa się nie zatrzymuje
Trójkolorowi, po kolejnym emocjonującym starciu pełnym bramek, wywalczyli komplet punktów, pokazując swoją ofensywną stronę przy Nowej Bukowej. Kibice byli w dobrych nastrojach już na minuty przed rozpoczęciem spotkania, bowiem Rafał Strączek przedłużył kontrakt z GieKSą o trzy lata! Z początku obie drużyny chciały przejąć kontrolę nad meczem, co skutkowało kolejnymi przepychankami w środku pola. W 8. minucie Eman Marković po niesamowitym sprincie uderzył tuż obok słupka w sytuacji sam na sam, wcześniej wysoką piłkę od Erika Jirki upadając odegrał mu Ilja Szkurin. Chwilę później napastnik padł po starciu z obrońcą na skraju szesnastki, sędzia pewnie wskazał jednak na jego winę w tej akcji. W 13. minucie oklaski za walkę w środkowej tercji zebrał Damian Rasak, dwukrotnie nie odpuszczając straconych pozornie piłek. Dzięki temu uderzyć mógł Bartosz Nowak po zgraniu Szkurina i uprzedniemu dryblingowi Markovicia, zabrakło nieco dokładności. Podanie Rasaka w 15. minucie minęło dwóch zdezorientowanych defensorów i na bramkę sam pognał dzięki temu Szkurin, choć nie wyszło mu to najlepiej i jedyną nadzieją na dobry rezultat mógł być dla niego potencjalny rzut karny – tak się jednak nie stało. Bardzo ucierpiał w tym starciu Ivan Brkić, który boisko opuścił na noszach, życzymy szybkiego powrotu do zdrowia! Długa przerwa w grze nie wpłynęła na Bartosza Nowaka, który spokojnie przesiedział ją przy chorągiewce – z pomocą głowy obrońcy dograł do Markovicia z rzutu rożnego, a ten huknął obok słupka. Szybko odpowiedział Karol Czubak strzałem głową z bliskiej odległości, nieco zaspała nasza prawa flanka. Chwilę później mogłoby być już 1:2, fatalnie pomylił się Kudła przy wyprowadzeniu piłki, niczym Neuer z niedawnego starcia. Zreflektował się udaną interwencją po rajdzie N’Diaye w 38. minucie, parując uderzenie w słupek. Marković przytomnie wypuścił Jirkę, który z kolei mocno wstrzelił w szesnastkę po naszej kontrze, a tam czyhał pan Profesor Bartosz Nowak – futbolówka zatrzepotała pod poprzeczką! Kolejne czary w wykonaniu pomocnika zobaczyliśmy chwilę później przy linii bocznej, najpierw przy rozdzielaniu piłki i później przy dryblingu. Chwila nieuwagi i sam na sam wyszedł Czubak, tym razem oko w oko musiał uznać wyższość Dawida Kudły. Szybki zwrot akcji i już faulować taktycznie musiał Stolarski przy GieKSie wychodzącej z kontrą 4 na 2, działo się w końcówce pierwszej połowy. Zabawa w tiki-takę zakończyła się szybkim rajdem Jirki, przeciagnietym dośrodkowaniem do Wasyla i finalnie wepchnięciem piłki do siatki przez Markovicia! Mimo takiego akcentu Trójkolorowi cały czas napierali, a Motor odliczał sekundy do gwizdka oznaczającego chwilę wytchnienia. Drugą część od kilku kolejnych błędów zaczęli Rasak z Klemenzem, praktycznie wystawiając piłkę do strzału Wolskiemu. Nie był to koniec problemów pod bramką Dawida Kudły, który w pierwszych minutach po zmianie stron musiał się sporo napracować. W 52. minucie element humorystyczny wprowadził sędzia liniowy, przypadkowo podrzucając chorągiewkę w powietrze. Mniej wesoło mogło być zawodnikom Motoru po kolejnym zgraniu Szkurina i centrze Jirki, Bartosz Nowak na ich szczęście przestrzelił w dogodnej sytuacji. Odpowiedział N’Diaye kozłującym uderzeniem po kontrze, z którym nasz golkiper nie miał większych kłopotów. Kolejny rajd sam na sam Szkurina zakończył się niepowodzeniem po wybiciu Arkadiusza Jędrycha, choć docenić trzeba bardzo dobre wypracowanie sobie sytuacji przez napastnika i walkę do końca choćby o rzut rożny. W 65. minucie Marcin Wasielewski udzielił gorącej reprymendy Szkurinowi, który za wszelką cenę nie chciał oddać strzału mimo kilku dogodnych okazji. Chwilę później ostro w szesnastkę zgrywał Borja Galan, nikt jednak nie zorientował się w jego zamiarach na wykorzystanie centry Klemenza. GieKSa po wejściu Hiszpana odzyskała dominację w spotkaniu i długimi minutami nie opuszczała tercji ofensywnej. W 76. minucie dryblingiem popisał się… Arkadiusz Jędrych, niczym rasowy snajper oddał strzał zatrzymany na linii bramkowej. Po przejęciu piłki Zrel’aka na pustą bramkę nie zdołał skutecznie uderzyć Bartosz Nowak, dając szansę Tratnikowi na dobiegnięcie do futbolówki. Ani na chwilę nie ustawało zagrożenie, sekundy później to napastnikowi zabrakło nieco szczęścia przy ekwilibrystycznym uderzeniu. W 88. minucie znów niewiele zabrakło mu do zdobycia gola po strzale głową, wszystko poprawiał Damian Rasak niezłą próbą z dystansu. Motor w końcówce rzucił wszystkie siły do ataku, a Trójkolorowi rozsądnie bronili okolic swojej szesnastki. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę wywalczył Marcel Wędrychowski, a wszystko to po minięciu czterech przeciwników. Wolę walki tej drużyny niech udokumentuje fakt, że Borja Galan mimo wyraźnego grymasu bólu wszedł jeszcze na murawę pomóc drużynie w ostatnich minutach. Brawo GieKSa!

Źródło: GieKSa.pl