Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
30.08.2026, niedziela 17:30 – widzów 27 659
Relacja GieKSiarza
Śląski Klasyk w Zabrzu był 80. w historii i pierwszym po zerwaniu zgody na stadionie Torcidy. Nikt tu się sentymentów nie spodziewał i też ich nie było. Na ten mecz wybierała się więc jedynie grupa GieKSiarzy w liczbie udostępnionych miejsc w sektorze gości, a Zabrzanie wykupili wszystkie bilety na długo przed spotkaniem.
W trasę ruszyliśmy przegubami na dwie godziny przed rozpoczęciem, wjeżdżając od strony Gliwic, skąd w stronę Roosevelta maszerował już tłum Żaboli. Gdy doszliśmy do bram wejściowych, kontrola mocno odbiegała od tych, które znaliśmy w Zabrzu. Skrupulatne sprawdzanie biletów z dowodem i blokada kołowrotków, dopóki na sektorze nie zostanie ściągnięta flaga z furtki na ogrodzeniu. Ostatecznie mimo wszystko wszystkim udało się wejść, tak że każdy zdążył jeszcze uzupełnić płyny w ten upalny dzień. Ostatecznie zameldowaliśmy się w 1503 osoby, w tym Banik Ostrava (15) i ROW Rybnik (50) – dzięki za wsparcie. Tradycyjnie wszyscy ubrani w pierwszą z trzech świętych barw i z szalem w ręku. Na wyposażeniu mieliśmy 15 flag, w tym 5 chorągwi. Na froncie zawisły łączone flagi GieKSy z Banikeim i ROW-em z motywem chuligańskim, mające przypominać, że przyjaźń ma też swoje obowiązki. Z dopingiem czekamy praktycznie do rozpoczęcia, pozwalając KSG na ich tradycyjne celebrowanie otwarcia domowego meczu. Zaczęliśmy głośno od „jesteśmy zawsze tam…” i pozdrowiliśmy naszych przyjaciół. Potem ruszył regularny wokal, który stał na wysokim poziomie. Brakowało tego u gospodarzy, którzy wręcz słyną z mocy swoich decybeli. Widocznie przygotowywana prezentacja nico ich stłumiła. UGZ rozciągnęli ogromną i staranną sektorówkę, poświęconą kapitanowi zabrzańskiej drużyny „SYMBOL LOJALNOŚCI”. Choreo miało też drugie dno, gdyż Erik Janža nieprzypadkowo znalazł się na nim. Pomijając fakt, że jest oddany Górnikowi i zasługuje na uznanie przy Roosevelta, to jednak głównym motorem tej oprawy był numer „64”, który nosi na koszulce i dlatego też był odpowiednio wyeksponowany. Dyplomatyczna szpila w naszą stronę i Rybnika, gdzie numer symbolizujący datę powstania naszych klubów, został połączony ze słowem „lojalność” po zerwaniu zgód z Zabrzanami. No cóż… zapomnieli, że lojalność wymaga też poświeceń, a przyjaźń powinna być i do szabli, i do szklanki, a nie tylko do tego drugiego. Kończąc temat tej oprawy, to uświęcono ją rzędem rac u góry.
My w tym czasie celebrujemy pamięć o śp. Jasiu Furtoku i chwile później cieszymy się z prowadzenia. Oj, dodało to paliwa w naszych szeregach. Pojawiła się nadzieja na odczarowanie stadionu, na którym (nowym) GKS jeszcze nigdy wcześniej nie wygrał. Ponownie było przed przerwą, gdy do siatki Zabrzan trafił Jirka. Szał radości nie do opisania. Niestety wszystko popsuł sędzia, który dopatrzył się kilka podań wcześniej spalonego. Do przerwy na Torcidzie wisiał także transparent „ŚWIT, KTÓRY PRZYNIÓSŁ MROK 01.09.1939 – PAMIĘTAMY!”, przypominający o wybuchu II wojny światowej, po tym, jak sąsiednie nam Niemcy zaatakowały Polskę.
W drugiej części w centralnym miejscu balkonu na Torcidzie zawisł transparent „W JEDNOŚCI SIŁA – GÓRNIK I WISŁOKA TO JEDNA WIELKA RODZINA”, nad którym wymachiwano na przemian machajkami obu klubów i do którego odpalono dymy w barwach Dębiczan. Ilość ich była na tyle ogromna, że sędzia zarządził przerwę w grze. Oprawa była poświęcona 38. rocznicy zgody, która powstała 31.08.1988 roku.
W 75. minucie Górnicy cieszyli się z wyrównania po rzucie karnym, a już kilkadziesiąt sekund później, zanim zdążyli wykrzyknąć imię i nazwisko strzelca, radość była podwójna, gdyż uzyskali drugie trafienie. Dało to po strunach głosowych. Zabrzanie w końcu uruchomili swój potencjał wokalny, a my wręcz odwrotnie. Trochę trwało, zanim wróciliśmy na odpowiednie tony, wszak mimo braku bluzg, czy wspólnych śpiewów, obecny neutralny status i tak wzbudza dużo emocji po obu stronach. Je widać najbardziej po piknikach, które nie potrafią utrzymać klasy. Wszak obecnym w naszych barwach GieKSiarzom na sektorach gospodarzy włos z głowy nie spadł, to pokazywany nam środkowy palec, przy strzelonych bramkach, pokazuje tylko chwilowo uwolnione napięcie.
Najlepsze jednak działo się w doliczonym czasie gry, który arbiter zarządził na 12 minut. Już na początku dogrywki nasz białoruski napastnik głową pokonał bramkarza miejscowych, co wprawiło nas w taki nastrój, że dalej dopingowaliśmy już bez koszulek. Wrzawa w naszych sercach i głosach tylko rosła, by w setnej minucie meczu Ilja Szkurin zdobył hatricka. Coś, co przewidział nasz starszy kolega z Giszowca już przed meczem, stało się faktem. GKS wygrał pierwszy raz w historii na Arenie Zabrze po trzech golach Szkurina.
Świętowaliśmy zwycięstwo w derbach na całego. Zabrze zamilkło, a z sektora gości niosła się radosna pieśń. Długo celebrowaliśmy to zwycięstwo, co niektórzy z wychodzących miejscowych próbowali zakłócić gwizdami. Było to pierwsze wyczekiwane zwycięstwo na wyjeździe i pierwsze zwycięstwo w Zabrzu od maja 2003.
Zabrzański klub zadbał też, byśmy mieli odpowiednio wiele czasu na fetowanie, bo trzymano nas prawie 1,5 godziny po meczu, co jest już raczej niespotykane na stadionach ekstraklasy. Dzięki temu mundurowi nabili sobie nieco nadgodzin, a my dotarliśmy na Nową Bukową dopiero o 21:40.
Oflagowanie: PNG & CHzB, PNG & GRR, GKS KATOWICE, ONE NINE SIX FOUR, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, ANTYKOMUNA – GKS KATOWICE, DUMA ŚLĄSKA, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, WŁADCY MYSŁOWIC (mała), ŻORSKA GIEKSA (mała) oraz chorągwie FURTOK #9, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, 30 YEARS GKS & FCB, HANYSOWO, GÓRNY ŚLĄSK HERB.
Giszowiec obecny w 101 głów. Koszt wyjazdu 80 zł.
FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (4)
FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net (2)
FILM: 30.08.2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 30.08.2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice SKRÓT
FILM: 30.08.2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice SKRÓT (2)
FILM: 30.08.2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice DOPING
Relacja sportowa
Górnik: Philipp Schulze – Michal Sáček, Rafał Janicki, Josema, Erik Janža – Peter González (90, Yvan Ikia Dimi), Kacper Urbański, Lukáš Sadílek (60, Jarosław Kubicki), Paulo Bernardo (59, Janis Antiste), Maksym Chłań – Erik Prekop (84, Maximilian Dietz).
Trener: Michal Gasparik (Słowacja)
GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Erik Jirka (89, Szymon Bartlewicz), Lukas Klemenz (90, Alan Czerwiński), Arkadiusz Jędrych, Pau Resta, Borja Galán (41, Mateusz Wdowiak) – Eman Markovic (89, Marcin Wasielewski), Mateusz Kowalczyk, Bartosz Wolski (90, Kacper Łukasiak), Bartosz Nowak – Ilja Szkurin.
Trener: Rafał Górak
Bramki: Kacper Urbański (75) karny, Josema (76) – Ilja Szkurin (11), Ilja Szkurin (90+1), Ilja Szkurin (90+10)
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Żółte kartki: – Arkadiusz Jędrych (73)
W ramach 6. kolejki spotkań PKO BP Ekstraklasy, GKS Katowice rozegrał wyjazdowe spotkanie z Górnikiem Zabrze. Spotkanie mianowane Śląskim Klasykiem zapowiadało się szczególnie interesująco z wielu powodów. Trener Rafał Górak zdecydował się na jedną zmianę w wyjściowej jedenastce względem poprzedniego spotkania. Na wahadło wrócił Erik Jirka. GKS ustawił się nisko i czekał na błąd rywala. Ten przydarzył się w 11. minucie. Bartosz Nowak obsłużył podaniem Emana Markovicia. Ten wpadł w pole karne i oddał strzał, który odbił się od Philipp Schulza. Do piłki dopadł jako pierwszy Ilya Shkuryn i otworzył wynik w Zabrzu.
Zaraz po tej akcji ukąsić próbował Maksym Khlan, ale Gabriel Kobylak odbił jego uderzenie z 16 metrów. Kolejna szansa dla GKS-u przyszła w 25. minucie, gdy sprzed pola karnego uderzał Markovic. Jego strzał trafił jednak prosto w ręce bramkarza. W 40. minucie boisko opuścić musiał Borja Galán. Kontuzja Hiszpana uniemożliwiła mu kontynuowanie meczu. W jego miejsce zameldował się Mateusz Wdowiak. Górnik chwilę później stworzył poważne zagrożenie, gdy niepilnowany Erik Janża znalazł się sam w polu karnym. Jego odegranie było jednak na tyle niedokładne, że jako pierwszy do piłki dopadł zawodnik GKS-u.
Przed końcem pierwszej części piłka raz jeszcze wpadła do siatki Górnika po potężnym strzale Erika Jirki. Niestety radość GKS-u nie trwała długo. Sędzia Jarosław Przybył, po analizie VAR, dopatrzył się spalonego. Na drugie 45 minut wracaliśmy z prowadzeniem 1:0. W 74. minucie sędzia Przybył podyktował rzut karny po faulu w polu karnym Arkadiusza Jędrycha. Na gola zamienił go Kacper Urbański, a minutę później było już 2:1 dla gospodarzy po golu Josemy. W 83. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Mateusz Wdowiak, ale po przełożeniu piłki uderzył prosto w bramkarza. W 88. minucie piłka zatrzymała się na poprzeczce, po przekierowanym uderzeniu Jarosława Kubickiego.
GKS odpowiedział w 92. minucie za sprawią drugiego w tym meczu gola Shkuryna, który wykończył głową doskonałe podanie Bartosza Nowaka. Osiem minut później nasz napastnik skompletował hat tricka po kolejnym trafieniu głową Shkuryna! Więcej goli nie padło i GKS skompletował trzy punkty!
Źródło: gkskatowice.eu
Wyszarpali te derby!
Po wysokiej wygranej z Wisłą Płock ostrzyliśmy sobie apetyty na Śląski Klasyk. Chcieliśmy, żeby w końcu dobra forma z meczu u siebie znalazła przełożenie na spotkanie wyjazdowe. Rywal wydawał się być jednak bardzo trudny, bo przecież Górnik wygrał swoje trzy mecze ligowe i teraz – gdy również odpadł z pucharów – wszelkie siły zrzuci na krajowe rozgrywki. Minimalnie liczyliśmy też na zmęczenie zabrzan po czwartkowym meczu z Monako.
W porównaniu z meczem z Wisłą Płock trener Rafał Górak dokonał jednej zmiany – Marcina Wasielewskiego zastąpił Eric Jirka. Więcej zmian w porównaniu z meczem z Monaco dokonał szkoleniowiec Górnika.
Już w 2. minucie Górnik był bardzo blisko gola, gdy Kacper Urbański uderzał z osiemnastu metrów, ale piłka po nodze Bartosza Wolskiego poszybowała tuż obok bramki. W 11. minucie fenomenalną piłkę na skrzydło posłał Bartosz Nowak, rozpędzony Eman Marković oddał strzał w krótki róg. Schulze niefortunnie interweniował tak, że piłka spadła pod nogi Ilji Szkurina, a nasz napastnik tylko dopełnił formalności posyłając piłkę do pustej bramki. GieKSa prowadziła, ale minutę później gospodarze byli bliscy wyrównania, gdy Chłań uderzał z dystansu, ale Gabriel Kobylak dobrze obronił. W 29. minucie zakotłowało się pod naszą bramką, gdy wdzierali się w pole karne Urbański i Chłań, potem z dystansu uderzał Bernardo. Trzy minuty Borja Galan uderzał z dystansu, ale zbyt słabo by pokonać bramkarza gospodarzy. Po chwili po dośrodkowaniu Janży uderzał Chłań, jednak niecelnie. W 40. minucie po kolejnym ze starć na murawę upadł Galan i w GKS musiała nastąpić zmiana – na boisku pojawił się Mateusz Wdowiak. W 42. minucie tak niefortunnie wybijaliśmy piłkę, że było groźnie, ale ostatecznie Federico uderzył bardzo niecelnie. W 45. minucie przez chwilę cieszyliśmy się z drugiego gola, gdy po podaniu Ilji Erik Jirka potężną bombą pod poprzeczkę pokonał bramkarza. Po analizie VAR sędzia Marciniak w siedzibie VAR i Jarosław Przybył uznali, że w pewnym momencie tej akcji pięta Ilji była na spalonym. Bramkę anulowano. Po chwili Górnik miał jeszcze jedną akcję, w której Arek Jędrych ratował się lekkim pchnięciem i ciągnięciem, ale sędzia uznał, że było to zbyt miękkie, by zagwizdać.
W 53. minucie precyzyjnie na głowę Federico próbował zagrać Janża, ale w ostatniej chwili ściągnął przeciwnikowi z głowy piłkę Pau Resta. Od około 60. minuty mieliśmy około 9-minutową przerwę spowodowaną zielonym zadymieniem boiska przez kibiców Górnika. Od 75. minuty mieliśmy znów meltdown piłkarski. Najpierw w zamieszaniu po rzucie rożnym Jędrych kopnął przeciwnika i był rzut karny, którego skutecznie egzekwował Urbański. Po minucie po kolejnym zamieszaniu z szesnastu metrów do bramki uderzył Josema i zrobiło się 2:1. W 83. minucie po szybkiej akcji Nowaka i Szkurina, piłkę otrzymał Wdowiak, ale strzelił wprost w bramkarza. Niedługo potem po strzale Kubickiego i rykoszecie, piłka spadła na górną część poprzeczki. Sędzia doliczył 12 minut. W początkowej fazie tego czasu Nowak idealnie zagrał na głowę Ilji Szkurina, a ten – choć z ostrego kąta – posłał piłkę do siatki. W dziesiątej minucie Alan Czerwiński dośrodkował na głowę Ilji ponownie, a napastnik skompletował hat-tricka.
Wydawało się, że gdy Górnik zdobył te dwie bramki, to nie odpuści tego zwycięstwa. Piorunująca jednak była końcówka w wykonaniu GieKSy, a współpraca Bartka czy Alana i Ilji dała w końcu upragnione wyjazdowe zwycięstwo. I to w jaki sposób!
Źródło: GieKSa.pl