KOBIETY: Finał PP: KKS Czarni Sosnowiec 2-5 pd. GKS Katowice

16.05.2026, sobota 12:00 – widzów 1527 – Tychy, Stadion GKS

Relacja kibicowska

Kobiecy finał Pucharu Polski pomiędzy Czarnymi i GieKSą, rozegrany został na tyskim stadionie w obecności ponad 1,5 tysiąca widzów. Obie drużyny, które otrzymały wokalne wsparcie od swoich kibiców, zapewniły im istny emocjonalny rollercoaster. Dwukrotnie na prowadzenie wychodziły dziewczyny z Sosnowca, lecz katowiczanki nie odpuściły i doprowadzały zawsze do wyrównania. Po regulaminowym czasie było 2:2, a po przerwie zawodniczki GKS-u dorzuciły jeszcze trzy trafienia, demolując w dogrywce rywalki zza Brynicy. W sektorze kibiców GieKSy istny szał i feta, która trwała jeszcze długo po końcowym gwizdku. W ten sposób kobieca sekcja GKS Katowice zdobyła swój drugi Puchar Polski.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FILM: 16.05.2026 Finał PP Kobiet: Czarni Sosnowiec – GKS Katowice MECZ
FILM: 16.05.2026 Finał PP Kobiet: Czarni Sosnowiec – GKS Katowice SKRÓT
FILM: 16.05.2026 Finał PP Kobiet: Czarni Sosnowiec – GKS Katowice KULISY

Relacja sportowa

KKS Czarni: Oliwia Szperkowska – Weronika Wójcik (65. Luiza Kozielska), Zofia Buszewska (105. Amelia Chmura), Anna Konkol (105. Emilia Sobierajska) Daria Kurzawa, Natalia Chudzik (91. Iga Witkowska) – Nicol Kaletka, Karlina Miksone, Zuzanna Witek (118. Oliwia Katowicz), Klaudia Miłek – Patrycja Sarapata.
Trener: Sebastian Stemplewski.

GKS Katowice: Kinga Seweryn – Dżesika Jaszek (70. Victoria Kaláberová), Andjela Milovanović, Marcjanna Zawadzka, Katarzyna Nowak, Julia Włodarczyk (105. Santa Sanija Vuškāne) – Klaudia Maciążka, , Kateřina Vojtková (78. Amelia Bińkowska), Patrycja Kozarzewska (78. Marina Theodoraki) – Aleksandra Nieciąg, Nicola Brzęczek (105. Oliwia Malesa).
Trener: Karolina Koch.

Bramki: Patrycja Sarapata (25), Klaudia Miłek (65) – Aleksandra Nieciąg (35), Amelia Bińkowska (87), Klaudia Maciążka (103), 2:4 Aleksandra Nieciąg (105), 2:5 Aleksandra Nieciąg (112)
Sędziowała: Anna Adamska (Kielce)
Żółte kartki: Daria Kurzawa, Zofia Buszewska, Natalia Chudzik –  Marina Theodoraki

W finale Orlen Pucharu Polski GKS Katowice na stadionie w Tychach zmierzył się z Czarnymi Sosnowiec. Wszystko zapowiadało naprawdę emocjonujące starcie i już w 4. minucie Nikol Kaletka była bliska wyprowadzenia zespół z Sosnowca na prwoadzenie. Jej strzał zatrzymał się na poprzeczce, a dobitka Patrycji Sarapaty przeleciała nad poprzeczką. W 7. minucie Julia Włodarczyk dobrze przygotował sobie miejsce w polu karnym rywalek, ale uderzyła prosto w Oliwię Szperkowską.
Po jednej z kolejnych akcji Włodarczyk, sędzia Anna Adamska podyktowała rzut karny po potencjalnym zagraniu ręką Zofii Buszewskiej. Po analizie VAR zmieniła swoją decyzję. Podrażnione obrotem spraw piłkarki trenera Sebastiana Stemplewskiego ruszyły do ataku i w 25. minucie Sarapata wpadła w pole karne i strzałem na długi słupek pokonała Kingę Seweryn. Ten stan rzeczy trwał 10 minut, bo w 35. minucie Klaudia Maciążka obsłużyła podaniem Aleksandrę Nieciąg i ta strzałem po ziemi doprowadziła do remisu.
W 47. minucie Marcjanna Zawadzka uderzyła głową tuż obok słupka po stałym fragmencie. W 56. minucie Szperkowska zatrzymała piłkę na linii po strzale Kateriny Vojtkovej i Nicola Brzęczek próbując ją dobić faulowała bramkarkę Czarnych. W 69. minucie po naszym błędzie w rozegraniu, Klaudia Miłek wykorzystała podanie koleżanki i przywróciła sosnowiczanki na prowadzenie. W 78. minucie Kinga Seweryn dwukrotnie uratowała nas przed utratą gola, najpierw po akcji sam na sam Sarapaty, a chwilę później przy dobitce Zuzanny Witek.
Mimo przewagi rywalek, to GKS w 87. minucie skutecznie zaatakował i najsprytniejsza w polu karnym Amelia Bińkowska doprowadziła do remisu. Po 90. minutach mieliśmy remis, co oznaczało dogrywkę. W 103. minucie z piłką przed pole karnym znalazła się Mciążka i jej strzał wpadł tuż obok słupka wyprowadzając GKS na pierwsze w tym meczu prowadzenie. Dwie minuty później katowiczanki prowadziły już różnicą dwóch bramek, gdy Ola Nieciąg dobiła strzał Nicoli Brzęczek. W 112. minucie Nieciąg skompletowała hat-tricka wykańczając dośrodkowanie strzałem głową. To był nokaut ze strony GieKSy. Katowiczanki po raz drugi w historii żeńskiej sekcji sięgnęły po Puchar Polski.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Finałowy dreszczowiec z happy endem
Po zwariowanym meczu na stadionie GKS-u Tychy powody do radości miała drużyna GKS-u Katowice. Katowiczanki, po wyrównaniu rzutem na taśmę, rozjechały rywalki w dogrywce i przywiozły Puchar Polski tam, gdzie jego miejsce. Zapraszamy do zapoznania się z relacją z meczu, który przyniósł niesamowitą ilość emocji.
Przed finałem w Tychach zapowiadało się na deszcz, na szczęście spotkanie rozpoczęło się bez opadów. Przedmeczowa ceremonia rozpoczęła się odśpiewaniem hymnu, a tuż po tym głośno zaczęli dopingować kibice GieKSy.
Pierwsze podanie wykonały piłkarki w żółtym i od razu przystąpiły do szybkiej akcji – wrzutka Julii Włodarczyk z okolic kornera przekroczyła jednak nieznacznie linię końcową murawy. Pierwsze groźne strzały należały jednak do Czarnych. Po kontrowersyjnym odebraniu piłki w środku pola piłkę otrzymała Kaletka, jej strzał spoza pola karnego sprawdził wytrzymałość poprzeczki. Do piłki jednak poleciała Kinga Seweryn, a futbolówka spadła pod nogi Sarapaty, przed którą była tylko pusta bramka i… strzał poleciał metr nad poprzeczką. Chwilę potem kolejną sprawną akcję przeprowadziły podopieczne Karoliny Koch. Po wrzucie autu piłkę pod pole karne rywalek podprowadziła Klaudia Maciążka, podała to znajdującej się w lewej półprzestrzeni Włodarczyk. Wahadłowa GieKSy ślicznie położyła obrończynię na ziemi, niestety strzał intuicyjnie wyjęła Szperkowska. W 10. minucie po walce na granicy faulu chwilę zajęło Katerinie Vojtkovej poskładanie się do kupy, na szczęście Czeszka zaraz wróciła na murawę. Po kilku minutach nieskładnych ataków obu stron, Maciążka wzięła sprawy w swoje ręce i po rajdzie prawą stroną boiska przerzuciła piłkę do nabiegającej na wolne pole Aleksandry Nieciąg. Podanie zostało strącone przez obrończynię, jednak do piłki dopadła Włodarczyk i ponownie spróbowała centry spod linii, tym razem trafiając w rękę rywalki. Pierwszą decyzją pani arbiter był rzut karny, jednak po trwającym trzy minuty VARze ta decyzja została zmieniona na rzut rożny. Czarnym udało się wybić piłkę po centrze Vojktovej, w kolejne tempo swojego szczęścia spróbowała za to Nikola Brzęczek, niewiele zabrakło do pięknej bramki z 20 metra. Po stracie piłki w środku pola Katowiczanek Klaudia Miłek obsłużyła wbiegającą na róg pola karnego Sarapatę, a ta pewnym strzałem po ziemi na dalszy słupek pokonała bezradną Kingę Seweryn. Późniejsze ataki były głównie wykonywane przez GKS Katowice, rzadko który jednak znajdował swój koniec w groźnym strzale. To zmieniło się w 35. minucie, gdy kiepskie wybicie piłki golkiperki głową przecięła Vojtkova. W posiadanie weszła Maciążka, posłała podanie w pole karne do Aleksandry Nieciąg, a ta przyjęciem uciekła od defensorki i pewnym strzałem po ziemi pokonała Szperkowską! Tylko 10 minut trwało prowadzenie aktualnych liderek Ekstraligi, mecz zaczął się od nowa. Do końca połowy nie pojawił się już konkret żadnej ze stron – na przerwę drużyny zeszły z remisem.
Druga połowa szybko przyniosła pierwszą okazję dla GieKSy. Wysoki pressing opłacił się Klaudii Maciążek, zdobyła ona futbolówkę przy linii na wysokości dwudziestego metra, a kilka sekund później została skoszona równo z ziemią przez Chudzik, która za ten faul otrzymała żółtą kartkę. Rzut wolny z boku pola karnego wykonała Vojtkova, piłka znalazła głowę Marcjanny Zawadzkiej, ta jednak minimalnie się pomyliła. W 52. minucie sprawdzona została czujność Seweryn chytrym strzałem Weroniki Wójcik spoza pola karnego po bliższym słupku, bramkarka zdała ten test na bardzo dobry, parując piłkę w bok. Blisko popełnienia poważnego błędu była Oliwia Szperkowska – po wydawałoby się niegroźnym strzale Vojtkovej w środek bramki, golkiperka wypuściła piłkę z koszyczka między nogami. Rozpaczliwie udało jej się opanować piłkę intuicyjnym rzuceniem się za siebie, a swojej szansy na wbicie gola wślizgiem poszukała Nicola Brzęczek, wjeżdżając jednak najpierw w bramkarkę, bramka została słusznie nieuznana. Sytuacja z 59. minuty mogła niektórym kibicom przypomnieć o istnieniu Grzegorza Krychowiaka, gdyż jedna z obrończyń Czarnych, próbując wybić piłkę, nabiła swoją dłoń. Arbiter nie dopatrzyła się w tym przewinienia. Świetną okazję na podwyższenie wyniku zmarnowały piłkarki z Sosnowca, gdyż na siódmym metrze tak zwaną „patelnię” dostała Miłek, czyste trafienie w piłkę okazało się dla niej za ciężkie. Niestety, co się odwlecze, to nie uciecze. Kiepskie wyprowadzenie piłki z linii obrony skończyło się stratą, Kaletka po utrzymaniu futbolówki ponownie wystawiła czystą piłkę Miłek na piątym metrze, a kapitan Czarnych nie zmarnowała drugiej takiej szansy i wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie, Katarzyna Nowak nie dała rady wybić tego strzału nad poprzeczkę. Mimo stracenia dwóch bramek, Kinga Seweryn rozgrywała dobre spotkanie, co udowodniła podwójną obroną w 78. minucie, najpierw wybraniając sytuację jeden na jednego, a potem parując dobitkę. Ostatnie minuty przyniosły ataki obu stron, oczywiście z większą determinacją piłkarek GieKSy. Przyniosło to swoje efekty, Nowak wyprowadziła piłkę ze swojej połowy, później po niecelnej centrze Maciążki pokazała ogromną determinację i odebrała piłkę ryzykownym wślizgiem. Do piłki dopadła Andela Milovanović, oddała świetny strzał na ukos bramki, Szperowskiej udało się sparować to na słupek, futbolówka jednak wywinęła jej figla i po odbiciu się od obramowania trafiła bramkarkę w rękę, a do bezpańskiej piłki na wślizgu dopadła Amelia Bińkowska, doprowadzając na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu do remisu! Przed 90. minutą faulem taktycznym Katowice musiała ratować Theodoraki, za co zarobiła żółtko.
Dodatkowe pół godziny na początku przyniosło mało skoordynowane ataki obu zespołów, lecz do większej ilości strzałów na początku dochodziły Czarne. W setnej minucie spotkania – po raz kolejny – klasę pokazała Seweryn, parując kąśliwe strącenie piłki na bliższy słupek po centrze. Na dwie minuty przed końcem pierwszej części dogrywki Klaudia Maciążka zabawiła się w Messiego, wykonując rajd środkiem pola. Trzy rywalki nie dały jej rady, balansem ciała znalazła sobie kawałek miejsca i pokonała bramkarkę ślicznym, płaskim uderzeniem z 25. metra! Parę sekund po wznowieniu przez Sosnowiczanki piłkę w pressingu przejęła Nowak. Po małym chaosie w środku pola okazję wypatrzyła Ola Nieciąg i posłała bombę w okienko z trzydziestego metra, za świetną interwencję trzeba pochwalić Szperkowską. W 105. minucie Maciążka znalazła w polu karnym Brzęczek, ta po otrzymaniu podania górą strąciła piłkę w kierunku bramki, Szperkowska sparowała przed siebie, a do tej niczyjej futbolówki dopadła Aleksandra Nieciąg, podwyższając tym samym wynik na 4:2!
Druga połowa pokazała już ogromne zmęczenie obu drużyn. Z formy nie schodziła jednak Klaudia Maciążka, co pokazała świetnym dośrodkowaniem na głowę Nieciąg. Napastniczka wygrała pojedynek główkowy i z najbliższej odległości wpakowała piłkę do bramki, kompletując tym samym hat-trick! Dogrywka powinna być puszczana w telewizji dopiero po 22:00, ponieważ to, co piłkarki GieKSy zrobiły z rywalkami w ostatnich trzydziestu minutach, jest nieprzyzwoite do pokazywania dzieciom. Czarne próbowały jeszcze szarpać w samej końcówce, lecz większość prób kończyła się albo w rękach Kingi Seweryn, albo jako zablokowane.
PUCHAR POLSKI ZNOWU JEST NASZ!

Źródło: GieKSa.pl