PP: GKS Katowice 1-1 pd. k. 4-2 RTS Widzew Łódź

03.03.2026, wtorek 20:45 – widzów 7945 – Arena Katowice – 1/4 Puchar Polski

Relacja GieKSiarza

Pucharowe spotkanie z Widzewem budziło emocje już przed meczem. Tym razem najlepiej zebrała się Grupa Południe, która odpaliła na Ligocie, puszczając w eter przekaz dotyczący naszych rywali i ich koleżanek z WRWE – „KRUCJATA PRZECIWKO FRAJERSTWU”. GieKSiarze z Witosa i Załęża uczcili zaś pamięć ofiar katastrofy górniczej w kopalni Kleofas w 130. rocznicę tragedii. Zginęło wtedy 104 górników, a kibice, pamiętając o tym, rozwiesili na swoich dzielnicach stosowne transparenty w otoczeniu pochodni.
Na Arenie Katowice zgromadziło się 8 tysięcy widzów, gdzie wymiana uprzejmości rozruszała towarzystwo na długo przed pierwszym gwizdkiem. Ten też poprzedziła chwila ciszy dla fanatyka i działacza klubowego śp. Pawła „Seta” Przewdzieckiego, któremu rano towarzyszyliśmy w ostatniej ziemskiej drodze na Józefowcu. Tę chwilę zadumy przerwały okrzyki śmieRdzieli, którzy wspierali lud Dawida i nie uszanowali zmarłego. Klasy nie kupisz, a wspomniana wcześniej krucjata przeciwko frajerstwu musi trwać!
Na Blaszoku tego dnia zawisło 10 flag oraz transparent dla śp. Seta. Powiewało dodatkowo przez cały mecz 39 chorągwi i byliśmy wspierani przez Banik (32) oraz ROW (24) – dzięki! Dopingowaliśmy na pełnej, do czego często dołączały pozostałe trybuny, zwłaszcza gdy kierowaliśmy kilka słów do przyjezdnych. W drugiej połowie odpaliliśmy 100 czerwonych rac, w towarzystwie wcześniej wspomnianych flag na kijach. Trochę się zadymiło, czym skradliśmy uwagę sędziego, który na moment przerwał spotkanie, by wszyscy mogli podziwiać nasz Blaszok.
Co do gości, to ich pierwsza wizyta na nowym stadionie GieKSy. Wcześniej, w lidze obowiązywał ich zakaz. Przyjechali na Górny Śląsk do Chorzowa, gdzie gromadzili się w miejscu, gdzie kiedyś był stadion Ruchu. Do Katowic dotarli w 1180 głów, w tym Ruch (210), Wisła (35) i KKS Kalisz (10). W większej części byli ubrani na czerwono i głośno dopingowali, nie szczędząc w bluzganiu. Na płocie wywiesili 12 płócien, gdzie na przedzie zawisły flagi „Czerwona Armia Widzewa” i „Katowice FC Ruchu”. Dodatkowo ich koleżanki z Chorzowa wywiesili dwa transparenty, świadczące o ich bólu dupy. Jeden odnosił się do ostatniej zbiórki Grupy Południe w Mikołowie, gdzie GieKSiarze pojawili się bez psiarni, w obie strony podróżując komunikacją miejską, co było odpowiedzią na ich propagandowy manifest na katowickim rynku, gdzie Ruch pojawił się w asyście psów i miał przecież po drodze na swój mecz, w przeciwieństwie do GP. Jak widać, tak ich to zabolało, że musieli sfabrykować rzeczywistość, wypisując bzdury na transparencie, bo dobrze wiedzą, że w Mikołowie GieKSy coraz więcej!
Na ich wypociny szybko pojawiła się odpowiedź, przypominająca Chorzowianom, że niedawne spotkanie na Cwajce, gdzie urządzili miejscowi zasadzkę, zakończyło się szybkim zwycięstwem młodzieży z GieKSy i ROW-u.
Na boisku nie brakowało emocji, wszak stawką był półfinał Pucharu. Dla Widzewa to jedyna droga, by zachować resztki twarzy. Po tym, jak im idzie w lidze, a ile wpompowano w ten zespół milionów, PP to ostatnia szansa na salony. GKS zaś chciał kolejny raz pokazać, że to nie pieniądze grają na boisku, a prawdziwy zespół.
Pierwszego gola strzelił GKS, lecz nasza euforia została ostudzona w drugiej połowie, przez wyrównanie RTS-u. Każda ze stron liczyła, że tego kolejnego gola zdobędzie ich drużyna. Nie pomógł doliczony czas ani dogrywka, choć tutaj piłka w pięknym stylu wpadła do siatki gości, niestety na spalonym. W międzyczasie z boiska zszedł Bergier, którego katowickie trybuny wygwizdały. Zwycięzcę musiały wyłonić dopiero rzuty karne. Kibice chóralnie zaczęli wywoływać swoich bramkarzy, którzy do obrony stawali pod bramką przy sektorze gości. Rafał Strączek był na to przygotowany i miał ściągę na butelce, jak strzelają przeciwnicy, którą wręczył jednemu z trampkarzy od podawania piłek. Opłaciło się to już po pierwszej serii, gdzie obronił karnego, co z 100% skutecznością naszych strzelców, zakończyło spotkanie w czwartej serii jedenastek, gdzie zawodnik Łodzian przestrzelił. Euforia u nas niesamowita. Feta na trybunach i murawie, gdzie kibice głośno dziękują drużynie i sztabowi za to zwycięstwo. GieKSa w Półfinale Pucharu Polski, a z Blaszoka niesie się głośno „Jestem gotowy pojechać na Narodowy”!

Oflagowanie: ULTRAS FCB & GKS, transparent SET SPOCZYWAJ W POKOJU, FORZA GIEKSA, transparent CZY JUŻ KUrWO ZAPOMNIAŁAŚ JAK NA CWAJCE W ŁEB DOSTAŁAŚ, DUMA ŚLĄSKA, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, GKS KATOWICE, PNG & GRR, ANTYKOMUNA – GKS KATOWICE, ONE NINE SIX FOUR, WITOSA, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW.
CHORĄGWIE: CENTRUM, SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE, KOSTUCHNA, GzG, POLSKA HERB, BRYNÓW, DĄB, PADEREWA, GÓRNY ŚLĄSK HERB, HANYSOWO, PNG, ZAŁĘŻE, WITOSA, OLKUSZKA GIEKSA, LIBIĄŻ, WEŁNOWIEC, JURAJSKA GIEKSA, 30 YEARS GKS & FCB, FURTOK #9, DĄBRÓWKA MAŁA, KOSZUTKA, ŻORY, BUROWIEC, LIGOTA, BOGUCICE, ŻORY, PIOTROWICE, OCHOJEC, PODLESIE, JAWORZNO, PANEWNIKI, TAUZEN, TRZEBINIA, MYSŁOWICE, HOŁDUNÓW – LĘDZINY, MIKOŁÓW, ZARZECZE, SZOPIENICE, FCSC – ŚLĄSK CIESZYŃSKI.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 03.03.2026 PP: GKS Katowice -Widzew Łódź WYWIAD STRĄCZEK I KLEMENZ
FILM: 03.03.2026 PP: GKS Katowice -Widzew Łódź KONFERENCJA
FILM: 03.03.2026 PP: GKS Katowice -Widzew Łódź SKRÓT
FILM: 03.03.2026 PP: GKS Katowice -Widzew Łódź KULISY
FILM: 03.03.2026 PP: GKS Katowice -Widzew Łódź KIBICE PODCZAS KARNYCH
FILM: 03.03.2026 PP: GKS Katowice -Widzew Łódź DOPING

Relacja sportowa

GKS Katowice: Rafał Strączek – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (106, Märten Kuusk), Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán (84, Erik Jirka) – Eman Markovic (53, Marcel Wędrychowski), Damian Rasak, Mateusz Kowalczyk (84, Sebastian Milewski), Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (84, Mateusz Wdowiak).
Trener: Rafał Górak

Widzew: Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski (90, Carlos Isaac Muñoz), Stélios Andréou, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Samuel Kozlovský (106, Christopher Cheng) – Juljan Shehu, Lukas Lerager (90, Lindon Selahi), Emil Kornvig – Sebastian Bergier (113, Mariusz Fornalczyk), Andi Zeqiri (84, Fran Álvarez).
Trener: Igor Jovićević (Chorwacja)

Bramki: Lukas Klemenz (28) – Andi Zeqiri (53)
Karne: 1-0 Arkadiusz Jędrych, (1-0 Fran Álvarez – obroniony), 2-0 Bartosz Nowak, 2-1 Emil Kornvig, 3-1 Damian Rasak, 3-2 Christopher Cheng, 4-2 Sebastian Milewski, (4-2 Mariusz Fornalczyk – nad bramką)
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin).
Żółte kartki: Lukas Klemenz (32), Mateusz Kowalczyk (51), Rafał Strączek – Sebastian Bergier (32), Stélios Andréou (115), Juljan Shehu (118).

W 1/4 finału STS Pucharu Polski, GKS Katowice zmierzył się u siebie z Widzewem Łódź. Trener Rafał Górak dokonał kilku zmian w pierwszym składzie względem ostatniego meczu ligowego. Od pierwszych minut szansę dostali Eman Markovic, Damian Rasak oraz Ilya Shkuryn. Widzew rozpoczął od prób zza pola karnego Przemysława Wiśniewskiego oraz Juliana Shehu. W 16. minucie znakomitą interwencją w polu karnym popisał się Marcin Wasielewski, który w ostatnim momencie wykasował akcję pędzącego na bramkę rywala.

GKS Katowice był w swoich działaniach konkretniejszy. W 28. minucie Alan Czerwiński dograł w pole karne, gdzie Lukas Klemenz wygrał walkę o pozycję i strzelił pod poprzeczkę dając swojej drużynie prowadzenie. W kolejnych minutach dla Widzewa próbowali Emil Kornvig oraz Andi Zeqiri z rzutu wolnego. To jednak GKS był bliżej podwyższenia prowadzenie, gdy w ostatniej akcji pierwszej części, Shkuryn został obsłużony przez Bartosza Nowaka i będąc oko w oko z Bartłomiejem Drągowskim, uderzył tak, że bramkarz sparował strzał na słupek.

W 50. minucie Kornvig uderzył głową nad poprzeczką bramki Rafała Strączka. W 53. minucie łodzianie dopięli swego i po golu Andiego Zeqiriego doprowadzili do remisu. W 62. minucie blisko był Sebastian Bergier po stracie Mateusza Kowalczyka, ale Strączek złapał jego strzał. Długimi fragmentami żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć dogodnej sytuacji, choć to goście byli częściej przy piłce. 90 minut meczu nie przyniosło rozstrzygnięcia, co oznaczało emocje w dogrywce. W 95. minucie piłka wpadła do siatki Widzewa po uderzeniu Mateusza Wdowiaka, ale Alan Czerwiński był na spalonym przed podaniem.

Pierwsza część dogrywki nie przyniosła goli, choć to GKS częściej atakował bramkę rywala. W 107. minucie groźnie z miejsca strzelał Alvarez, ale dobrze ustawiony Strączek bez problemów złapał piłkę. W 117. minucie Marcin Wasielewski zagrał w pole karne prosto na głowę Marcela Wędrychowskiego, ale swoim strzałem trafił prosto w Drągowskiego. W jednej z ostatnich akcji dogrywki Alvarez przekierował podanie Mariusza Fornalczyka, które przeleciało tuż nad poprzeczką naszej bramki. O awansie musiała zdecydować seria jedenastek.

Dla GKS-u strzelali celnie Jędrych, Nowak, Rasak i Milewski, a Widzew dwa razy nie trafił i tak katowiczanie awansowali do półfinału Pucharu Polski!

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W meczu pełnym walki, przepychanek i cierpliwych układanek do wyłonienia zwycięzców nie wystarczyło 90 minut. Temperatura na trybunach była gorąca jeszcze przed odczytaniem składów obu drużyn. Nawet coraz głośniej puszczana muzyka na obiekcie nie była w stanie zagłuszyć tysięcy kibiców w żółtych koszulkach, którzy z kolei skutecznie zagłuszali całkiem liczną grupę wspierającą Widzew Łódź. Mecz GieKSa zaczęła bardzo nerwowo, dwukrotnie kluczowym zagrożeniem był były zawodnik z Katowic Sebastian Bergier. Raz był bliski przechwytu po słabym podaniu Nowaka, drugi raz udanie rozprowadził akcję do Shehu na skrzydło, na szczęście Rafał Strączek pewnie wyłapał próbę uderzenia. Widzew jednak nie odpuszczał, po stracie Galána w 4. minucie piętką w naszej szesnastce interweniował rozpędzony Alan Czerwiński, bez niego mogłoby się to naprawdę źle skończyć. W 8. minucie uderzenia z dystansu spróbował Shehu, wszystko to po serii milisekundowych spóźnień GieKSy w środku pola. Trójkolorowi nie pozostawali bez prób ofensywnych, jednak wszystko kończyły się na prawej flance i stracie na 20. metrze. W 12. minucie miała miejsce pierwsza nasza konkretniejsza akcja i strzał Nowaka, później jednak Galán nonszalancko podał w środku pola i skończyło się kontrą 3 na 3 powstrzymaną przez Klemenza. Później jednak Klemenz na tyle fatalnie podał po stałym fragmencie, że Marcin Wasielewski musiał ryzykować wślizg w polu karnym zza pleców Zeqiriego. W 27. minucie asystę trzeciego stopnia mogłaby mieć… chorągiewka. Mateusz Kowalczyk odbił od niej swoje dośrodkowanie, a później Bartosz Nowak płasko centrował w pole karne i wywalczył wrzut z autu. A JAK WRZUT Z AUTU, TO LUKAS KLEMENZ! Przepychał się, parł do przodu i wepchał piłkę nad rozpaczliwie interweniującym Drągowskim! W 32. minucie kolejny już raz Kowalczyk doskonale się ustawił i zanotował przechwyt po rozegraniu Widzewa od tyłu, zmuszając przeciwnika do faulu w groźnej strefie. Później Widzew starał się przykręcić śrubę, jednak GieKSa była dobrze zorganizowana w defensywie i wyczekiwała na kolejne okazje do kontrataków. Dwukrotnie Szkurin naciskał na ostatnich defensorów po wybiciu, brakowało mu jednak tego ułamka sekundy. Już w doliczonym czasie gry siatkę rywalowi założył Galan, Nowak z pierwszej piłki podał rogalika za linię obrony i Eman Marković miałby autostradę do bramki, gdyby futbolówka nie okazała się tak trudna do opanowania. Po drugiej stronie urwał się Zeqiri, jednak zza pleców wyrósł mu Damian Rasak i mogliśmy zaobserwować olbrzymią frustrację na twarzy napastnika. Jeszcze bardziej rozczarowany był Szkurin po fenomenalnej akcji Nowaka, który… Nie ma nawet słów by opisać to, jak zepsuł akcję, gdy sam na 9. metrze mógł spytać bramkarza, gdzie ma uderzyć. Docenić za to trzeba jego świetne przyjęcie trudnej piłki, nie było to zagranie możliwe dla każdego piłkarza. Drugą połowę rozpoczęło kilka wrzutek Widzewa spod linii bocznej, nie było to jednak wybitne zagrożenie dla trójki naszych stoperów. W 53. minucie Kozlovsky zupełnie niepilnowany na lewym skrzydle dograł tuż przed bramkę do Zeqiriego, który takiej okazji nie zmarnował. Chwilę później znów było groźnie, Strączek w kluczowym momencie jednak stanął na wysokości zadania i wybronił strzał z bliskiej odległości. W 61. znów pierwsze skrzypce zagrał nasz golkiper po stracie Kowalczyka i strzale Zeqiriego. Świetne minuty rozgrywał Damian Rasak, odważnie przejmując piłkę, rozgrywając z rywalem na plecach i dyktując tempo naszej gry. Długimi momentami Trójkolorowi nie potrafili przenieść ciężaru gry w ostatnią tercję, skupiając się na pressingu i blokowaniu wolnych stref bez piłki. Rafał Górak postawił na nietypowe rozwiązanie problemu, wprowadzając na szpicę Mateusza Wdowiaka. Tuż po wejściu na boisko udowodnił słuszność tej decyzji, przyjmując kozłującą piłkę i w tempo wypuszczając Marcina Wasielewskiego. Widzew stracił pomysł na tworzenie sytuacji podbramkowych, a GieKSa dalej cierpliwie przesuwała, przez co mecz toczył się głównie w środku pola i polegał na szybkich kontrach. W dwóch połowach nie udało się wyłonić zwycięzcy, zatem czekała nas dogrywka. W 92. minucie dobrze Milewski dostrzegł wolnego Erika Jirkę, ten zacentrował minimalnie niecelnie z pierwszej piłki. W 96. minucie Mateusz Wdowiak zdobył pięknego technicznie gola po kolejnej akcji wymienionej dwójki, niestety z pozycji spalonej. Mocno podbudowało to naszą drużynę, która coraz mocniej dochodziła do głosu, szczególnie na prawym skrzydle. Pod koniec pierwszej części Bartosz Nowak chciał spróbować zdobyć olimpijskiego gola, wcale tak wiele mu nie zabrakło. W samej końcówce Wdowiak z Nowakiem zagrali akcję jak po sznurku, między nogami rywali, tuż przed strzałem futbolówka minimalnie Bartoszowi Nowakowi podskoczyła. W 108. minucie podkręconą piłkę do środka boiska na dobieg Wdowiakowi posłał Marcel Wędrychowski, zabrakło mu jednego kroku by uprzedzić defensora. W 115. minucie Bartosz Nowak skleił piłkę spadająca sponad stadionowych jupiterów, zapadają w pamięć tak techniczne zagrania. Kilkadziesiąt sekund później Milewski z Wędrychowskim pognali prawym skrzydłem, ten drugi bezskutecznie spróbował zaskoczyć Drągowskiego finezyjnym strzałem. Nie minęła minuta, a znów stanął przed szansą po wrzutce Wasyla z drugiej strony murawy, uderzył jednak wprost w bramkarza. Już w doliczonym czasie Fornalczyk popisał się dryblingiem i wstrzelił w nasze pole karne, piłka musnęła poprzeczkę po jej zewnętrznej stronie i czekały nas rzuty karne. Pierwszy do jedenastki podszedł Arkadiusz Jędrych, przełamując blok Drągowskiego. Po stronie gości odpowiadał Alvarez, musiał uznać wyższość naszego golkipera! Drugą serię otworzył Bartosz Nowak, popisując się panenką. Kornvig równie pewnie zdobył bramkę, stawiając jednak na wariant siłowy. Trzecia jedenastka dla GieKSy została wykonana przez Damiana Rasaka, który także się nie pomylił. Cheng mozolnie ustawiał sobie futbolówkę, strzelając w stronę przeciwną do rzutu Strączka. Czwartym wykonawcą wśród Trójkolorowych był Sebastian Milewski, uderzając minimalnie nad bramkarzem, bez większych problemów. Kluczową jedenastkę wykonywał Fornalczyk STRZELAJĄC PONAD BRAMKĄ! GIEKSA W PÓŁFINALE PUCHARU POLSKI!

Źródło: GieKSa.pl