Sandecja Nowy Sącz 1-0 GKS Katowice

11.08.2018

Relacja GieKSiarza

Na pierwszy możliwy wyjazd w tym sezonie jedziemy do Nowego Sącza. Udaje się nam nawet uniknąć policyjnej eskorty, mimo iż na autostradzie każdy możliwy zjazd był obstawiony. Za bramkami, przy Balicach widzimy autokary Resovii podążające do Rybnika, ale spokój. Są z psami, a ataku chwile wcześniej próbował Widzew udający się do Boguchwały na mecz ze Stalówką. Jednak wszystkiemu zapobiegły czworonogi.

Nas psiarnia przejmuję dopiero na kilka kilometrów przed Nowym Sączem i prowadzi prosto pod stadion. Gdy tam dojeżdżamy widać grupę miejscowych ultrasów, którzy na nas widok w pośpiechu przerzucają torby z oprawą przez płot. Szkoda spóźnionego i nie wykorzystanego momentu przez nas, bo gdybyśmy byli 2 minuty wcześniej moglibyśmy trafić jakieś łupy. Mówi się trudno i pozostaje gdybanie…

Na sektor zaczynamy wchodzić na 40 minut przed pierwszym gwizdkiem i mimo iż dostaliśmy tylko 188 biletów, to w klatce zasiadamy w 206 osób, w tym 3 fanów Banika – dzięki za wsparcie. Jest też grupka która zostaje poza stadionem z różnych względów. Łącznie jest nas tego dnia 221 głów z dwoma flagami: ONE NINE SIX FOUR oraz CRAZY BOYS. Prowadzimy dobry, głośny doping przez cały mecz, który nie słabnie nawet po utraconym golu. Gdy miejscowi podczas pozdrawiania swoich zgód wymienili tyski GKS, zaczyna się wymiana uprzejmości, która co jakiś czas dominuje spotkanie. Z naszej strony leci m.in. „czy wam Tychy wspominały jak u siebie spie*dalały”, „nic nie znaczycie…”, „zrobimy z Wami co z tyskimi ku*wami”, „je*ać, je*ać Sandecję…”, co było dużo trafniejsze od wbit serwowanych przez Sączersów.

Jeśli chodzi o gospodarzy to był to ich pierwszy mecz u siebie na Kilińskiego po rocznej przerwie, gdyż domowe spotkania w ekstraklasie grali na stadionie w Niecieczy. Na meczu pojawiło się 2640 osób, co dobrze wypełniło trybuny. Równie dobrze prezentował się młyn Sandecji, który został nieźle nabity i oflagowany: ULTRAS SANDECJA, SĄCZERSI, KILIŃSKIEGO 47 (debiut), trans PDW TADEK, 1944 (1911) oraz PW (dwie ostatnie należą do Polonii Warszawa która była obecna w 10 osób). Jeśli chodzi o doping to prezentowali się dość dobrze, oprócz paru przestojów w II połowie które im wypomnieliśmy. Ultrasi Sandecji zaprezentowali też prostą ale staranną oprawę składającą się z transparentu „TO DATA PREMIEROWA” oraz sektorówki z herbem w klubowej dacie (1910). Całość po paru chwilach została okraszona racami, a jeden z miejscowych pirotechników przypalił część transparentu oraz wypalił kilka dziur w fladze SĄCZERSI (dokładniej między literami E i R). Ten incydent nie uszedł naszej uwadze, co wykorzystaliśmy w wymianie „uprzejmości”.

Jeśli chodzi o to co działo się na boisku to mimo porażki było widać zaangażowanie i walkę drużyny, za co zostali nagrodzeni przez kibiców brawami. Po meczu jesteśmy trzymani jeszcze trochę na sektorze, po czym wracamy do Katowic, już niestety z balastem.

Giszowiec obecny w 16 głów.

Relacja GieKSa.pl

Kibice GieKSy nie mogli pojechać na pierwszy wyjazd w sezonie do Łodzi, bo tamtejszy klub dostał zgodę na rozgrywanie spotkań bez gości. Wyjazdowa inauguracja przypadła więc na mecz z Sandecją. Dla fanów z Nowego Sącza też był to swego rodzaju debiut – po ponad roku wracali na swój stadion.

Sandecja awansując do Ekstraklasy musiała zmienić stadion na ten w Niecieczy. Miasto zapowiadało, że taka sytuacja będzie tylko chwilowa, a na domowym obiekcie powstanie nowy stadion. Usunięto krzesełka i… wszystko stanęło. Dodatkowo klub spadł z Ekstraklasy i zagrożona była gra nawet u siebie. Na szybko montowano nowe siedziska i przez to pojemność sektora gości została zmniejszona z 216 do 188. Miejscowi są bardzo restrykcyjni (czytaj: boją się policji) pod kątem pilnowania maksymalnej liczy miejsc. Każdy kto był na stadionie doskonale zdaje sobie sprawę, że klatka pomieści spokojnie 400 osób…

Do Nowego Sącza pojechaliśmy autami. W pierwszą stronę aż do samego Nowego Sącza bez balastu w postaci policji. Z powrotem już tak dobrze nie było. Ostatecznie udało się skołować ochronę i na sektor weszło nas 206. Kilkanaście osób z różnych względów (zakazy, wybór) zdecydowało się pozostać pod sektorem. Ostateczna nasza liczba to 221 osób w tym 3 fanów Banika Ostrava.

Na meczu prowadziliśmy ciągły i dobry doping. Nie zabrakło wymiany uprzejmości z gospodarzami, które najczęściej zahaczały o zgodę z Tych oraz słabe wyjazdy fanów Sandecji. Tradycyjnie w Nowym Sączu nie zabrakło kilku napinatorów, którzy pojawili się zaraz przy klatce, ale po kilku ripostach wypominających różne nieciekawe zdarzenia dla gospodarzy i ich przyjaciół siedzieli do końca meczu cicho. Miejscowych na meczu było bardzo dużo – widać, że z powrotu na swój stadion zrobili święto. Prowadzili doping przez cały mecz, ale w drugiej połowie mieli kilka przestojów. Zaprezentowali też schludną, ale prostą oprawę i odpalili pirotechnikę, która chyba lekko im nadpaliła jedną z flag. Po meczu nasi piłkarze podeszli pod klatkę i dostali brawa za walkę w tym meczu.

FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net

FOTOGALERIA: 11.08.2018 Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice

FOTOGALERIA: 11.08.2018 Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice (2)

FILM: 11.08.2018 Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice DOPING