Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
„Nie został dokończony mecz między Kolejarzem, a Stalą. Po piętnastu minutach gry przy stanie 6:6 w I secie mecz został przerwany z powodu burd na trybunach, wywołanych przez kibiców z Bielska, którzy w liczbie 50-ciu osób z opóźnieniem dotarli do sali. Do bielszczan dołączyli sympatycy Zagłębia Sosnowiec i na trybunach trwała regularna walka, policja interweniowała dopiero po kilkunastu minutach. Lekarz pogotowia opatrzył kilkunastu rannych, a jednego z nich odwieziono do chirurga, gdzie zszyto mu ranę na głowie. W trakcie zajść zatrzymano jednego kibica Katowic, który wybił szyby w autokarze Stali…”
Źródło: zin ULTRASI 1994 nr 3
OKIEM UCZESTNIKA
Zima. Postanowiłem więc wybrać się p oraz pierwszy w życiu na mecz siatkówki, do hali Kolejarza. To co się tu wydarzyło przeszło najsmielsze oczekiwania. Zarówno moje jak i organizatorów. Nad zadyma jaka została wywołana w momencie zjawienia się fanów z Bielska i z Sosnowca, nie potrafiło zapanować kilku porządkowych. Dopiero po około 20-30 minutach w hali zjawiła się policja.
Nas kiboli GKS-y było zaledwie kilkunastu a prawdziwych fanatyków zadym kilku. Reszta to byli zwykli ludzie. Wszystko zaczęło się gdy do hali próbowali wejść fani z Bielska i z Sosnowca. My już na schodach ich zaatakowaliśmy. W ruch poszły pasy, kosze na śmieci, gaśnice, numerki do zmian i wszystko co było pod ręką.
Zawodniczki były w szoku. Nie mogły opuścić parkietu. W powietrzu latało wszystko co możliwe. Mecz został przerwany a później Kolejarz dostał walkower.
Nie odnotowaliśmy żadnych strat szali lub flag. Do jednej porażki można zaliczyć to że zostaliśmy zepchnięci na parkiet. Zdobyliśmy trzy szale BKS-u.
Na rewanż udaliśmy się w sile ok. 30 osób. W hali BKS-u nie doszło do żadnych starć. Zbyt dużo policji. Za to w drodze powrotnej przez kilka minut laliśmy się z Zagłębiem Sosnowiec. Było ich kilkunastu lecz nie miało to najmniejszego znaczenia ponieważ korytarz w pociągu jest zbyt ciasny i może walczyć 10 na 100 i to będzie bez różnicy.
Później razem znaleźliśmy się na komisariacie a inni w szpitalu.
Źródło: zin PSYCHO FANATICS nr 1 (Katowice-Giszowiec) 1994
NA PARKIECIE KOLEJARZA BURDY ZAMIAST MECZU
Mecze Kolejarza i BKS Bielsko mają od dawna dodatkową „oprawę”. Kiedyś zaatakowano autobus w którym jechały zawodniczki z Bielska, wybijając w nim szyby. Kibice BKS nie pozostawali dłużno, kiedy spotkania odbywały się na ich „terenie”. Tym razem jednak chuligani, bo trudno nazwać ich kibicami, mimo, że byli ozdobieni barwami klubowymi, mocno przesadzili. W sobotnim meczu przy stanie 6:6 doszło do bijatyki spotkanie musiano przerwać. O jego losach zadecyduje Wydział Gier PZPS.
Trudno teraz rozstrzygnąć, która ze stron rozpoczęta zajścia. Doszło do nich, kiedy z opóźnieniem dotarta grupa kibiców z Bielska wsparta chwilę później sympatykami Zagłębia. Bójki pasami, drzewcami z flag klubowych z widowni przeniosły się na parkiet. Zawodniczki obu drużyn z przerażeniem obserwowały te zajścia, nie mogąc schronić się w szatni, ponieważ uniemożliwiała im to toczona bitwa na parkiecie.
Szkoda, że z takim opóźnieniem dotarli do hali policjanci. Dopiero pojawienie się policji pozwoliło opanować sytuacje. Mimo kilkukrotnych próśb ze strony organizatorów do policji w tygodniu poprzedzającym spotkanie, a także w dniu meczu o zabezpieczenie porządku na trybunach, w momencie rozpoczęcia bójki w hall Kolejarza nie było żadnego policjanta. Konieczna była interwencja lekarza, który musiał opatrzyć kilku rannych, a w jednym przypadku była konieczność przewiezienia rannego do szpitala, gdzie dokonano zszycia rany na głowie. Jest to pierwszy „wyczyn” chuligańskich burd, w efekcie których trzeba było przerwać spotkanie. Do tej pory chuligani „rządzili” na stadionach piłkarskich. Teraz przenieśli się do hal. To, co wydarzyło się, w hali Kolejarza powinno być ostrzeżeniem, aby takie przypadki miały naśladowców.
Źródło: zin PSYCHO FANATICS nr 1 (Katowice-Giszowiec) 1994
PRZERWANY MECZ
KATOWICE (ba), Na tę kolejkę serii „A” I ligi siatkówki kobiet, były zaplanowane dwa mecze Kolejarza Katowice z BKS Stal Bielsko. Jednak tylko spotkanie niedzielne odbyło się zgodnie z harmonogramem. Natomiast sobotnie, przy stanie 6:6 w pierwszym secie zostało przerwane. Stało się to za sprawą pseudokibiców, którzy wszczęli bójki i burdy połączone z demolowaniem hali. Warto dodać, że w momencie rozpoczęcia starć, w hali Kolejarza nie było żadnego policjanta. Regularne walki przeniosły się również na zewnątrz budynku. Dopiero po kilkudziesięciu minutach, gdy przybyły siły porządkowe udało się opanować sytuację.
Niedzielny mecz w tej sytuacji odbył się pod osłoną wzmocnionych sil policji. Na szczęście nie były one potrzebne — po prostu kibice z Bielska nie dojechali. Natomiast samo spotkanie trwało niespełna godzinę i zakończyło się wyraźnym zwycięstwem gości.
Źródło: zin PSYCHO FANATICS nr 1 (Katowice-Giszowiec) 1994
Relacja Zagłębia
Byliśmy na meczu BKS-u w Katowicach, gdzie razem było nas 130 osób, w tym 30 osób z Bielska i 100 z Sosnowca.
Capo
Źródło: zin PSYCHO FANATICS 1995 nr 3
Relacja fana Zagłębia z Dąbrowy
Mecz siatkówki pomiędzy Kolejarzem Katowice, a BKS-em Bielsko-Biała – Zagłębie ma zgodę z Bielskiem.
Rano przyjechało Bielsko do Sosnowca w sile ok. 20 kibola. Nas było ze 3 dziki typa, razem spożywaliśmy życiodajny płyn zwany – alkoholem.
Czas nas gonił, pojechaliśmy na mecz.
W Katowicach laliśmy kiboli GKS-u przed halą. Demolka, na ulicach, napie*dalaliśmy głazami. Po wejściu do hali zaczął się po prostu SAJOGN. Co się działo to historia, w ruch poszły pasy, zdemolowana została hala. Siatkarki uciekły do szatni.
DAREK
Źródło: zin PIŁKARSCY KIBICE 1994 nr 3 (Gdańsk)
KREW NA PARKIECIE
Sobotni mecz Kolejarza z BKS rozpoczął się… rzuconą na parkiet petardą i to zapowiadało już nieszczęście. Tym bardziej, że na obiekcie Kolejarza nie było ani… jednego policjanta. I rzeczywiście za chwilę rozgrzały na trybunach walki, w których uczestniczyli młodociani, pijani pseudokibice obu drużyn. Rozwydrzonej bandy nie sposób było uspokoić. Poszły w ruch pasy, rzucano w stronę parkietu gaśnicą i krzesłami. Mecz oczywiście przerwano, ale walki trwały, a policji wciąż nie było widać. Przyjechała dopiero za pół godziny, gdy sytuacja już nieco się uspokoiła, ale trener Matlak zupełnie słusznie uznał, że w takich warunkach kontynuowanie spotkania nie ma sensu. Do całej sprawy ustosunkuje się Wydział Gier i Dyscypliny PZPS.
Na siatkówce bardzo rzadko dochodzi do tego rodzaju ekscesów, ale mecze Kolejarza z BKS mają już niechlubną historię. Kilka lat temu wracające z meczu w Katowicach bielszczanki obrzucono cegłówkami, niszcząc autokar i raniąc zawodniczki. Teraz też w autokarze BKS wybito szybę. Znów komuś zabrakło wyobraźni. Kolejarz kilkakrotnie wysyłał prośby o zabezpieczenie tego meczu, kierowniczka sekcji Grażyna Piątkowska osobiście poszła w czwartek na komendę. Policja tłumaczyła się szczupłością sił, a jak można było usłyszeć na hali, gros sił policyjnych zaangażowano w ochronę wizyty premiera na Śląsku. Na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych, a kilku poszkodowanych trafiło do szpitala. Najbardziej ucierpiał jeden z walczących, który długo leżał w narożniku parkietu, gdzie została duża plama krwi. W niedzielę była już policja i mecz przebiegał w normalnej atmosferze. Miejmy nadzieje że z sobotniego spotkania wyciągnięte zostaną wnioski na przyszłość. Chociaż, gdy ogląda się młodych ludzi mieniących się kibicami sportowymi, to człowieka ogarnia przerażenie, że pod koniec XX wieku ludzie zachowują się jak w epoce kamienia łupanego.
Źródło: zin PIŁKARSCY KIBICE 1994 nr 3 (Gdańsk)
Relacja kibica GKS-u (Giszowiec)
OKIEM UCZESTNIKA
Zima. Postanowiłem więc wybrać się p oraz pierwszy w życiu na mecz siatkówki, do hali Kolejarza. To co się tu wydarzyło przeszło najsmielsze oczekiwania. Zarówno moje jak i organizatorów. Nad zadyma jaka została wywołana w momencie zjawienia się fanów z Bielska i z Sosnowca, nie potrafiło zapanować kilku porządkowych. Dopiero po około 20-30 minutach w hali zjawiła się policja.
Nas kiboli GKS-y było zaledwie kilkunastu a prawdziwych fanatyków zadym kilku. Reszta to byli zwykli ludzie. Wszystko zaczęło się gdy do hali próbowali wejść fani z Bielska i z Sosnowca. My już na schodach ich zaatakowaliśmy. W ruch poszły pasy, kosze na śmieci, gaśnice, numerki do zmian i wszystko co było pod ręką.
Zawodniczki były w szoku. Nie mogły opuścić parkietu. W powietrzu latało wszystko co możliwe. Mecz został przerwany a później Kolejarz dostał walkower.
Nie odnotowaliśmy żadnych strat szali lub flag. Do jednej porażki można zaliczyć to że zostaliśmy zepchnięci na parkiet. Zdobyliśmy trzy szale BKS-u.
Na rewanż udaliśmy się w sile ok. 30 osób. W hali BKS-u nie doszło do żadnych starć. Zbyt dużo policji. Za to w drodze powrotnej przez kilka minut laliśmy się z Zagłębiem Sosnowiec. Było ich kilkunastu lecz nie miało to najmniejszego znaczenia ponieważ korytarz w pociągu jest zbyt ciasny i może walczyć 10 na 100 i to będzie bez różnicy.
Później razem znaleźliśmy się na komisariacie a inni w szpitalu.
Źródło: zin PSYCHO FANATICS nr 1 (Katowice-Giszowiec) 1994
Na rewanż do Bielska pofatygowało się 40 katowiczan. Na meczu oprócz bluzgów był spokój. Natomiast w drodze powrotnej psy przez swe roztargnienie do jednego pociągu wsadzili fanów GKS-u i sosnowieckiego Zagłębia, które wspomagało bielszczan. Wspólna jazda w pociągu zakończyła się jazdą innego rodzaju. W tym starciu obie ekipy dość solidnie się postawiły.
Źródło: ULTRA nr 2
Relacja Zagłębia Sosnowiec
W połowie lutego doszło do rewanżowego meczu, Bielska Stal podejmowała na własnych śmieciach Kolejarza Katowice. Na rewanż do B-B przyjechało około 30 fanów GKS-u Katowice oraz po 25 z Zagłębia S. i Górala Żywiec. Przed meczem nie było żadnych incydentów, podobnie jak w trakcie. Policja zabezpieczyła bowiem imprezę. Jednak do domów fani z Katowic i Sosnowca wracali jednym i tym samym pociągiem i to bez mundurowych. Obydwie grupy bez „starszyzny”: sosnowiczan było tylko 15-tu bowiem część ich kolegów została u swych przyjaciół w Bielsku. W pociągu doszło do kilkunastominutowej bójki. Z początkiem Gieksa stawiała opór, ale zgubiło ich złe (zbyt długie) trzymanie pasów i zamiast uderzać w cel obijali sufity. Gdy katowiczanie rozbiegli się doszło do wyłapania i kasacji. W Czechowicach-dziedzicach pojawiła się „mendoza”, zwinęli 2 z Zagłębia Sosnowiec i całą Gieksę jako świadków. Poszkodowani z początku chcieli kapować lecz później zachowali się fair i nikogo nie sprzedali. Dwóch sosnowiczan wypuszczono, ale GKS zaczął wydzwaniać po posiłki. Nim jednak te nadjechały zagłębiacy byli już w domu.
Seba
Źródło: zin ULTRASI 1994 nr 4