Legia Warszawa 0-0 GKS Katowice

01.05.1994, niedziela 18:00 – widzów 12 000 – Stadion Miejski im. Marszałka Józefa Piłsudskiego

Na stadionie warszawskiej Legii zasiadło ok. 12000 widzów, w tym ok. 50 fanów z Katowic.

Źródło: Monografia GieKSy Tom II

Do stolicy udajemy się w różnych grupkach głównie pociągami. Na rozjazdach przed dworcem centralnym w Warszawie zrównały się dwa pociągi, i dopiero wtedy pierwsza grupa widząc flagi Polski i rozpoznając kolegów po szalu przekonuje się że nie będą sami na tym wyjeździe. Na jednym z peronów na fanów z Bukowej czeka już psiarnia, ku ich zaskoczeniu druga grupa katowiczan licząca 23 osoby wysiada na drugim peronie. Głośno dają znać kto przybył do Warszawy, wtedy wysypuje się liczny komitet powitalny Legii. Dochodzi do starcia z którego GieKSa wychodzi obronną ręką. Jeden z Legionistów po kopniaku wjechał schodami ruchomymi do góry na plecach.

Po wszystkim czekał nas szybki marsz przez całą Warszawę na piechotę. Na stadionie Wojskowych zasiadło ok. 12000 widzów, w tym ok. 50 fanów GKS-u Katowice. Po meczu mendy chcąc się nas szybko pozbyć wiozą nas na dworzec. Tam niestety kanar wyrzucił nas z pociągu, nie chcąc pasażerów na gapę. Wkurwiona psiarnia, która musiał siedzieć z nami pół nocy na dworcu, rozładowała swoje frustrację na kibicach ze Śląska. W Katowicach jesteśmy dopiero nad ranem, podróżowaliśmy pospiesznym który jechał ok. 6 godzin.

Źródło: forumGieKSy

Relacja kibica GieKSy

W Katowicach Legii nienawidzi się  co najmniej jak Sosnowca a że te dwa kluby (jeżeli można tak powiedzieć o Zagłębiu) ze sobą trzymają to nasza nienawiść potęguje.
W Katowicach zebraliśmy się bardzo wcześniej mimo że mecz był o godz. 18:00. Nie chcieliśmy bowiem dopuścić do sytuacji jaka przydarzyła się nam podczas jazdy na Polonię W. kiedy to w 80 os. zostaliśmy wysadzeni w Zawierciu.
Jechaliśmy na szczęście bez pał. Było nas raptem 35 osób w większości młodzi. Mało było ludzi z Tysiąclecia i Centrum.
W spokoju dojechaliśmy do stolicy żydków-Łodzi. Czekało tu na nas dwóch klientów którzy od razu dali długą. Co gorliwsi rzucili się za nimi w pogoń. Bez skutku. zwiali.
Potem przyjechał cug do Warszawy. Na mijanych stacjach powoli pokazywały się sylwetki w barwach CWKS. Wreszcie wjechaliśmy do Warszawy. Na okolicznych murach najwięcej przekleństw na Lecha P.
Przed ostatnia stacja można było wyczuć lekkie zdenerwowanie. Jeden ubrał ochronną szczękę, a inni szykowali pasy. Na peron wjechaliśmy szybko, aż za szybko. Większość starszych siedziała jeszcze w przedziale. Pierwszy wyskoczył „MURZYN”, ja za nim.
Za schodów schodzi dwóch klientów w zielonych fleyersach. Usłyszałem tylko: „Dawaj na nich!!!”. Nawet nie oglądałem się za siebie czy jest ktoś za nami, tylko ruszyliśmy w ich kierunku a oni w naszym. Doszło do starcia z którego wyszliśmy zwycięsko.
Lecz nagle schody zapełniły się facetami w zielonych flekach, i trzeba się było wycofać. Legii było coraz więcej, lecz nagle wmieszała się policja i było po zadymie. Wypada tylko żałować że przyjechaliśmy w mocno osłabionym składzie.
Teraz już razem z pałami udaliśmy się na stadion. Było spokojnie. Zero starć. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Po meczu odtransportowano nas na dworzec, były już z nami psy z Katowic, które same przyjechały.
Do pierwszego pociągu nikt nie wsiadł, bo pały kazały kupować bilety. Następny był za kilkanaście minut. Gdy przyjechał każdy próbował wejść na własną rękę, lecz nie wszystkim to się udało. Wśród tych nieszczęsnych byłem i ja. Gdy cug nabierał już prędkości w oknie zobaczyłem kilku kumpli. Krzyknąłem więc szybko: „Co wy jesteście pojebani!!!”.
Kilku co mądrzejszych zrozumiało o co mi chodzi i zatrzymali hamplem pociąg. Kilku wyskoczyło przez okno. Wysiedli również gliniarze. Teraz się zaczęło. Było 20 pał i nas 17, reszta odjechała. Pały zaczęły spisywać. Przez 4 godziny staliśmy otoczeni pierdolcami. Było pałowanie. Nie mogliśmy się temu przeciwstawić. Byliśmy po prostu za słabi.
Potem musieliśmy kupić bilety (pierwszy raz) czego i tak wszyscy nie zrobili, a ci co je kupili to do Częstochowy.
Marzymy o zemście na pałach. Lejcie wszystko co niebieskie – Ruch Chorzów i policję!

Źródło: zin PSYCHO FANATICS 1994 nr 1 (Katowice-Giszowiec)

GieKSiarze zaliczają lanie w Warszawie po meczu z Legią (19 osób od nas lanych przez 20 pał) – wstyd.

Źródło: zin PSYCHO FANATICS 1994 nr 2

Według kibiców Legii katowiczanie zameldowali się w 35 osób w stolicy.

Źródło: zin PIŁKARSCY KIBICE 1995 nr 8 (Gdańsk), zin FOOTBALL FRONT 1994 nr 1 (Olsztyn) i zin SIDERS 1994 nr 3

W Warszawie jesteśmy obecni w 42 osoby, z czego Giszowiec reprezentowało 5 fanów.

Źródło:  zin PSYCHO FANATICS 1994 nr 1 (Katowice-Giszowiec)

Relacja sportowa

Legia Warszawa: Zbigniew Robakiewicz – Adam Fedoruk, Marcin Jałocha, WojciechKowalczyk, Juliusz Kruszankin, Zbigniew Mandziejewicz, Radosław Michalski, Leszek Pisz, Jerzy Podbrożny, Grzegorz Wędzyński (72’Marek  Jóźwiak), Jacek Zieliński
Trener: Paweł Janas

GKS Katowice: Janusz Jojko – Marek Świerczewski, Adam Ledwoń, Kazimierz Węgrzyn, Zdzisław Strojek, Adam Kucz, Mirosław Widuch, Grzegorz Borawski, Dariusz Rzeźniczek, Dariusz Wolny (88′ Szczygieł), Marian Janoszka
Trener: Piotr Piekarczyk

Sędzia: Roman Kostrzewski (Bydgoszcz)
Ż. kartki: – Adam Kucz, Dariusz Wolny.