FK Teplice 2-1 FC Banik Ostrava

09.05.2026, sobota 14:00 – widzów 3759

Relacja GieKSiarza (Witosa)

Sobotnim wczesnym porankiem zaczynamy kolejną wyprawę po czeskiej ziemi, podróżując szlakiem kolejowym. Teplice to historyczne miasto uzdrowiskowe, 420 kilometrów od Ostrawy, w zachodnio-północnych Czechach przy granicy z Niemcami.
O dziwo wyruszamy punktualnie, co jest rzadkością w czeskim transporcie szynowym. Podczas podróży głównie debaty o sportowej postawie Banika w tym sezonie. Jednych przeraża widmo spadku, innych wręcz przeciwnie – nowe stadiony, inne miejscówki. Mimo wszystko jednak wyczuwalny zawód pośród Chacharów.
Do Teplic docieramy z dwoma przesiadkami – w Pradze oraz w Usti nad Labą. Na miejscu jesteśmy na tyle wcześniej, by ogarnąć sobie jakieś jadło oraz wspólną fotkę obecnych sześciu GieKSiarzy na miejscowym ryneczku.
Wejście na stadion sprawne, większość ubrana na biało i z szalem. Obiekt mogący pomieścić 18 tysięcy widzów dziś zgromadził tylko trochę ponad 3,5 tysiąca. Niewielki sektor gości zapełniony w pełni, choć ścisku nie było. W sumie Banik wspierało 365 osób.
W temacie kulinarnym to pozytywne zaskoczenie – czerwona kiełba z dodatkami, które samemu można było sobie dawkować… chrzan, musztarda, ketchup, kiszony ogórek pokrojony w kosteczkę, prażona cebulka i pyszny ciemny chleb oraz pyszne miejscowe piwko – klasa. Na murawie znowu kiepsko. Banik przegrywa 1:2, co przełożyło się na średni doping. Poza tym kibice Banika na wyposażeniu mieli machajki oraz w drugiej połowie odpalili race. Wywiesili też transparent dla kibica ROW-u Rybnik „PATRYK, UZDRAV SE!”.
Kibice Teplic odnieśli się krytycznie do podziału ligi na grupy w decydującej fazie, dopingując zza transparentu „ZRUSTE NADSTAVBU”. Ogólnie czescy fanatycy coraz częściej odnoszą się, by zlikwidować taką formę rozgrywek.
Zawiedzeni kibice Banika, po meczu szybko opuścili sektor. Przed 17:00 ruszyliśmy w drogę powrotną do Pragi, gdzie ciut się posilamy, oczekując godziny odjazdu pociągu już do Ostrawy .
Tuż przed północą zakończyliśmy kolejną przygodę, spędzając czas z Banikowym Bractwem kilkadziesiąt godzin we vlaku oraz pokonując ponad 800 kilometrów podczas tego wyjazdu.
Nasza szóstka to przedstawiciele GieKSiarskich rewirów: Jura, Tarnowskie Góry, Piotrowice, Ligota, Załęże oraz Witosa.
GIEKSA & BANIK

ARO