PP: Siarka Tarnobrzeg 1-0 GKS Katowice

22.07.2017

Relacja GieKSiarza

Na ten mecz czekaliśmy od zakończenia poprzedniego sezonu. Już wcześniej wiedzieliśmy że zagramy z Podhalem lub Siarką i trafiło na Tarnobrzeg. W ostatnich latach zazwyczaj rozgrywki pucharowe kończymy na starcie, i tym razem było podobnie ale zacznijmy od początku.

Na Podkarpacie wyruszamy transportem kołowym i na niespełna godzinę przed pierwszym gwizdkiem  meldujemy się pod stadionem. Nasza liczba tego upalnego dnia to 208 głów, w tym 2 kibiców Górnika i 9 fanów JKS-u Jarosław (dzięki za wsparcie). Na płocie wieszamy jedną flagę „VIP” i ruszamy z dobrym tego dnia dopingiem. Z uwagi na wyczyny naszych piłkarzy nie mogło zabraknąć paru uszczypliwych uwag i głośnego przypomnienia po przegranym meczu „GKS, koniec wakacji…”.

Giszowiec obecny w 16 głów.

Jeśli chodzi o kibiców gospodarzy to formują liczebnie podobny do nas młyn i dopingują całe spotkanie. Dołożyli też swoją cegiełkę byśmy wszyscy znaleźli się w sektorze gości, dlatego wielkie dzięki. Byli tego dnia wspierani przez swoich przyjaciół z Wisłoki Dębica (17) i Wisły Sandomierz która przyjechała z małą flagą.

Relacja GieKSy

Na wyjazdy w pierwszej rundzie Pucharu Polski rzadko udaje nam się wybrać. Zazwyczaj trafiamy na kluby, które nie mają otwartego sektora gości, pozwolenia na imprezę masową lub po prostu miejscowe władze i policją robią wszystko, by trójkolorowi fani nie mogli się pojawić na meczu. Na szczęście Tarnobrzeg był miłym wyjątkiem.
Organizację wyjazdu rozpoczęliśmy już… po wylosowaniu pary Podhale Nowy Targ – Siarka Tarnobrzeg. W ten sam dzień skontaktowaliśmy z tymi dwoma klubami, które były potencjalnymi rywalami GieKSy. Kontakt był bardzo dobry i dostaliśmy zapewnienie, że wejdziemy na oba stadiony. Oczywiście Siarka była bardziej atrakcyjnym rywalem, bo klatka dla gości jest tam większa i sam rywal ma grupę fanatycznych kibiców. Przeczucie nas jednak nie zawiodło i przyszło nam się wybrać do Tarnobrzegu.
Podróż upłynęła spokojnie i na około 45 minut przed meczem pojawiliśmy się pod stadionem. Wejście na obiekt odbywało się bardzo sprawnie. Miejscowy klub jest z gatunku tych, w których nie liczą się uchwały, ale lokalne zasady. Zazwyczaj to przeszkadza, ale tym razem nie okazało się aż tak uciążliwe. Za wejściówki musieliśmy zapłacić przed otwarciem bram, ale miejscowi dotrzymali obietnicy i na na stadion dostał się każdy chętny. Duża w tym zasługa i pomoc kibica Siarki, który w klubie pełni (zapewne społecznie) funkcję SLO. Jeszcze raz: dziękujemy!
Na obiekt weszło 205 kibiców GieKSy, a pod bramami znalazło się 3 zakazowiczów. Nasza liczba tego dnia wyniosła więc 208 osób. W tej liczbie znajdowało się 9 kibiców JKS Jarosław i 2 fanów Górnika Zabrze. Mieliśmy ze sobą jedną flagę (VIP). Prowadziliśmy dobry doping mimo żaru lejącego się z nieba. Na boisko naszą „ekstraklasową” drużynę lali za to miejscowe piłkarze, którzy niedawno odebrali dowody osobiste. Nie zabrakło więc pierwszych wbit na katowickich graczy, którzy przeszli obok meczu. Miejscowi kibice wystawili młyn, który wydawał się trochę mniej liczebny niż nasz i prowadzili doping przez całe spotkanie.
Do Katowic wróciliśmy bez problemów. Teraz czeka nas wyjazd do Legnicy, a następnie do Częstochowy. Polecamy wybrać się szczególnie na ten pierwszy, bo bez tego nie ma szans dostania wejściówki na Raków. Samo pojawienie się na meczu z Miedzią nie daje gwarancji załapania się na wypad do Częstochowy, ale zdecydowanie zwiększa szansę. Kibice wrócili z wakacji i zaprezentowali wysoką formę. Czekamy na piłkarzy… I chcąc nie chcąc: mecz z Pogonią Siedlce jest z gatunku tych, które albo zakończą się wygraną, albo… będzie mało przyjemnie. Głaskanie skończyło się po meczu z Kluczborkiem. Kto nie jest gotowy na presję może jeszcze rozwiązać kontrakt.

Źródło: gieksa.pl

FILM: 22.07.2017 PP: Siarka Tarnobrzeg – GKS Katowice

Tego dnia w Ostrawie odbywał się Chachar Cup, na którym pierwszy raz zabrakło drużyny fanów GieKSy. Kibice Banika tego dnia także wizytowali stadion w Karvinie gdzie odbywał się sparing Banik – Ruch Chorzów, co źle się skończyło dla kibiców z Chorzowa (ok. 20).