RKS Raków Częstochowa 1-4 GKS Katowice

09.10.2026, piątek 20:30 – widzów 5217

Relacja GieKSiarza

Pierwszy wyjazd podczas kalendarzowej jesieni trafił się nam dopiero dziewiątego października, gdzie czekała nas pielgrzymka do Częstochowy. W drogę ruszyliśmy chwilę po 18:00, gdzie w każdym kierunku widoczny był wąż samochodowych świateł, budowany przez zakorkowane ulice. Na szczęście nasi kierowcy poprowadzili nas trasą, tak by ominąć korki i już po 1,5 godzinie byliśmy przy Limanowskiego 83 w Częstochowie. W sumie było nas 364 osoby, w tym fanatyk JKS Jarosław – dzięki!
Wejście sprawne, choć jeden z nas nie przeszedł pozytywnie weryfikacji – CHWDP! Na wyposażeniu mieliśmy 9 flag, w tym 3 chorągwie, którymi wymachiwanie jest wyjątkowo utrudnione, przez nisko zawieszoną siatkę nad sektorem, który można by było krytykować w nieskończoność. Największym jednak jego mankamentem jest pojemność, przy której wszystkie inne niedogodności nie są ważne, skoro mecz na żywo mogą oglądać jedynie wyselekcjonowani fanatycy, niczym Spartanie do obrony przesmyku termopilskiego. Jedyna widoczna zmiana od naszej ostatniej wizyty to położony asfalt.
Fani Rakowa w tym sezonie nie mają powodów do zadowolenia. RKS, który przez ostatnie lata był czołową drużyną ekstraklasy, w tym momencie ma zaledwie 3 punkty na swoim koncie. Nic więc dziwnego, że to pierwsza nasza wizyta na tym obiekcie, gdzie widocznych było nieco pustych miejsc. Nie zmienia to jednak faktu, że Medaliki udowodniły, że są z klubem na dobre i na złe, dopingując solidnie cały mecz, wymachując przy tym kilkunastoma machajkami. Przez większość meczu w młynie wisiał też transparent „25.10. OCAL CZĘSTOCHOWĘ! IDŹ NA REFERENDUM!”, co ma związek z działaniami niezadowolonych obywateli, chcących odwołać lewicowy magistrat w Świętym Miście.
Z naszej strony dopingujemy cały mecz, lecz w pierwszej części doping po prostu był, bo być musiał. Gra naszych piłkarzy, z najsłabszą drużyną nie napawała optymizmem i choć wyszliśmy na prowadzenie, to już 3 minuty później fetowali Czerwono-Niebiescy. W drugiej połowie nastąpiła odmiana, zarówno na sektorze, jak i na murawie. GKS grał jak z nut, a my tak śpiewaliśmy, bawiąc się na całego. W sumie mecz zakończył się naszym zwycięstwem 4:1, które długo świętowaliśmy z drużyną po spotkaniu. Nie mała tutaj zasługa kapitana Bartosza Nowaka, który przed Katowicami grał właśnie w Częstochowie, a podczas tego meczu strzelił gola i zaliczył dwie asysty. Diament, którego blask rozświetla się w naszych barwach. Zupełnie inna atmosfera była po drugiej stronie, gdzie Racovia nie szczędziła słów krytyki swoim zawodnikom, szydząc m.in. „Nic się nie stało, kibicom się podobało” oraz „Odwróć tabelę, nasz Raków będzie liderem”.
Potem byliśmy trzymani na sektorze może kilkanaście minut, dzięki czemu już po północy dotarliśmy do stolicy Górnego Śląska.

Oflagowanie: JURAJSKA GIEKSA, ANTYKOMUNA – GKS KATOWICE, GKS KATOWICE, ONE NINE SIX FOUR, POZDRAWIAMY NIEOBECNYCH GIEKSIARZY – PNG PDW, DUMA ŚLĄSKA oraz chorągwie GÓRNICZY KLUB SPORTOWY, FURTOK #9, 30 YEARS GKS & FCB.

Giszowiec obecny w 27 głów. Obowiązywała selekcja. Koszt wyjazdu 110 zł.

FOTOGALERIA: GieKSa.pl
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (2)
FOTOGALERIA: GieKSa.pl (3)
FOTOGALERIA: GieKSiarze.pl
FOTOGALERIA: gkskatowice.eu
FOTOGALERIA: stadionowioprawcy.net
FILM: 09.10.2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice KONFERENCJA
FILM: 09.10.2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice WYWIAD KOWALCZYK
FILM: 09.10.2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice SKRÓT (1)
FILM: 09.10.2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice SKRÓT (2)
FILM: 09.10.2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice KULISY
FILM: 09.10.2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice DOPING

Relacja sportowa

Raków Częstochowa: Kacper Trelowski – Fran Tudor, Arvid Brorsson, Strátos Svárnas, Jerzy Napieraj – Patryk Makuch (76, Lamine Diaby-Fadiga), Oskar Repka, Marko Bulat (61, Ádin Molnár), Karol Struski (72, Bogdan Mirčetić), Jean Carlos Silva (61, Isak Brusberg) – Mahir Emreli (61, Adam Basse).
Trener: Tomasz Kaczmarek

GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Marcin Wasielewski, Alan Czerwiński (70, Arkadiusz Jędrych), Lukas Klemenz, Pau Resta, Mateusz Wdowiak (78, 15. Eman Markovic) – Marcel Wędrychowski (70, Borja Galán), Mateusz Kowalczyk (77, Sebastian Milewski), Kacper Łukasiak, Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (87, Adam Zreľák).
Trener: Rafał Górak

Bramki: Patryk Makuch (37) – Ilja Szkurin (34), Bartosz Nowak (48) karny, Mateusz Kowalczyk (57), Borja Galán (90+1)
Sędzia: Damian Kos (Gdańsk).
Żółte kartki: Karol Struski (68), Jerzy Napieraj (90) – Lukas Klemenz (60), Borja Galán (82), Gabriel Kobylak (85).

W meczu 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy, GKS Katowice rozegrał wyjazdowe starcie z Rakowem Częstochowa. Był to powrót do ligowych rozgrywek po prawie trzytygodniowej przerwie spowodowanej okienkiem reprezentacyjnym. Już w 2. minucie groźnie głową uderzał Marcin Wasielewski. Jego próba przeleciała nad poprzeczką bramki rywala. Kolejną dobrą okazję miał Ilya Shkuryn. W 18. minucie uderzał głową, ale Kacper Trelowski zdołał odbić jego strzał, a przy próbie dobitki obrońca powstrzymał Bartosza Nowaka.

W końcu w 34. minucie po raz kolejny dał o sobie znać duet Nowak – Shkuryn. Pierwszy obsłużył drugiego i GKS Katowice po składnej akcji wyszedł na prowadzenie. Ten stan rzeczy nie trwał jednak długo. Raków ruszył do odrabiania strat i w 37. minucie piłk spadła pod nogi Patryka Makucha, który potężnym strzałem pod poprzeczkę doprowadził do remisu. Końcówka pierwszej połowy należała do Rakowa. Próbowali m.in. Mahir Emreli i Makuch, ale czujny Gabriel Kobylak i brak skuteczności rywala pozwoliły nam uniknąć utraty kolejnego gola.

Na drugie 45 minut wracaliśmy więc z remisem. Jednak już w 48. minucie z karnego trafił Bartosz Nowak, a w 57. minucie po indywidualnej akcji znakomicie wykończył Mateusz Kowalczyk i katowiczanie prowadzili 3:1. W 79. minucie dobrze wpadł w pole karne Shkuryn. Odegrał do Emana Markovicia, ale ten ostatecznie uderzał z tak ostrego kąta, że Trelowski wybił na rzut rożny. W 84. minucie strzelał Oskar Repka po stałym fragmencie, ale piłka wpadła w Kobylaka, który po drobnych problemach opanował futbolówkę. Dzieła dopełnił w 90. minucie Borja Galan.

Źródło: gkskatowice.eu

Relacja sportowa

W KOŃCU PEWNY WYJAZD
Zapraszamy do zapoznania się z relacją z pewnej wygranej GieKSy z Rakowem Częstochowa.
Pierwszy mecz sezonu, na który trzeba już było ubrać kurtkę, miał miejsce w Częstochowie. Chłód sprawił, że kibice na stadion przybyli stosunkowo niedługo przed pierwszym gwizdkiem, ale za to oba młyny wyglądały na zapełnione.
Pierwsze kopnięcie należało do GieKSy, a już w drugiej minucie z ostrego kąta miał okazję uderzyć Marcin Wasielewski. Uderzenie z główki poszybowało niestety wysoko i szeroko. Goście chcieli narzucić wysokie tempo spotkania, kąśliwym uderzeniem z dystansu Pau Resta wywalczył rzut rożny. Do pierwszego korneru meczu podszedł jak zwykle Bartosz Nowak, lecz sędzia po wykonaniu tego stałego fragmentu dopatrzył się faulu w ataku. Pierwsze parę minut pokazało chęć Katowiczan do grania prawą stroną, gdzie tego dnia urzędowali Wasielewski oraz Marcel Wędrychowski. W 18. minucie mieliśmy świetne przedstawienie współpracy między oboma panami, a z dośrodkowania tego drugiego świetną okazję do główki miał Ilja Szkurin. Tym razem okazał się niestety lepszy Trelowski, który, niepewnie bo niepewnie, lecz skutecznie odbił piłkę w bok. Pierwsza groźna okazja Rakowa miała miejsce w 25. minucie, kiedy to dobrze znany kibicom obu zespołów Oskar Repka oddał płaski strzał z rogu pola karnego tuż obok dalszego słupka. Bardzo widoczny w tej połowie Wędrychowski po otrzymaniu piłki w środku pola spróbował rajdu i strzału z okolic dwudziestego metra, brakło jednak siły i celności. 34 minuta, niby niegroźna sytuacja, wrzut z autu Alana Czerwińskiego do Ilji Szkurina. Białorusin przyjął piłkę plecami do bramki w okolicach 25. metra i odegrał do Bartosza Nowaka. Tu zaczęła się cała magia – napastnik wybiegł idealnie w tempo, a Bartosz Nowak z pierwszej piłki zagrał idealne podanie prostopadłe. Szkurin dopadł do piłki i podcinką pokonał bramkarza! Długo radość GieKSiarzy jednak nie mogła się utrzymać. Po lekkim pinballu przed polem karnym Gabierla Kobylaka Patryk Makuch z boku pola karnego oddał strzał życia i pokonał golkipera, obijając jeszcze tą bombą poprzeczkę. Po bramce wyrównującej gospodarze poczuli wiatr w żaglach i coraz to szybszymi atakami próbowali zagrozić bramce Kobylaka. Okazję do interwencji bramkarz GKS-u dostał w 44. minucie i poradził sobie w niej bezbłędnie, parując kozłujący strzał na róg. Pierwsza połowa zakończyła się remisem.
Druga część rozpoczęła się optymalnie dla piłkarzy Rafała Góraka. W pierwszej akcji zawodników w żółtych koszulkach piłka wsteczna zagrana przez Marcela Wędrychowskiego została zablokowana ręką obrońcy Rakowa, co mogło oznaczać tylko rzut karny. Do jedenastki podszedł Nowak i… gdzieś już to widzieliśmy, panenka zamieniona na bramkę! Po ponownym objęciu prowadzenia przez GieKSę obie drużyny szukały swoich okazji, skuteczniejszy w znajdywaniu ich byli jednak goście. Pressing przyniósł skutki – Mateusz Kowalczyk wspólnie z Wędrychowskim przejęli piłkę od bezradnego Bulata na jego połowie. Ten pierwszy zabrał się z piłką i pozbył się jej dopiero w polu karnym, oddając strzał na długi słupek zakończony bramką! Trener Kaczmarek na trzecią bramkę rywala zareagował potrójną zmianą. Raków w drugiej połowie mocniej zameldował się dopiero po dwudziestu minutach i zmusił tym samym Łukasiaka oraz Mateusza Wdowiaka do blokowania strzałów miejscami, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Po zmianach Rafała Góraka i wejściu Borjy Galana oraz Arkadiusza Jędrycha, Wdowiak przejął pozycję numer 10, zwolnioną przez schodzącego Marcela Wędrychowskiego. Dobrą decyzję o próbie zaskoczenia znajdującego się chwilowo na grzybach Trelowskiego podjął Ilja Szkurin, oddając strzał z własnej połowy. Zabrakło odrobinę siły i celności, lecz na czole bramkarza gospodarzy musiały pojawić się dodatkowe krople potu. Przed dobrą okazją na podwyższenie prowadzenia, na 12 minut przed końcem regulaminowego czasu gry, stanął Ilja Szkurin, lecz najpierw delikatnie zagubiła mu się piłka w trakcie schodzenia na prawą nogę, a potem obsłużony podaniem piętą Eman Marković zmierzył się z podobnym problemem. Koniec końców, akcja skończyła się bez żadnej korzyści. Pod koniec meczu po dłuższej absencji pojawił się Adam Zrel’ak, któremu życzymy przede wszystkim zdrowia, a gole przyjdą w konsekwencji. Doliczony czas w meczach GKS-u Katowice zazwyczaj nie oznacza zakończonych emocji. Tak było i tym razem. Rzut wolny z głębi pola. Do piłki podszedł, a jakżeby inaczej, Bartosz Nowak. Wrzutka w pole karne, a tam najlepiej odnalazł się Borja Galan. Hiszpan po raz kolejny pokazał, że potrafi grać głową i świetnym uderzeniem nie dał szans golkiperowi! Trzybramkowe prowadzenie w doliczonym czasie gry zazwyczaj oznacza rozstrzygnięty mecz. Tak było i tym razem, ostatni gwizdek sędziego – GieKSa przywozi trzy punkty!
Po meczu trybuny gospodarzy zaczęły „pocieszać” swoich piłkarzy słowami „Nic się nie stało, kibicom się podobało”, a także „Odwróć tabelę, nasz Raków będzie liderem”.

Źródło: GieKSa.pl