TS Wisła Kraków 2-1 GKS Katowice

26.07.2026, niedziela 20:10 – widzów 31 344

Relacja GieKSiarza

Już przed sezonem część ekip zapowiedziała, że aktualna forma bojkotowania Wiślaków się wyczerpała. Do tych ekip należy też GieKSa, która przez ułożenie terminarzu jako pierwsza ogłosiła swój przyjazd na Reymonta. Ta decyzja miała swoich zwolenników, jak i przeciwników nie tylko w szeregach polskich ekip, ale również w naszych. Trzebińska GieKSa wraz z miejscowościami skupionymi wokół siebie (m.in. Libiąż, Balin, Chrzanów itd.) postanowiły nadal bojkotować wyjazd do Krakowa, z czym solidaryzował się również FC Jaworzno. Cała reszta GieKSy nie zamierzała jednak odpuścić ponownie tej eskapady i rozpoczęła mobilizacje.
W ostatnią niedzielę lipca tuż przed 17:00 w stronę dawnej stolicy Polski z Katowic wyruszył sznur autokarów. O tym, że to mecz podwyższonego ryzyka świadczyła ilość policyjnej eskorty, w tym śmigłowiec, który śledził nasz już od granic Małopolski.
Pierwsi GieKSiarze dotarli na Reymonta na dwie godziny przed meczem, lecz zanim rozpoczęto wpuszczanie kibiców, białe kaski dokładnie prześwietliły nasz inwentarz. Potem już wszystko poszło sprawnie i każdy zdążył wejść przed rozpoczęciem. W międzyczasie, gdzie na trybunach pojawiły się pierwsze grupy, doszło do wymiany nieuprzejmości, którą kończymy, uciszając psy przyśpiewką „nie ciśnijcie nam śmiecie, bo się znowu rozjebiecie”.
Na wyposażeniu mieliśmy 5 chorągwi i 9 flag, które swym ciężarem przez cały mecz walczyły z wytrzymałością taśmy, jaką zostały przytwierdzone do ogrodzenia z pleks. Wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a nasza liczba to 1454 szalikowców. W tym nasi przyjaciele – Banik Ostrava (8) i JKS Jarosław (21) – dzięki. Był to nasz drugi czterocyfrowy wyjazd w ciągu 4 dni!
Na otwarcie meczu miejscowi prezentują kartoniadę „SUPER WISŁA” na długości dwóch trybun, za którą odpowiedzialny był chyba spiker, bo przez pół godziny co kilka minut wygłaszał komunikat tłumaczący, niczym małpom, jak należy dźwigać kartony.
Następnie obie grupy uniosły szale i odśpiewały swoje hymny. Rozpoczął się też regularny doping, który napędzony grą, jaką prezentowała nasza jedenastka z początkiem meczu, wznosił się na wokalne wyżyny.
W drugiej połowie Krakusy, które tego dnia były wspierane przez Ruch Chorzów, Widzew Łódź i Unię Oświęcim (40), przystąpiły do kolejnej choreografii na sektorze C, wywieszając transparent”PRZERWA NA NAWODNIENIE”. Płótnu temu towarzyszyła klasyczna sektorówka w barwach i cisza wokalna wynikająca zapewne z zapowiedzianego fajrantu. Po około 5 minutach ostatni wyraz zasłonięto słowem”ZADYMIENIE”, lecz złe naciągniecie jego, spowodowało, że hasło w drugim etapie brzmiało”PRZERWA NA I ŻADYMIENIE”. W poprawie tego nie pomógł spiker, bez którego instrukcji część skiślaków również odpaliła piro za wcześnie w narożniku. Ostatecznie kulminacją tej prezentacji była pirotechnika w dwóch etapach. Najpierw odpalono szare dymy z domieszką OW w linii, a chwile później całą trybunę za bramką oświetliło potężne racowisko, co skończyło się małym pożarem.
My podczas tej prezentacji skupieni byliśmy na wydarzeniach na boisku, gdyż arbiter odgwizdał wapno dla gospodarzy, które wykorzystali. Drugi mecz Kobylaka w bramce GKS i druga próba w obronie rzutu karnego. Nie ma łatwo, tym bardziej że w ciągu 8 minut wyciągał piłkę z siatki trzykrotnie. Ostatecznie jednak po długiej analizie VAR jednej z tych bramek nie uznano, co przywróciło nieco wiary w nasze szeregi i doping wrócił na właściwy poziom. Drużyna nagrodziła nam to w 79. minucie bramką kontaktową, która jeszcze bardziej pobudziła nasze nadzieje, dodając jeszcze bardziej sił do naszych decybeli.
Niestety mimo ataków i prób nie udało się wyrównać. Nie zmieniło to jednak naszego nastawienia i wlaliśmy nieco otuchy naszym zawodnikom śpiewem”jesteśmy z wami”. Nie brakło też uszczypliwości w stronę milicyjnych, którzy cieszyli się z pierwszych punktów po powrocie do ekstraklasy po 4-letniejj banici na jej zapleczu. Na koniec też dodam, że Wiślacy wywiesili podczas meczu 3 transparenty, w tym”W SŁUSZNEJ SPRAWIE ZJEDNOCZENI, WSPÓLNY GŁOS ZŁE PRAWO ZMIENI”. Podobne płótno zawisło już na trybunach gospodarzy w tej kolejce na innych stadionach i odnosi się do obywatelskiego projektu o KPK i KK, który wypracowały wszystkie grupy kibiców w Polsce.
Po meczu byliśmy długo przetrzymywani na sektorze, a potem na klubowym parkingu. W drogę powrotną ruszyliśmy dopiero przed północą i w górnośląskiej stolicy zameldowaliśmy się o 1:00. Ostatnim razem na Wiśle byliśmy 23 lata temu, gdy ta jeszcze grała na starym stadionie. Aktualny obiekt zwiedzaliśmy jedynie w 2019 roku, podczas meczu z Garbarnią.

Oflagowanie: PERSONA NON GRATA, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, GKS KATOWICE, ANTY KOMUNA – GKS KATOWICE, MAŁOPOLSKA, JKS – GOOD NIGHT LEFT SIDE, BANIK, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, WŁADCY MYSŁOWIC (duża) oraz chorągwie GÓRNY ŚLĄSK HERB, 30 YEARS GKS&FCB, HANYSOWO, GÓRNICZE GODŁO i FURTOK #9.

Giszowiec obecny w 91 głów. Wypełniamy cały piętrowy autokar. Koszt wyjazdu 140 zł.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)
FILM: 26.07.2026 Wisła Kraków – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 26.07.2026 Wisła Kraków – GKS Katowice SKRÓT (1)
FILM: 26.07.2026 Wisła Kraków – GKS Katowice SKRÓT (2)
FILM: 26.07.2026 Wisła Kraków – GKS Katowice KULISY
FILM: 26.07.2026 Wisła Kraków – GKS Katowice DOPING

Relacja sportowa

Wisła: Marcel Łubik – Raoul Giger, Alan Uryga, Maxence Maisonneuve, Jakub Krzyżanowski – Maciej Kuziemka (67, Julius Ertlthaler), Kacper Duda (90, Julian Lelieveld), James Igbekeme, Frederico Duarte (82, Marc Carbó), Marko Božić (82, Élie Youan) – Jordi Sánchez (67, Ángel Rodado).
Trener: Mariusz Jop

GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Marcin Wasielewski (61, Erik Jirka), Lukas Klemenz (61, Alan Czerwiński), Arkadiusz Jędrych, Pau Resta, Borja Galán (82, Mateusz Wdowiak) – Eman Markovic, Kacper Łukasiak, Bartosz Wolski (75, Szymon Bartlewicz), Bartosz Nowak – 17. Ilja Szkurin (61, Adam Zreľák).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Marko Božić (56) karny, Jordi Sánchez (60) – Szymon Bartlewicz (79)
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok).
Żółte kartki: Maxence Maisonneuve (45) – Lukas Klemenz (52), Marcin Wasielewski (54), Pau Resta (89).

W pierwszym meczu nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy, GKS Katowice zmierzył się na wyjeździe z Wisłą Kraków, która tym meczem wracała na najwyższy szczebel po czteroletniej przerwie. GKS chciał przejąć inicjatywę i w pierwszych fragmentach to katowiczanie częściej gościli na połowie rywala. W 8. minucie Bartosz Nowak dostał podanie od Kacpra Łukasiaka i był w dogodnej sytuacji do oddania dobrego strzału. Marcel Łubik popisał się jednak skuteczną interwencją. Dwie minuty później ponownie świetnie Łubik, tym razem nogą przekierował strzał Emana Markovicia, który znalazł się oko w oko z bramkarzem. Wisła próbowała z szybkich ataków, ale ofiarna postawa w obronie naszego zespołu pozwalała uniknąć poważnego zagrożenia.
W 29. minucie Frederico Duarte dostał podanie w pole karne i uderzał na krótki słupek, ale Gabriel Kobylak popisał się dobrą interwencją. W 36. minucie GKS dobrze pograł piłką w polu karnym Wisły. Ta ostatecznie trafiał na piąty metr do Shkuryna, lecz ten będąc obrócony plecami, nie do końca wiedział, jak obrócić się do strzału i źle podał do Marcina Wasielewskiego. W ostatnich minutach inicjatywę przejęli gospdoarze. Ponownie zagroził nam Duarte i tym razem był naprawdę blisko. Przejął dośrodkowaną piłkę i huknął tak, że futbolówka zatrzymała się na słupku bramki GKS-u. Na przerwę drużyny schodziły z bezbramkowym remisem.
W drugą połowę z większym animuszem weszli gospodarze. To niestety przełożyło się na sytuację z rzutu karnego po faulu Marcina Wasielewskiego. Do piłki podszedł Marko Božić i pewnym strzałem dał Białej Gwieździe prowadzenie. Cztery minuty później było już 2:0 po trafieniu głową Jordiego Sancheza. Niestety GKS nie był w stanie odeprzeć w tych minutach skutecznie atakującego rywala. W 65. minucie Sanchez ponownie wpakował piłkę do siatki, ale tym razem sędzia nie uznał bramki, bo wcześniej faulowany był Arkadiusz Jędrych. W 76. minucie Eman Markovic urwał się defensorowi i uderzył w kierunku długiego słupka. Niestety nie trafił w światło bramki. W końcu w 79. minucie Szymon Bartlewicz był najsprytniejszy w polu karnym i pozwolił GieKSie złapać kontakt.
Szansę miał Galan, któremu rywale zostawili sporo miejsca w polu karnym. Nie był jednak w stanie uderzyć piłki tak dobrze, by ta po długim słupku wpadła do siatki. Wynik spotkania niestety nie uległ już zmianie.

Źródło: gkskatowice.eu

ZDOŁOWANI PO PRZERWIE

Do meczu z Wisłą Kraków GKS przystępował mając już na koncie rozegrany jeden mecz. Po czwartkowej rywalizacji na Słowacji, katowiczanie nie mieli najlepszych nastrojów. Szansą na ich poprawienie był mecz pod Wawelem z wracającą po czteroletniej absencji w ekstraklasie drużyną Białej Gwiazdy.
Trener Rafał Górak dokonał kilku zmian w porównaniu do meczu na Słowacji. Alana Czerwińskiego zastąpił Pau Resta. W pomocy natomiast za Jesse Boscha, Sebastiana Milewskiego i Marcela Wędrychowskiego mieliśmy Kacpra Łukasiaka, Bartosza Wolskiego i Emana Markovića.
W Wiśle debiutował bramkarz Marcel Łubik. Na ławce natomiast zasiadł dochodzący do siebie po kontuzji Angel Rodado.
Już w ósmej minucie GKS miał znakomitą okazję do otwarcia wyniku, gdy Łukasiak wypuścił Nowaka, ale nasz zawodnik w sytuacji sam na sam – choć po pewną presją – strzelił tak, że Łubik obronił. Minutę później Nowak odebrał piłkę na 30. metrze, piłkę przejął Szkurin i podał do Markovića, ale jego strzał z ostrego kąta znów świetnie nogą obronił golkiper gospodarzy. Wisła próbowała się odgryzać, była żwawa i dynamiczna, ale sytuacji bramkowych sobie nie stwarzała. W 24. minucie kolejną okazję miał GKS, gdy dwójkową akcję rozegrali Marković i Wasielewski, ten ostatni dośrodkował, ale strzał w pełnym biegu Nowaka był niecelny. Dwie minuty później zakotłowało się w naszym polu karnym, gdy Marko Božić nawijał naszych zawodników, ale Lukas Klemenz w ostatniej chwili wstawił nogę i zamortyzował bardzo groźne dośrodkowanie. W 29. minucie gospodarze mieli kapitalną okazję, gdy Duarte rozegrał dwójkową akcję z Gigerem i w sytuacji sam na sam strzelał po ziemi, ale tym razem to Kobylak był górą. Kilka minut później GieKSa wchodziła w pole karne z lewej strony, Nowak podał do Łukasiaka, ten po ziemi do Szkurina, ale napastnik stał tyłem do bramki i zamiast strzelać odgrywał do Wasielewskiego. W 42. minucie znów Božić dośrodkował, a Duarte z woleja z ostrego kąta trafił w słupek.
W 55. minucie przyatakowała Wisła. W zamieszaniu w polu karnym Wasielewski faulował przeciwnika i sędzia podyktował jedenastkę. Skutecznym egzekutorem rzutu karnego był Marko Božić. Po czterech minutach było już 2:o, Giger dośrodkował do Sancheza, a ten z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Chwilę później w zamieszaniu podbramkowym po wrzucie z autu do siatki znów trafił Sanchez. Po interwencji VAR sędzia anulował jednak bramkę. Kwadrans przed końcem Kobylak szybko wznowił grę od bramki, do dobrej sytuacji doszedł Marković, ale nie trafił w bramkę. W 79. minucie Nowak przejął piłkę w polu karnym, podał do Zrelaka, ten przepuścił do Bartlewicza, a zawodnik zdobył swoją pierwszą bramkę dla GKS. Nasz zespół do końca próbował atakować. Nie byliśmy jednak w stanie odrobić strat.

Źródło: GieKSa.pl