PP: GKS Katowice 0-0 ŁKS Łódź

25.05.1994, środa

Na Bukowej tego dnia zgromadziło się 3500 widzów, w tym fani gości którzy zasiadali w tym czasie na trybunie głównej. Po meczu chuligani GieKSy zerwali z płotu trzy flagi łodzian, biegnąc przez środek murawy. Jednak jedną odzyskują piłkarze łodzian, przez co w naszych rękach zostały dwie („Pabianice” i „brytyjka”).  ŁKS był tego dnia wspierany przez zgodowiczów z Rakowa i Polonii Bytom. Tych drugich atakujemy w Chorzowie podczas powrotu pociągiem. Polonia nie podejmuje walki i w nasze ręce wpada trochę fantów.

Oflagowanie m.in.: ULTRAS, GISZOWIEC (z narodowym przepasaniem), GISZOWIEC (biało zielona), GISZOWIEC, GKS KATOWICE, GKS FAN CLUB IMIELIN, ULTRAS, BOGUCICE, GKS, WEŁNOWIEC, FANS HOOLIGANS.

Relacja kibica ŁKSu

Puchar Polski. 15 osób ruszyło z Fabrycznego do Częstochowy, gdzie wysiedli, dojechali bez problemów. Akurat zaraz po przyjeździe do „medalikowa” widzieliśmy Górnik Zabrze w mniej więcej 3 dychy, który jechał na drugi półfinał na Legie. Do niczego nie doszło, gdyż jechali z policją. W dalszą drogę do Katowic pojechało z nami 10 osób z Częstochowy, w tym 1 z Rakowa. W Zawierciu stało kilku starszych typów z Górnika, z którymi zamieniliśmy kilka słów. Przed Katowicami pociąg stanął, więc na wszelki wypadek dozbroiliśmy się w kamienie. Jednak w Katowicach spokój. Dojechaliśmy pod stadion. Tuz przed meczem dojechał niepełny autokar ze starszą załogą. Razem około 30 osób, czyli w sumie było nas 55. Kilka minut po rozpoczęciu meczu dołączyło 30 osób z Polonii Bytom. Po meczu miejscowi zrywają nam 3 flagi. Przez psów nie udało się nam ruszyć za nimi. Jedna odzyskują piłkarze, zaś dwie niestety straciliśmy. Ekipa pociągowa zabiera się autokarem.

Źródło: książka SZALONE LATA 90-TE część 3

Relacja kibica GKS-u

Na ten mecz wraz z kibicami Łodzi przyjechali fani Rakowa oraz Polonii Bytom. Zaczęło się już po meczu. A raczej równo z końcowym gwizdkiem sędziego‚ kiedy to kilku od nas przeskoczyło płot i zerwało flagę „PABIANICE” oraz „brytyjkę”.
Później czekaliśmy w 30 osób na Polonie B. W końcu pojawili się lecz szli z obstawą. My liczyliśmy że pojadą z Katowic do Bytomia tramwajem lecz oni poszli no cug. Trzeba było przemyśleć co robić. W końcu zdecydowaliśmy jechać do Chorzowa (z Katowic do Bytomia jedzie się przez Chorzów) i tam zaczekać na Polonie, która powinna być już bez pał.
Pojechaliśmy w  11 os. Gdy dotarliśmy do miasta hutników mieliśmy jeszcze kilka minut do przyjazdu pociągu. W końcu przyjechał. Schowaliśmy barwy i dalej na peron. Na nasz widok poloniści z okien pociągu, zaczęli krzyczeć: „Ruch Chorzowskie PSY”. Wtedy ktoś z naszych krzyknął „GKS mistrzem jest”. Polonia zgłupiała a my do pociągu na nich. Byli w takim szoku ze nawet nie podjęci walki, mimo że było ich trzy razy tyle co nas. Wpadli w panikę i zaczęli uciekać. Ci co nie zdążyli zwiać, troszku oberwali .Jeden stracił fleka a kilku szale.
Nagle pociąg ruszył i trzeba było wyskakiwać. Na rynku w Chorzowie każdy chwalił się zdobyczami.
OD TEGO CZASU NASZA KOSA Z POLONĄ ZNACZNIE SIĘ ZAOSTRZYŁA. Z niecierpliwością oczekujemy rozgrywek hokeja. POLONIA chyba też. ZNOWU BOZIE ZABAWA.

Źródło: zin PSYCHO FANATICS nr 1 (Katowice-Giszowiec) 1994

FOTOGALERIA: 400mm.pl

Relacja sportowa

GKS Katowice: Janusz Jojko – Świerczewski, Adam Ledwoń, Kazimierz Węgrzyn, Adam Kucz (77′ Rzeźniczek), Widuch, Grzegorz Borawski, Maciejewski, Szczygieł (65′ Karwan), Janoszka, Wolny.
Trener: Piotr Piekarczyk

ŁKS Łódź: Woźniak – Nowacki (45′ Kościuk), M.Chojnacki, Bendkowski, Lenart, Krysiak, Leszczyński, Dziedzic (81′ Gałaj), Ambroziej, Pawlak, Wieszczycki.
Trener: Ryszard Polak

Sędzia: Roman Kostrzewski (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Kazimierz Węgrzyn – Chojnacki, Kaczówka, Gałaj, Pawlak