Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
10.05.2026, niedziela 12:15 – widzów 8385
Relacja GieKSiarza
Derby z gliwickim Piastem wśród trójkolorowej braci cieszyły się dużym zainteresowaniem. Staraliśmy się o jak najwięcej biletów, bo wiadome było, że pojemność sektora gości nie wystarczy nam nawet w połowie. Ostatecznie dzięki uprzejmości gliwickiego GKS-u otrzymaliśmy 1318 biletów. Chcieliśmy więcej, ale to i tak więcej niż liczyliśmy na początku.
W drogę wynajętymi przegubami miejskimi ruszyliśmy o 10:25. Trasa przebiegała szybko, lecz im bliżej celu, tym psiarnia prowadziła nas większymi zadupiami, przez co pod stadion dotarliśmy po niemal godzinnej drodze. Ochrona początkowo nie śpieszyła się z wpuszczaniem naszej grupy, lecz gdy poczuli moc naszych decybeli przy wykonywaniu znanej przyśpiewki „wpuścicie kibiców!…”, kołowrotki momentalnie się odblokowały. Od tej pory wejście szło już sprawnie i tylko niewielka część z nas nie zdążyła na pierwszy gwizdek. W sumie „Żółta Ściana” zameldowała się w 1322 osoby, w tym Banik Ostrava (25) i JKS Jarosław (1) – dzięki! Jest to nasz najliczniejsza wizyta przy Okrzei. Na wyposażeniu mamy 11 flag, transparent dla kolegi, który tego dnia walczył w ringu oraz 36 chorągwi. Dopingujemy dobrze cały mecz, lecz tylko momentami wykorzystywaliśmy cały potencjał zgromadzonych gardeł. Najgłośniejszy moment to chyba wtedy, gdy sędzia nie uznał trafienia dla gospodarzy, co przywróciło w nas nadzieję. Niedługo potem to GieKSa cieszyła się z gola, trafionego plecami miejscowego piłkarza, lecz i tu sędzia nie uznał bramki, a my głośno mobilizowaliśmy katowickich zawodników, śpiewając „jazda z ku*wami!”. To zresztą niejedyne bluzgi tego dnia. Nienawiść była i pozostanie!
Kibice Piasta przed meczem zorganizowali pochód, maszerując na stadion za flagą „PIASTOHOLICY”. Wypełnili praktycznie cały młyn (1900 głów), który od początku zwiastował oprawę pod hasłem „EMPIRE STATE OF ULTRAS”. Ta rozpoczęła się dopiero pod koniec pierwszej połowy, a jej dopełnieniem była niebieska kartoniada i dwie wycinane sektorówki na krańcach młyna. Jedna przedstawiała kibola w kominiarce z wyciągniętą ręką trzymająca race, a druga Statuę Wolności, która, jak wiadomo, dzierży pochodnię. Całość na koronie, w pierwszej fazie, uświęcono niebieskimi i czerwonymi dymami, co skłoniło arbitra do przerwania spotkania. Zanim te się wznowiło, a dym nie zdążył ulecieć, Piast odpalił jeszcze 20 rac. Na meczu byli wspierani przez kibiców GKS Jastrzębie i RKS Radomsko (65).
Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym podziałem punktów. Dziękujemy drużynie za walkę i zmuszeni jesteśmy czekać na sektorze, aż wszystkie kury rozejdą się po kurnikach. Tesco Arenę opuszczamy dopiero po niespełna godzinie od zakończenia meczu i udajemy się w drogę powrotną. W Katowicach jesteśmy o 15:40, dzięki czemu mamy jeszcze sporo czasu dla siebie, by wykorzystać ten piękny słoneczny dzień.
Oflagowanie: DUMA ŚLĄSKA, SZALEŃCY Z BUKOWEJ, PERSONA NON GRATA (duża), ONE NINE SIX FOUR, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY- PNG PDW, SILESIAN FAMILY, FORZA GIEKSA, GKS KTOWICE (gardina), ANTYKOMUNA – GKS KATOWICE, GKS KATOWICE, BANDITEN, transparent PROKSA TYLKO ZWYCIĘSTWO!! oraz chorągwie LIGOTA, JURAJSKA GIEKSA, ŻORY, PANEWNIKI, ZAŁĘŻE, DĄB, HOŁDUNÓW & LĘDZINY, BRYNÓW, BOGUCICE, SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE, PIOTROWICE, OCHOJEC, PODLESIE, WITOSA, DĄBRÓWKA MAŁA, WEŁNOWIEC, MURCKI, TAUZEN, ZARZECZE, KOSZUTKA, MYSŁOWICE, SZOPIENICE, LIBIĄŻ, 30 YEARS GKS & FCB, FCSC (Śląsk Cieszyński), BUROWIEC, ZAWODZIE, PNG, WHITE BOYS KOSTUCHNA, GzG, JAWORZNO, TRZEBINIA, OLKUSZ, MIKOŁÓW, FURTOK #9, OSTRAVA HERB.
Giszowiec obecny w 89 głów. Koszt wyjazdu 90 zł.
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 10.05.2026 Piast Gliwice – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 10.05.2026 Piast Gliwice – GKS Katowice SKRÓT (1)
FILM: 10.05.2026 Piast Gliwice – GKS Katowice SKRÓT (2)
FILM: 10.05.2026 Piast Gliwice – GKS Katowice TRYBUNY
FILM: 10.05.2026 Piast Gliwice – GKS Katowice DOPING
FILM: 10.05.2026 Piast Gliwice – GKS Katowice KULISY
Relacja sportowa
Piast: Dominik Holec – Filip Borowski, Juande Rivas, Igor Drapiński, Jakub Lewicki – Jason Lokilo (67, Oskar Leśniak), Grzegorz Tomasiewicz, Patryk Dziczek, Hugo Vallejo (78, Leandro Sanca) – Quentin Boisgard (85, Andréas Katsantónis), Jorge Félix (67, Gierman Barkowskij).
Trener: Daniel Myśliwiec
GKS Katowice: Rafał Strączek – Erik Jirka (56, Mateusz Wdowiak), Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Marius Olsen, Marcin Wasielewski – Eman Markovic (85, Marcel Wędrychowski), Mateusz Kowalczyk (85, Damian Rasak), Sebastian Milewski, Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (88, Jakub Kokosiński).
Trener: Rafał Górak
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Żółte kartki: Jakub Lewicki (87), Grzegorz Tomasiewicz(90+6) – Marcin Wasielewski(90+4).
W kolejne niedzielne południe, GKS Katowice o trzy punkty walczył na stadionie w Gliwicach. W składzie naszej drużyny dwie zmiany względem poprzedniego meczu. W miejsce kontuzjowanego Lukasa Klemenza pojawił się Marius Olsen, z kolei do bramki po uporaniu się z urazem wrócił Rafał Strączek. Przez całą pierwszą połowę oglądaliśmy wyraźną przewagę gospodarzy. W 9. minucie Sebastian Milewski popisał się dobrą interwencją w obronie, zatrzymując potencjalną akcje sam na sam. Dwie minuty później Patryk Dziczek uderzył głową obok słupka po rzucie rożnym.
W 20. minucie w końcu pierwsza sytuacja GKS-u. Erik Jirka wrzucał na głowę Ilyu Shkuryna, ale naszemu napastnikowi nie udało się wygrać pozycji. Za moment byliśmy po drugiej stronie. Jason Lokilo przymierzył z 16 metrów i Rafał Strączek odbił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Quetnin Boisgad, ale szczęśliwie dla nas strzelił prosto w Rafała Strączka. W 34. minucie piłkę w polu karnym miał Marcin Waseielewski, ale Dominik Holec przechwycił jego próbę podania. Tuż przed końcem dopiero pierwszy strzał na bramkę Piasta. Eman Markovic próbował zaskoczyć Holca, który wyszedł z bramki, ale bramkarz gliwiczan nie pozwolił się przelobować. Przed końcem pierwszej połowy groźnie strzelał Grzegorz Tomasiewicz. Piłka po jego strzale przeleciała tuż nad bramką GKS-u.
Na drugie 45 minut wracaliśmy z bezbramkowym remisem. W 51. minucie piłka wpadła do naszej siatki po strzale Quentina Boisgarda, ale sędzia Damian Sylwestrzak dopatrzył się Juande Rivasa na spalonym. W 62. minucie blisko był Eman Markovic, który strzelał z 16 metrów po kontrze. Holec odbił jego strzał na rzut rożny. Chwilę później próbował Mateusz Wdowiak, ale jego próba przeleciała nad poprzeczką. W 69. minucie Boisgard wyszedł sam na sam ze Strączkiem. Nasz bramkarz obronił jego strzał, ale sędzia zasygnalizował pozycję spaloną napastnika Piasta. W 73. minucie katowiczanie byli blisko po rzucie rożnym. Holec odbił strzał Czerwińskiego, potem zatrzymał dobitkę Shkuryna, a na koniec Kowalczyk przestrzelił w próbując zmieścić piłkę przy krótkim słupku.
W 77. minucie piłka wpadła do bramki Piasta po błędzie Holca i strzale Bartosza Nowaka. Jednak po analizie wideo okazało się, że piłka trafiła do Nowaka po tym, jak ręką podał ją Ilya Shkuryn, więc sędzia Sylwestrzak ostatecznie gola nie uznał. Gole do końca meczu nie padły. Zespoły podzieliły się punktami.
Źródło: gkskatowice.eu
Relacja sportowa
Jeśli nie umiesz wygrać, to zremisuj
Zapraszamy do zapoznania się z relację ze spotkania GKS-u Katowice z rywalem zza płotu, Piastem Gliwice. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, choć wcale tak być nie musiało. Pogoda wydawała się idealna do rozegrania meczu piłkarskiego. Na gliwickim niebie próżno było szukać jakiejkolwiek chmury, a temperatura oscylowała lekko poniżej 20* Celsjusza. Już przed pierwszym gwizdkiem ultrasi obu ekip sprawdzili formę swoich gardeł, próbując się nawzajem zagłuszyć przyśpiewkami. Kiedy obie drużyny oficjalnie weszły na murawę, nie wszyscy kibice z Katowic zdążyli zająć swoje miejsca. Pierwsze kopnięcie wykonali piłkarze GKS-u Katowice. Pierwsze ataki obu ekip nie przyniosły za wielu konkretów, nawet rzut wolny kopany przez gospodarzy z okolic rogu pola karnego skończył się w rękach Rafała Strączka po nieudanej centrze głową. Świetnym przecięciem prostopadłej piłki popisał się Sebastian Milewski, gdyby nie wybił tego na wślizgu, mogłoby być różnie. Pierwszy groźny strzał wykonała drużyna Piasta Gliwice, część stadionu była przekonana, że po strzale głową piłka znalazła się w bramce Strączka. Skończyło się jednak tylko na strachu – i to podwójnym, bo bramkarz GieKSy popełnił błąd w rozegraniu i kopnął prosto w pressującego go napastnika, na całe szczęście znowu zakończyło się autem bramkowym. W 16. minucie znowu najpewniejszy w obronie okazał się Milewski, po raz drugi przejmując piłkę, po wydawałoby się dobrym podaniu zawodnika gospodarzy. Piast na początku meczu stwarzał więcej okazji do przetestowania przeciwnego bramkarza, w 20. minucie świetną podwójną interwencją pokazał się Rafał Strączek, najpierw parując strzał z dystansu idący w dolny róg bramki, a potem łapiąc dobitkę z najbliższej odległości. Kolejne minuty ciągle należały do Gliwiczan tworzących coraz to kolejne okazje na zagrożenie bramce przyjezdnych. Raz po raz albo to stojący w głębokiej defensywie GieKSiarze blokowali kolejne strzały, albo Rafał Strączek łapał centry. Były bramkarz Stali Mielec i Bordeaux momentami robił nawet za ostatniego obrońcę, wygrywając wyścigi do prostopadłych podań z rywalami. Pierwszą od dawna akcję katowickiego GKS-u wyprowadzili Ilja Szkurin i Eman Marković, cała sytuacja po kilku nieudanych dryblingach znalazła jednak zakończenie w niezłym, płaskim strzale Marcina Wasielewskiego. Nie było to jednak za duże wyzwanie dla Dominika Holca. Na dziesięć minut przed regulaminowym końcem połowy młyn Piasta Gliwice zaczął bawić się w piromanów i najpierw odpalił świece dymne, a jak już widoczność na murawie wróciła do normalności, to odpalili około dwudziestu rac – tak na dobitkę. Sprytnie zaskoczył bramkarza spróbował Eman Marković – po wybiciu spod swojego pola karnego przez Wasielewskiego, Norweg popędził za futbolówką, obrócił się z rywalem na plecach i strzelił z 40. metra w nadziei na przelobowanie Holeca. Pomysł dobry, wykonanie miało jednak w sobie te 15-20% za mało siły. Do podstawowego czasu gry sędzia Damian Sylwestrzak doliczył cztery minuty. „Za spokojnie na tym boisku” – stwierdził Marius Olsen i wypuścił niecelnym podaniem Jorge Felixa na sytuację sam na sam. Na szczęście po kilku sekundach naprawił swój własny błąd i pozwolił Strączkowi spokojnie złapać piłkę. Na świetną kontrę okazję miał Mateusz Kowalczyk, jednak pomocnik wyrżnął się na piłce bez presji rywala. Koniec połowy, w Gliwicach do przerwy bezbramkowy remis. Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy to druga strona spróbowała sztuczki z przelobowaniem bramkarza z połowy, ta próba jednak nawet nie udawała strzału lobem. Znowu to Piast był stroną bardziej skupioną na atakowaniu, jedną z prób trochę fartownie, a trochę poświęceniem zniwelował Wasielewski – po poślizgnięciu się wykorzystał sytuację do przecięcia piłki niby wślizgiem. Szczęście uśmiechnęło się do GieKSy, gdy akcję bramkową gospodarzy anulował spalony, a spalił Jorge Rivas. Pierwszą zmianę meczu wykonał Rafał Górak, wprowadzając Mateusza Wdowiaka zamiast Erika Jirki, byłego piłkarza Piasta. Sprytnie rzut wolny z połowy boiska rozwiązał Bartosz Nowak, spróbował wypuścić Szkurina niskim podaniem, wykorzystując fakt, że o Białorusinie trochę zapomnieli obrońcy z Gliwic. Ten jednak nie dał rady przyjąć podania i skończyło się na stracie posiadania. Jak dzik z piłką zabrał się świeżo wprowadzony Mateusz Wdowiak, prowadząc kontrę prawym skrzydłem. Na wysokości 25. metra obsłużył podaniem Markovica, ten opanował futbolówkę i strzelił po dalszym słupku, jednak bramkarz był na posterunki i sparował piłkę na pierwszy w tym meczu rzut rożny gości. Z samego kornera niestety nic nie wyniknęło, choć z półwoleja próbował Wdowiak. Strachu napędził obronie GieKSy… sędzia liniowy, nie gwiżdżący oczywistego spalonego i pozwalający na zakończenie akcji jeden na jednego strzałem Boisgardowi. Ze strzałem świetnie poradził sobie Strączek, cały ten wysiłek jednak na nic, bo tuż po obronie sędzia przypomniał sobie, że tego spalonego wypadałoby odgwizdać. W 73. minucie rzut rożny wywalczył Szkurin. Ten stały fragment gry, podobnie jak większość innych, został wybity przez Bartosza Nowaka. Świetna centra na głowę Jędrycha, bramkarz sparował piłkę w bok i tutaj zaczął się pokaz nieudanych zagrań – najpierw Szkurin nie potrafił trafić w piłkę z najbliższej odległości, a sekundę później z metra dalej Kowalczyk posyła rakietę kilometr nad bramką. Tuż potem stan anulowanych bramek wyrównali gospodarze. Cała akcja była absurdalna – najpierw prostą centrę z rąk wypuścił Holec, czym nabił rękę obracającego się Szkurina. Ten łokciem „obsłużył” Nowaka, który nie oddał celnego strzału na prawie pustą bramkę, ale piłka po odbiciu się od poprzeczki trafiła w plecy próbującego interweniować Borowskiego, po czym wskoczyła do bramki. Bramka słusznie została anulowana, jednak gdyby nie to, to prawdopodobnie poszłaby viralem na Twitterze. Dobrze wychodziły zawodnikom Rafała Góraka wślizgi w tym meczu, tym razem w taki sposób prostopadle Markovićowi zagrał Kowalczyk, cała akcja nie zakończyła się niestety niczym konkretnym. Pierwsza żółta kartka spotkania została pokazana na minuty przed końcem, a ukarany nią został Lewicki. Swoją obecność na boisku chciał zaznaczyć Marcel Wędrychowski, wpuszczony na samą końcówkę. Po dobrej pracy w pressingu i odebraniu piłki na połowie rywala zagrał bardzo niecelnie na wysokości pola karnego. Jeszcze ten sam zawodnik wywalczył żółtą kartkę po faulu taktycznym na skrzydle. Rzut wolny wykonany przez Bartosza Nowaka został wybity i to by było na tyle, koniec meczu.
Źródło: GieKSa.pl