MKS Korona Kielce 2-1 GKS Katowice

05.05.2025, poniedziałek 19:00 – widzów 10 905

Relacja GieKSiarza

Przedostatni wyjazd sezonu wypadł nam w poniedziałek, gdzie trójkolorowy kompas wskazywał podróż do stolicy województwa świętokrzyskiego. W trasę ruszamy transportem kołowym chwilę po godzinie 15:00, tak by osoby, które musiały być na rannej szychcie, zdążyły na eskapadę. Pod Exbud Arenę, bo tak od ubiegłego roku nazywa się stadion przy Ściegiennego, docieramy na 20 minut przed rozpoczęciem.  Początkowo ochrona przy sprawdzaniu naszego inwentarza spięta jakby przeszukiwali plecak Araba na lotnisku. Ostatecznie wszystko wchodzi bez problemu, a pierwsze osoby od nas zajmują miejsca na sektorze podczas otwarcia spotkania. W tym momencie miejscowi rozpoczynają rozwieszać swoje flagi i unoszą żółto-czerwone szale do utworu Marka Grechuty „Dni, których jeszcze nie znamy”, który jest hymnem Korony Kielce. Zaraz potem fanatycy znad Silnicy rozpoczęli głośny doping, z czym my czekaliśmy do 14 minuty meczu, aż większość z nas wejdzie na stadion. Przez to Jasia Furtoka głośno uczciliśmy dopiero po meczu. Jednak do tego czasu nie próżnowaliśmy i wokalne wsparcie nie ustawało. Z początku jednak młynowi nie byli zadowoleni z mocy decybeli, jaka płynęła z naszych gardeł i mobilizowali nas, jak się tylko dało. Nie pomogła też strata bramki do szatni, lecz wiara w nas nie zgasła. W drugiej połowie udaje się nam rozkręcić korbę na maksa dzięki przyśpiewce „GKS klubem mym” na dwie strony, po której już z tonu nie spuszczaliśmy ani na moment. W nagrodę w 83 minucie Repka daje nam wyrównanie, a chwilę później drużyna mogła przechylić szalę na naszą korzyść, ale niestety się nie udało. Za to znowu w doliczonym czasie, leczy tym razem II połowy, do naszej siatki trafiają Scyzory, ustalając tym wynik spotkania.
Po meczu dziękujemy drużynie za walkę, a oni nam za doping. Warto dodać, że GKS na rozgrzewkę przed meczem, wyszedł w koszulkach „UKOCHANE”, co jest ukłonem dla naszej kobiecej sekcji, która dwa dni temu zapewniła sobie tytuł Mistrza Polski!
Wyjazd ten zaliczyły 762 osoby, w tym 14 kibiców Górnika i 1 przedstawiciel JKS – dzięki za obecność i wsparcie! Nie wiele więc brakło do kompletu, ale tu niech gryzie sumienie tych, co nie pojechali. Na wyposażeniu mieliśmy 9 flag na płot, w tym płótno poświęcone śp. Durze, z którym wyprawa do Kielc będzie już zawsze związana. Poza tym mieliśmy już tradycyjnie chorągiew z numerem „9″ i transparenty dla chłopaków za kratami, które ozdobiły nasz balkon podczas drugiej części spotkania. Z Kielc wyruszamy przed 22:00 i po 160 minutach jesteśmy w Katowicach. Niestety jednemu z nas nocowanie zapewniono w Kielcach – CHWDP!
Co do Koroniarzy, to ciekawie wyglądało, gdy trzymali ukosem swe szale do jednej z przyśpiewek, lecz ich wokal nie dochodził do naszych uszu. Dodatkowo na trybunie obok nas wywiesili ogromny transparent „BRYGADA ŚWIĘTOKRZYSKA NSZ BOHATEROWIE TEJ ZIEMI”, co miało związek z przypadająca tego dnia 80. rocznicą wyzwolenia przez ten polski oddział partyzancki, niemieckiego obozu koncentracyjnego dla kobiet w czeskim Holiszowie. Uwolniono i uratowano przed śmiercią wtedy ok. 700 więźniarek, w tym 167 Polek oraz ponad 200 Żydówek.

Oflagowanie: POLSKA GÓRNY ŚLĄSK – KATOWICE (narodowa, duża), PERSONA NON GRATA (mała), GKS KATOWICE, ŚP. DURA, PIOTROWICE, BBG-BOGUCICE, DUMA ŚLĄSKA, GzG’05, HANYSOWO, transparent MAREK TOMEK RADZIU PDW i ZAKER PDW oraz chorągiew FURTOK #9.

Giszowiec obecny w 58 głów. Koszt wyjazdu 140 zł.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)

FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)

FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl

FOTOGALERIA: gkskatowice.eu

FILM: 05.05.2025 Korona Kielce – GKS Katowice KONFERENCJA

FILM: 05.05.2025 Korona Kielce – GKS Katowice SKRÓT

FILM: 05.05.2025 Korona Kielce – GKS Katowice DOPING

Relacja sportowa

Korona Kielce: Rafał Mamla – Wiktor Długosz, Miłosz Trojak, Kóstas Sotiríou (52, Bartłomiej Smolarczyk), Pau Resta, Konrad Matuszewski – Dawid Błanik, Martin Remacle (81, Miłosz Strzeboński), Nono (89, Wojciech Kamiński), Mariusz Fornalczyk (82, Hubert Zwoźny) – Jewgienij Szykawka (81, Daniel Bąk).
Trener: Jacek Zieliński

GKS Katowice: Dawid Kudła – Konrad Gruszkowski (82, Bartosz Baranowicz), Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Märten Kuusk, Borja Galán (74, Mateusz Marzec) – Adrian Błąd (74, Dawid Drachal), Mateusz Kowalczyk, Oskar Repka, Bartosz Nowak (82, Mateusz Mak) – Filip Szymczak.
Trener: Rafał Górak

Bramki: Jewgienij Szykawka (45+1), Dawid Błanik (90+4) – Oskar Repka (83)
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Ż. kartki: – Oskar Repka (44), Oskar Repka (90+1)
Cz. kartka: – Oskar Repka (90+1) za drugą żółtą kartkę

W chłodny majowy wieczór, GKS Katowice na boisku Korony Kielce stanął do walki o kolejne ligowe punkty w ramach 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W składzie GKS-u parę zmian względem poprzedniego spotkania. Do pierwszej jedenastki wrócił Märten Kuusk. Natomiast za kontuzjowanego Marcina Wasielewskiego od pierwszych minut Konrad Gruszkowski. Z powodu urazu na boisku zabrakło Sebastiana Bergiera. W 5. minucie meczu groźnie na piąty metr podawał Mariusz Fornalczyk. Podanie przeciął jeden z naszych obrońców wybijając piłkę na rzut rożny. W jednej z kolejnych akcji Märten Kuusk dobrze zablokował uderzenie Miłosza Trojaka po stałym fragmencie. W 14. minucie zagrywaliśmy z bocznego sektora na głowę Oskara Repki. Piłka spadła pod nogi Arkadiusz Jędrycha, który podał mocno przed bramkę, ale żaden z jego kolegów nie zamknął akcji.

W 25. minucie blisko podania Adriana Błąda był Filip Szymczak, który wychodził na dobrą pozycję w polu karnym. Zabrakło centymetrów, by przejął piłkę na 15 metrze. Chwile później groźnie sprzed pola karnego uderzał Dawid Błanik. Dawid Kudła pewnie jednak złapał podskakującą piłkę. W 29. minucie swoich sił próbował Mateusz Kowalczyk. Przyjął piłkę na 20 metrze i uderzał z woleja, lecz nie trafił w światło bramki. Na otwarcie wyniku czekaliśmy do ostatniej minuty pierwszej połowy. Evgeniy Shikavka przyjął piłkę w polu karnym i mając dużo miejsca uderzył w stronę długiego słupka i znalazł drogę do bramki GKS-u. Jeszcze przed przerwą sam na sam z Kudłą wyszedł Fornalczyk, ale pomylił się przy próbie podcinki. Na drugą połowę wracaliśmy więc z jedną bramką do odrobienia.

W 54. minucie próbował sprzed pola karnego uderzać Adrian Błąd, ale niestety nie był bliski celu. Niespełna 10 minut później uderzał Bartosz Nowak, ale jego strzał zatrzymał ofiarną interwencją Miłosz Trojak. Chwilę później z groźną kontrą ruszył Shikavka, ale skutecznie powstrzymał go Oskar Repka. W 66. minucie indywidualną akcją w polu karnym popisał się Szymczak, ale żaden z kolegów nie zamknął jego podania przed bramkę. W 70. minucie dwukrotnie dobrze interweniował Jędrych po groźnych próbach Koroniarzy. Kolejną szansę w polu karnym miał Szymczak, ale został skutecznie zablokowany przez trzech obrońców rywala. W końcu w 83. minucie Oskar Repka wykorzystał podanie w pole karne Alana Czerwińskiego i doprowadził do remisu. Cztery minuty później bliski celnego uderzenia był Czerwiński, ale po przyjęciu piłki w polu karnym uderzył obok słupka. Jeszcze jedną szansę miał Szymczak po podaniu Czerwińskiego na 11 metr, ale nie trafił celnie w futbolówkę. Na 3 minuty przed końcem spotkania boisko po drugiej żółtej kartce opuścił Oskar Repka. Niestety w doliczonym czasie straciliśmy bramkę po strzale głową Dawida Błanika.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

Po porażce z Legią Warszawa GKS Katowice przystąpił do pomajówkowego starcia z Koroną Kielce. Ekipa Jacka Zielińskiego imponuje w rundzie wiosennej, ostatnio pokonując Mistrza Polski. Obie drużyny zapewniły sobie utrzymanie w ekstraklasie już wcześniej i ze spokojną głową mogły przystępować do poniedziałkowego pojedynku. W składzie GKS trener Rafał Górak dokonał kilku zmian. Na boisku pojawili się Konrad Gruszkowski i Marten Kuusk, którzy zastąpili Marcina Wasielewskiego i Lukasa Klemenza. W Koronie w porównaniu do meczu z Jagiellonią nie nastąpiła żadna zmiana. W pierwszej połowie godnym uwagi ze strony GKS był tylko początek i dwa rzuty rożne. Poza tym prym w tej części gry wiodła Korona, choć raczej falami niż przez cały czas. Jednak, gdy kielczanie przyspieszyli, potrafili zamknąć GKS w pobliżu swojego pola karnego przez dłuższy czas, zwłaszcza pierwszy kwadrans był mocny ze strony Korony. Uderzali Fornalczyk, Trojak, jednak ich strzały był niecelne. GieKSa próbowała czasem wyjść z własnej połowy, ale nasi zawodnicy byli bardzo niedokładni w rozegraniu. W 29. minucie przed polem karnym do piłki dopadł Mateusz Kowalczyk, ale strzelił bardzo niecelnie. Ogólnie temperatura meczu siadła i gdy wydawało się, że zawodnicy zejdą do szatni bez bramek… mogło być 2:0 dla gospodarzy. Pierwsza bramka istotnie padła – po serii błędów charakterystycznych dla GKS. Najpierw po podaniu Repki, fatalnie do piłki zabierał się Galan, futbolówkę przejął Sotiriou, dośrodkował do Fornalczyka, a ten zgrał do kompletnie niepilnowanego Szykawki i napastnik okazał się kolejnym Biaorusinem (po Szkurinie), który w drugim meczu z rzędu pokonał Dawida Kudłę. Bramka w doliczonym czasie gry… nie była najgorszym, co mogło nam się przydarzyć. Fatalnie obciął się Alan Czerwiński i Fornalczyk wyszedł sam na sam, ale na szczęście równie fatalnie przestrzelił. Do przerwy przegrywaliśmy 0:1. W drugiej połowie wyglądało to już nieco lepiej. Najpierw boisko opuścił znokautowany Sotiriou, a Korona trochę spuściła z tonu. Kolejny strzał niecelny oddał z dystansu Adrian Błąd. Wkrótce nastąpił kolejny nokaut, gdy z dystansu uderzał Bartosz Nowak, ale na linii jego strzału głowę ustawił Trojak i padł jak rażony piorunem. W 67. minucie bardzo efektownie w polu karnym dryblował Filip Szymczak, ale jego podania wzdłuż piątki nikt nie zamknął. W 70. minucie natomiast Błąd przy rozgrywaniu podał do Fornalczyka, ten przemierzył całe pole karne wszerz i uderzył niecelnie. Wkrótce GKS zaczął się budzić i częściej przebywał na połowie przeciwnika. W minutach 81-82 trenerzy dokonali w sumie aż pięciu zmian i… po minucie padła bramka dla GKS. Szymczak wycofał piłkę z pola karnego, świetnie dośrodkował Czerwiński, a Oskar Repka pewnym strzałem głową – oddając pierwszy celny strzał w meczu – pokonał bramkarza gospodarzy. GieKSa poszła za ciosem i w 86. minucie doskonałą okazję miał Alan Czerwiński, który po dośrodkowaniu Mateusza Marca minimalnie chybił. W 90. minucie świetnie grający w drugiej połowie Alan wystawił idealnie piłkę Szymczakowi, ale ten przestrzelił. W końcówce do GieKSa była stroną zdecydowanie przeważającą. Jednak w doliczonym czasie gry Oskar Repka zarobił drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko, a GKS ujrzał pierwszą czerwoną kartkę w tym sezonie. Oddajmy jednak, że kartka ta została pokazana zupełnie niesłusznie. Niestety gra w osłabieniu została szybko wykorzystana przez Koroniarzy, a konkretnie Dawida Błanika, który po dośrodkowaniu zewnętrzną częścią stopy Wiktora Długosza barkiem trafił do siatki i powtórzył swój wyczyn z Bukowej. GieKSa zdecydowanie przespała pierwszą połowę i to był ważny czynnik w tej porażce. Mimo to, po przerwie wyglądało to lepiej, a ostatni kwadrans był bardzo dobry w wykonaniu katowiczan. Do czerwonej kartki Oskara Repki, kiedy wszystko się posypało. Szkoda, bo w końcówce możliwe było zwycięstwo, a remis trzeba było dociągnąć. Tym samym Korona przeskoczyła GKS Katowice w tabeli.

Źródło: GieKSa.pl