UEFA: GKS Katowice 3-1 MŠK Žilina

30.07.2026, czwartek 20:30 – widzów 11 543 – Liga Konferencji Europy II runda

Relacja GieKSiarza

Kibice GieKSy czekali 23 lata. by europejskie rozgrywki wróciły do Katowic. Głód był tak wielki że w samym środku wakacji, w czwartkowy wieczór Arena Katowice tętniła życiem już na długo przed pierwszym gwizdkiem. Im bliżej do niego tym trybuny wypełniały się kibicami odzianymi w żółty kolor. Gdy spiker zaczął wyczytywać nazwiska zawodników, czuć było niesamowitą energię. Wszyscy czekali, aż pojawią się na murawie i rozpocznie się przedstawienie. Wyjście piłkarzy poprzedziła oprawa, która jest trzecią odsłoną kosmicznej sagi w wykonaniu UG’03. Choreografia pt. „Houston, Bukowa base hare – GieKSa i comming to Europe!” składała się z podwieszanego transparentu i ogromnej sektorówki z wizerunkiem czterech astronautów zasiadających w kokpicie promu kosmicznego na tle oddalającej się planety Ziemia. Powitanie godne najlepszej drużyny świata!
Blaszok od początku zaczął głośno dopingować, do czego dołączała się reszta trybun, które również oglądały cały mecz na stojąco. Duchota po 40°C upale, jaki mieliśmy za dnia, dawała się we znaki, a brak bramek w pierwszej części nie pomagał.
Na płocie wywiesiliśmy 12 flag, w tym na gnieździe debiutującą, poświęconą legendarnemu młynowemu GieKSy z lat 90. śp. Sissiemu. Dodatkowo powiewało na Blaszoku 7 flag na kijach, w tym dwie naszych czeskich braci, którzy wspierali nas tego dnia w 130 głów. Dodatkowo tutaj również swój debiut zaliczyła chorągiew „Górniczy Klub Sportowy” na wzór sztandarowej flagi z samego serca Blaszoka.
Rozpoczęła się druga połowa i głową piłkę do bramki skierował jeden ze Słowaków. Na szczęście to ten jeden co gra w GieKSie, uszczęśliwiając tym samym zgromadzonych widzów. Wrzawa i doping, jaki się wtedy poniósł, bił aż po bębenkach, lecz nie długo później zawodnicy Żyliny wyrównali, sprawiając radość 149 przyjezdnym z kategorii raczej piknik. Pojawili się z kilkoma małymi flagami, machajkami i bębnem z rwanym dopingiem, lecz z uwagi na bojkotowanie meczów przez ich fanatyków, nikt z nas nie brał ich na poważnie. Przyjechali wynajętymi busami przez swój klub.
GieKSa ponownie odrobiła straty z poprzedniego meczu i ponownie piękną główką, tym razem w wykonaniu Wdowiaka w 79. minucie. Szał i emocje nie do opisania. Te nie zdążyły jeszcze się ulotnić, gdy 3 minuty później Szkurin nożycami zapewnił nam awans do III rundy Ligi Konferencji Europy! Na Blaszoku większość dopingowała już bez koszulek. Feta już do końca, bo wynik się nie zmienił. Cały stadion głośno odśpiewał imię trenera, a chwilę później zaśpiewano ironicznie „pakuj walizki, hej Górak…”, co miało związek z wyjazdem na kolejną wyprawę zagraniczną oraz nawiązywało do sytuacji, gdy kibice chcieli odejścia trenera. Ten jednak zrozumiał żart i wie że trzeba pakować walizki, bo czekają nas europejskie rozgrywki! W następnej rundzie zagramy z Hapoelem Tel Awiw w Miszkolcu na Węgrzech.

Oflagowanie: FORZA GIEKSA, DUMA ŚLĄSKA, SILESIAN FAMILY, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, BANIK, PERSONA NON GRATA (duża), GKS KATOWICE (gardina), ONE NINE SIX FOUR, ŚP. SISSI (debiut), ANTY KOMUNA – GKS KATOWICE, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, POLSKA GÓRNY ŚLĄSK – KATOWICE (narodowa, duża) oraz chorągwie GÓRNY ŚLĄSK HERB, GODŁO GÓRNICZE, 30 YEARS GKS&FCB, GÓRNICZY KLUB SPORTOWY (debiut), FURTOK #9, BANIK, BANIK HERB.

Relacja Ultras GieKSa

Wczoraj po 23 latach oczekiwania zagraliśmy mecz europejskich pucharów w Katowicach! O wyniku i atmosferze powiedziano juz chyba wszystko, Bukowa w 99% na żółto prezentuje się magicznie!
Co do wczorajszej oprawy to była ona dopełnieniem tryptyku, który zawierał oprawy „Zawieszeni w czasoprzestrzeni” z czasów największego marazmu w dziejach klubu i „Houston, macie problem” z pierwszego meczu po awansie do ekstraklasy. Wczorajsza oprawa obrazowała nasz powrót po długich latach Do Europy. Niestety nie ustrzegliśmy się błędu na transparencie, który sprawił, że oprawa poniosła się jeszcze bardziej…
Na szczęście awansowaliśmy dalej w pucharach, więc okazji do podszlifowania angielskiego będziemy szukali już w najbliższy czwartek podczas kolejnej europejskiej eskapady, tym razem na Węgry!

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FILM: 30.07.2026 UEFA: GKS Katowice – MŠK Žilina KONFERENCJA
FILM: 30.07.2026 UEFA: GKS Katowice – MŠK Žilina SKRÓT (1)
FILM: 30.07.2026 UEFA: GKS Katowice – MŠK Žilina TRYBUNY
FILM: 30.07.2026 UEFA: GKS Katowice – MŠK Žilina WYWIAD ZRELAK I WDOWIAK
FILM: 30.07.2026 UEFA: GKS Katowice – MŠK Žilina KULISY

Relacja sportowa

GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Erik Jirka (76, Marcin Wasielewski), Alan Czerwiński, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz, Borja Galán (76, Mateusz Wdowiak) – Eman Markovic (64, Szymon Bartlewicz), Kacper Łukasiak (89, Sebastian Milewski), Bartosz Wolski, Bartosz Nowak – 99. Adam Zreľák (75, Ilja Szkurin).
Trener: Rafał Górak

Žilina: Jakub Badžgoň – Timotej Hranica (88, Patrik Baleja), Tobiáš Pališčák, Ján Minárik, Aleksandre Narimanidze, Krisztián Bari – František Kóša (69, Michal Faško), Miroslav Káčer (64, Xavier Adang), Fabian Bzdyl (88, Dani Homet), Patrik Iľko (64, Andrei Florea) – Marko Roginić.
Trener: Pavol Staňo

Bramki: Adam Zreľák (48), Mateusz Wdowiak (79), Ilja Szkurin (82) – František Kóša (56)
Sędzia: Bence Csonka (Węgry).
Żółte kartki: Lukas Klemenz (45), Kacper Łukasiak (50) – Tomotej Hranica (19), Tobiáš Pališčák (74).

W rewanżowym meczu II rundy kwalifikacji Ligi Konferencji, GKS Katowice gościł na własnym boisku MŠK Żylinę. Trener Rafał Górak dokonał kilku zmian w składzie. Od pierwszej minuty zobaczyliśmy m.in. Erika Jirkę i Adama Zrel’áka. I to właśnie słowacki napastnik w 5. minucie strzelał z ostrego kąta po dobrym podaniu Alana Czerwińskiego. Jakub Badzgon złapał jednak bez problemów. Dwie minuty później szansa dla rywala. Marko Roginić uderzył głową tuż obok słupka. W 13. minucie “Zrelo” z kolejną szansą, ale najpierw nie trafił w piłkę z woleja, a chwilę później uderzył głową i piłka zatrzymała się na słupku.

Chwilę później bardzo groźną sytuację stworzyli goście. Roginić wybiegł sam na sam z Gabrielem Kobylakiem i uderzył obok słupka. To była ostatnia groźna okazja MŠK w tej części meczu. Kolejne minuty należały już do GKS-u, ale mieliśmy problemy, by zamienić to na gola. W 20. minucie wrzutka Bartosza Nowaka otarła się o poprzeczkę. Praktycznie nie schodziliśmy z połowy rywala. Do przerwy wynik był jednak bezbramkowy. Już w 47. minucie lekkie przekierowanie piłki przez kapitana Arkadiusza Jędrycha pozwoliła nam uniknąć straty gola po podaniu wzdłuż bramki.

GKS szybko odpowiedział. W 49. minucie padła pierwsza bramka. Erik Jirka dograł do Bartosza Nowaka, a ten posłał piłkę na długi słupek, gdzie Adam Zrel’ák strzałem głową dał GKS-owi prowadzenie. Niestety w 57. minucie rywale z Żyliny odpowiedzieli. Frantisek Kosa pewnie przymierzył po ziemi z 16 metrów. W 69. minucie bezpośrednio z rzutu wolnego próbował Bartosz Nowak, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Kilka minut później podobnie próbował Bartosz Wolski, ale również nie trafił w światło bramki. Dobrą okazję miał w 78. minucie Arkadiusz Jędrych, który uderzał głową po wrzutce Nowaka. Zabrakło niestety precyzji. Tej nie zabrakło Mateuszowi Wdowiakowi, który w 79. minucie uderzył głową po wrzutce Nowaka i było 2:1. Dwie minuty później Ilya Shkuryn wykorzystał błąd rywala i GKS prowadził 3:1! Jeszcze w końcówce stuprocentową sytuację nasz napastnik zmarnował. To nie wpłynęło na wynik, GieKSa gra w Lidze Konferencji dalej!

Źródło: gkskatowice.eu

Houston – GieKSa nadal w Europie!
W rewanżowym starciu na Nowej Bukowej Trójkolorowi odwrócili losy dwumeczu w szalonej drugiej połowie, meldując się w kolejnej fazie eliminacji Ligi Konferencji.
GieKSa do meczu przystępowała z jasnym celem grania swojego futbolu, nie stawiając na szaloną ofensywę i ryzykując tym samym odkrycie bramki strzeżonej przez Gabriela Kobylaka. Zadanie odrobienia jednej bramki nie wydawało się niemożliwe, ale wymagało konsekwentnej pracy przez 90 minut.
Już jednak w pierwszych sekundach prawą flanką szarżowali Jirka z Markoviciem, Bartosz Nowak został uprzedzony w dogodnej sytuacji na 14. metrze. W 3. minucie Galan bardzo źle ocenił sytuację i dał Hranicy się wyprzedzić na flance, na szczęście jego koledzy zupełnie pogubili się przy finalizacji. Po wznowieniu Kobylaka wykonaliśmy zaledwie dwa podania i już w szesnastce rywali znalazł się Adam Zrel’ak, z ostrego kąta nieskutecznie próbując uderzyć między nogami golkipera. Stracha napędził Il’ko strzałem głową tuż przy słupku, defensywa tylko odprowadzała piłkę wzrokiem kibicując jej wyjściu poza bramkę. W 9. minucie zgodnie z tradycją cały stadion wspólnie wyśpiewał „Jasiu Furtok GKS!”. W spokojnym wyprowadzeniu piłki chwilę później przeszkodził nam Miroslav Kacer, jako kapitan podrywając swój zespół zdobytym rzutem rożnym. Po interwencji Kobylaka od razu z kontrą ruszył Alan Czerwiński, a później… Nieprawdopodobny pech Adama Zrel’aka. Poślizgnął się przy próbie zaskoczenia bramkarza z szesnastego metra, później zablokował uderzenie Wolskiego, a jego finalny strzał głową odbił się od słupka i wrócił do gry. W 17. minucie udany wysokim pressingowy Lukasa Klemenza zakończył się ogromną dziurą na prawej flance, na całe szczęście przyjezdni absolutnie nie byli gotowi na wyjście dwóch przeciwko Kobylakowi i uderzyli obok bramki. W 19. minucie Borja Galan sprytnie wywalczył faul w bocznej strefie, a Bartosz Nowak był o włos od sprawienia psikusa Jabukowi Badzgonowi wrzutką w okolice poprzeczki. GieKSa przeprowadzała kolejne wypady prawą flanką, coraz to bardziej przybliżając się do zdobycia gola. Przyjezdni natomiast z każdą minutą ustawiali się niżej na swojej połowie, nie mogąc sprostać wysokiemu pressingowi Trójkolorowych. W 30. minucie dwójkową akcję lewą flanką zaprezentowali Galan z Nowakiem – Zrel’ak już wykonywał powietrzne akrobacje, gdy obrońca zdołał uratować swoją drużynę kluczowym wybiciem centry Wolskiego. Zgodnie z zapowiedziami gospodarze nie rzucali wszystkiego na szalę, cierpliwie budując swoje konkretne akcje od tyłu. Kolejne stałe fragmenty nie przekuwały się bezpośrednio na zagrożenie pod bramką, ale skutecznie deprymowały przeciwników. Dużo szumu z przodu i wyraźna przewaga nie doprowadziły do trafienia w pierwszej części, do szatni Zilina schodziła jako nadal drużyna prowadząca w dwumeczu.
W przerwie spotkania na murawie zaprezentowała się kobieca drużyna GieKSy, która już w sobotę rozpocznie sezon Ekstraligi Kobiet.
Spotkanie rozpoczęło się od naprawdę groźnej akcji Ziliny i nieprzeciętej przez nikogo centry w polu bramkowym, choć wszystko zaczęło się najprawdopodobniej od nieodgwizdanego przewinienia na Adamie Zrel’aku. Szybko jednak zemściła się niewykorzystana sytuacja. Bartosz Nowak bezczelnie podciął piłkę nad bramkarzem po rajdzie Erika Jirki prawą flanką, a nasz napastnik dopełnił formalności pewnym uderzeniem przy długim słupku, w 49. minucie doprowadzając trybuny do eksplozji! Przyjezdni próbowali szybko okiełznać sytuację wysokim odbiorem, ale Trójkolorowi bez pośpiechu rozgrywali po obwodzie, nie dając się sprowokować. Dłuższa chwila rozegrania pozwoliła Alanowi Czerwinskiemu odnaleźć lukę na prawej stronie i już po chwili GieKSa odzyskała inicjatywę w spotkaniu. Eman Marković najpierw centrował, a później minimalnie niecelnie główkował. Chwilę dekoncentracji przy zagraniu w poprzek boiska bezlitośnie wykorzystał Frantisek Kosa celnym strzałem po ziemii z dystansu. Zrel’ak dość szybko próbował lobu nad bramkarzem po podaniu za linię obrony od Nowaka, sędzia liniowy od razu wskazał jednak pozycję spaloną. Po zdobytej bramce Zilina odzyskała pewność siebie i coraz odważniej poczynała sobie w ofensywie. W 67. minucie Lukas Klemenz po profesorsku powstrzymał kontrującego samotnie Frantiska Kosę, wyczekując do końca na jego strzał i nie dając się minąć zwodem. Po wejściu na murawę pełno z przodu było Szymona Bartlewicza, tak i w pressingu, jak i grze pozycyjnej. W 74. minucie najpierw Adam Zrel’ak, a później wspomniany młody pomocnik przegrali swoje pojedynki biegowe po nieco zbyt mocnych podaniach swoich kolegów. Cztery minuty później po rzucie rożnym uderzał Arkadiusz Jędrych, piłka minęła bramkę w dość bezpiecznej odległości. Mateusz Wdowiak podołał jednak temu zadaniu po centrze z rzutu wolnego, przedłużając piłkę od Bartosza Nowaka na dalszy słupek bramki! Błyskawicznie mógł dopisać sobie do konta asystę, ale jego koledzy nie połapali się w jego pomyśle na podanie przed polem karnym. Zilina zupełnie się pogubiła, odbite dośrodkowanie i Ilja Szkurin jakąś nieznaną dotychczas taneczną figurą w powietrzu podwyższył na 3:1! Na Blaszoku kibice przebijali kolejne rekordy decybeli, a piłkarze w żółtych koszulkach nie osiadali na laurach mimo korzystnego wyniku. W 88. minucie Adang sprawdził czujność Kobylaka, ten jednak nie miał żadnych problemów ze złapaniem piłki. Ilja Szkurin raz jeszcze trafił do siatki na sam koniec podstawowego czasu gry, lecz sędzia bezlitośnie uniósł chorągiewkę w górę. Chwilę później miał doskonałą okazję na poprawnego gola po odbiorze Bartlewicza i jego akcji z Milewskim, ale po zachowaniu stoickiego spokoju przymierzył mocno niecelnie. Zilina postawiła wszystko na jedną kartę, jednak z przesadnych chęci wynikały tylko problemy i kolejne straty.
Po ostatnim gwizdku szalonej drugiej połowy stało się jasne, że… GieKSa awansowała do kolejnej rundy eliminacji do Ligi Konferencji!

Źródło: GieKSa.pl

„Gieksa” odrobiła straty
GKS Katowice wygrał u siebie 3-1 (0-0) ze słowackim MŠK Žilina w rewanżowym meczu II rundy eliminacyjnej Ligi Konferencji. Zwycięstwo na wagę awansu zapewnili „Gieksie” Adam Zreľák, Mateusz Wdowiak i Ilja Szkurin, po stronie gości trafił František Kóša. W pierwszym meczu Katowiczanie przegrali na wyjeździe 1-2, a w III rundzie ich rywalem będzie izraelski Hapoel Tel Awiw.
Pierwszą dobrą okazję mieli goście w 3. minucie – Timotej Hranica płasko zagrał z prawej do niepilnowanego w polu karnym Krisztiána Bariego, jednak ten uderzył nad bramką. Po chwili odpowiedział Adam Zreľák, który dostał dalekie podanie i z ostrego kąta uderzył prosto w Jakuba Badžgonia. Natychmiast odpowiedzieli Słowacy i po wrzutce Bariego z lewej strony Marko Roginić „szczupakiem” uderzył tuż obok słupka. W 13. minucie serię świetnych okazji miał Zreľák – najpierw nie trafił w piłkę, potem jego strzał został zablokowany aż w końcu głową uderzył w słupek. Cztery minuty później Borja Galán dośrodkował z lewej strony, a zaskoczony Badžgoň sparował futbolówkę do boku. Chwilę potem w doskonałej sytuacji znalazł się Roginić po podaniu z głębi pola, ale w sytuacji jeden na jednego z bramkarzem uderzył obok bramki. W 20. minucie Bartosz Nowak z rzutu wolnego z ostrego kąta uderzył nad poprzeczką, a 13 minut potem również nad poprzeczką z dystansu strzelił Erik Jirka.
Groźnie pod bramką „Gieksy” było w 47. minucie, kiedy Hranica z prawej strony zagrał do Bariego, ale ten zupełnie nieupilnowany nie trafił w piłkę. Po chwili gospodarze wyszli na prowadzenie – z prawej strony pola karnego Bartosz Nowak dośrodkował prosto na głowę Zreľáka, a ten nie dał szans bramkarzowi. Niestety w 56. minucie Žilina doprowadziła do remisu. Po dalekim dośrodkowaniu z lewej strony Hranica przed polem karnym odegrał do Františka Kóšy, który płaskim strzałem pokonał Gabriela Kobylaka. W 79. minucie rozpoczęła się fantastyczna seria Katowiczan – najpierw Nowak dośrodkował z rzutu wolnego, a Mateusz Wdowiak przedłużył jego dośrodkowanie głową i pokonał Badžgonia. Trzy minuty później znów dośrodkowywał Nowak, w „szesnastce” Fabian Bzdyl fatalnie głową odegrał do Ilji Szkurina, który doskonale odnalazł się pod bramką i podwyższył prowadzenie. W 90. minucie w polu karnym Szkurin ponownie trafił do siatki, ale tym razem sędzia odgwizdał spalonego.

Źródło: 90minut.pl