Bośnia i Hercegowina 1-0 Polska

05.10.2026, poniedziałek 20:45 – widzów 11 700 – Zenica, Stadion Bilino Polje

Relacja kibicowska

Wiadome było że wyjazd do Bośni to nie będzie piknik i trzeba będzie się zmobilizować. Polskie ekipy jadące razem, przez całą drogę do Zenicy były zatrzymywane i kontrolowane przez wszelakie miejscowe służby, a lokalne media odradzały afiszowanie się w biało-czerwonych barwach po mieście. Tam już w nocy poprzedzającej mecz grupa BHFanaticos poszukiwała Polaków chętnych do konfrontacji. Można by rzecz, wymarzona atmosfera i klimat dla ludzi szukających adrenaliny. Niestety policja zadbała o wszystko. Jedynie dwóch kibiców z Nowej Sarzyny, którzy zlekceważyli miejscowych i uszli uwadze psiarskich, zostali trafieni przez Bośniaków.
W dniu meczu BHFanaticos zorganizowali wspólny pochód, a ich młyn mieścił się obok sektora dla przyjezdnych. Płachta ograniczająca widoczność i rzędy specjalnych oddziałów porządkowych wzdłuż oddzielających nas płotów, studziły nieco emocje, lecz te i tak nie wygasły do końca. Praktycznie przez cały mecz trwała obustronna napinka słowem i gestem, a jeden z lokalnych kibiców, wspiął się na wysokie ogrodzenie, by zaprezentować skrojoną dzień wcześniej kurtkę Tatarów.
W naszym sektorze widać było dobrze polskie ekipy, które licznie się zjawiły i wywiesiły swoje flagi. Te solidarni zostały ściągnięte po pierwszej połowie, by umożliwić oglądanie meczu. Poza wypchanym sektorem gości, na trybunie głównej również widoczna grupa Polaków.
Na początku, podczas hymnu w towarzystwie uniesionych szali, odpaliliśmy kilka rac. Te zapłonęły jeszcze kilka razy podczas meczu.
Miejscowi dobrze dopingowali, a podczas hymnu unieśli oprócz szali, ogromną ilość małych flag z historycznym herbem Bośni i Hercegowiny. Odpalili przy tej okazji też race w oknach wieżowców obok stadionu. Powtórzyli to także pod koniec meczu, po strzelonym karnym który był jedynym golem tego dnia i dał im zwycięstwo.
Po meczu piłkarze podziękowali nam za doping, podziękował także trener Jan Urban, co media podchwyciły jako pożegnanie z kadrą, co też się nie stało.

Obecne ekipy m.in.: Górnik Zabrze (10), Wisłoka Dębica (12), Unia Nowa Sarzyna (14), Gwardia Koszalin, Bałtyk Gdynia (12), Polonia Bydgoszcz, Stomil Olsztyn, Wisła Płock (25), Orzeł Międzyrzecz, Siarka Tarnobrzeg (22), Wisła Sandomierz, GKS Bełchatów, GKS Jastrzębie & Piast Gliwice (50), Góral Żywiec, Górnik Wałbrzych (20), Odra Wodzisław, GKM Grudziądz, Czuwaj Przemyśl, Karkonosze Jelenia Góra, GKS Sompolno, Górnik Konin, Zawisza Bydgoszcz, ŁKS Łódź, Zagłębie Lubin, Gryf Słupsk, Lechia Gdańsk, GKS Tychy, Victoria Jaworzno, Kotwica Kołobrzeg, Stilon Gorzów Wielkopolski, Cracovia Kraków.

 

Relacja Siarki Tarnobrzeg
Na ten mecz z naszej strony wybrały się 22 osoby. Jako środek transportu wybraliśmy lot do Czarnogóry, gdzie przebywaliśmy już od piątku, łącząc wyjazd reprezentacyjny z krótkim odpoczynkiem w Budvie.
Z Czarnogóry udaliśmy się transportem kołowym do Zenicy, gdzie swoje mecze rozgrywa reprezentacja Bośni i Hercegowiny. Niestety, nasze plany zostały nieco pokrzyżowane przez lokalne służby. Już od momentu zbiórki w Podgoricy, wspólnie z kibicami innych ekip, znaleźliśmy się pod ścisłą eskortą.
W efekcie trasę liczącą niespełna 300 kilometrów pokonywaliśmy ponad 10 godzin, zaliczając po drodze kilka kontroli oraz mając okazję zobaczyć praktycznie wszystkie formacje policyjne i wojskowe. Do eskorty nawet w pewnym momencie dołączyła polewaczka — do pełni obrazu brakowało chyba tylko lotnictwa…
Na meczu wieszamy flagę, która w drugiej połowie, razem ze wszystkimi innymi, solidarnie zostaje ściągnięta z siatki, aby umożliwić oglądanie meczu — taka właśnie jest specyfika sektora gości w Zenicy.
Miejscowi z dobrym dopingiem, dodatkowo z odpalonymi racami z bloków mieszkalnych — zarówno w trakcie hymnu, jak i po strzelonym golu. U nas doping z różnymi momentami, w tym sporo odpalonych rac.

Relacja sportowa

Bośnia i Hercegowina: Martin Zlomislić – Nikola Katić, Zinedin Smajlović (63, Esmir Bajraktarević), Tarik Muharemović, Sead Kolašinac – Amar Memić, Armin Gigović (89, Stjepan Radeljić), Ivan Bašić, Ermin Mahmić (64, Benjamin Tahirović) – Ermedin Demirović (78, Jovo Lukić), Haris Tabaković (78, Samed Baždar).
Trener: Sergej Barbarez

Polska: Marcin Bułka – Matty Cash (63, Norbert Wojtuszek), Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Przemysław Frankowski – Karol Świderski (63, Marcel Reguła), Wiktor Nowak (89, Kacper Urbański), Piotr Zieliński, Sebastian Szymański, Nicola Zalewski – Mateusz Żukowski (89, Oskar Pietuszewski).
Trener: Jan Urban

Bramki: Ivan Bašić (84) karny –
Sędzia: Jérémie Pignard (Francja).
Żółte kartki: Armin Gigović (32), Ermedin Demirović (42), Nikola Katić (76) – Nicola Zalewski (38), Jan Bednarek (83), Norbert Wojtuszek (90+1).

Bez punktu z Bośniakami
Reprezentacja Polski prowadzona przez Jana Urbana przegrała 0-1 (0-0) w meczu 4. kolejki grupy 4 dywizji B Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną. Bramkę dla gospodarzy zdobył z rzutu karnego Ivan Bašić. W następnym spotkaniu Polska zagra z Rumunią (14 listopada, 20:45, Bukareszt).
W pierwszych minutach poniedziałkowej rywalizacji Bośnia i Hercegowina starała się przejąć inicjatywę. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie potrafili wykreować dogodnych okazji do strzelenia gola. „Biało-czerwoni” umiejętnie bronili własnego pola karnego i czasami wyprowadzali kontrataki. W 15. minucie Zinedin Smajlović wbiegł w „szesnastkę” gości i zdecydował się na mocne uderzenie. Na szczęście dla Polski strzał nie był celny. Przyjezdni odpowiedzieli za sprawą stałego fragmentu gry. Futbolówka po rzucie rożnym poleciała do Jana Bednarka. Piłka minęła w sporej odległości bramkę miejscowych. Podopieczni Jana Urbana starali się przeprowadzać ataki lewym skrzydłem, ale często brakowało dokładności podczas podań wzdłuż linii końcowej. Z tymi próbami radziła sobie defensywa gospodarzy. W 23. minucie bardzo niebezpiecznie było pod bramką Marcina Bułki. Ermin Mahmić dośrodkował futbolówkę w „szesnastkę”, a tam szczęśliwie interweniował Jakub Kiwior. Stoper Porto wykonał wślizg, a następnie skuteczną paradą popisał się golkiper przyjezdnych.
Kolejno Tarik Muharemović starał się pokonać polskiego bramkarza za sprawą uderzenia z powietrza. Piłka poleciała wysoko nad poprzeczką. Następnie Przemysław Frankowski pokusił się na strzał sprzed pola karnego, lecz udaną interwencją popisał się Martin Zlomislić. Pod koniec drugiego kwadransa gry z ostrego kąta uderzył Nicola Zalewski, ale piłka trafiła jedynie w boczną siatkę. W 39. minucie, po sprytnie rozegranym rzucie wolnym, Mahmić strzelił mocno obok bramki. Chwilę przed przerwą Wiktor Nowak odebrał futbolówkę na własnej połowie. „Biało-czerwoni” wyprowadzili groźny kontratak, który zakończył się celnym uderzeniem zawodnika Slavii Praga. Następnie Nowak zagrał kapitalnie do Karola Świderskiego. Napastnik starał się „na raty” pokonać bramkarza gospodarzy. Ostatecznie dograł do niepilnowanego Sebastiana Szymańskiego. Pomocnik Rennes strzelił celnie, ale defensor miejscowych zdołał wybić piłkę niemal z linii bramkowej.
W 48. minucie do siatki Polski trafił Haris Tabaković. Na szczęście trafienie nie zostało uznane za sprawą spalonego. Gospodarze starali się wykorzystać moment, gdy grali w przewadze jednego zawodnika. Za linią boczną boiska czekał na wejście Świderski, który był opatrywany po nieodgwizdanym przewinieniu Tabakovicia. W 54. minucie Frankowski uderzył z około 15. metra. Futbolówka „dokręcała” się do bramki, ale ostatecznie opuściła pole gry. Następnie Benjamin Tahirović pokusił się na strzał z powietrza, lecz piłka poleciała wysoko nad poprzeczką. Przyjezdni odpowiedzieli chwilę później za sprawą kolejnego uderzenia sprzed „szesnastki” Frankowskiego. Tym razem skutecznie interweniował defensor gospodarzy. Kolejno po rzucie rożnym Bednarek starał się pokonać Zlomislicia. Futbolówka poleciała nad poprzeczką.
Aktywny również był Mateusz Żukowski. Napastnik próbował brać ciężar gry na siebie i często skutecznie zgrywał piłki do kolegów z zespołu. Pod koniec przedostatniego kwadransa poniedziałkowej rywalizacji oddał niecelne uderzenie. Następnie mocniej zabiły serca polskich kibiców, gdyż analizowana była sytuacja z potencjalnym rzutem karnym dla gospodarzy. Na szczęście dla przyjezdnych „jedenastka” nie została podyktowana, bo zawodnik Bośni i Hercegowiny był na spalonym. Chwilę później miejscowi dopięli swego. Bednarek sfaulował w polu karnym gracza drużyny przeciwnej i sędzia odgwizdał przewinienie. Do piłki podszedł Ivan Bašić i precyzyjnym strzałem pokonał Bułkę. Polska ruszyła do odrabiania strat. Sprzed pola karnego uderzył Piotr Zieliński, lecz jego próba nie była celna.

Źródło: 90minut.pl